KLIKNIJ! POZNAJ!
Witam Was,
Szanowni PT
Czytelnicy,
i zapraszam
do lektury
publikacji
w Salonach
Gazety Autorskiej
"IMPRESJee"
(w rejestrze prasy i czasopism SO w Poznaniu RPR - nr 2190)
STATYSTYKI
ODWIEDZIN
Z WITRYN
wg licznika
wewn.:
445 271.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Patrz: Redakcja* Informacje* Działy
|
Blog > Komentarze do wpisu
Z Niemenowym głosem - Jarosław Królikowski...
Stefania Golenia: Śpiewał Pan w Poznaniu podczas koncertu w farze na 69. urodziny Niemena… Przez chwile dość długie, przyznam, miałam wrażenie, że to sam Jubilat Czesław Niemen śpiewa… Proszę przypomnieć słowa utworu, które miały posmak ogromnej rezygnacji i szczerości Niemena… Brzmiały niezwykle, byłam poruszona Pana niezwykłym głosem…
Stefania Golenia: Kiedy Pan rozpoczął żywot ziemski, a kiedy estradowy i jakie były Pana drogi na estradę? Inspiracje, upodobania? Jarosław Królikowski: Urodziłem się we Wrocławiu. Całą swoja młodość spędziłem poza nim - w małym przytulnym, pięknym miasteczku, w Strzegomiu. Tutaj poznałem swoją pierwszą miłość, tu poznałem pierwszy smak muzyki , dźwięki organów i brzmienia chóru. A miałem jeszcze to szczęście, że mieszkałem naprzeciw kościoła i chcąc nie chcąc słyszałem zawsze dźwięki muzyki i śpiewu kościelnego… Później, mówiąc w dużym skrócie, lata szkoły, nauki i śpiewu, następnie praca w Operze i Operetce. Po jakimś czasie dołączyłem do wykonawców Estrady, śpiewając wówczas różne piosenki, w których dominowały też i te Czesława Niemena. Piękne to były lata ( 60. 70.), w których wyrastałem i kształtowałem swoją osobowość człowieka o wrażliwości wokalno-muzycznej, a był to okres naprawdę wielkiego bumu muzycznego i rozwoju różnorodnej muzyki rozrywkowej.
Jarosław Królikowski: Odpowiadając na Pani pytanie, w utworze „Pytam” do tekstu Zbigniewa Kresowatego, w aranżacji Mietka Jureckiego, zawarta jest dramaturgia i rozdarcie człowieka w chwili śmierci jemu najbliższej osoby… Człowieka, niczym ptak krzyczącego na niebie, „przystańcie, przystańcie, Kardynalne, Kardynalne, kto mi tu każe płakać, kto mi tu każe się śmiać, gdy na morzu martwa kołyska wiezie dziecko do Likeos”. Jest to utwór o dużej ekspresji i dynamice wokalnej, którą uzyskałem, uważnie wsłuchując się w wokalizy Czesława Niemena. To utwór o rozmyślaniu, że tak to już jest, tego już nie zmienimy… Bardzo mi osobiście bliski utwór… lecz to temat na inną chwilę. Bóg dał mi głos, prosząc o mądre jego wykorzystanie, to jest mój instrument, muszę dbać o to, by słuchający mnie ludzie mieli wielką satysfakcję i przyjemność w słuchaniu moich dźwięków - głosu którym mam przekazać radość, smutek i cierpienie. Dlatego ten właśnie utwór dedykowałem jubilatowi Czesławowi Niemenowi… On najlepiej wie, co to jest mieć dar od Boga, a po wykonaniu utworu - być dumnym.
Jarosław Królikowski: Jestem pod wielkim wrażeniem. Organizacja tego koncertu była wspaniała. Występ po DVD „Bema Rapsod Żałobny” Cz. Niemena stwarzał bardzo nerwową atmosferę, wzrosło moje napięcie. Po przedstawieniu mnie jako wykonawcy bałem się, czy to nie jest wariactwo wychodzić zaraz po tym nagraniu. Pomyślałem, że moje wykonawstwo utworów w porównaniu do Niemena może nie być korzystne, lecz trudno… Zacząłem odśpiewywać swoje „Epitafium do Niemena” i poczułem wówczas lekkie poruszenie wśród widowni, ponieważ nie byli pewni, czy to na pewno ja śpiewam, czy też Czesław Niemen. Wykonałem następny swój utwór „Pytam” do tekstu Zb. Kresowatego w aranżacji Mietka Jureckiego oraz następne utwory Czesława Niemena - i wtedy jakby wsłuchujący się uwierzyli, że to jestem ja, ten zwany „Najwierniejszym wykonawcą utworów Czesława Niemena”.
Jarosław Królikowski: Chciałbym jak najczęściej koncertować, wykonując utwory swoje i też Czesława Niemena , by poprzez przypominanie ich zwłaszcza ludziom młodym ratować je od zapomnienia. Pragnę uczestniczyć w koncertach i kontynuować współpracę z Estradą , Operą i Operetką - uważam, że jestem do tego powołany, to robię najlepiej - z wielką pasją i zaangażowaniem. Te realizacje mam w swoich dzisiejszych i przyszłych planach artystycznych.
Jarosław Królikowski: Chciałbym najpierw zrealizować i wydać swoją płytę, znaleźć sponsora i wykonawcę tego całego przedsięwzięcia… I dalej tworzyć, tworzyć, tworzyć. Uwielbiam latem wyjechać z rodzinką zaszyć się gdzieś na Mazurach (a mamy takie miejsce, gdzie diabeł mówi dobranoc) i w spokoju, ciszy nasłuchując szelesty trzciny i ptactwa i oglądanie tej pięknej tam natury tej przyrody i tak w ciszy spokoju ładować swoją artystyczną duszę przed kolejnymi Koncertami. A co do moich znajomości i tzw. towarzyszy artystycznych, to nie chciałbym o nich mówić, bo nie ma ich wielu, a i przykładów i wzorów też. A jeśli chodzi oczywiście o muzyków czy wokalistów, uważam że ten rynek jest dziś martwy - znaczący, dobrzy już odeszli . A hobby to sport - na pierwszym miejscu lekkoatletyka, oczywiście oglądana w telewizji. A tuż po niej - boks i to w dobrym zawodowym wydaniu. Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, że jestem jeszcze aktywnym i sędziującym w ringu i na punkty sędzią boksu. Dalej chciałbym to robić i pracować z młodzieżą. I być aktywnym sportowo. Mam też rybki w akwarium, które mnie uspokajają … co daje także dużo satysfakcji… środa, 16 kwietnia 2008, impresje
TrackBack
Komentarze
Gość: Gienek Loska, chello087206088064.chello.pl
2010/01/31 16:01:57
Kochana redakcjo,dzięki takim wykonawcom jak pan Jarek,złota żyła zwana potocznie "NIEMENEM"SP Czesław Wydrzycki, nie długo sie wyczerpie dla takich panOw Jarków i panów Jaśków Radków i wielu lokalnych gwiazdeczek,występujących ckazjonalnie na dorzynkach i otwarciach ,przecinaniach wstążek i td,a że dwa razy do roku jest dzień śmierci jak i urodzin denata,to to dopiero będą złote rzniwa ale też i targi prużności,to dopiero ci dorzynki. Z szacunkiem Henadzi Loska jak by nie było krajan Czesława Wydżyckiego, przetrzyjcie oczy, nie robicie przecież sprawozdania dla KiO......
|