KLIKNIJ! POZNAJ!
Witam Was,
Szanowni PT
Czytelnicy,
i zapraszam
do lektury
publikacji
w Salonach
Gazety Autorskiej
"IMPRESJee"
(w rejestrze prasy i czasopism SO w Poznaniu RPR - nr 2190)
STATYSTYKI
ODWIEDZIN
Z WITRYN
wg licznika
wewn.:
445 271.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Patrz: Redakcja* Informacje* Działy
|
Blog > Komentarze do wpisu
Z Niemenem w Poznaniu - na 70. Urodzinach...
(cz. 1)
W wypełnionej po burty arce wspomnień i wołania Niemenowego, którą na czas koncertu na Jego 70. urodziny stała się 16 lutego 2009 r. poznańska Aula UAM, wybrzmiał z wyjątkową wymową i siłą śpiew Faridy, czyli Concetty Gangi, która przyjechała tu ze słonecznej Sycylii, aby swoją obecnością w tym miejscu właśnie, jak to później, podczas kameralnego spotkania prasowego wyznała: „wypełnić wolę samego Niemena”. Jej pełen ekspresji i siły głos , niczym gejzer emocji - od tych stłumionych tkliwą nutą, dobywanych z dna duszy, po górne, na granicy najintensywniejszego krzyku, modulacje, jak bicie serca wulkanu – zapanował wszechwładnie. To było niecodzienne, porywające! Takich owacji na stojąco dawno nie słyszałam. Szczęśliwa i bardzo wzruszona Farida wykrzyknęła w finale po włosku „Jestem szczęśliwa!”… A i znów słyszeliśmy Go, dla którego tu przyszliśmy - bowiem Niemenowym głosem zaśpiewał Jarosław Królikowski. Wyjątkowy koncert! Niemenem rozśpiewali się piewcy Jego dzieła w różnych stylistykach, rytmach, którzy przygotowali własne interpretacje jego znanych kompozycji, m.in.: „Obok nas”, „Wspomnienie”, „Płonąca stodoła”, „Czy mnie jeszcze pamiętasz”, "Dziwny jest ten świat"... Na scenie pojawił się w charakterystycznej czapeczce nakrywającej czoło, Jarosław Królikowski z Wrocławia – obdarzony głosem Niemena, artysta z duszą muzyczną, wrażliwy i dotykający subtelności emocji i je wyrażający z wyjątkową kulturą śpiewu, można by rzec i z kulturą, lecz i naturalnością emocji, któremu akompaniował poznański muzyk Krzysztof Jarmużek. Liryczniej niż Niemen w oryginale „Obok nas” wyśpiewał Graham Crawford z Anglii. Ta wersja podobała się wielu, widać solista znalazł dobrą odpowiedź na zapotrzebowany klimat muzyczny tej piosenki. Bardzo dynamicznie i Niemena, i kompozycję reggae wykreował Ares Chadzinikolau wraz ze swoim zespołem Ares & The Tribe. Po koncercie sam wyznał, że chyba po raz pierwszy w tej filharmonicznym przybytku wielkiej klasyki rozhulało się reggae z artystycznym sprawstwem jego zespołu, zresztą poszerzonego o instrumenty dęte… czemu zawdzięczać można było wyjątkowo egzotyczne brzmienie… Cały występ Aresa sprawiał wrażenie nie tylko znakomitej zabawy, lecz i profesjonalizmu. Naturalnie i z nieprzeciętnym talentem, w aurze pełnego wykonawczego wigoru, dosłownie tańczył on palcami po klawiaturze fortepianu, a swoim niebywałym głosem, z ogromną swobodą i z temperamentem niemal rzucił w publiczność ogromny snop poczucia wolności w artyzmie… co było szczególnie bliskie Niemenowi… I właśnie ta swoboda artystyczna jego występu, wyraźna żywiołowość stanowiły piękny prezent dla czczonego tak uroczyście przez nas wszystkich tego dnia Artysty. W preludium do uroczystego zanurzenia się w muzykę, pojawili się na estradzie z czarnym chlebem, ziomkowie Niemena i rozpoczęli muzyczną część od pieśni hen, z daleka, z rodzinnych stron bohatera wieczoru… Przemówili również jego bliscy: Jadwiga Wydrzycka-Bortkiewicz, siostra Niemena, Romuald Juliusz Wydrzycki, stryjeczny brat Czesława. Pani Jadwiga wysnuła nieco wspomnień, a co zastanowiło zapewne ortodoksów geopolitycznych, wyznała odważnie o ziemi rodzinnej, co odnotowuję raczej lapidarnie, że tam na kresach ojczyzny (teraz Białoruś)… I popłynęły słowa o ludziach, rzece Niemen… Z kolei od sympatycznego gawędziarza, ze skłonnościami do ot tak niby-bajania, Romualda Wydrzyckiego, poza opowieścią o domu rodzinnym w Starych Wasiliszkach (notabene „obiekcie”, na zakupienie którego organizatorzy zdeklarowali przeznaczyć cały dochód z koncertu) dowiedzieliśmy się, jak łagodną naturę miał Jego utalentowany kuzyn Artysta, który nie reagował gniewem, lecz zadziwiająco spokojnie nawet w najbardziej karkołomnych sytuacjach konkludował jakąś refleksją… głoszoną w tonie i treści zdziwionego pobłażania… Nie poskąpili swojej obecności: Tadeusz Skliński (autor dyskografii Niemena) i Eugeniusz Szpakowski (reżyser filmu o Niemenie ) – obaj panowie zresztą wraz z siostrą Niemena tworzący trio sentymentalno-patriotyczne – zdążające do wyrwania (za pomocą walorów pieniężnych) z rąk władz białoruskiego sowchozu ów przybytek, w którym urodził się i spędził wczesne dzieciństwo przyszły zdobywca słuchaczy na całym świecie… Czesław Wydrzycki, z pseudonimem artystycznym Niemen… Niestety, koncert trwał i trwał, a przerwy nijak nie przewidziano - część publiczności raz po raz umykała z sali… by za jakiś czas tu powrócić z drżeniem serca, czy aby czegoś nadzwyczajnego nie przegapiła… (ciąg dalszy tej recenzji w cz. 2) Stefania Golenia Pruszyńska środa, 25 lutego 2009, impresje
TrackBack
|