Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 726 381 ** Liczba wizyt (w gazecie i podstronach): 9 020 659. W Blox na TOP 1000 Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media.
Blog > Komentarze do wpisu

Wieża Babel z uwiądem?

W elektronicznym systemie dialogu w portalu społecznościowym spłynęła do mnie wieść o sygnale od znajomego, dotąd wielkiego orędownika dobrego smaku i elegancji. „Zaczepił cię” − podano. Zdumiona, zadumałam się nad tym. I nad swoją,  jego i  innych znajomych pochopną decyzją o akcesie...

Bo gdybyśmy nie  hołdowali tej grzeczności, w którą wpisuje się tak wiele, a nie wyklucza ani okazywania sobie nawzajem sympatii, szczerości, ani krytyki, ani merytorycznego dialogu, takie doniesienie: „Zaczepił cię” nie miałoby pewnie tej siły rażenia…

Gdyby był na przykład nieznajomym, mijanym na  jakiejś koślawej uliczce, który nagle zawraca  i chwyta mnie gwałtownie za rękę − tak, to byłaby zaczepka. I gdybym np. przechodziła w pobliżu jakiejś restauracji czy pijalni piwa, z której wychodzący nieznajomy zastawiłby mi drogę i wychrzęściłby złamanym basem (takim po kilku sporych alkoholołykach): Laluuuniu! czy: Hej, żabunciu! − to byłaby także zaczepka!  Zresztą taka i w takich okolicznościach wymagająca może nie tylko uwolnienia się  szybkim odejściem. Tyle że pijanemu obywatelowi nie tylko w przestrzeni publicznej zwyczajowo nie przysługuje status  człowieka wiedzącego, co czyni. Wątpię jednak, by ten mój znajomy nawet po suto zakrapianej biesiadzie przemawiał w takim stylu i z taką natarczywą agresywnością zaczepiał jakąkolwiek kobietę, uporczywie uniemożliwiając jej na dodatek swobodne przejście ulicą. (Tylko w teatralnym wydaniu mogłaby być ta druga zaczepka aktorsko interpretowana w zwiewnej, fantazyjnej stylistyce dramaturgii kryzysowej).

Tymczasem takie hasło-informacja z portalu: „zaczepił cię”… Kto ciekaw tonacji tej mojej uwagi w tym momencie, a ona ma przecież zawsze niebłahe znaczenie, niechże wie: prycham po prostu, starając się  bronić pierwszej silnej reakcji, a nie była ona inna niż pomieszanie ze smutkiem, zdumieniem, żalem. Oczywiście, można by takie hasło skwitować uśmiechem w kontekście dialogu z osobą dobrego czy bliskiego znajomego. Jednak taki dobry czy bliski znajomy może zatelefonować, napisać list.  I tak byłoby właściwie. A portal edukuje inaczej −  hasłem: Zaczep. Odkształcając nie tylko w kontekście portalowego dialogu negatywne barwy znaczenia tego słowa.

Pożytek jednak z tworu twórców  tego cudotwórczego biznesu towarzysko-społecznościowego: „Zaczepił cię” jest niewątpliwie nadspodziewany, gdy mobilizuje do samoobrony występującą w roli inteligentnego czytelnika: domyślność, intuicję intelektualną i inne przymioty intelektualne i osobiste.

A dlaczego w takim razie nie sięgnięto także po inne hasła i wrażliwym na finezję okiem  nie wyłowiono w tak wielu przecież do dyspozycji  słownikach podpowiedzi typu: zahakował (za bardzo rzeźnickie?), zarzepił (trudny do oderwania), upomniał się (nadroszczeniowe?), zastukał do ciebie (natręctwo ułańskie?)? Nie ma tam niektórych tych określeń?  A może trzeba by stworzyć słownik rozchwianej polszczyzny? Rozchwianej, nieempatycznej, sugerowanej, neologicznej (logicznej  inaczej), narzuconej czy tworzonej bądź stosowanej po omacku. Kto wie, czy nie lepiej od razu nawet − domyślnej polszczyzny…

Mimo tylu słowników i pewnie wielu doradców do spraw tworzenia „oprzyrządowania hasłowego” nie odkryto tonów ciepła, serdeczności czy bukietu sympatii  w skromnym:  Przypomina się. Pewnie za subtelne i za bardzo grzeczne czy nieodpowiednie w epoce modnej czy lansowanej szorstkości. Szorstkości ucharakteryzowanej na młodzieżowy lakonizm z odcieniem niepowagi.

Taka skala tej wieży Babel, że prorokuję  jej  nieustanny rozwój. Z systemu skrótowego dialogu mogą powoli być eliminowane wszelkie obciążenia kulturą osobistą, dobrymi zwyczajami i w ogóle jakimkolwiek wysiłkiem intelektualnym czy normami, w tym pisownianymi. A te właśnie wskazują, kto hołubi najlepsze wzorce (sięga do  słowników ortograficznych i innych w chwili rozchwiania swojej wiedzy potencjałem twórczym wolnej, tj. pozanormatywnej babelskiej pisowni), a kto je wyrzucił już po maturze.

Nie zdziwi mnie nawet, gdy emotikony zostaną zaprogramowane na krasomówców, krasośpiewców, krasośmiewców w wielu tonacjach czy odmianach języka polskiego i w ogóle   poliglotów.  Oby tylko zastąpić obie strony dialogu w wysiłku jego prowadzenia. I to miałyby być symptomy jakiegokolwiek uwiądu pomysłowości? To chyba rewolucja!? Na mumifikowanie żywej społeczności dotąd jeszcze nikt się nie ważył!   

Stefania Pruszyńska

 



poniedziałek, 26 czerwca 2017, impresje

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: