Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki wizyt w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee”, wg danych podawanych przez Blox * Liczba wizyt w Gazecie Autorskiej IMPRESJee: 6 800 314 * Liczba wizyt w gazecie i podstronach: 9 114 418. W Blox na TOP 1000 Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media.
Blog > Komentarze do wpisu

Elvis Presley nadal rozpala wyobraźnię i ożywia wrażliwość kolejnych pokoleń

 

„Czasami czuję się bardzo samotny. Bywają takie dni, gdy czuję się samotny nawet w tłumie. Wyobrażam sobie, że z nią [miłością], kiedy już ją znajdę, ta samotność nie przytrafi mi się więcej” – Elvis Presley, Wikicytaty

„Ja nie jestem Królem. Jezus Chrystus jest Królem. Ja jestem tylko wokalistą (I am not the King. Jesus Christ is the King. I’m just an entertainer)” – Elvis Presley, Wikicytaty

„Przez całe życie matka była dla mnie wszystkim. Czuję się tak, jakbym stracił nie tylko matkę, ale i najbliższego przyjaciela, kolegę, kogoś, z kim mogłem rozmawiać o wszystkim. Gdy miałem kłopoty, mogłem przyjść do niej w środku nocy, a ona wstawała i starała się mi pomóc” – Elvis Presley po śmierci matki, Wikicytaty na podst. materiałów z konferencji prasowej, 22 września 1958, częściowo zapisanej na płycie „Elvis Sails”

„Boję się intelektualistów – powodują niezgodę i zazdrość. Trzymam się z daleka od tych, którzy mogą wpędzić mnie w kłopoty. Przebywam z ludźmi swojego pokroju” – Elvis Presley, Wikicytaty za: Leszek C. Strzeszewski, „Elvis”, PWM, Kraków 1986, s. 63

Rewolucja w muzyce, której dokonywał, gdy stał się wkrótce po pierwszych wejściach na ówczesną scenę − objawieniem, niesie wiele impulsów po dziś dzień i znajduje swój wyraz w nowych śmiałych formach i kierunkach muzycznych. Jako prekursor zmian odegrał rolę pochodni rozpalającej cały świat muzyczny. Elvis Presley nadal rozpala wyobraźnię i ożywia wrażliwość kolejnych pokoleń artystów sceny muzycznej i twórców nie tylko muzyki. Miałby teraz 82 lata życia ziemskiego. 

Wielu muzyków przypomina już  od 40 lat jego repertuar, starając się wcielić w Króla Rocka i  naśladować tak różnorodne stylistycznie jego kreacje sceniczne – te buchające energią i żywiołami w rock and rollu albo dla odmiany pełne wzruszeń, skupione, liryczne w repertuarze pozarockowym.

Jego płyty zostały wydane w nakładzie sięgającym już miliarda egzemplarzy. Zagrał w 31 filmach. A któż właściwie nie nuci jego piosenek, nie wsłuchuje się w jego repertuar gospel lub balladowy czy nie zna jego wizerunku? Młode pokolenia odkrywają Elvisa. To dobry znak, świadectwo rozległości zainteresowań, które bynajmniej nie koncentrują się tylko na rapie bądź disco polo.

A co myśleli i jak mówili o Elvisie Presleyu jego córka, żona albo muzycy czy jego najzagorzalsi miłośnicy? Przytaczam wypowiedzi znane i mniej znane. Także niektóre już publikowane wcześniej przeze mnie opinie postaci z muzycznego Poznania i muzycznej Polski. 

Lisa Marie Presley, córka Elvisa Presleya: „Miałam dziewięć lat i właśnie byłam w Graceland, kiedy to się stało. Na początku czułam się bardzo zagubiona. Cierpiałam, ale oglądałam też, jak świat cierpi. Ludzi zabierali do szpitala, tak byli wstrząśnięci śmiercią Elvisa. Dla mnie to było surrealistyczne doświadczenie. Mama martwiła się o mnie i zabrała mnie na miesiąc do Europy, jak najdalej od prasy i wiadomości”,Wikicytaty, za: Danny Scott, Nasze życie z Królem. Wyznania żony i córki Elvisa Presleya, Onet.pl, 2 października 2012 za: „The Times”.

Priscilla Presley, żona Elvisa Presleya: „Elvis był kochającym ojcem, ale niezbyt praktycznym i pomocnym. Nie interesowało go zmienianie pieluch i te sprawy. Chciał się bawić. Chlapał wodą, kiedy Lisa Marie była w wannie albo biegał z nią po ogrodzie. Uwielbiał córkę”, Wikicytaty za Danny Scott, „Nasze życie z Królem. Wyznania żony i córki Elvisa Presleya”, Onet.pl, 2 października 2012 za: „The Times”.

Jimmy Carter, 39. Prezydent USA w latach 1977 do 1981: „Elvis Presley jest wybitną osobowością jako człowiek, jako piosenkarz, jako Południowiec i jako gentleman”, Wikicytaty za: Leszek C. Strzeszewski, „Elvis”, op. cit., s. 138, 139;

„Jego muzyka, jego osobowość zmieniły oblicze amerykańskiej kultury. Elvis Presley był symbolem buntowniczego ducha naszego narodu” (His music and his personality, fusing the styles of white country and black rhythm and blues, permanently changed the face of American popular culture. His following was immense. And he was a symbol to people the world over of the vitality, rebelliousness and good humor of this country), Wikicytaty.

John Lennon: „Przed Elvisem nie było niczego (Before Elvis, there was nothing)”, Wikicytaty.

Ursula Andress: „Kiedy miałam wystąpić z Elvisem Presleyem w Fun in Acapulco, myślałam, że zetknę się z kimś, kto jest tylko produktem reklamy. Tymczasem Elvis okazał się wręcz czarującym partnerem. Zawsze był usłużny i chętny do pomocy – sława idola wyraźnie go krępowała. Mam jego nagrania pieśni typu gospel i uważam je za bardzo piękne”, Wikicytaty, za: Leszek C. Strzeszewski, „Elvis” op. cit., s. 109.

Bill Black, amerykański muzyk, kontrabasista, uważany za prekursora rock and rolla, o pierwszym spotkaniu z Presleyem: „Zobaczyłem smarkacza z rażąco wypomadowanymi włosami, wystrojonego w jasnoróżową koszulę, skórzane spodnie i białe pantofle”, Wikicytaty, za: Leszek C. Strzeszewski, „Elvis”, op. cit., s. 16.

Z nutą żartobliwości, lecz z uznaniem o wykonaniu przez Presleya piosenki „Blue Moon of Kentucky”:  „Brzmi tak, jakby to zaśpiewał jakiś przeklęty czarnuch”, Wikicytaty, za: Leszek C. Strzeszewski, Elvis, op. cit., s. 16.

George Harrison o koncertach Elvisa Presleya: „Wielkie, artystyczne przeżycie”, Wikicytaty, za: Leszek C. Strzeszewski, Elvis, op. cit., s. 129.

Piotr Bugzel, kompozytor, wokalista: „Drugiego takiego nie będzie. Presley był wielkim artystą,  dokonał rewolucji w muzyce i połączył wiele stylów. Muzyka Presleya jest ponadczasowa i wywiera wpływ na różnych ludzi – zarówno siedmiolatków, jak i młodych, i starszych. Budzi u wielu silne emocje. Jeśli chodzi o mnie, towarzyszy mi ona zawsze. Już od początków, gdy występowałem w  »Nurcie« sięgałem zawsze po nią i głos Elvisa jako energetyzujący. Ta muzyka jest silna i bliska mojemu sercu, wyzwala u mnie dobre emocje. Dlatego też ją śpiewam”.

Tomasz Dziubiński w wywiadzie „Moja fascynacja Elvisem Presleyem”: „Elvis już latem w roku 1954, czyli po Święcie Niepodległości nagrał w studio SUN Sama Philipsa w Memphis 2 pocztówki dźwiękowe jako prezent na urodziny swojej matki. Były to utwory »My Happiness« i »That`s When Your Heartaches Begin«. Zapłacił za usługę 3.95 $, co nie było wtedy małą kwotą. Dnia 5 lipca 1954 r., czyli zaraz po Święcie Niepodległości w Stanach, Elvis nagrywa dla wytwórni SUN swoją pierwszą płytę. Jako pierwszy utwór wybrał kompozycję czarnego bluesmana Arthura Crudupa »That`s All Right«, a na drugiej stronie płyty pojawił się utwór wykonawcy country-bluegrass Billa Monroe »Blue Moon Of Kentucky«. W tamtych czasach muzykę grano bez udziału perkusji. Zestawienie tych dwóch utworów na jednej płycie wprowadziło tyle zamieszania, że nie potrafiono zaszufladkować tych utworów i w ten sposób powstał nowy styl muzyczny, zwany Rockabilly, a słuchając płyty, nikt nie dawał wówczas wiary, że to śpiewa biały wykonawca. Uściślając więc, nie uznajemy Elvisa za twórcę Rockabilly oraz pierwszego białego wykonawcę, który przybliżył białym słuchaczom bluesa”.

Krzysztof Wodniczak, organizator cyklu koncertów „Poznaniacy pamiętają Presleya”: „Ten najbardziej muzykalny piosenkarz zintegrował białą muzykę country z czarnym bluesem, a ze współpracującymi z nim muzykami wprowadził wiele innowacji do techniki nagraniowej. Brzmienia sekcji rytmicznej później wykorzystywały wszelkie grupy rockandrollowe, rockowe i pop music. Moją ideą i moim zamiarem jest odsłonięcie Presleya jako śpiewaka zarówno gospel, stonowanego balladzisty, rozentuzjazmowanego wykonawcy muzyki country, jak i dynamicznego rockandrollowa”.

Wojciech Korda, wokalista: „Elvis... to temat rzeka... Po II wojnie światowej był on inspiratorem – tchnął nowego ducha w muzykę rozrywkową. W Ameryce szczególnie zwrócił uwagę swoim sposobem bycia. Był taki okres w latach 50., że jego styl widziano jako zbyt awangardowy, zbyt obcesowy. Miał też wielu wrogów w Wielkiej Brytanii, a naśladował go Cliff Richard. W Polsce słuchaliśmy Presleya w Radiu Luxemburg. A to było, jak to się mówi w Poznaniu: zabruniune. Dla władzy był »wrzodem«”.

Dariusz Stocki, kierownik artystyczny zespołu „Konsonans”: „Pierwszym spotkaniem z muzyką Elvisa Presleya, tak jak sobie przypominam, był utwór »Love me tender«. Miałem wtedy chyba 7 lat i stawiałem pierwsze kroki muzyczne. Bardzo chciałem ten utwór grać i nieporadnie, i ze słuchu, z tego co zapamiętałem w radiu, próbowałem setki razy, aż się udało. Byłem z siebie bardzo dumny. Dumny jestem i teraz, że w repertuarze naszego zespołu mamy także utwory Presleya. Przed taką silną muzyczną osobowością, jaką jest Elvis Presley, nie da się uciec i ja wcale nie chcę tej muzyki unikać. Czy Elvis Presley żyje? Muzycznie – jeszcze jak!”.

Aleksandra Wojtaszek, dyrygent chóru Inspiro Ensemble: „Elvis Presley jest fenomenem w muzyce rozrywkowej, nie na darmo zyskał miano króla rock and rolla, a jego legenda przetrwała. Co ciekawsze – miliony fanów w ogóle nie przyjęły faktu śmierci Presleya do wiadomości, wierząc, że uciekł on w prywatność i wiedzie gdzieś spokojne życie na marginesie wielkiego świata. Żywy czy martwy, jego muzyka ciągle cieszy się popularnością. Co więcej, ciągle ktoś naśladuje jego muzykę i sceniczną osobowość.

A jeśli chodzi o moje osobiste spotkanie z Elvisem... z jego muzyką – nastąpiło ono, kiedy przygotowywałam ze swym chórem jego piosenkę: »King of the Road«. W samym przygotowaniu utworu nie ma nic szczególnego, ale gdy pozna się pewną ciekawostkę, sprawa nabiera rumieńców: zanim Elvis rozpoczął karierę muzyczną, pracował jako kierowca ciężarówki. I do dziś, słysząc tekst songu, mam wrażenie, że jest to piosenka o nim samym i że Presley jest nie tylko autorem, ale i głównym bohaterem piosenki. To on jest »King of the Road«, czyli Królem Szosy:

(He knows) Every engineer on every train

All of their children and all of their names

And every hang-out in every Town

Every lock that ain't locked

When no one's around”.

Wojciech Gąssowski, wokalista: „Moja fascynacja Presleyem zaczęła się już w dzieciństwie. Już jako młody chłopak wziąłem gitarę do ręki i próbowałem śpiewać jego repertuar. Zdobycie wówczas jego płyty graniczyło niemal z cudem... Jednak mój przyjaciel miał siostrę w Anglii i pomógł mi ją uzyskać. Słuchaliśmy jej całymi dniami. To były utwory z pierwszego okresu Elvisa, zresztą najlepszego – był wtedy fantastyczny na estradzie i w swoim repertuarze. Później ulegał namowom swojego menedżera pułkownika Parkera, co doprowadziło do tego, że jego występy stały się widowiskiem bazarowym. Przestał mi się wtedy podobać. W ogóle był człowiekiem słabym i ulegał namowom wielu ludzi. Szkoda, że nie wytrzymał i nie pozostał przy swoim pierwotnym stylu – utrzymałby do dzisiaj swoją wielkość”.

Zespół „The Way Voices”:  „To jest superczłowiek, superartysta. Jego muzyka ma tę siłę, która motywuje wielu, nas wszystkich. To taki rodzaj muzyki uskrzydlającej, dodającej otuchy, mocy. Chcielibyśmy śpiewać piosenki Elvisa Presleya tak, aby uzyskać tę samą dynamikę i taki przekaz jak on. Będąc na scenie, potrafił skupić ludzi, ich przyciągnąć i ich rozgrzać.  Śpiewaliśmy już jego gospelowy repertuar tam, u siebie – w Nigerii... To sporo ciekawych utworów...”.

Gwiazdor w wielkim stylu, kreator indywidualista, nazywany Królem rock and rolla, o tak wybitnych zasługach dla rozwoju kultury muzycznej, a jest postrzegany nader często czy przede wszystkim jako obiekt do zbadania i  sprawca mających bulwersować opinię publiczną doniesień biograficznych, opartych li tylko o domniemania. Roztrząsane są różne wątki z jego życia. Dobrze, gdy ze smakiem i  zgodą  z faktami – na przykład w książkach pisanych w poczuciu odpowiedzialności za prawdę. Źle, gdy w stylu ciekawskich podglądaczy – w tzw. prasie bulwarowej czy  nie stroniących od tzw. ciekawostek bądź wręcz plotkarskich mediach celowo podsyca się głód żądnych wiedzy o czymś, co rzekomo jest możliwe, lecz niejasne, a wymaga szczegółowej informacji dla wszystkich. Raz po raz powraca wątek sensacyjny: sfingowanej śmierci Elvisa, dochodzą inne, np. o raporcie z sekcji zwłok Elvisa, obecnie zapieczętowanym, a mającym być ujawnionym w 2027 roku. Takie wzbudzanie niezdrowych emocji ma posmak: nieuprawnionej dociekliwości, odzierania artysty z jego człowieczeństwa, odmawiania mu prawa do zachowania prywatności w  tajemnicy według jego woli i odsuwania na drugi plan tego, co wypływało z jego ducha i talentu.  

W 40. rocznicę śmierci Elvisa Presleya pragnący wyrazić swoje uznanie dla niego wybrali pochylenie czoła przed wiecznie żywym i nam pozostawionym muzycznym królestwem, które on stworzył. W Poznaniu taką okazją był kolejny koncert „Poznaniacy pamiętają Presleya”. 

Dla mnie Elvis Presley pozostanie niedoścignionym mistrzem dynamicznej kreacji, ekstatycznej wolności na scenie, artystą pokonującym wszelkie ograniczenia i konwencje – z mocy wielbienia prawdy emocji, których subtelnościom i rytmom był oddany bez reszty.

Stefania Pruszyńska

Fot.: Łukasz Chmielewski

Na fot.: Piotr Bugzel, Polski Elvis,  w roli Elvisa Presleya na jednym z koncertów



czwartek, 17 sierpnia 2017, impresje

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: