Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was witam i zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Aktualne statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee” ***** Liczba wizyt-odsłon: 6 032 314 *******liczba wizyt-odsłon z podstronami: 8 473 014
sobota, 06 sierpnia 2016

 

 

Idea stworzenia w Poznaniu cygańskiej orkiestry z prawdziwego zdarzenia, która miałaby przypomnieć, odnowić i rozwinąć romską kulturę muzyczną, zaczyna z wolna nabierać rumieńców.  Na koncert przedpremierowy orkiestry pod dyrekcją Króla Czardasza − Miklosza Deki Czurei, romskiego wirtuoza skrzypiec,  do Sali Białej Urzędu Miasta Poznania przybyli 29 lipca tak liczni miłośnicy pełnej  mocnych brzmień i  zarazem romantycznej muzyki, że dla wielu zabrakło miejsc siedzących.

I stało się. Rozedrgały się struny skrzypiec, cymbałów węgierskich, kontrabasu, gitar, fortepianu. Zakołowały dźwięki trąbki, klarnetu. Zawirowały suknie tancerek.  Zagrali przedpremierowo i w niepełnym jeszcze składzie, lecz z entuzjazmem artyści romscy z Polski, Słowacji, Czech, Węgier i Niemiec. Zakrólowały dynamiczne czardasze, rozkołysała się romantyczna liryka, w tym  znane utwory, piosenki.  Publiczność przyjęła ten występ z wielką sympatią i uznaniem.

Pod koniec koncertu Król Czardasza wyjaśnił,   że zagrała nie zarejestrowana jeszcze orkiestra, którą docelowo ma tworzyć czterdziestu muzyków. Jest szansa, że w styczniu 2017 roku  orkiestra zainauguruje swoje istnienie specjalnym koncertem

Nareszcie pokonano ciszę nad tematem tchnącym żywiołami egzotycznego, niezwykle barwnego folkloru romskiego, którego kultywowanie Miklosz Deki Czureja ma za swój punkt honoru artystycznego.  Sam zainspirowany 100-osobową orkiestrą w Budapeszcie, mającą najlepszą tradycję szkoły węgierskiej, intensywnie zdąża do konkretyzacji planów – rozmawia z  muzykami w Polsce i w Europie, mobilizuje wielu przyjaznych mu w różnych środowiskach  do współpracy artystycznej.  Pracuje nad repertuarem, ma pomysły, przyciąga swoją determinacją i rozpłomienieniem wrażliwych na argumenty artystyczne i  ideowe. A że Poznań czeka na taką orkiestrę – dowiódł choćby ten przedpremierowy koncert,  który − mimo  pełni sezonu wakacyjnego  − zgromadził pod dachem UMP sporą rzeszę zwolenników.

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska



niedziela, 31 lipca 2016

Znalezisko barowo-kawiarniane. Na ścianie lokalu, w którym właściciele  mają za honor przybliżać gwarę poznańską. Autor tej „Lokomotywy” - w przeciwieństwie do rozsławionego utworu Juliana - jest raczej  znany niepowszechnie,  chociaż podpisuje się pod tekstem: Wuja Czechu.

Stefania Pruszyńska


 

 



 

 

 

 W wystąpieniu inicjującym wieczór świętowania jubileuszu 95-lecia Związku Literatów Polskich w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu prezes Paweł Kuszczyński przypomniał dzieje organizacji, akcentując znaczenie tworzenia przez te lata  modelu zarówno dobrej tradycji zarządzania, jak i   tej  służącej ubogacaniu polskiej kultury w utwory i dzieła literackie. Wyraził satysfakcję z woli kontynuacji takiej tradycji przez twórców z  ZLP. „Nie jest łatwo kierować formacją, która skupia samych indywidualistów” –  przyznał jednak  później.

Uroczystość przywiodła do Biblioteki Raczyńskich wielu  miejscowych literatów, również artystów innych profesji, sympatyków środowisk twórczych i przybyłych z listami gratulacyjnymi oficjalnych delegatów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego, Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego i Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego.

Historia  poznańskiego oddziału sięga czasów  kierowania  nim  przez Władysława Reymonta, kiedy  Związek Literatów Polskich  rozpoczynał swój  żywot  jako związek zawodowy. Obecnie ZLP ma formułę stowarzyszenia, a poznański oddział pod względem liczebności członków jest  drugi w Polsce, po najliczniejszym oddziale warszawskim.

Najważniejsze wydarzenia  związane z historią poznańskiego oddziału ZLP, trendami literackimi, wspominając także  grupę  „Wierzbak” założoną przez  Mariana Grzeszczaka, Konrada Sutarskiego oraz  Ryszarda Daneckiego omówiła  Zofia Grabowska-Andrijew, która zaakcentowała znaczenie literackiego dorobku pozostawionego przez wybitnych:  Wojciecha Bąka, Stanisława Barańczaka i  Nikosa Chadzinikolau.

W  poczet twórców spod skrzydeł ZLP, którzy  w poznańskim środowisku literackim i czytelniczym mogą się poszczycić już pokaźnym dorobkiem i  zdobytym uznaniem,  wpisują się m.in.: Lech Konopiński, Edmund Pietryk, Ryszard Podlewski, Helena Gordziej.

Z kolei znanymi  dużej  publiczności wydarzeniami organizowanymi przez zarząd ZLP w Poznaniu są cykliczne imprezy: coroczny kilkudniowy Międzynarodowy Listopad Poetycki, stworzony 39 lat temu przez Nikosa Chadzinikolau,  oraz  Lednicka Wiosna Poetycka – coroczny  konkurs dla dzieci i młodzieży utalentowanej poetycko i artystycznie, zainicjowany i zrealizowany przez Stanisławę Łowińską już w 20 edycjach. Zasługują także na uwagę spotkania w poznańskim Ogrodzie Botanicznym pn. „Ławeczka poetycka”,  prowadzone przez Marię Magdalenę Pocgaj,  oraz najmłodszy owoc animacji  artystycznej – Salon Literacki w Bibliotece Publicznej w Mosinie, w którym swoich gości – ludzi pióra podejmuje i prezentuje Kalina Izabela Zioła.

Wystąpienia  reprezentantów ZLP objęły  zatem kilka aspektów istnienia formacji. Kolejny mówca – wiceprezes Jerzy Beniamin Zimny skupił się na  przedstawieniu  działalności wydawniczej poznańskiego oddziału ZLP ostatnich kilku lat. Wskazywał on  w swoim sprawozdaniu na dorobek złożony z   kilkudziesięciu  tomów  poezji czy  prozy autorstwa członków  oraz  antologii, które ukazały  się  pod szyldem ZLP.   Ponadto  wymienił  nowe publikacje książkowe wydane  przez samych  twórców.

Po  wspomnieniowych i reasumujących przemówieniach literaci stanęli do swoistego raportu twórczego – recytacji lub czytania przez każdego po jednym najświeższym utworze. Przeważała  w tych autoprezentacjach poezja.  Wystąpili m.in.: Anna Andrych, Danuta Bartosz, Zygmunt Dekiert,  Krzysztof Galas, Helena Gordziej – obchodząca już 88. urodziny, Zbigniew Gordziej, Dominik Górny,  Krystyna Grys, Tomasz Kruczek, Stanisława Łowińska, Brygida Mielcarek, Maria Magdalena Pocgaj, Barbara Tylman,  Wanda Wasik, Kalina Izabela Zioła, Urszula Zybura.

Niestety, nie  zasiedli już z biesiadującymi i nie czytali swoich wierszy niedawno zmarli:  Jolanta Nowak-Węklarowa, Ryszard  Danecki, Marek Kośmider, Tadeusz Stirmer.

Pośród obecnych na spotkaniu nie sposób było nie dostrzec znanych w Poznaniu  poetów: Jerzego Grupińskiego, prowadzącego Klub Literacki „Dąbrówka” i zarazem  redagującego wraz ze współpracującymi Jolantą  i Stanisławem Szwarcami „Protokół Kulturalny”,   czy Marka  Słomiaka − przyjaznych twórcom  i środowiskom twórczym. Z oddziału w Gorzowie Wielkopolskim przybyli na to wydarzenie delegaci: Beata Patrycja Klary i Marek Stachowiak.

Klimat świętowania jubileuszu poznańskich literatów  nasycał  ciepłem i  harmonią klasyczny repertuar kameralny,  wykonany   przez  oboistę Tomasza Gubańskiego  oraz Tomasza Rotha – muzyka specjalizującego się w grze na instrumentach klawiszowych.

Pod koniec wieczoru, który przypadł w kalendarzu jako czwartkowy − 7 lipca,  Paweł Kuszczyński podsumował: „Mam nadzieję, że koleżanki i koledzy, wszyscy obecni na tej uroczystości, spotkamy się za 5 lat na wielkim jubileuszu –  stulecia istnienia Związku Literatów Polskich w Poznaniu”.

Stefania Pruszyńska

Fot.: Stefania Pruszyńska






środa, 27 lipca 2016

W pulsie karminu. Przymorskie przestrzenie. Fot. Stefania Pruszyńska



Miklosz Deki Czureja i Fundacja BAHTAŁE ROMA

 zapraszają na

 X ŚWIATOWE SPOTKANIA Z KULTURĄ ROMSKĄ

 Dziedziniec Urzędu Miasta Poznania, plac Kolegiacki 17

 29 lipca 2016 r. o godzinie 14.00

 Program:

 Prezentacja i koncert tworzonej MIĘDZYNARODOWEJ CYGAŃSKIEJ ORKIESTRY POD DYREKCJĄ MIKLOSZA DEKI CZUREJI W POZNANIU

 Konkursy dla wszystkich uczestników

 Warsztaty plastyczne dla dzieci i młodzieży

 Warsztaty taneczne dla wszystkich uczestników

 Dzięki współfinansowaniu ze środków budżetowych Miasta Poznania UDZIAŁ w imprezie jest BEZPŁATNY!

 


Koncerty, koncerty Miklosza Deki Czurei. Pamiątkowe fotografie




wtorek, 19 lipca 2016

W pulsie karminu. Nadmorskie przestrzenie.
Fot. Stefania Pruszyńska



piątek, 01 lipca 2016

 

Przyznam, że mam dość tych trucizn. Jakich? tych, które unieruchamiają wrażliwość, ducha traumatyzmują, a intelektualnie nie wnoszą do pragmatyzmu (jakkolwiek go pojmować – w polityce, życiu, w strefie samorealiacji czy aktach twórczych) ani potrzebnych witamin, ani wiedzy o witaminach.

Wystarczy spojrzeć przenikliwiej na scenę faktografii, a już nasuwa się kilka pytań.

Pierwsze: Dlaczego radość życia u ludzi, którzy zajmują się spekulacjami politycznymi, prognozowaniem, diagnozą czy przekazem jest wielką nieobecną? Radość autentyczna, a nie lukier propagandowy czy maskujący zabieg pokazowy, manipulacyjny. Taka radość bez atrybutów artysty cyrkowego.

Drugie pytanie: Czym jest ten rodzaj dociekań, które jako żywo skupiają się na histerycznej obserwacji rzęsy wypadającej niektórym niemal już bożkom?

Trzecie pytanie: Czym jest ten rodzaj dociekliwości skupionej na nasłuchach burczenia w brzuchach prawdopodobnych ludojadów, to znaczy tak chętnie za takich uważanych?

A że obserwacja rzęsy wypadającej tym niemal bożkom czy nasłuch burczenia głodowego w brzuchach rzekomych ludojadów nie może być niczym więcej w lżejszej postaci niż zaspokajaniem apetytów na niską ciekawskość, w cięższej zaś – zaspokajaniem apetytów na czarnowidztwo, to i mam odczucie, że zapomniano o lepszych apetytach.

Apetyt na czarnowidztwo jako taki nie jest naturalny, lecz wyrasta na celowo podsycanych czy imputowanych lękach. Co jest skutkiem karmienia czarnowidztwem? Defetyzm – bakcyl, który niszczy to, co żywi szlachetne. Co degeneruje to, co wzniosłe, co z prawdy, głębi ducha. Co deformuje to, co płynie ze zdrowej krytyki czy pamięci historii i wizji postępu, możliwości, szans, a co jednak wymaga wysiłku.

Przeciwko defetyzmowi można i trzeba tworzyć zapory, antybajki (czyli to, co przeciwne manipulatorstwu). To zadanie zarówno dla ludzi twórczych, kultury, sztuki, jak i dla wszystkich, którym zależy na opieraniu się na cennych wartościach, a nie ich karykaturach. Aby zaś pragmatyka na szczytach i w dolinach dopisywała wartościowe rozdziały w postępie, trzeba nam tego, co niosłyby pożywne treści płynące z dobrotwórczej wyobraźni, świadomości, wiedzy. By były to treści konstruujące postęp w świadomości i pragmatyce, a nie burzące nawet jego namiastki, jak sprawia to defetyzm.

Nie bez powodu  trzeba zatem apelować o odpowiedzialność za ten stan, w którym defetyzm, mimo że jest jednak tak groźnym bakcylem, iż mądrość nie może uznawać go za pomnik godny początku XXI wieku, ma już tyle niemal gotowych cokołów. W takiej sytuacji nie szukać lekarza i leku, znaczyłoby poddać wszystko, co ma sens – temu wszytkiemu, co sensu nie ma.

A może w sosie satyry jest szansa na dystans od jadomanii! Bo taki dystans jest antidotum – lekiem pilnie potrzebnym, aby rozumne postawy i reakcje miały szansę. Jest profilaktyką, by defetyzm i jadomania nie stały się samospełniającymi się przepowiedniami.

Bo emocje i ich tonacje są zaraźliwe – wywołują niekiedy epidemie na skalę globalną. Potwierdzi to każdy psycholog, a zwłaszcza badacze psychologii tłumów.

Gdyby świat zarazić antydefetyzmem, czy większy postęp (a może nawet wielki) z dobrotwórczych scenariuszy nie byłby osiągalny szybciej? Bo postęp jest już. Ma drogi otwarte.

Stefania Pruszyńska

Postscriptum  Niekonwencjonalna metoda leczenia –homeopatia  opiera się na zasadzie: podobne – podobnym. Konwencjonalna zaś – alopatia przyjmuje zasadę: przeciwne – przeciwnym. Jeśli bakcyl atakuje, trzeba zastosować odpowiedni antybiotyk (po wykonaniu antybiogramu, by bakcyla skutecznie wyeliminować!). Ważne,  by leczyć pacjenta, a nie chorobę, jak wynikałoby z analizy używanych powszechnie formuł: leczę grypę, leczę złamanie, zamiast logicznei poprawnej – leczę się, bo mam grypę, leczę nogę... 

Artfot: Stefania Pruszyńska

 



wtorek, 28 czerwca 2016

TVP Info poinformowała w poniedziałek, że dotarła do 9-stronicowego dokumentu, sygnowanego przez szefów dyplomacji Berlina i Paryża, w którym pada propozycja utworzenia europejskiego superpaństwa, zamiast UE. „Rzeczywiście taki dokument dotarł do nas” – potwierdził minister Witold Waszczykowski.

Dokument ma przedstawić państwom Grupy Wyszehradzkiej, na spotkaniu w Pradze, szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier.

Jeśli zapisy dokumentu miałyby wejść w życie, to zamiast Unii Europejskiej powstałoby jedno europejskie państwo, zależne od dzisiejszych najsilniejszych unijnych graczy. TVP Info podaje, że propozycja pada w formie ultimatum.

Odnosząc się do tego, Waszczykowski powiedział rano w TVP Info, że już przed wieloma miesiącami były sygnały „od polityków starszej generacji europejskiej, którzy mówili, że kiedy otwierała się UE, kiedy przyjmowano m.in. Polskę, należało postawić ultimatum: wchodzicie, ale wchodzicie do takiej konkretnej Unii, jaką myśmy sobie kilkadziesiąt lat temu wymyślili. I widać, że to myślenie wraca”.

„To niedobre rozwiązanie oczywiście, dlatego że od tego czasu kiedy wymyślono Unię, taki polityczny organizm, wiele się zmieniło. Nastroje społeczeństw europejskich są inne, Europa i nasi wyborcy nie chcą oddać Unii w ręce technokratów. W związku z tym będę chciał o tym rozmawiać (w Pradze – PAP), czy to rzeczywiście jest recepta właściwa dzisiaj w kontekście Brexitu” – dodał szef dyplomacji.

Opisując dokument, TVP Info zwraca uwagę, że kraje członkowskie takiego superpaństwa faktycznie nie miałyby prawa do własnej armii, własnych służb specjalnych, odrębnego kodeksu karnego, odrębnego systemu podatkowego – w tym wysokości podatków, własnej waluty czy banku centralnego zdolnego do realnej obrony interesów finansowych państwa narodowego.

Ponadto kraje członkowskie faktycznie straciłyby kontrolę nad własnymi granicami oraz procedurami wpuszczania i relokowania uchodźców na ich terenie.

Projekt zakłada również wprowadzenie jednolitego systemu wizowego oraz prowadzenie wspólnej polityki zagranicznej względem innych państw oraz organizacji międzynarodowych. Z dokumentu może wynikać również, że ograniczeniu musiałaby ulec rola NATO na kontynencie europejskim.

mp/Kurier PAP

Codzienny Serwis Informacyjny PAP

Źródło: Kurier PAP - www.kurier.pap.pl.

Ilustracja własna redakcji

Mapka Europy: Stefania Pruszyńska 

 


środa, 22 czerwca 2016

 

Cyklista porzucił, marketing uliczny zaadoptował, fot. Stefania Pruszyńska

Niekonwencjonalny uliczny marketing jest zarówno owocem niemal artystycznej pomysłowości ludzi prowadzących skromną działalność, jak i sygnałem ich skromnych możliwości konkurowania z rekinami. Tropię od dawna takie przejawy ludzkiej próby zaradności czy prowokacji bądź poruszające inne struny myślenia. Ten obiekt pochwycony przez mój obiektyw wykwitł na al. Marcinkowskiego w Poznaniu.

Stefania Pruszyńska

 



sobota, 18 czerwca 2016

Jak podkreślają mediewiści, w średniowieczu wydawanie kobiet za mąż miało kluczową rolę dla politycznych sojuszy. Żony pierwszych Piastów były cudzoziemkami, a córka Mieszka, Sygryda (Świętosława), została wskutek zagranicznych mariażów królową Szwecji, Danii i Norwegii.

Według współczesnych badaczy, dyplomatyczna rola kobiet w wiekach średnich okazuje się większa niż się mogło wydawać. Na ten temat dyskutowali podczas warszawskiego spotkania dwaj specjaliści: archeolog prof. Przemysław Urbańczyk i historyk mediewista, dr Grzegorz Pac.

„Najlepszym sposobem zawierania aliansów międzypaństwowych było w epoce pierwszych Piastów nie podpisywanie traktatów, ale zawieranie małżeństw” – zaznaczył Urbańczyk.

Jeśli przyglądamy się żonom władców tej dynastii, to są to na ogół cudzoziemki – w przypadku Mieszka najpierw Czeszka Dąbrówka (Dobrawa), a potem Niemka Oda. Niewiele wiadomo o pierwszych dwóch żonach Bolesława Chrobrego; mamy natomiast informację, że poślubił on potem jeszcze dwie kobiety - słowiańską Emnildę, a potem Odę (Drugą). Syn Bolesława, Mieszko II, poślubił znów niemiecką arystokratkę Rychezę. Uważana jest ona za pierwszą historycznie potwierdzoną królową Polski.

Z listy małżonek pierwszych władców piastowskich wynika, że ze względów politycznych szukali oni żon na zachód i południe od Polski, rzadziej – za wschodnią granicą. „Wyjątkiem od tej reguły była Dobroniega, księżniczka z dynastii Rurykowiczów, którą poślubił Kazimierz Odnowiciel. Potem inni władcy polscy żenili się z ruskimi księżniczkami w okresie rozbicia dzielnicowego” – dodał Pac, autor książki „Kobiety w dynastii Piastów”.

Zdaniem Urbańczyka spośród towarzyszek życia pierwszych polskich władców nikt nie dorównał pod względem znaczenia Dąbrówce (Dobrawie). „Już niemiecki kronikarz biskup Thietmar przypisywał jej, że odwiodła księcia piastowskiego od pogaństwa” - dodał. W związku z przyjęciem chrześcijaństwa Mieszko miał też porzucić poligamię – a według Galla Anonima, przed przybyciem Dobrawy „wedle swego zwyczaju siedmiu żon zażywał”.

Według źródeł, także czeskiej małżonce, która umocniła sojusz obu państw, Mieszko ofiarował najstarszy kościół w ówczesnych granicach państwa – na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Jednak Pac zwraca uwagę, że opowieści o wybitnym wpływie kobiet na nawracanie ich mężów na chrześcijaństwo należy traktować ostrożnie, gdyż jest toposem literackim powtarzającym się u wielu europejskich kronikarzy średniowiecznych. „Może być i tak, że ten wątek dodawano, nawet jeśli nic takiego się nie zdarzyło” – zauważył.

Pac podkreślił, że rola kobiet we wczesnośredniowiecznej Europie w dyplomacji była istotna, choć na ogół bierna – gdyż nie wychodziły one właściwie za mąż, ale były wydawane przez swoich ojców.

„Źródła często ukrywają przed historykami znaczenie kobiet, nawet kiedy rządziły one faktycznie w zastępstwie małoletnich synów. Gall Anonim nie podaje nam w ogóle imion żon władców z trzema tylko wyjątkami – Rzepki, towarzyszki Piasta, Dobrawy oraz Judyty Czeskiej, matki Bolesława Krzywoustego. Wydaje się, że kronikarz wymienia te imiona głównie po to, by podkreślić, że kobiety te były matkami wielkich synów” – zaznaczył Pac.

Narzędziem polityki zagranicznej Piastów były nie tylko mariaże z cudzoziemkami, ale także wydawanie przez nich córek za obcych władców.

Jednym z najbarwniejszych przykładów była Sygryda (zwana tradycyjnie Świętosławą – choć bez potwierdzenia w dostępnych źródłach), córka Mieszka, siostra Bolesława Chrobrego. Jej ojciec zaaranżował jej małżeństwo z Erykiem Zwycięskim, władcą Szwecji. Potem, po owdowieniu, została żoną Swena Widłobrodego, króla Danii i Norwegii. Postać ta obrosła w Skandynawii w liczne legendy, stając się bohaterką opowieści i sag. Dziś – jak zaznaczają specjaliści – bardzo trudno odróżnić te mity od prawdy.

Popularna współczesna pisarka historyczna, Elżbieta Cherezińska napisała o Sygrydzie długą powieść  pt. „Harda”, która się niedługo ukaże. Jest to pełen fikcyjnych szczegółów, barwny portret kobiety, związanej z dziejami Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii, swobodnie nawiązujący do historycznej wiedzy.

***

Spotkanie pt. „Kobiety w dyplomacji wczesnopiastowskiej” odbyło się 23 maja w Bibliotece Głównej przy ul. Koszykowej w Warszawie w ramach cyklu „Dwugłos na ciekawy temat”.

PAP - Nauka w Polsce

 szl/ agt/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl

 



czwartek, 16 czerwca 2016

Piotr Bugzel zwierza się, że zawsze o tym marzył, by mieć w repertuarze taki gorący utwór dedykowany polskiej reprezentacji piłki nożnej na mistrzostwach.

Do stworzenia piosenki „Gol dla Polski, gol” natchnęły  go  Mistrzostwa Europy Euro 2016. Piosenka ta jest utrzymana w klimacie  żarliwego  poparcia  dla polskiej drużyny i lansuje radosny, artystyczny żywioł i  taki styl kibicowania.

Piotr Bugzel i Ewelina Tyranowska, duet tworzący  zespół Heart Heat, 9 maja  nakręcili wideoklip do tej piosenki – na dachu poznańskiej  galerii MM. Zaangażowali się do  tego nagrania ich przyjaciele, gromada dzieci i studioKg.

Utwór „Gol dla Polski, gol” już przed  niedzielnym meczem z udziałem polskiej drużyny rozgrzewał  piłkarzy i odbiorców niektórych telewizji  regionalnych, a także  słuchaczy  radia.

I przed dzisiejszym starciem na stadionie Polaków z  drużyną Niemiec zespół Heart Heat pragnie  rozpalić  swoją piosenką żar wiary w sukces biało-czerwonych. A wiara jest  tą drugą piłką mistrzów  – niewidzialną,  toczącą się  jednak  silnie i precyzyjnie do bramki  przeciwników!

Stefania Pruszyńska

Fot: Roger Gorączniak

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 314