| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was witam i zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”, aktualnie* Liczba wizyt: 6 197 929 ** wizyty w GAI i podstronach: 8 706 466 W Blox Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu w kategorii: Media
wtorek, 06 grudnia 2016

  Kulturą się pani zajmuje… –  mówi, odpowiadając tymi słowami na moje powitanie, wskazując gestem fotel i patrząc na mnie, pewna swojej diagnozy, ubrana w służbowy uniform trzydziestolatka, gdy wchodzę do jej  służbowego boksu. Po moim  półgodzinnym czekaniu od  terminu umówionej wizyty.

– Tak można by to nazwać – odpowiadam.

– A konkretnie, czym? Co pani robi? – pyta z szybkością wystrzeliwanych kul.

– Piszę, tworzę, maluję, komentuję. Także czytam – odpowiadam równie szybko.

– To co to za praca? –  cedzi pogardliwie swój komentarz. I zaraz strzela do mnie większymi kulami:

– Bo co tam pisać?!! To nic wielkiego! Miałam zawsze czwórkę lub piątkę z polskiego za wypracowania! A tu pani wie, ile trzeba wiedzieć i umieć, żeby to wszystko prowadzić? Na moim stanowisku?!  – już kipi  w niej coś nie do opanowania, we wzbudzeniu czego nijakiego  udziału nie miałam. I nie chciałabym mieć.

– Przepraszam, nie przyszłam udzielać wywiadu ani też go przeprowadzać z panią! – opanowaniem,  żartobliwym tonem, lecz  nieco podniesionym głosem próbuję  wpłynąć na konstruktywny bieg dialogu.

– Tak!? Jednak muszę to wiedzieć, by tu podać źródło pani utrzymania! Bo moje pani widzi. Ja tu przynajmniej ludziom daję to, co najważniejsze! A nie jakieś pisanie, malowanie  – stwierdza, zaskakując mnie coraz bardziej swoim słowotokiem i zamierzoną niedookreśloną, choć już coraz bardziej czytelną intencją. Intencją ze sfery wielce nieprzyjaznej celowi spotkania, bankowi  i mnie osobiście.

– Bo hobby to każdy może sobie  uprawiać! I czarować sobą, by kłamać o dochodach!! –  podkreśla w swojej wrzącej już  dopowiedzi.

 – Uprzejmie dziękuję za zaproszenie na tę rozmowę! – nagle zrywam się z fotela, już  wzburzona.

– Zaproszona? To kim pani jest? – pyta zaskoczona.

– Była Zaproszona! Absolutnie Zniechęcona! To teraz moje imię i nazwisko po rozmowie z panią! Rozmowie prezentującej ofertę banku! – wyjaśniam, uwalniając się szybkim wyjściem od okoliczności, kto wie,  czy nie zmierzających do zbrodni w afekcie!

– A nie XY? – pracownica banku wykrzykuje jakieś nieznane mi imię i nazwisko, gdy już zamykają się za mną drzwi.

Stefania Pruszyńska

 

Kulturo, cóżeś ty za pani… Życie chwytane na gorąco. W moim zapisie, wiernym lustrze, znów odsłoniło swój grymas. A już wierzyłam, że nastąpił postęp i mamy lepszy świat tuż-tuż… A wierzę nadal. Po jednym grzmocie w jednym miejscu nie prognozuję wiecznej burzy i wszędzie. Burzy, którą próbują raz po raz wzniecać niedostatki ludzkiego charakteru i wiedzy, przywary, kompleksy, zła wola czy niekompetencja, przeniesione złe emocje, które mówią o poziomie kultury osobistej i innych cechach osoby lub personelu, relacjach, zwyczajach więcej i prawdziwiej niż dyplomy uznania czy inne zdobycze pochwalne, wywieszone w niejednej placówce w centralnym miejscu… S.P.

 



sobota, 19 listopada 2016

Gdy ktoś panikuje, inni mogą odczuwać jego zaniepokojenie. Gdy inni się śmieją, nam także łatwiej się uśmiechać. Część emocji nie należy wyłącznie do nas, przejmujemy je od osób w naszym otoczeniu. Czy w mózgu są struktury lub obwody neuronalne, które wyewoluowały specjalnie po to, żeby zapewnić nam sprawne relacje z innymi ludźmi?

Odpowiedzi na te pytania szuka zespół dr Eweliny Knapskiej. Uczona prowadzi badania w ramach grantu Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC Starting Grant) o wartości 1,3 mln euro – poinformował  Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

W eksperymentach na szczurach uczeni z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. Marcelego Nenckiego będą przyglądać się funkcjonowaniu ośrodka przetwarzania emocji w mózgu: ciału migdałowatemu.

„Chcemy przede wszystkim się dowiedzieć, czy zarażanie się emocjami innych – a więc emocje przekazywane drogą społeczną – angażuje te same grupy neuronów, co emocje o charakterze niespołecznym. Spróbujemy także odpowiedzieć na pytanie, czy społeczne emocje o pozytywnym i negatywnym charakterze są przetwarzane przez te same neurony” –tłumaczy dr Knapska.

Ciało migdałowate to niewielka struktura o charakterystycznym kształcie migdała, znajdującą się głęboko w mózgu. Przy bezpośrednim pobudzeniu osobnika wykazuje ono zwiększoną aktywność, szczególnie silną w przypadku emocji negatywnych, takich jak strach wywołany zagrożeniem. Wiadomo jednak, że ciało migdałowate jest zaangażowane także w kontrolę emocji społecznych, a więc powstających w wyniku interakcji z innymi, pobudzonymi emocjonalnie istotami.

„Za pomocą optogenetyki potrafimy kontrolować aktywność nawet bardzo małych fragmentów ciała migdałowatego szczurów. Krok po kroku, zamierzamy tu włączać i wyłączać kolejne grupy neuronów (...) będziemy sprawdzać, jak zwierzę reaguje na emocje innego szczura, znajdującego się w pobliżu, który jest jednocześnie odpowiednio pobudzony emocjonalnie” –  wyjaśnia dr Knapska.

Kontrolowanie ściśle określonych grup neuronów jest możliwe tylko u szczurów wcześniej poddanych modyfikacjom genetycznym. W wyniku tych modyfikacji w błonach komórkowych wybranych neuronów pojawiają się światłoczułe białka pełniące rolę kanałów jonowych.

Przed eksperymentem do wnętrza mózgu zwierzęcia wprowadza się cienki światłowód (szczury bardzo dobrze tolerują ten zabieg mikrochirurgiczny). Gdy kanały jonowe zmodyfikowanych neuronów zostaną oświetlone światłem o odpowiedniej długości fali, zależnie od swego typu pobudzą lub zahamują aktywność neuronu. Reakcje neuronów na włączenie lub wyłączenie światła są przy tym niemal natychmiastowe, co ułatwia wiązanie przyczynowo-skutkowe aktywności grup neuronów z zachowaniem zwierzęcia.

Prace grupy dr Knapskiej mają charakter czysto naukowy. Z uwagi na techniki optogenetyczne, nie można byłoby prowadzić ich na ludziach. Jednak zrozumienie procesów przetwarzania emocji w neuronach ciała migdałowatego szczurów będzie miało także znaczenie praktyczne. Pozwoli poznać mechanizmy różnych chorób, np. autyzmu czy psychopatii, gdzie umiejętności komunikacji społecznej są silnie zaburzone.Ponieważ podłoże tych chorób jest podobne u szczurów i ludzi, wiedza zdobyta przez grupę dr Knapskiej o neurobiologicznych podstawach przetwarzania bodźców społecznych u szczurów z czasem prawdopodobnie znajdzie zastosowanie medyczne.

„Nasze dotychczasowe wyniki, dzięki którym mogłam skutecznie aplikować o grant ERC, wstępnie wykazały, że strach jednego szczura rzeczywiście aktywuje układy neuronów znajdujące się w ciele migdałowatym drugiego zwierzęcia. Jednak emocje przekazywane społecznie są przetwarzane przez mózg w bardzo złożony sposób. Dlatego jesteśmy przekonani, że podczas dalszych doświadczeń neurony nie raz nas zadziwią swoimi reakcjami” – mówi dr Knapska.

Badania nad mechanizmami przetwarzania emocji społecznych przez mózg, prowadzone w Instytucie Nenckiego w ramach ERC Starting Grant, będą trwały pięć lat. Aby zrealizować je w zakładanym terminie, dr Knapska planuje powiększyć swoją grupę m.in. o naukowca na stażu podoktorskim i przynamniej dwóch doktorantów.

Granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych należą do najbardziej prestiżowych i zarazem najtrudniejszych do zdobycia grantów europejskich. Od 2007 roku przyznano je ok. 6500 naukowcom, w tym 22 badaczom z Polski.

 PAP - Nauka w Polsce

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl



wtorek, 15 listopada 2016

Liryk wielostrunny, Stefania Pruszyńska



 

 



11-spotkanie-literackie-w-dabrowce-3-listopada-2016-fot-stefania-pruszynska-dscf4354

 

Rewiry bohemy literackiej, w których  twórczość „Dinozaurów” wpisała się ich dorobkiem na trwałe  nie tylko w zasoby kultury regionu Wielkopolski, to zarówno te spod znaku poezji i prozy, jak i aforystyki, satyry i wielu innych gatunków. W Klubie Literackim „Dąbrówka” zagościli zarówno znani, jak i mniej znani długoletni poznańscy szermierze słowa poetyckiego i prozy. Wieczór zbliżył twórców różnych formacji i wniósł do refleksji wiele treści.

Jerzy Beniamin Zimny, pisarz, poeta, wraz z Jerzym Grupińskim, założycielem  i od wielu lat kierownikiem artystycznym Klubu Literackiego „Dąbrówka”, poetą i gospodarzem spotkania, wspólnie prezentowali przybyłym członkom i sympatykom klubu, bywalcom spotkań poetyckich − gości specjalnych: Piotra Bagińskiego, Andrzeja Górnego, Pawła Kuszczyńskiego, Stanisława Neumerta, Macieja Porzyckiego, Edwarda Popławskiego, Urszulę Zyburę. Wystąpił  także  Marek Słomiak.

A rewiry literackie, w których  twórczość poznańskich „Dinozaurów” wpisała się ich dorobkiem na trwałe w zasoby kultury nie tylko regionu Wielkopolski, to zarówno te spod znaku poezji i prozy, aforystyki, satyry… − wielu rodzajów literackich i gatunków. Goście w klubie w swoich wystąpieniach sięgali do utworów wybranych z własnych  licznych  publikacji książkowych.

Urszula Zybura wspomniała swój odległy już czasowo debiut w aforystyce i zacytowała niektóre utwory. Dla wielu była to niespodzianka z powabnej łąki obserwatorsko-satyrycznej. Ciętość myśli i lekkość pióra U. Zybury z talentem syntezy stworzyły wiele kunsztownych figur  aforystycznych.

Poeci z kolei czytali wiersze, które wymagałyby  jednak zapisu na kartkach udostępnionych wszystkim obecnym, aby lotne strofy  i zarazem precyzja słowa  tych utworów,  odbierane z uwagą w chwili ich czytania czy recytacji,  mogły po czasie być analizowane, cytowane.

Andrzej Górny,  powieściopisarz, z wielką pasją wprowadzał nas w fabułę swojej powieści, by zaraz czytać ten jej fragment, który za sprawą jego wyobraźni i narracji przeniósł nas do Paryża…

Wspomniałam na tym spotkaniu zasługę Andrzeja Górnego w wydaniu pośmiertnego tomiku poetyckiego Piotra Chrystyniaka, ucznia liceum, który tragicznie zginął w 1987 r. – w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach (był on przesłuchiwany po zorganizowanej samodzielnej akcji ulotkowej w szkole, przypominającej o postaci ks. Jerzego Popiełuszki i jego śmierci). To właśnie A. Górny poprosił studentkę   filozofii Elwirę Białek o pieczę nad zapiskami poetyckimi tego młodego człowieka i scalenie ich w publikacji. Z tej misji E. Białek wywiązała się w pełni wydawnictwem: Piotr Chrystyniak  „Wiersze” (o czym pisałam w grudniu 2009 roku w publikacji „Niewypowiedziany poeta Piotr Chrystyniak”). Także pisarz dał znać o tym, jak bardzo ten dramat pochłonął jego uwagę, że  zaangażował pióro w stworzenie powieści  „W drogę” –  o młodych lat 80.

Z kolei Jerzy Beniamin Zimny oznajmił  o podjętym  zamiarze wydania tomiku jednemu z zaproszonych poetów, który − mimo godnej zauważenia twórczości −  nie ma dotąd takiej publikacji.

Nie wszystkim twórcom udaje się wydać książkę w porę, a o wielu książkach – mimo wartościowego, oryginalnego dorobku zgromadzonego  poza okiem publicznym – mogą  myśleć ci tylko, którzy zdołają skutecznie zabiegać o to.  Nieczęsto są też podejmowane indywidualne inicjatywy  z myślą  o wydaniu książki określonemu  twórcy, którego na to nie stać albo który się odcina od promotorów literackich czy nie  ma woli uczestniczenia w gonitwach o publikację. Tak niezwyczajne  drogi często wybierają  świadomie indywidualiści, którzy intensywnie pracują twórczo i odkładają na później wydanie swoich utworów w zwartych publikacjach.

Cieszą zaś  obecnie wielu poetów coraz częściej wydawane  antologie. Już wiele takich wydawnictw jest zasługą organizacji skupiających twórców.

Niemało jest też  animatorów kultury – indywidualnych, pasjonatów i wydawców proponujących  piszącym utwory poetyckie – właśnie antologie. Te wydawnictwa są tworzone z myślą o poetach i prozaikach  otwierających swoje szersze literackie drogi czy je inicjujących. Autorzy zakwalifikowanych do publikacji utworów opłacają swoje publikacje, otrzymując np. 2-3 egzemplarze książki (zazwyczaj to nieduża kwota w porównaniu z potrzebną na wydanie własnej książki), a książki te są nie zawsze, choć dość często,  przeznaczane na  cele dobroczynne,  jak  informują  o tym lub deklarują taki cel  ich  wydawcy.

Autorskie zaś prezentacje zaproszonych do Klubu Literackiego „Dąbrówka” Piór Poetyckich, Prozy i Aforystyki, mających dorobek w licznych publikacjach książkowych i debiuty przecież  już w ub. wieku, stworzyły klimat sprzyjający zarówno zadumie, jak i wyzwoleniu pogody ducha. Ta kolejna inicjatywa poznania się czy spotkania po dłuższym czasie niewidzenia ludzi różnych piór i spod różnych skrzydeł  w jednym miejscu mogłaby również przerodzić się w dyskusję i odsłonić aktualne poglądy, kryteria czy gusty literackie uczestników spotkania. Potrzeba byłoby jednak na te wątki dużo więcej czasu i wspólnego, dużego stołu literackiego…

Wieczór 3 listopada  ubarwili lekkimi tonacjami  Alina i Krzysztof Galasowie, zdecydowani orędownicy innej epoki stylistycznej − muzyczno-wokalnej i krotochwilnej poetycko. 

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska


niedziela, 13 listopada 2016

Na Ostrowie Lednickim zakończono konserwację basenów chrzcielnych z X w., odnalezionych w kaplicy pałacowej niemal 30 lat temu. Jak podkreślają specjaliści, to jedno z największych i najbardziej zaskakujących odkryć polskiej archeologii XX wieku.

Wyspa Ostrów Lednicki, to według wielu historyków, miejsce chrztu Mieszka I. W X wieku na wyspie powstał wczesnośredniowieczny gród związany z pierwszymi władcami z polskiej dynastii piastowskiej: Mieszkiem I i Bolesławem Chrobrym. Pozostałości palatium (pałacu) Mieszka I stanowią jeden z najważniejszych zabytków początków państwa polskiego w X i XI wieku.

Baseny chrzcielne, czyli dwa zagłębienia w gipsowej posadzce kaplicy na Ostrowie Lednickim, zostały odkryte przez zespół krakowskich badaczy pod kierunkiem prof. Klementyny Żurowskiej w 1988 roku. Powierzchnia tych konstrukcji to ok. 4,60 m na 1,80 m, przy stosunkowo niewielkiej głębokości – ok. 10-15 cm południowego i 25-30 cm północnego basenu. Według badaczy, obiekty te miały posłużyć do chrztu pierwszego władcy Polski.

„Baseny wykonane zostały z gipsu jastrychowego, czyli zaprawy gipsowej wypalanej w bardzo wysokiej temperaturze, która następnie po zalaniu wodą w miarę stygnięcia osiągała bardzo dużą twardość i nie była przepuszczalna dla wody” – wyjaśnił PAP kierownik Wczesnopiastowskiej Rezydencji na Ostrowie Lednickim, oddziału Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy dr Janusz Górecki.

Konserwacja obiektów została zakończona w ostatnich dniach październiku.

„Prace opierały się na oczyszczeniu tych gipsowych struktur, scaleniu luźnych fragmentów, po czym zabezpieczeniu ich agrowłókniną. Obiekty następnie przysypano warstwą piasku szklarskiego, pochłaniającego ewentualną wilgoć, ponownie warstwą agrowłókniny, a to z kolei przysypano kolejną warstwą normalnej ziemi i zabezpieczono” – dodał Górecki.

Jak zaznaczył, głębszej konserwacji w przypadku struktur gipsowych nie prowadzi się na „wolnym powietrzu”, natomiast wzniesienie do tego celu ochronnego budynku nad kaplicą nie było możliwe.

Baseny chrzcielne zostaną w piątek zasypane. W najbliższym czasie jednak w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy na nowej wystawie stałej można będzie oglądać skany tych obiektów wykonanych w technice 3D.

„Te obiekty to jedyne tego typu urządzenia związane z kaplicą pałacową, kaplicą panującego, które są znane na ziemiach polskich. Do tej pory archeologia naszych ziem nie zetknęła się z porównywalnymi obiektami, zatem te odkryte na Ostrowie Lednickim są odosobnionym znaleziskiem. Stąd też archeologia polska ma z tym pewien kłopot; mamy jedno znalezisko, do którego na naszych ziemiach nie ma analogii” – mówił Górecki.

„Kaplic pałacowych znamy raptem kilka, i właśnie w jednej z nich, tej na Ostrowie Lednickim zdecydowano się na konstrukcję takich urządzeń. Baseny chrzcielne, czyli te dwa zagłębienia; jedno od strony południowej, drugie od strony północnej, znajdują się w najgłębszej posadzce kaplicy datowanej na lata 50. - 60. X wieku” – dodał.

 Górecki wyjaśnił, że obiekty te powielają formę kaplicy, wzniesionej na planie krzyża greckiego. Jak mówił, każde z zagłębień ma formę połówki krzyża, które po połączeniu imitują kształt kaplicy.

„Architekt od samego początku konstruując te obiekty w obejściach kaplicy, realizował ścisłą koncepcję. Dopasowywał kształt tych zagłębień do kształtu architektury kościoła przypałacowego, który miał bezpośrednie połączenie z bryłą pałacu, gdzie władca pomieszkiwał i przyjmował oficjalnych gości” – mówił.

Zdaniem wielu historyków znaleziska na Ostrowie Lednickim, potwierdzają, że chrzest Mieszka I w 966 roku miał miejsce właśnie w tym miejscu.

„Ranga tych odnalezionych urządzeń jest przeogromna. Sam wymiar znaleziska podkreśla dodatkowo fakt, że z tej kaplicy korzystał wyłącznie władca i związane z nim elity dworskie. Nikt zatem poza nimi nie miał prawa chrzcić się w tym miejscu. (…) Póki nie będzie podobnej klasy i rangi znalezisk możemy obstawiać Lednicę, jako miejsce chrztu Mieszka I, o czym dodatkowo świadczy także kontekst znaleziska i charakter umieszczenia tych basenów chrzcielnych” – zaznaczył Górecki.

 Z Ostrowa Lednickiego pochodzi też jedna z największych kolekcji zabytków z początków chrześcijaństwa, z najstarszym w Polsce relikwiarzem z fragmentem drzewa z krzyża Chrystusa. Niewykluczone, że relikwiarz również jest pamiątką z czasu chrztu Mieszka I.

 PAP - Nauka w Polsce,  Anna Jowsa

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl



czwartek, 10 listopada 2016

 

Cwałujących uskrzydleńców można znaleźć na ul. Św. Marcin w Poznaniu. Pewnie pędzą do Centrum Kultury  „Zamek” albo do auli UAM na koncert. Niewykluczone, że do któregoś z hoteli. Deszcz ponagla. To dobry jeździec…

Tekst i fot. Stefania Pruszyńska 


czwartek, 03 listopada 2016

 

W listopadzie i grudniu program spotkań w Klubie Literackim „Dąbrówka” przygotowany przez Jerzego Grupińskiego obejmuje 4 spotkania: 3 listopada, 15 listopada - z XI Turniejem Wierszy o „Pierścień Dąbrówki”, 6 grudnia i 15 grudnia  2016 – Wigilią klubową.  

 

3 XI 2016 o godz. 18.00 (czwartek, bistro „Cezar”) Jerzy B. Zimny prezentuje „Dinozaury” poznańskiej literatury: Piotr Bagiński, Andrzej Górny, Paweł Kuszczyński, Stanisław Neumert, Maciej Porzycki, Edward Popławski, Urszula Zybura.

15 XI 2016 o godz. 18.00 (wtorek, bistro „Cezar”) XI Turniej Wierszy o „Pierścień Dąbrówki”. Nagroda główna – rzeźba Kazimierza Rafalika. Jury przewodniczy Stefan Pastuszewski. Wyróżnienia – m.in. „Kielnia Tadeusza Stirmera” wręczana przez Edytę Kulczak, „Chleb dla Poety” – rzeźba Marioli Kalickiej, Liquor benedictinorum z apteki „Pod złotym lwem”. Poza decyzją jury liczne wyróżnienia: obrazy, obrazki, duże piwo od Antoniego i inne... Teksty do turnieju (jeden niepublikowany wiersz w 5 egz. A4) prosimy zgłaszać 16.30-17.30 w bistro. Każdy tekst prosimy opatrzeć adresem mailowym.

6 XII 2016 o godz. 18.00 (wtorek, sala konferencyjna). Krystyna Ratajczak – wiersze i obrazy. Quiz z nagrodami – czyj to tekst?

15 XII 2016 o godz. 18.00 (czwartek, bistro „Cezar”). Wieczór wigilijny Klubu Literackiego. Homilia Stanisława Adamkiewicza. Kolędy, piosenki, instrumentarium – Tomasz Kruczek. Mile widziane wiersze i Boże Dary na wigilijny stół.

Na spotkania w „Dąbrówce”, Poznań, os. Bolesława Chrobrego 117, zaprasza Jerzy Grupiński.

(ojm)

Ilustracja: Oazy myśli, Stefania Pruszyńska

 



wtorek, 01 listopada 2016

 

Iluzjonia, Stefania Pruszyńska

Wszelkie prawa zastrzeżone



 

„[…] może pisanie krótkiego opowiadania jest snem na jawie? Że jest stanem granicznym między snem a jawą, to oczywiste: wystarczy zapytać chińskiego filozofa albo motyla” – Julio Cortázar

„Kto patrzy na zewnątrz, śni, kto patrzy do wewnątrz, budzi się” – Carl Jung

„[…] czy wszystko, co się zdarza człowiekowi, kiedy minie, nie jest niczym więcej niż tym, co widzimy w snach” – Baring Maurice

„Istotne jest to, że złe sny są o wiele lepsze od złych przebudzeń” – King Stephen

„Bądź co bądź jedyną wymierną nagrodą za przeżyty koszmar jest przebudzenie się ze świadomością, że był to tylko sen” – King Stephen

„Ludzie, którzy nie miewają snów, są martwi” – Irving John

„Nie umiesz oddzielić wspomnień i faktów od marzeń, lęków i snów. […] Jest w tobie nieład naszego świata, z którym większość z nas jakoś sobie radzi, ale ty nad tym nieładem nie panujesz. A zdrowie psychiczne to właśnie – zapanować nad nieładem świata i nieładem w sobie. Żyć w mroku, ale widzieć słońce” – Chwin Stefan

„Snem  twardym karmi się zmęczony, snem  jak bańka mydlana – strapiony, a  snem  bez snu – poeta” – Stefania Pruszyńska (2007 r.)


Cytaty wybrał: Jan Miłek

Ilustracja: Jawa i sen. Nowa Iluzjonistka, Stefania Pruszyńska


środa, 26 października 2016

Na najniższej półce  kulturalnego zaopatrzenia... W jednym z wielu marketów z manieryczną scenografią zdeklasowanych niecodziennego użytku. Pewnie książczyny... 

Artfot.: Stefania Pruszyńska



wtorek, 25 października 2016

 

 

Dzisiaj na Międzynarodowych Targach Poznańskich, świętujących w tym roku jubileusz 95-lecia,  otwarto wystawę  fotografii Elżbiety Orhon-Lerczak „Dajmy twarzom przemówić”.

Zbiór tych fotografii był tworzony przez Elżbietę Orhon-Lerczak w latach 1987-2003 − w ramach jej współpracy z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi.

Fotografie zaskakują  twarzami i sylwetkami gości wielu wydarzeń organizowanych tutaj w przestrzeni i budynkach targowych. Wśród nich  widnieją niepospolite a powszechnie znane twarze postaci zatrzymanych w obiektywie,  jak np.: Adama Hanuszkiewicza, Jerzego Antkowiaka… A spośród utytułowanych i koronowanych władców wyłania się  na nich księżna Matylda belgijska, będąca  obecnie królową Belgów, żoną króla Belgii Filipa I. 

„W czasach mojego dzieciństwa każdy mały poznaniak chciał mieć dwa obowiązkowe zdjęcia: jedno koło armaty przy schodach na Cytadelę, drugie – pod Iglicą pawilonu nr 11 na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Jestem szczęśliwą posiadaczką obu tych fotografii, a jedna z nich dokumentuje mój pierwszy zapewne pobyt z rodzicami na terenach targowych we wrześniu 1962 roku. Nie przypuszczałam wówczas, że w roku 1987 rozpocznę – jako fotograf – współpracę z MTP, która potrwa do 2003 roku”   –  tak skomentowała  okoliczności tego wydarzenia Elżbieta Orhon-Lerczak.

Fotografie będą  prezentowane w holu wschodnim MTP do 4 grudnia. Wstęp na ekspozycję  jest bezpłatny.

Co nie mniej ważne, dostępność tej wystawy  dla publiczności wyznacza  czas trwania poszczególnych targów − w godzinach ich otwarcia. Poza okresem targowym, od wtorku do soboty, wystawę można zwiedzać w godzinach: 14.00-18.00.

Zachęcam wszystkich, którzy zaliczają siebie do elity koneserów ciekawych wydarzeń związanych z Poznaniem i jego wizytówką – Międzynarodowymi Targami Poznańskimi, do zwiedzenia tej ekspozycji i przyjrzenia się  także obrazowi targów, który zmieniał się i nieustannie ewoluuje, nabierając coraz to nowego wyrazu  nowoczesności i funkcjonalności z wieloma elementami zaskakującej estetyki. Organizatorzy zapraszają. 

Stefania Pruszyńska

Informacje źródłowe, plakat: MTP, Centrum Prasowe

Na plakacie: Adam Hanuszkiewicz (benefis Jerzego Antkowiaka − Targi Mody Wiosna 1994 r.), fot.: Elżbieta Orhon-Lerczak




 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 308