Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” (nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu). Podaję tutaj statystyki Państwa wizyt (na podstawie danych otrzymywanych z Blox). Aktualne statystyki wizyt w Gazecie Autorskiej "IMPRESjee": 6 904 250. A w gazecie i witrynach tematycznych: 9 265 859 ******* Gazeta Autorska „IMPRESJee” zajmuje pierwsze miejsce czytelnictwa w kategorii: Media w Blox na TOP 1000. Zapraszam do lektury - wydawca i redaktor naczelna Stefania Golenia (Stefania Pruszyńska), autorka esejów, felietonów, recenzji, wywiadów, fotoreportaży, utworów literackich i artystycznych wizualnych: obrazów, grafik, rysunków...
niedziela, 13 maja 2018



 

Wyjątkowa postać i osobowość. Wybitny artysta, kreator novum w sztuce. Twórca demistyfikującego zło nowoczesnego, autorskiego teatru totalnego. Wielokrotnie wyrażał  swoje poglądy o sztuce i człowieku. Przypominając o Józefie Szajnie, cytuję kilka jego myśli. Zawartego w nich ponadczasowego przesłania, które pozostawiła do rozważań jego niezwykle wrażliwa i doznająca tak wielu silnych wstrząsów i olśnień świadomość, nie  sposób nie docenić. 

Józef Szajna urodził się   13 marca 1922 r. w Rzeszowie. Artysta malarz,  rzeźbiarz, scenograf, reżyser, teoretyk teatru, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie wpisał się na trwałe – jak Jerzy Grotowski i Tadeusz Kantor – w historię polskiego teatru XX wieku stworzeniem nowoczesnego teatru autorskiego.

„Człowiek jest podmiotem, a nie przedmiotem świata” – Józef Szajna, „Teatr”, nr 4/2007

Działacz antyfaszystowski. Był więziony przez Niemców w Muszynie, Nowym Sączu, Tarnowie, skąd deportowano go do  obozu w Auschwitz (25 lipca 1941 roku). Tu  nadano mu obozowy numer: 18729.  Szajna dwukrotnie przebywał w tzw. Bloku Śmierci  bloku 11, cudem ocalał. Przeniesiono go stamtąd 21 stycznia 1944 r. do obozu w Buchenwaldzie.  Uratował się ucieczką w okolicach Magdeburga 11 kwietnia 1945 roku  podczas ewakuacji tego obozu i tzw. marszu śmierci.

Uporczywie, jak niekiedy mu zarzucano, trwał przy odsłanianiu  dramaturgii barbarzyństwa i okrucieństwa. Obraz zagłady człowieka i człowieczeństwa, dramatu świata skazanego na bestialstwo i ohydy świata skazującego bezbronnych na to bestialstwo przez pozbawionych ludzkich twarzy hitlerowskich  katów, nienawidzonych  przez samego Szajnę − który boleśnie, traumatycznie wrzeźbił się w jego świadomość w obu obozach śmierci: oświęcimskim i buchenwaldzkim, jednak nie opuszczał go i zdominował całą jego twórczość. 

Z niezwykłą też mocą  przemówiły koszmary wojny i Holocaustu w najbardziej znanym spektaklu Szajny pt. „Replika”. Po raz pierwszy wystawionym w 1971 roku z muzyką Bogusława Schäffera. Sztukę tę Szajna rozszerzał co kilka lat, zmieniał jej scenografię, adaptował ją także na małym ekranie. Spektakl mieli możliwość poznać jego polscy i zagraniczni widzowie.

„Replika” wstrząsała, przerażała, zdumiewała, budziła odrazę, alarmowała − wizjami z echem zła doznanego przez liczne ofiary wojny, a osobiście i bardzo dotkliwie przeżywanego i odczutego  przez Szajnę. Zła zawsze i wszędzie możliwego, przed czym sam przestrzegał, pragnąc  mobilizować wyobraźnię wielu do refleksji z trwogą nad jego potencjałem tkwiącym w ludziach. 

„Sztuka  zmniejsza dystans między wiedzą a nieznanym…” – Józef Szajna, „Teatr”, nr 4/2007

Artysta malarz i rzeźbiarz. Często łączył w swoich obrazach techniki malarskie z kolażem i asamblażem. Był również niezwykle płodnym autorem prac i szkiców tworzonych na potrzeby scenografii zarówno reżyserowanych przez niego spektakli, jak i innych.

Pośród wielu obrazów, które stworzył, szczególnie wymowne są choćby: „Epitafium” – asamblaż (w kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie) i „Epitafium 1” (w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie). Niosą one, podobnie jak inne jego utwory i teatr – wizję  dramatu unicestwiania człowieka.

W  swoim teatrze umieszczał liczne stworzone przez siebie kompozycje przestrzenne. Najbardziej z nich jest znana „Drabina do nieba”. Tworzył wiele odmian tej kompozycji, które w wersjach rzeźbiarskich, pomnikowych  stanęły m.in.: w Warszawie już od lat 80. XX wieku − w  Ogrodzie Saskim przed „Zachętą”, przed Muzeum Narodowym, w Otwocku, Orońsku czy rodzinnym Rzeszowie (w 2007 roku). Na szczeblach tych kilkunastometrowych drabin umieszczał stare, zniszczone buty − rzeźby. „To droga do nieba nas wszystkich” − mówił.

„Sztuka jest uzmysłowieniem tego, co w nas samych wymaga wyzwolenia. Jest też samoobroną przed bezbronnym poddaniem się” – Józef Szajna

Aliteracki, autorski teatr totalny wyrastał z buntu i poczucia misji. Awangardowy Teatr Ludowy w Nowej Hucie, współpraca z artystami i wieloma polskimi scenami stanowiły etap startowy w tworzeniu przez Szajnę docelowego nowoczesnego teatru.  Kierując nowohucką sceną, wprowadzał w jej życie swoje liczne nowatorskie działania − łączył galerię, wystawy i akcje artystyczne o charakterze prowokacji w teatr  eksperymentujący i otwarty na  nowe formy.

Zbuntowany artysta, mając własną wizję teatru, najpierw odrzucił tradycję i sztywność, stawiając na aliteracką formułę sztuki scenicznej. Aktorzy w jego teatrze minimalizowali wypowiedź słowną, za to mówili gestem, interakcjami z obiektami scenografii. Teatr stawał się z czasem coraz bardziej wyrazistszym miejscem i przestrzenią misji rozwijania wrażliwości i wyobraźni widzów sztuką żywą, mającą moc budzenia sumień, angażującą moralnie i intelektualnie. Ten silny wyraz  Szajna osiągał syntezą akcji na scenie, scenografii i muzyki – w  zaskakującą całość: teatr totalny.

Tytułem koniecznego komentarza dodam, że aliterackość w teatrze Szajny nie była tożsama z odrzuceniem przez niego sztuk na kanwie dzieł literackich i pozbawieniem scenariuszy partii słownych. Sam szanował i cenił  literaturę, podobnie − słowo mówione, co niejednokrotnie podkreślał, dementując nieprzemyślane i płytkie opinie, nie oparte o wiedzę o jego wizji teatru i  tworzonym przez niego teatrze.

Zdobyczą  wiele znaczącą był powołany i kierowany przez Szajnę w latach siedemdziesiątych Teatr Studio w Warszawie (powstały z Teatru Rozmaitości, będącego wcześniej Teatrem Klasycznym). Pod jego zarządem scena ta stawała się z każdym zrealizowanym spektaklem coraz istotniejszym przyczółkiem ekspansji artystycznej.

Wystawione przez Szajnę w Teatrze Studio spektakle były odbierane  jako  wyjątkowe wydarzenia artystyczne. Obrastały one z czasem różnymi legendami w wielu środowiskach obserwatorów i miłośników nowoczesnego teatru. Duży rezonans wywołały kolejne wersje „Repliki” (w 1972 i 1973 roku), „Witkacy” (w 1972 roku), „Gulgutier” (w 1973 roku), „Dante” (w 1974 roku), „Cervantes” (w 1976 roku), „Majakowski” (w 1978 roku). Także  inscenizacje: „Dobrodziej złodziei” Karola Irzykowskiego (w 1975 roku) i „Śmierć na gruszy” Witolda Wandurskiego (w 1978 roku).

Autorskie realizacje teatralne przedstawiał Szajna podczas licznych  zagranicznych podróży zarówno publiczności wielu krajów Europy, m.in.: Niemiec, Francji, Holandii, Hiszpanii, Norwegii, Finlandii,  jak i na kontynencie  amerykańskim − w Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Dokonania Józefa Szajny budziły tam niezwykle żywe zainteresowanie. Poznany w świecie, do którego wiózł  stworzony przez siebie autorski teatr z jego postaciami z polskiej sceny, przyciągający uwagę treściami i formami ich prezentacji,  czy własną twórczość malarską, zdobył uznanie dla siebie jako artysty i rozsławił dobre imię polskiej sztuki.

Wielkie plany Szajny rozwoju warszawskiej sceny, w tym  zwłaszcza związane z uczynieniem Teatru Studio − poza jego podstawową artystyczną misją – także  placówką badawczą, zniweczyła skomplikowana rzeczywistość.  Nieoczekiwanie  złożył rezygnację z  kierowania teatrem  i uruchomioną przy nim nowoczesną  galerią  – w momencie ogłoszenia stanu wojennego w Polsce w 1981 roku.

Stworzony przez niego Teatr Studio jednak przetrwał, ewoluując w wielu kierunkach. W 1985 roku nadano scenie imię Stanisława Ignacego Witkiewicza. A po rezygnacji Józefa Szajny kolejne jej zarządy obejmowali: Jerzy Grzegorzewski, Zbigniew Brzoza, Bartosz Zaczykiewicz, Grzegorz Bral i Agnieszka Glińska. Obecnie, od 2016 roku, artystyczną pieczę nad Teatrem Studio  sprawuje Natalia Korczakowska.

Pytanie po latach. Ognie twórcze Józefa Szajny rosły w miarę upływu lat. Jego postać i liczne objawienia uprawianych przez niego za życia sztuk przygasły jednak nieco w zbiorowej pamięci po jego śmierci.

Nawet dostępne powszechnie informacje biograficzne, dotyczące jego osoby, są rozproszone, często niespójne, traktowane fragmentarycznie czy z określonego punktu widzenia, np. instytucji zainteresowanej uwypukleniem wątków z nią związanych.

A jak będzie  wspominany w Polsce i na świecie ten wielki polski artysta  w 10. rocznicę dnia końca jego żywota ziemskiego?  Zmarł  24 czerwca 2008 roku.

Stefania Pruszyńska

Na fot.: „Drabina do nieba” Józefa Szajny. Oprac. anim.: Stefania Pruszyńska

Fot. z  domeny publicznej Wikipedii

Uwaga! W Wikipedii podano błędną nazwę tej fotografii: „Schody do nieba”.

Sam J. Szajna nadał swemu dziełu nazwę: „Drabina do nieba”.



wtorek, 08 maja 2018

 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że zwiększona wycinka w Puszczy Białowieskiej naruszyła prawo UE. To „wyśmienite wsparcie do dyskusji” nt. Natury 2000 – uznał  były minister środowiska Jan Szyszko (PiS). Dodał, że wyrok skomentuje po szczegółowym zapoznaniu się z nim.

Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu stwierdził 17 kwietnia br., że decyzje polskich władz ws. zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo UE. Dodał, że wycinka nie mogła być uzasadniona bezprecedensową gradacją kornika drukarza. Wyrok nie wiąże się z żadnymi karami finansowymi, bo Polska wycofała ciężki sprzęt z Puszczy. Gdyby jednak doszło do wznowienia wycinki, wówczas Komisja mogłaby wnioskować o sankcje finansowe.

Były minister środowiska Jan Szyszko powiedział PAP, że obecnie przebywa w podróży, odwiedzając różne miejsca w kraju, i nie miał okazji szczegółowo zapoznać się z wyrokiem Trybunału. Dodał, że wkrótce przeczyta obszerną dokumentację i odniesie się do sprawy. Szyszko uznał jednak decyzję Trybunału za „wyśmienite wsparcie do dyskusji”.

„To jest fakt, tak się stało, ja się z tym faktem zgadzam, natomiast uważam, że jest to wielkie forum do dyskusji. (...) to jest dobry moment, bo zaczniemy naprawdę dobrą, merytoryczną dyskusję na temat Natury 2000 i jej funkcjonowania” – powiedział Jan Szyszko.

„Ja bardzo się cieszę, że ukazało się to postanowienie, dlatego, że możemy już rzeczywiście rozpocząć dyskusję merytoryczną na temat przyszłości ochrony i istnienia zasobów przyrodniczych w jednoczącej się Europie” – mówił Szyszko.

Były minister środowiska powiedział, że w niektórych państwach Europy Zachodniej jest już jedynie 40 proc. rodzimych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, a „Polska jest krajem, który wszystko posiada, trzeba się raczej od Polski uczyć, a nie Polskę pouczać (...) z tego powodu Puszcza objęta jest inwentaryzacją” – powiedział Szyszko.

Jak mówił, na terenie Puszczy Białowieskiej jest 1400 powierzchni badawczych, na których pracuje 200 pracowników naukowych zbierających materiały do analiz statystycznych, z których część była prezentowana w Luksemburgu.

„Gdyby nie moja również działalność, to Natura 2000 byłaby w Unii zlikwidowana. Jestem ogromnym fanem Natury 2000 (...), która dotyczy konkretnych gatunków i liczebności, w związku z tym nie wszystkim to się podoba” – ocenił Szyszko.

Obecny minister środowiska Henryk Kowalczyk oświadczył po wtorkowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, że Polska uszanuje ogłoszony wyrok ws. Puszczy Białowieskiej oraz dodał, że wkrótce resort przekaże KE propozycje kompromisowych rozwiązań dot. ochrony puszczy.

Wyrok, kończy spór ciągnący się od 2016 r., został wydany przez Wielką Izbę Trybunału składającą się z 15 sędziów. Od orzeczenia nie ma odwołania.

Spór o sposób ochrony puszczy rozgorzał, kiedy pod koniec 2015 roku leśnicy zaproponowali zmianę dotychczasowego planu urządzenia lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Ówczesny minister środowiska Jan Szyszko pod koniec marca 2016 roku zaakceptował większy limit cięć dla Nadleśnictwa Białowieża. Aneks zakładał zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat – lata 2012-2021. Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. m sześc. drewna w ciągu 10 lat.

Zarówno leśnicy, jak i ministerstwo tłumaczyli zwiększenie limitu gradacją kornika drukarza, który zaatakował setki tysięcy świerków, co z kolei spowodowało zamieranie cennych dla UE siedlisk przyrodniczych.

Trybunał uznał, że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających z dyrektyw siedliskowej i ptasiej. To właśnie zgodnie z dyrektywą siedliskową w 2007 roku Komisja Europejska zatwierdziła wyznaczenie obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska. Stanowi on również „obszar specjalnej ochrony” ptaków wyznaczony zgodnie z dyrektywą ptasią. (PAP)

Małgorzata Półtorak

mpt/ son/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl 

Fot. własna redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”: A kiedy już wiosna w konarach...,  Stefania Pruszyńska 



poniedziałek, 07 maja 2018

Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) oraz Światowy Program Żywnościowy (WFP) komunikują, że słabe opady deszczu w regionach pasterskich południowej Mauretanii, północnego Senegalu, części Mali, Nigru, Burkina Faso i Czadu doprowadziły do zrujnowania upraw i strat w hodowli. Sytuację pogarsza intensyfikacja walk i rosnący brak bezpieczeństwa w tym regionie, co ogranicza dostęp do podstawowych usług i źródeł utrzymania. Dziesiątki tysięcy osób musiały uciekać ze swoich domów. Potrzebna będzie pomoc żywnościowa dla 5 mln ludzi. Zagrożonych jest też 1,6 mln dzieci.

Genewa/Dakar, maj 2018 r. – Susza, wysokie ceny żywności i konflikt mogą spowodować, że miliony ludzi w niektórych częściach regionu Sahelu (Afryka Zachodnia) będą cierpieć z głodu, ostrzegają trzy organizacje: UNICEF, FAO i WFP. Wkrótce 5 mln ludzi będzie wymagało pomocy. Szacuje się, że nadchodzący czas będzie najgorszy od czterech lat pod względem dostępu do żywności. Zazwyczaj rodziny wyczerpują zapasy pożywienia między czerwcem, a wrześniem. Obecne dane wskazują, że wiele rodzin już w kwietniu wyczerpało swoje zapasy.

„Rodziny ograniczają liczbę posiłków w ciągu dnia, a dzieci przerywają naukę” – mówił Abdou Dieng, dyrektor regionalny WFP na Afrykę Zachodnią o Środkową. To oznaki nadchodzącej katastrofy, której świat nie może dalej ignorować.

W sześciu krajach ponad 1,6 mln dzieci jest zagrożonych ciężkim ostrym niedożywieniem. To o połowę więcej niż podczas ostatniego dużego kryzysu żywnościowego w regionie Sahelu w 2012 r. Brak bezpieczeństwa żywnościowego, niewłaściwe praktyki żywieniowe matek i małych dzieci, brak dostępu do czystej wody są takimi samymi przyczynami wysokiego poziomu niedożywienia wśród dzieci, jak konflikt zbrojny czy masowe przesiedlenia ludności.

„To wstrząsające, że co roku te same matki zgłaszają się ze swoimi dziećmi do ośrodków zdrowia, szukając pomocy w leczeniu niedożywienia. W tym roku ich liczba jest jeszcze większa” – powiedziała Marie-Pierre Poirier, dyrektor regionalna UNICEF na Afrykę Zachodnią i Środkową. Możemy przerwać to błędne koło, jeśli zainwestujemy w budowanie odporności rodzin, społeczności i władz na podobne kryzysy w przyszłości. Powinni mieć narzędzia do zapobiegania i lepszego radzenia sobie z taką sytuacją.

„Budowanie odporności jest jednym z najważniejszych celów FAO. Wsparcie dla pasterzy i rolników umożliwi stabilizację w regionie Sahelu teraz i w przyszłości. Pomoc pozwoli im lepiej radzić sobie z kryzysem wynikającym m.in. ze zmian klimatycznych czy konfliktów zbrojnych” – stwierdziła Coumba Sow, koordynator FAO w Afryce Zachodniej i regionie Sahelu.

UNICEF, FAO i WFP opracowały wspólny plan działania, aby w najbliższym czasie nieść pomoc żywnościową i walczyć z niedożywieniem. Podejmowane są również działania, które w perspektywie długofalowej mają umożliwić wykorzystanie lokalnych zasobów żywności, a także ułatwić dostęp do opieki medycznej oraz innych usług kluczowych dla zdrowia i rozwoju dzieci.

Te trzy organizacje apelują o pilne wsparcie, aby walczyć z pogarszającą się sytuacją w regionie Sahelu. WFP apeluje o 284 mln dolarów na pomoc żywnościową dla 3,5 mln osób. FAO szacuje, że potrzeba 128 mln dolarów, z czego 45 mln na natychmiastowe działania pomocowe dla 2,5 mln pasterzy i rolników. Z kolei UNICEF apeluje o 264 mln dolarów niezbędnyciuh, aby dotrzeć z pomocą do 989 000 dzieci zagrożonych ciężkim ostrym niedożywieniem, a także dostarczyć czystą wodę i materiały edukacyjne do końca roku. UNICEF Polska dołącza do apelu.

Pomóc można przekazaniem darowizny na  stronie UNICEF Polska: unicef.pl/afryka 

(oredGAI)


Publikuję tę informację prasową, którą nadesłała wraz z pozdrowieniami dr Monika Kacprzak, rzecznik prasowy UNICEF Polska, licząc, że wśród Państwa, Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” www.impresjeee.blox.pl  (nr 2190 w rejestrze czasopism w SO w Poznaniu),  jest wielu gotowych reagować na takie apele i sytuacje choćby symbolicznymi datkami. 

Takie darowizny ubogacają ducha, dając poczucie  solidarności w człowieczeństwie.  Z pomocą licznych dobrych i wrażliwych, którzy wiedzą, co znaczy stan beznadziei,  obdarowani żywnością nie tylko przetrwają, lecz także uwierzą, że nie są obojętni światu i że świat nie ustaje w dążeniu do dobra. 

Redaktor naczelna

Gazety Autorskiej „IMPRESJee” 

Stefania Golenia 

Pruszyńska


środa, 25 kwietnia 2018

Pomnik Zygi Latarnika pojawił się na skwerze Ignacego Łukasiewicza przy ul. Grobla w Poznaniu, nieopodal Starej Gazowni, 29 maja 2003 roku. Postać latarnika ze swojej wyobraźni wysnuł artysta rzeźbiarz Robert Sobociński, znany m.in. jako autor podobnego pomnika – Lampiarza w Łodzi, a w Poznaniu: Starego Marycha, Ofiar Katynia i Sybiru w parku przy ul. Fredry czy Koziołków przy pl. Kolegickim.

Rzeźbę odlano z brązu. A stara latarnia, o której świetność zadbano w akcji pn. „Ocalmy latarnie” (zainicjowanej przez „Gazetę Wyborczą” i Wielkopolską Spółkę Gazownictwa), stała najpierw na ul. Juliusza Słowackiego w poznańskiej dzielnicy Jeżyce. Została tutaj, na Garbary, przeniesiona po starannym odnowieniu, by z latarnikiem Zygą, jak się nazywa w Poznaniu Zygmunta,  przypominać o tym, co było codziennym obrazem dawnych ulic. Na nich w tamtych odległych czasach, gdy jeszcze  nie było prądu elektrycznego, przed zmierzchem  aż roiło się od latarników. A oni żwawo zapalali latarnie gazowe, by zanim zapadnie mrok – rozświetlić ich blaskiem  miasto.  

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska 

Fot. z 23 kwietnia 2018 r.   



piątek, 20 kwietnia 2018

 

Taniersi i drożersi? Znaleziona oferta dla bezrobotnych i studentów sygnalizuje, że byłaby to praca wyłącznie na umowę „śmieciową”. Czyżby dlatego studentom zamierzono zapłacić o 175, 75 zł więcej niż bezrobotnym, tj. nie-studentom? A może jednak ten pracodawca najchętniej zatrudnia tańszych nie-studentów, a tylko chętnie demonstruje, że wysoko ceni edukację wyższą? 

Można by snuć także wiele domysłów o innych kryteriach, np. o jakości pracy jednych i drugich albo o liczbie chętnych. A jeśli to przykład jawnej dyskryminacji... Próbuję ustalić: bezrobotnych, czy studentów? 

Stefania Pruszyńska

Ogłoszenie znalezione w Internecie w lipcu 2017 r.

Oprac. graf. z wyróżnikami: Stefania Pruszyńska


wtorek, 10 kwietnia 2018



 „[...] badania pozwolą także na ustalenie, jakie teksty znanych pisarzy znajdują się dotąd na półkach i nigdy nie ujrzały światła dziennego. Możliwe będzie też odtworzenie sylwetki wzorcowego funkcjonariusza urzędu cenzury”.

Nowatorskie badania nad cenzurą tekstów literackich okresu PRL prowadzi Anna Wiśniewska-Grabarczyk z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Łódzkiego. Badaczka jako pierwsza opracowuje tajne biuletyny Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk z lat 1945–1956.

Według niej tajne biuletyny były swoistym (krypto)poradnikiem, instruktażem kierowanym do pracowników Urzędu Kontroli. Zawierały m.in. tajne recenzje cenzorskie polskich tekstów literackich. Dotąd nie ukazało się w Polsce całościowe ich opracowanie.

Wiśniewska-Grabarczyk przyznaje, że jej celem jest ujawnienie skali deformacji, jakie w kulturze polskiej poczynił aparat prewencji i represji w pierwszej powojennej dekadzie. Wkrótce ma się też ukazać jej książka „»Czytelnik« ocenzurowany. Literatura w kryptotekstach (recenzjach cenzorskich okresu stalinizmu)”.

Badaczka przypomina, że w okresie PRL wszystkie teksty kultury, które miały zostać dopuszczone do oficjalnego obiegu, musiały zostać oceniane przez cenzorów powołanych przez państwo, pracujących w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk oraz w jego oddziałach terenowych.

„Efektem pracy funkcjonariuszy urzędu cenzury były m.in. sporządzane przez nich tajne recenzje cenzorskie, które nazwałam kryptotekstami. Nie były one dostępne dla społeczeństwa, ponieważ miały charakter poufny” – opowiada Anna Wiśniewska–Grabarczyk.

Do tej pory przedmiotem analiz literaturoznawców zajmujących się aparatem prewencji i represji były głównie recenzje cenzorskie tekstów literackich. Biuletyny pojawiały się rzadko.

Jak zaznaczyła, materiał zawarty w biuletynach Urzędu Cenzury jest bardzo różnorodny, obejmuje nie tylko recenzje cenzorskie, lecz także listy pisane przez jego pracowników, które przyjmowały niekiedy kształt wypowiedzi felietonowej czy osobistego wyznania. Zdarzały się także przypadki własnej twórczości literackiej. Dominowała twórczość satyryczna, a niektóre z propozycji były wystawiane na scenie GUKPPiW.

Zdaniem Wiśniewskiej-Grabarczyk, szczegółowa analiza tekstów pozwoli na odtworzenie konkretnych zabiegów cenzorskich wobec konkretnych autorów i tekstów. „To pozwoli stworzyć alternatywną historię powojennej polskiej literatury – jako historii zmagań wolnej intencji twórczej pisarza z opresywnością totalitarnego systemu” – podkreśla.

Wiśniewska-Grabarczyk bada m.in., na co cenzorzy zwracali uwagę i na jakiej podstawie podejmowali decyzje, co można dopuścić do druku, a co nie. Sprawdza, co znajdowało się w biuletynach poufnych i jakie konkretne zalecenia dotyczące wstrzymania publikacji otrzymywali cenzorzy.

Jej zdaniem badania pozwolą także na ustalenie, jakie teksty znanych pisarzy znajdują się dotąd na półkach i nigdy nie ujrzały światła dziennego. Możliwe będzie też odtworzenie sylwetki wzorcowego funkcjonariusza urzędu cenzury.

Badaczka przyznaje, że pomysł na badania był wynikiem jej wieloletnich zainteresowań szeroko pojętą problematyką wolności słowa. „Kiedy współczesny badacz sięga, 25 lat po zniesieniu cenzury, do dokumentów wyprodukowanych 65 lat temu przez urząd kontroli słowa, uświadamia sobie zarówno groteskowość zjawiska, jak i jego grozę” – dodaje.

Groteskowość, bo często trafiają się recenzje naiwnie propagandowe, ujawniające ignorancję lub złą wolę, a niekiedy obsesję cenzora. Grozę – bo uświadamia rozmiar spustoszenia, jakiego w polskiej literaturze powojennej dokonała cenzura.

„Jej skutki odczuwamy nadal niemal na co dzień, wchodząc do biblioteki, w której na regałach stoją książki z lat 1944–1990. Grozę tym większą, że utajnioną, bowiem biorąc do ręki takie dzieło nie wiemy, czy zostało ono wydane w formie, jaką nadał jej pierwotnie autor” – zaznaczyła Wiśniewska–Grabarczyk.

Badania prowadzone są dzięki grantowi z programu Preludium Narodowego Centrum Nauki.

Anna Wiśniewska-Grabarczyk, doktorantka w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Łódzkiego, powołała Interdyscyplinarne Doktoranckie Koła Badań nad Wolnością Słowa. Problematykę funkcjonowania aparatu cenzury podjęła już w swojej pracy magisterskiej w 2015 r.

Rozprawa „»Czytelnik« ocenzurowany. Literatura w paratekstach — recenzjach cenzorskich okresu stalinizmu” została wielokrotnie nagrodzona przez naukowców i publicystów. Otrzymała m.in. Nagrodę Tygodnika „Polityka” za najlepszą pracę magisterską o historii PRL-u i wyróżnienie IPN za Najlepszy Debiut Historyczny Roku.

Kamil Szubański

szu/ zan/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl PAP – Nauka w Polsce


Ilustracja własna redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”: Cenzorio Peerel Status X.  

Autorka ilustracji graficznej: Stefania Pruszyńska


niedziela, 01 kwietnia 2018
poniedziałek, 19 marca 2018

Kolekcję 1200 programów filmowych wydanych w latach 1920-1980 do polskich i zagranicznych filmów udostępniono w Bibliotece Cyfrowej Uniwersytetu Łódzkiego. Ulotki oprócz podstawowych danych o filmach, ich twórcach i obsadzie, zawierają niekiedy zarys fabuły czy kadry filmowe.

Biblioteka UŁ zakończyła projekt „Digitalizacja i udostępnienie w Bibliotece Cyfrowej Uniwersytetu Łódzkiego kolekcji: Historia kina światowego na XX-wiecznych drukach ulotnych”. Był on dofinansowany ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę.

Przedsięwzięcie to obejmowało konserwację, opracowanie, digitalizację oraz umieszczenie materiałów w Bibliotece Cyfrowej UŁ – poinformowała Beata Gamrowska z Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego.

Zbiory Sekcji Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki UŁ posiadają wiele materiałów związanych z kinematografią i filmami. Obok publikacji książkowych i bogatej kolekcji plakatów filmowych m.in. tzw. Polskiej Szkoły Plakatu, niezwykle interesującą pozycją są druki reklamujące filmy.

Jest to kolekcja 1200 ulotek wydanych głównie w latach 1920-1980. Programy reklamowały zarówno filmy światowej kinematografii m.in. z USA, Niemiec, Francji czy Włochy, jak i polskie produkcje filmowe. Obok podstawowych danych tj. tytuł, reżyser, producent, programy zawierały także obsadę i niekiedy zarys fabuły oraz kadry filmowe. Druki te posiadają cechy dokumentów o charakterze reklamowym i częściowo informacyjnym.

Wśród najcenniejszych egzemplarzy kolekcji jest m.in. program do filmu „Ordynat Michorowski” wydany w 1937 r. przez warszawski Dom Prasy SA, zawierający dane o szerokiej obsadzie aktorskiej (m.in. Kazimierz Junosza-Stępowski, Mieczysława Ćwiklińska) oraz zestaw 38 małych kadrów z planu filmowego.

Inny przykład cennego okazu to program filmu „Pani minister tańczy” – także z 1937 r. wydany nakładem Domu Prasy SA. Oprócz kilkunastu fotografii zawierający teksty piosenek wykorzystanych w filmie, ciekawostką jest wymienienie sponsorów mebli, ubrań, samochodów oraz innych rekwizytów wykorzystanych w tym obrazie.

Wśród zagranicznych programów w kolekcji jest np. klasyczny film Alfreda Hitchcocka z 1954 r. „Okno na podwórze” z Jamesem Stewartem i Grace Kelly w rolach głównych. Program wydany przez Centralę Wynajmu Filmów oprócz podstawowych danych o obrazie, zawiera także notatkę o reżyserze i odtwórcach głównych ról.

Zdaniem Gamrowskiej druki te stanowią znakomite źródło informacji dla prac dotyczących filmoznawstwa, studiów historycznych z zakresu kinematografii polskiej, europejskiej, jak i światowej. Mogą być przydatne do badań biograficznych, jak i prac o tematyce społeczno-politycznej np. dot. międzywojennych polskich aktorów pochodzenia żydowskiego tj. Ina Benita czy Nora Ney.

Dokumentują także dorobek światowych koncernów branży filmowej: Metro-Goldwyn-Meyer, Paramount, UFA oraz polskich tj. Sfinks, Leo Film, Feniks czy Falanga.

Gamrowska podkreśliła, że opracowanie i zdigitalizowanie tych materiałów w Bibliotece UŁ jest przedsięwzięciem pionierskim, nie mającym precedensu w żadnych zbiorach bibliotecznych w Polsce. „Plakaty filmowe razem z drukami reklamowymi filmów tworzą jedyną w Polsce, tak zasobną i komplementarną bazę tego typu materiałów” –  oceniła.

(PAP)

szu/ zan/

 Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl

 



czwartek, 08 marca 2018

 

„Gdyby Bóg kobietę chciał zrobić panią mężczyzny, to byłby mu ją z głowy wywiódł –

gdyby ją zaś chciał niewolnicą uczynić, to byłby mu ją z nóg wywiódł – 

ale ponieważ  przeznaczył ją na towarzyszkę i zupełnie równą mężczyźnie, 

więc wywiódł mu ją z boku jego” – św. Augustyn

„Wpływ kobiet jest wszędzie jednakowy. Ich położenie oddziaływa we wszystkich krajach. Gdzie kobieta jest poniżoną, tam naród upada; gdzie jest czystą moralnie i ukształconą, tam społeczeństwo się podnosi. Gdzie kobiety się uczą, to znaczy, że i mężczyźni się uczą – że podnoszą ich charakter, swój udoskonalają, całego społeczeństwa wolność rozszerzają i utwierdzają. Bo każdy naród powstaje z rodziny, wszystkie ludy rodzą się z matek” – Samuel Smiles

„Chociaż jednak najpiękniejsze niewieście przymioty ujawniają się przez współczucie i miłość, to przecież dla ich własnego szczęścia lepiej by było,  gdyby w nich wzmacniano i rozwijano zaufanie w siebie, wykształcenie i panowanie nad sobą” – Samuel Smiles

„Wszelka samodzielność, powstała z trafnego rozwoju sił duchowych i sercowych oraz sumienia – wszelka taka samodzielność, powtarzam, zrobi kobiety nie tylko szczęśliwszemi  w życiu, ale i pożyteczniejszemi. Będzie ona wówczas siać błogosławieństwa wokoło, sobie dolę wytworzą, ową dolę zależną od obustronnych ustępstw i praw towarzyskich” – Samuel Smiles

„Obok czystej kobiecości winna stać czysta męskość” – Samuel Smiles

„Uprzejmość, a nie gładkość lica

Chcę kochać w kobiecie”  William Szekspir

„Ciebie, pani, kochać, to znaczy na wyższy wznieść się stopień” – powiedział Steele do Lady Elżbiety Hastings. A Samuel Smiles skomentował tę wypowiedź następująco: „Z tego patrząc stanowiska, kobieta jest wychowawczynią w najwyższem tego słowa znaczeniu, bo żaden z nauczycieli nie potrafi tak łagodnie i rozkosznie wychowywać”.  

Cytaty wybrałam z dzieła szkockiego pisarza Samuela Smilesa „O charakterze” w przekładzie W. Przyborowskiego,  wydanego za zezwoleniem rosyjskiej cenzury w 1873 roku w Warszawie nakładem Redakcji „Przeglądu Tygodniowego”. Podałam jednak w niektórych fragmentach współczesną pisownię i zastosowałam aktualne reguły interpunkcji.

Stefania Pruszyńska

 

Ilustracja: I ten szept, Stefania Pruszyńska



sobota, 03 marca 2018

Tradycja obchodów Kaziuka Wileńskiego w Poznaniu obejmuje już ćwierćwiecze. Program tegorocznego świętowania, które zaplanowano na najbliższą niedzielę − 4 marca 2018 r., przygotował po raz kolejny poznański oddział Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, niezmiennie od lat  kierowany przez prezesa Ryszarda Liminowicza.

Stefania Pruszyńska



poniedziałek, 26 lutego 2018

Brakuje naukowych danych uzasadniających wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej piszą w liście opublikowanym w „Science” polscy naukowcy, w tym prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzy Duszyński.

W tygodniku „Science” opublikowano 9 lutego list „Puszcza Białowieska: brak naukowych danych uzasadniających wycinkę drzew”. Autorami są prof. Marek Konarzewski z Uniwersytetu w Białymstoku, prof. Romuald Zabielski z SGGW, dr hab. Rafał Kowalczyk dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN i prezes PAN prof. Jerzy Duszyński.

„Listem dajemy świadectwo, że naukowcy w Polsce są kompetentni i czuli na konflikt w Puszczy Białowieskiej. To kolejny dowód na zaangażowanie się środowiska Polskiej Akademii Nauk w dobrostan Puszczy Białowieskiej” skomentował prof. Jerzy Duszyński na swoim profilu Facebookowym, zamieszczając tłumaczenie listu na język polski.

Naukowcy odnoszą się w liście do grudniowego artykułu w „Science” Erika Stokstada. Opisał on konflikt dotyczący ochrony Puszczy Białowieskiej, w której problemem jest masowe pojawianie się (gradacja) kornika drukarza.

Pytanie, w jaki sposób zareagować na tę sytuację, sprowadza się do decyzji, czy należy podjąć aktywne działania w celu ochrony bioróżnorodności czy może raczej powinno się pozostawić ten obszar nietknięty podsumowują autorzy listu w „Science”.

„Zgadzamy się z Erikiem Stokstadem, że powyższe pytanie zasadniczo dotyczy wartości, i jako takie, wykracza poza zakres nauk przyrodniczych” piszą.

„Uważamy, że stosowanie wycinki sanitarnej tudzież ratunkowej jako środków mających zapewnić ochronę bioróżnorodności z całą pewnością powinno być poparte mocnymi dowodami naukowymi. Tymczasem konferencja naukowa zorganizowana w ostatnim czasie przez Polską Akademię Nauk pokazała, że dowody przemawiające na korzyść tych środków są w najlepszym razie znikome”zauważają naukowcy w „Science”.

Na początku grudnia 2017 r. w Warszawie odbyła się konferencja naukowa „Managing bark beetle outbreak in Białowieża Primeval Forest”, dotycząca masowego pojawiania się kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej. Organizowana była ona przez Polską Akademię Nauk we współpracy z resortami: nauki oraz środowiska. W konferencji brali udział naukowcy z zagranicy i z Polski specjalizujący się w tej tematyce, zaproszeni przez władze PAN.

„Konferencja wydobyła na światło dzienne ogólny brak badań, z prawidłowymi kontrolami i stosownymi powtórzeniami, dotyczących skuteczności zapobiegania rozprzestrzeniania się kornika poprzez wycinkę sanitarną starych nizinnych drzewostanów” napisali autorzy listu.

Jak dodali, administracja Polskich Lasów Państwowych zarządzająca Puszczą Białowieską zainicjowała ostatnio tego rodzaju badanie, ustanawiając obszar referencyjny. Według naukowców jednak rzetelność tego badania „jest wątpliwa, właśnie w związku z brakiem prawidłowych kontroli i powtórzeń”.

Badacze zwrócili w liście uwagę, że prowadzenie badania komplikuje dodatkowo fakt, że Puszcza Białowieska to mozaika zarówno obszarów objętych ochroną, jak i gospodarką leśną.

„Niedociągnięciami metodologicznymi należy się pilnie zająć, najlepiej przeprowadzając badania na duża skalę i poddając je weryfikacji. W Puszczy Białowieskiej można to osiągnąć jedynie poprzez współpracę transgraniczną ze stroną białoruską, która zarządza dwiema trzecimi drzewostanów Puszczy Białowieskiej. Polska Akademia Nauk i Białoruska Akademia Nauk rozpoczęły już współpracę w tej dziedzinie” – poinformowali autorzy listu.

„Z pewnością musimy wyciągnąć właściwe wnioski z obecnej gradacji kornika, zważywszy, że następna nieuchronnie nadejdzie; wraz z gwałtownym wzrostem globalnego ocieplenia gradacje będą występować ze zwiększoną częstotliwością” zakończyli list naukowcy.

PAP Nauka w Polsce

lt/ zan/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl

Fot.: Stefania Pruszyńska

 




 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 281