Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
| < Styczeń 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
** A GEOPOTYLICZNYM (nie geopolitycznym) w grudniową 37. rocznicę - mój wiersz...
** AKTUALIA
** ARTYSTYCZNE WITRYNY AUTORSKIE
** REDAKCJA Gazety Autorskiej "IMPRESJee"
** WYDARZENIA
A TU: ESEJE, RECENZJE, ARTYKUŁY, WYWIADY, UTWORY ARTYSTYCZNE
SPOTKANIA ARTYSTYCZNE
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” (nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu). Podaję tutaj statystyki Państwa wizyt (na podstawie danych otrzymywanych z Blox). Aktualna liczba wizyt w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee”: 7 112 889. W sumie - w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee” i witrynach tematycznych: 9 550 799 ******* Gazeta Autorska „IMPRESJee” zajmuje pierwsze miejsce popularności w kategorii MEDIA na TOP 1000 Blox Zapraszam do lektury - redaktor naczelna Stefania Golenia (Stefania Pruszyńska), autorka esejów, felietonów, recenzji, wywiadów, fotoreportaży, utworów literackich i artystycznych wizualnych
piątek, 30 stycznia 2009
Podczas koncertu urodzinowego Czesława Niemena Wydrzyckiego, który zaplanował i jest jego głównym inspiratorem  Krzysztof Wodniczak  mają wystąpić: Farida, Marlena Labuda, Chór Odrodzenie  ze Starych Wasiliszek z Białorusi, Graham Crawford z Anglii, Ares Chadzinikolau, Miklosz  Deki Czureja, Jarosław Królikowski. 
Z estrady zaś przemówią do publiczności: Jadwiga Wydrzycka-Bortkiewicz - siostra Czesława, Marek Gaszyński - autor tekstów, Tadeusz Skliński  - niemenolog, autor biografii Niemena,   Eugeniusz Szpakowski  - reżyser filmów o Niemenie,  Romuald Juliusz Wydrzycki - brat stryjeczny Niemen) oraz  oczywiście  we własnej osobie  -  Krzysztof Wodniczak, ostatni menedżer Niemena...

 Oby wszyscy  zapowiadani, z entuzjazmem godnym tej uroczystości przyjechali i  sprawili swoją obecnością  radość wszystkim pragnącym uczcić  pamięć tego wybitnego artysty. Tegoroczny koncert odbędzie się 16 lutego o 19.00 w poznańskiej Auli UAM,  ul. Wieniawskiego 2.

 

SGP



czwartek, 29 stycznia 2009

Jaką moc ma  piosenka, poezja? Czy mogą one wykuwać nowe drogi w skałach ludzkiej obojętności, labiryntach serc, walczyć o wielkie sprawy? Jedna z nich wstrząsnęła ludźmi: „Dziwny jest świat”... Czesław Niemen śpiewał ją jak nikt dotąd się nie odważył.

Jak struny skrzypiec. Są wartości, których przypominanie w pięknie wyrazu, np. w formie artystycznej, wywołuje w nas  żywe echo - na miarę wyższą nawet niż ta, która nam się zdawała możliwa. Pamięć wzruszeń można rozedrgać jak struny skrzypiec i obudzić nią do nowego życia wszystko to, co może w nas śpiewać. To, co  nieraz krzyczy w nas - może nagle nas odrodzić w  buncie.  i  w szczęściu, radości. Ten krzyk jest  początkiem życia, raju odzyskanego na jawie i we śnie.  Odrodzeniem, dzięki  któremu rozkwitamy w spełnianiu pragnień, rozbudzaniu marzeń, ideałów. Odrodzeniem  w miłości. Tej miłości, która czyni świat i ludzi lepszymi.

Czesław Niemen ze srebrnego ekranu. Pamiętam Czesława Niemena Wydrzyckiego. Jeszcze drży jak we mgle jego sylwetka na sopockiej estradzie - barda pieśni protestu, zdumiewającego i wielkiego w tym wołaniu.

...Jeszcze zrywa się z  mojej duszy echo jego krzyku - wibrującego z bólu w błaganiu aż po  najwyższe tonacje buntu i modlitwy.  Po wspomnieniowym koncercie w poznańskim  Blue Note dwa lata temu (2007) na ekranie znów szedł Czesław  z  posłannictwem „Dziwnego świata”, chyląc się ku ziemi lub dla odmiany wznosząc twarz ku niebu. Taki młody jeszcze,  zuchwały w ubiorze, sposobie bycia  z niedojrzałością rysów i tym kaprysem manierycznym, nieuchwytnym jak tęcza,  który akurat tak wielu próbowało naśladować,  zdecydowanie nie miał jednak nic w sobie z estradowego „lalusia”. Pomyślałam, że ma zapach mężczyzny w tym szczególnym znaczeniu, które wiąże się z cechami charakteru, psychiką - i nawet to jego ubranie, a zwłaszcza dzikość, żywiołowość zdają się  częścią jego natury, osobowości. Nigdy jednak poza ekranem go nie widziałam.

Koncerty i spotkania z Niemenowym dziełem. Koncerty i spotkania poświęcone Czesławowi Niemenowi Wydrzyckiemu w Poznaniu, a także w Wielkopolsce, organizuje Krzysztof Wodniczak, Przyjaciel, ostatni menedżer artysty, co chętnie przypomina, z poczuciem szczęścia z tej roli.

Krzysztof Wodniczak to inspirator wielu zdarzeń z Niemenowym repertuarem. Te imprezy odbywają się zazwyczaj  z udziałem Romualda Juliusza Wydrzyckiego, stryjecznego brata Czesława Niemena Wydrzyckiego, który przyjeżdża ze Szczecina - zawsze chętny do udziału w nich i dawania publiczności świadectwa pamięci o swoim kuzynie i snucia wspomnień z nim związanych. Zawsze gotowy do wspierania działań popularyzujących  dorobek artystyczny swego kuzyna, w tym także tych związanych z tworzeniem Izby pamięci Czesława Niemena w Starych Wasiliszkach  i  gromadzeniem pamiątek oraz darów żywej pamięci od uczestników tych spotkań - Przyjaciół, sympatyków Czesława Niemena Wydrzyckiego. Są wśród nich także sprzymierzeńcy organizatora i jego  idei wspomnieniowej i popularyzatorskiej dorobku artysty, wierni Przyjaciele, także twórcy, poeci, dziennikarze - wspierający swoimi talentami i kompetencjami zawodowymi różne realizacje artystyczne czy kampanie informacyjne [...]. Niełatwo jednak teraz organizatorom działać szerzej na rzecz  upowszechniania dzieła tego wybitnego polskiego artysty - jest wiele sygnałów oportunizmu... [...]

SGP

(To fragment mojego tekstu opublikowanego 23 lutego 2008 i zaktualizowanego w redagowanej i wydawanej przeze mnie Gazecie Autorskiej „IMPRESJee”).



W filmie Syrakuzy, tam gdzie płacze Maryja został przedstawiony  cud, który się zdarzył w Syrakuzach.  A z obrazu Wierzyć, znaczy wyjechać  poznaliśmy postać księdza Andrea Santoro, zabitego przez muzułmanina podczas modlitwy w kościele w Turcji.

Został on nakręcony właśnie w chwili, gdy nastąpił. W sanktuarium w Syrakuzach, miejscu nawrócenia,  w 1959 roku figurka Maryi Dziewicy kilka razy płakała. Moment cudu  kilka sekund został utrwalony. Obrazy tego filmu są również zbiorem scen uchwyconych nawet przez amatorów, a także powstały dzięki wywiadom ze świadkami tego wydarzenia.  

Film ten  zaprezentowano w cyklu Kina Duchowego w poznańskim Centrum Duchowości Karmelitańskiej 27 stycznia br. w samotni św. Rafała w ramach pokazu filmów nagrodzonych na XXIII Międzynarodowym Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów  NIEPOKALANÓW 2008.  W spotkaniu   tym uczestniczył dyrektor Festiwalu Andrzej Januszewski, a prowadziła je Wanda Różycka-Zborowska.

Pokazano  także obraz: Wierzyć, znaczy wyjechać w reżyserii Carlo De Biase i Paola Korneli De Biase z Włoch. Bohaterem filmu biograficznego jest ksiądz Andrea Santoro, którego 5 lutego 2006 roku podczas modlitwy w kościele pod wezwaniem  św. Marii w Trebizondzie w Turcji zabił młody muzułmanin. Film nakręcono jednak przed tym dramatem. Ks. Andrea przebywał  we wschodniej Turcji kilka lat,  miał wiele zasług w  podtrzymywaniu małych katolickich wspólnot, a także w tworzeniu dobrej atmosfery dialogu z fanatycznymi wyznawcami islamu i pozostałą większością społeczności muzułmańskiej.

(sjp)


 

 

 

poniedziałek, 26 stycznia 2009

 

Każdego 16 lutego od 2004 roku Krzysztof Wodniczak (ostatni menedżer Czesława Niemena Wydrzyckiego) i Stowarzyszenie Muzyczne Brzmienia organizują Urodziny Czesława, wyrażając tym samym afirmację początku Jego ziemskiej drogi, którą szedł od Starych Wasiliszek - na estrady ze swoim przesłaniem, muzyką i śpiewem.

To właśnie idea czczenia pamięci Jego narodzin wyraża moc nadziei, wiary i miłości. Wyraża moc ziarna światła, która wzrasta wraz z człowiekiem i nigdy nie ginie. To myślenie o ocaleniu trwałych śladów twórczego dojrzewania, siły inspiracji i artystycznych realizacji. Skupiamy się dzięki temu na życiu artysty i jego meandrach. Dowodzimy nieustającej obecności artysty Niemena w naszej zbiorowej pamięci, odrzucając smutek i zgasły nagle śpiew. Bo Czesław śpiewać nie przestał. Śpiewaj nam i graj zatem  Bardzie z Białorusi, niestrudzony w swym szukaniu sensu, Boga i miłości.

Najbliższe 70. urodziny - pamiętający o Nim Niemenolodzy postanawiają uczcić dużym koncertem w poznańskiej Auli UAM, która pamięta w latach 1972-2002 dwanaście występów Czesława i koncert jakże symboliczny Czy Go jeszcze pamiętasz" w 65. rocznicę urodzin, sprawnie przygotowany i zrealizowany po dwóch tygodniach po Jego pogrzebie na warszawskich Powązkach. W tym koncercie wystąpili m.in.: Orkiestra Symfoniczna pod dyrekcją Danka Jarmołowicza, Chór Cerkiewny kierowany przez prof. Leona Zaborowskiego, Kapela Zamku Rydzyńskiego, Mieczysława Rzeźniczaka, zespoły Red Pink i Ad Hock, soliści: Małgorzata Ostrowska, Marek Garstecki, Krzysztof Jarmużek, Grzegorz Kupczyk, Wojciech Korda, Piotr Kuźniak, Józef Skrzek - w sumie około stu muzyków. Koncert, który prowadził Dariusz Michalski, był kilkakrotnie emitowany w Telewizji Polskiej.

Na 16 lutego 2009 roku organizatorzy do Poznania zamierzają zaprosić artystów, z którymi Czesław Niemen albo współpracował, albo Jego artystyczne drogi gdzieś się skrzyżowały.

Wiemy, że zaproszenia powędrowały do włoskiej piosenkarki Faridy, bułgarskiej grupy wokalnej Domino, Chóru Odrodzenie ze Starych Wasiliszek, Marleny Labudy  z Niemiec, Wiktorowny Diakun z Grodna, piosenkarza Petera Elifmowa z Mińska i rozproszonych po całym świecie muzyków: greckiego gitarzysty Antymosa Apostolisa, Jana Błędowskiego mieszkającego w Niemczech, Macieja Radziejewskiego od 20 lat Amerykanina, Helmuta Nadolskiego zamieszkałego w Austrii, Michała Urbaniaka od lat przemierzającego Stary Kontynent i USA, amerykańskiego multiinstrumentalistę Jana Hamera. Z tymi muzykami może zaśpiewa David Clayton Thomas z grupy Blood, Sweet and Tears, którego miejsce miał swego czasu zająć właśnie Czesław Niemen. Zostali też zaproszeni najbliżsi z rodziny Wydrzyckich: siostra Jadwiga, bracia stryjeczni Romuald Juliusz i Jerzy, którzy ze sceny podzielą się swoimi osobistymi refleksjami o nieżyjącym bracie. 

KiS

 



sobota, 24 stycznia 2009

„Odszedł skromny człowiek, wielki artysta, który uczył nas otwartości na tych, którzy kochają i chcą być kochani, oraz na tych, którzy bywają ranieni słowem tak ostro, jak ostro może to uczynić ostrze noża. Pozostanie w naszej pamięci” – tak napisał Henryk Grymuza o Czesławie Niemenie Wydrzyckim po Jego śmierci - 17 stycznia 2004 roku  (publikacja z 5.02.2004, www.muzyka.onet.pl).

O  zwierzeniu Niemena wrocławskiego i o dzisiejszym Jego koncercie we Wrocławiu. Ten zapis biograficzny, który publikuję niżej, ma szczególną wymowę. Jarosław Królikowski, zwany Niemenem wrocławskim,  który tak bardzo poruszył mnie i słuchaczy Niemenowego koncertu w ub. roku, zorganizowanego przez Krzysztofa Wodniczka w poznańskiej farze, powierzył mi jako swoje zwierzenie. Tę artystyczną w gruncie rzeczy  spowiedź mogłabym uznać za prowokację do dziennikarskiego działania... Uznałam jej wartość  w tej formie, w której została mi ona przekazana. Tkwi  ona w skromnym resume i podpowiedzi - inspiracji,  że warto się w pełni poświęcić swoim twórczym aktywnościom.

A że dzisiaj, 24 stycznia 2009, oddając hołd Czesławowi Niemenowi Wydrzyckiemu w 5. rocznicę Jego śmierci,  o 18.00 w Katedrze św. Marii Magdaleny we Wrocławiu zaśpiewa Jarosław Królikowski -  Niemen wrocławski ze swoim niezwykłym talentem, głosem Niemenowym,  publikuję to zwierzenie i zapowiedź.  Zachęcam wszystkich:  posłuchajcie  wielkiego przesłania do ludzi dobrej woli i inne ukryte głęboko w muzyce, śpiewie, zasługujące na odkrywanie. 

Stefania Golenia Pruszyńska


Jarosław Królikowski o sobie i o Niemenie jako wielkim inspiratorze. Aktualnie swoją artystyczną aktywność skoncentrowałem na  estradzie i prezentowaniu swojej osoby jako wokalisty i twórcy, a także  wykonawcy wyśpiewującego własne utwory z „Fantasmagorii”,  które to poświęciłem pamięci Czesława Niemena.  Chciałbym nadal  prezentować jego twórczość. Mam duże doświadczenie i staż pracy na scenie jako artysta śpiewak w operze i operetce i też jako wokalista estradowy. Do dziś współpracuję z tymi instytucjami, choć nie tylko z nimi. Daje mi to dużą satysfakcję i  otwiera przede mną nowe możliwości dalszego działania artystycznego, w tym takiego, które  w poszukiwaniu coraz to  nowych  form, wrażeń muzycznych, pogłębienia i poszerzenia spojrzenia na muzykę jak całości - umożliwia samorealizację, cieszy i inspiruje do dalszej działalności i twórczości.

Uwolniłem się nie tak dawno z tak zwanej umowy stałej, która  hamowała swobodne działania w realizowaniu się na scenie, estradzie czy w mediach (zakaz, brak czasu itp.).  

Posiadam własne Studio JKWN, tworzę  muzykę, studio w którym nagrałem płytę muzyczno-wokalną  pt: „Fantasmagoria”- do tekstu malarza, poety, grafika - Z. Kresowatego.  Z tej płyty  jestem bardzo dumny.

Przyznam się też do tego, że  za całokształt swojej działalności i pracy na scenie zostałem wyróżniony i odznaczony przez Ministerstwo Dziedzictwa Narodowego i Kultury   tytułem Zasłużony Działacz Kultury. Przyznam, że  mam na swoim koncie wiele sukcesów artystycznych i wokalnych oraz  nagród za  wykonania i interpretacje różnych utworów itp. Swoje doświadczenie chciałbym też  spożytkować i wykorzystać w dalszej działalności artystycznej. Pragnę zaproponować  współpracę tym,  którzy chcą i mają chęci  oraz ciekawe propozycje artystyczne (zapraszam).

 

Aktualnie występuję jako wokalista solowy prezentujący twórczość własną i  Czesława Niemena – na niej się przecież wychowywałem i kształtowałem swoją osobowość.  Występuję na scenach różnie - w plenerze i kameralnie na przyjęciach, spotkaniach. Myślę, że trzeba tak dalej działać,  by być i istnieć i móc dalej tworzyć.  Chciałbym tylko spokoju i ciszy i robić swoje,  nie oglądając się za nikim.  Robić to,  co umiem najlepiej,  by mieć z tego też satysfakcję i przyjemność.  Z takiego wykonania tego wszystkiego, czym się zajmę. I z tego,  że jest ono moje  i że mnie cieszy.  Myślę tak sobie,  żeby  z pomocą Bożą i w zdrowiu tak iść dalej i dalej... dalej...  

 

Jarosław  Królikowski  

O Fantasmagorii, Jarku Królikowskim  - Krezbi, czyli Zbyszek Kresowaty, w swojej  witrynie autorskiej: http://kresowaty.com.pl/muzycznie/geneza.html 


 

piątek, 23 stycznia 2009

 

Zofia Stryjeńska z cyklu Pory roku Listopad - grudzień, 1925, płótno, tempera, 174,5 x 275,5 cm wł. Muzeum Narodowe w Warszawie, fot.: Piotr Ligier

Pierwsza po wojnie monograficzna prezentacja twórczości Zofii Stryjeńskiej, przypomni publiczności sylwetkę jednej z najbardziej znanych, oryginalnych i popularnych artystek dwudziestolecia międzywojennego, współtwórczyni polskiego art dèco i narodowego nurtu w sztuce.

Na wystawie będzie można zobaczyć charakterystyczne wielobarwne obrazy Stryjeńskiej, projekty fresków, lalek i scenografii teatralnych, grafikę użytkową, reklamy, zabawki, projekty rękawiczek, szachy, tkaniny, projekty architektoniczne oraz mało znane obrazy z sali bankietowej transatlantyku m/s "Batory". Łatwy w odbiorze styl i tematyka twórczości Stryjeńskiej zapadały w pamięć jak przedwojenne szlagiery muzyczne. Masowość jej produkcji i aktywność w wielu dziedzinach spowodowały, że pod koniec lat trzydziestych spadło zainteresowanie jej pracami, a po wojnie przestała być modna. Przyczynił się do tego także wyjazd Stryjeńskiej do Francji, później do Szwajcarii, i brak kontaktu z polskim środowiskiem artystycznym. Artystka była jednak nadal popularna wśród Polaków mieszkających we Francji, Kanadzie i USA. W ostatnich latach, wraz z modą na art dèco, ponownie wzrosło zainteresowanie Stryjeńską, co znalazło odbicie na rynku sztuki. Ekspozycja prezentowana w Muzeum Narodowym w Poznaniu jest drugą edycją monograficznej wystawy przygotowanej przez Muzeum Narodowe w Krakowie.

 Aleksandra Sobocińska

Rzecznik prasowy Muzeum Narodowego w Poznaniu




 

Muzyka klezmerska niesie w sobie moc łączenia ludzi, spajania serc i umysłów w wartość wspólnego przeżywania tego, co godne człowieczej miary – taka myśl wybrzmiała podczas koncertu Leopolda Kozłowskiego w Filharmonii Poznańskiej.

Ostatni autentyczny Klezmer Galicji – bo takim mianem określa się tego artystę, wraz z przyjaciółmi zagościł w Poznaniu w ramach XII edycji Dnia Judaizmu. Na zawsze będzie gościł w pamięci swoich słuchaczy. Ostatni klezmer Galicji nie wahał się pokazać, że pamięć jest pierwszą iskrą szacunku do narodowej przeszłości i tradycji. One zaś są ocalane w klezmerskiej muzyce, dla której – jak mówi Leopold Kozłowski, „warto żyć, aby być w niej, a ona we mnie!”. 

Koncert prowadził Jacek Cygan. Jego rola nie ograniczyła się do bycia konferansjerem. Ze scenicznym wyczuciem, jako tłumacz i autor tekstów piosenek, podsycał dramaturgię występów, obdzielał anegdotami oraz śpiewał. W pieśniach otwarli swoje dusze: Katarzyna Jamróz, Marta Bizoń, Renata Świerczyńska, Katarzyna Zielińska, Andrzej Róg. Każdy z artystów był nutą muzycznej opowieści o losach tego, wobec czego nie może być obojętnym ten, kto uważa siebie za dobrego człowieka: wiernej miłości, godnym życiu, istocie rozstań i powrotów. Rytm utworów wzmagał na fortepianie Leopold Kozłowski. Dźwięki, które wydobywał z instrumentu, nie były tylko zagranymi nutami, ale głosem tęsknoty za tym, co dobre i piękne. Akompaniowali mu Halina Jarczyk na skrzypcach i Wojciech Hołubowski na akordeonie.

 Słuchacze, za sprawą pieśni, przekonali się, że choć „tych miasteczek nie ma już”, to gdy się coś traci, „warto pięścią w stół uderzyć, czarną prawdę tak odmierzyć, jak ten Szmul, co na frak miarę brał”. Życie nie szyje przeżyć na miarę, nie zdradza w jakich tonacjach „śpiewać”. Bywa, że odbiera to, co ważne. Losy klezmerskiej muzyki i samego Leopolda Kozłowskiego uczą, jak nie rezygnować z ocalania tego, co wartościowe, aby pozostać „sobą”. Są dowodem, że chociaż źli ludzie potrafią odebrać rzeczy materialne, to tego, co duchowe, nie są w stanie zniszczyć. Przykładem tego jest muzyka klezmerska, która była i jest siłą ludzi o dobrych sercach.

 Przyszły do nas pieśni wędrowne, które odgadywały dusze w tonach „Joszke odjeżdża”; pieśni roztańczone jak „Hora, hora”; pieśni o tęsknocie, i wreszcie „pieśni – matki”, które próbując uciszyć lęk małych synów, nie bały się wierzyć, że przyjdzie hojny czas, w którym nie zabraknie „rodzynek z migdałami”, mogącymi być piękną metaforą tego, czego potrzebuje na co dzień każdy z nas. Klezmerska muzyka pamięta „Jehudit”, „Memento Moritz” i jeszcze wielu innych dobrych ludzi, których pamięć gra w jej sercu. Ta muzyka pokazuje, że powinniśmy być dla siebie braćmi, podać dłoń nadziei, bo nie wiadomo, z których oczu spadnie nowa „Ta jedna łza”.

Leopold Kozłowski mówi, że bycie klezmerem oznacza czuć się wyróżnionym. Jestem przekonany, że poznańska publiczność również czuła się wyróżniona. Miłośnicy klezmerskiej muzyki Leopolda Kozłowskiego wypełnili koncertową salę do ostatniego miejsca, siedząc nawet na scenie. Ich oklaski na stojąco, domagające się bisów, stały się dowodem, że potrzebowali muzyki prawdy i pojednania – muzyki, która łączy ludzi.

 Dominik Górny

Na fot.: Leopold Kozłowski i Jacek Cygan,

Fot. z archiwum Leopolda Kozłowskiego




czwartek, 22 stycznia 2009
W PoemaCafe. Dzisiaj, w czwartek, 22 stycznia, 18:00 - poetycko-muzyczny wieczór autorski Grzegorza Żaka www.grzegorz-zak.pl oprawa muzyczna Diarmuid Johnson. Wstęp wolny. W programie: szczypta poezji doprawiona satyrą z muzyczną przystawką. Grzegorz Żak,  jak sam o sobie mówi:  konserwator zdarzeń ulotnych, utrwalacz dymu, partyzant końca wieku, ponury grzybiarz, wesoły żeglarz, górzysta niewątpliwy, amator śledzi (zawodowiec notuje...), spostrzegacz, podżegacz, prowokator, konceptualista, poeta podziemia ; poeta, satyryk, podróżnik; publikował m.in. w „Przekroju”, „Twoim Dobrym Humorze”, „Gazecie Wyborczej”; autor takich książek jak: „Spostrzyżyny”, „W 80 limeryków dookoła Zgorzelca”, „Celtopatia”, „Izerbejdżan i inne kraje pagórzaste”, „Przygody Wopisty Czesława”, „13 mgnień Zgorzelca”, „Limerykiem dookoła Jeleniej Góry”. Diarmuid Johnson - Irlandczyk mieszkający od roku w Poznaniu. Jest profesorem języków celtyckich na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Gra tradycyjną muzykę irlandzką na fletach drewnianych. Od 20 lat koncertuje w kraju i za granicą (m.in. Walia, Francja, Niemcy).

Inf. : Agata Wawrzyniak, PoemaCafe, ul. Wodna 12, Poznań, tel. 061 853 05 76, www.poemacafe.pl

W Filharmonii Poznańskiej. W  sobotę, 24 stycznia, o 18.00, w Auli Uniwersyteckiej – 391. Koncert Poznański –„Wielcy jubilaci”. W programie: Grażyna Bacewicz - Uwertura Richard Strauss- II Koncert na róg i orkiestrę Es-dur,  Feliks Mendelsohn Bartoldy – IV Symfonia A-dur „Włoska” op. 90.  Z orkiestrą FP pod batutą Eugene Tzigane wystąpi Stefan Dohr – róg. Koncert poprowadzi Krzysztof Szaniecki.

W piątek, 30 stycznia, o 19.00, w Auli Uniwersyteckiej  „Karnawał, karnawał” W programie: Antonin Dvorak – Uwertura koncertowa Karnawał op. 92, Victor Masse – Karnawał w Wenecji, Jules Benedict – Karnawał wenecki, Mieczysław Karłowicz – Poemat symfoniczny „Epizod na maskaradzie” op. 14, Dymitr Szostakowicz – II Suita na orkiestrę estradową. Wystąpi Katarzyna Dondalska, a orkiestrę Filharmonii Poznańskiej  poprowadzi Pawel Kotla.
 (oSP)