Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” (nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu). Podaję tutaj statystyki Państwa wizyt (na podstawie danych otrzymywanych z Blox). Aktualna liczba wizyt w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee”: 7 092 546. W sumie - w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee” i witrynach tematycznych: 9 514 712 ******* Gazeta Autorska „IMPRESJee” zajmuje pierwsze miejsce popularności w kategorii MEDIA na TOP 1000 w Blox. Zapraszam do lektury - redaktor naczelna Stefania Golenia (Stefania Pruszyńska), autorka esejów, felietonów, recenzji, wywiadów, fotoreportaży, utworów literackich i artystycznych wizualnych
poniedziałek, 12 stycznia 2009

 

Dzisiaj, 12 stycznia 2009,  pożegnamy poetę Wincentego Różańskiego. Uroczystości rozpocznie o godzinie 11.00 Msza św. w poznańskim kościele Dominikanów, a o 13.00 odbędą się ceremonie pogrzebowe na cmentarzu na Miłostowie.

Poeta Wincenty Różański zostanie pochowany w Alei Zasłużonych.

Stefania Pruszyńska



Drodzy Przyjaciele!
Wielu z Was, bardzo zaniepokojonych, pyta mnie, co obecnie dzieje się w Ameryce. Wieści, niestety, nie są dobre. Amerykańscy obrońcy życia bardzo proszą nas o przyłączenie się do nowenny w intencji ochrony życia poczętych dzieci w USA zaczynając od 11 stycznia br. Wiemy, że przyłączają się do niej obrońcy życia z wielu krajów.
Trwają radosne fanfary w mediach po wyborze Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Podobno wygrała demokracja. Ludzie głosowali przeciwko wojnie, kryzysowi finansowemu i w nadziei na lepszy byt. Wartości moralne, ważne jednak dla większości Amerykanów, tym razem zostały odstawione na bok.
Kilka dni po wyborach jeden z amerykańskich biskupów miał poważne wątpliwości, czy można godziwie udzielać Komunii świętej tym, którzy głosowali na Obamę i jego program. Oczywiście natychmiast powstał skandal, a media z oburzeniem komentowały tę wypowiedź.
A przecież już 17 lipca podczas przedwyborczego wiecu Obama, nie ukrywając swoich poglądów, ogłosił, że pierwsze, co zrobi po nominacji na prezydenta, będzie podpisanie FOCA (The Freedom of Choice Act; Ustawa o wolności wyboru).

JAK JEST OBECNIE?
Zabijanie dzieci poczętych w USA zalegalizował w 1973 roku wyrok Sądu Najwyższego w słynnej sprawie Roe przeciwko Wade, który przyznał kobiecie prawo do aborcji w czasie całej ciąży – aż do porodu. W czasie 36 lat obrońcy życia wywalczyli wiele ograniczeń, zwłaszcza w prawie niektórych stanów. Podjęto też próbę weryfikacji tego wyroku, z zaskarżenia Normy McCorvey (pseudonim Roe), która twierdzi, że posłużono się nią, kłamiąc w wielu punktach. Sąd jednak odrzucił tę apelację. W międzyczasie kilku proaborcyjnych sędziów odeszło na emeryturę, a powołani na ich miejsce przez prezydenta Buscha mają poglądy pro-life. W tym roku odejdzie na emeryturę kolejny proaborcyjny sędzia. Od tego, kto go zastąpi, będzie zależało, która opcja będzie miała przewagę. Tym samym prawna legalność aborcji w USA wisi na włosku. Na dodatek wiosną 2007 r. po długiej walce, udało się wreszcie zabronić wyjątkowo bestialskich, późnych aborcji w czasie prowokowanego porodu.
>To wszystko spowodowało, że aborcyjni aktywiści zdecydowali się ponownie podjąć próbę uchwalenia, wielokrotnie odrzucanej Ustawy o wolności wyboru (FOCA). Do najbardziej aktywnie popierających ten projekt należeli Barack Obama i Hilary Clinton.

ABORCJA JAKO FUNDAMENTALNE PRAWO CZŁOWIEKA?
Pomimo wmawiania opinii publicznej, że to tylko prawna formalność, bo aborcja i tak jest w USA dozwolona, proponowane zmiany to całkowity horror. Przede wszystkim aborcja, jako prawo wolnego wyboru kobiety, ma być uznana za prawo fundamentalne, gwarantowane konstytucją, jak np. wolność religii, zrzeszania się czy uczestniczenia w wyborach. Takie prawo musi być egzekwowane przez państwo i traktowane jako nadrzędne. Jeśli dojdzie do jego uchwalenia, USA staną się pierwszym państwem, które wprowadzi zalecenie, coraz częściej pojawiające się w dokumentach ONZ z inicjatywy środowisk proaborcyjnych, aby prawo kobiety do aborcji na życzenie uznać za fundamentalne prawo człowieka. Wprowadzenie takiego prawa byłoby bardzo niebezpiecznym, trudnym do wycofania, precedensem w skali globalnej.



JAKIE BYŁYBY SKUTKI WPROWADZENIA FOCA? Zabójstwo dziecka w łonie matki aż do narodzenia zostałoby usankcjonowane prawnie jako realizacja fundamentalnego prawa kobiety do wolnego wyboru. Przykład Stanów Zjednoczonych ma olbrzymie znaczenie dla wielu krajów i z pewnością usiłowano by go naśladować. Jest to niezwykle niebezpieczna promocja cywilizacji śmierci w wymiarze ogólnoświatowym.

Natomiast w Stanach Zjednoczonych FOCA spowodowałaby całkowity i obligatoryjny obowiązek wykonywania aborcji na życzenie kobiety, usuwając wszelkie ograniczenia. Ojciec byłby pozbawiony wszelkich praw do ochrony życia swojego dziecka. Zniesiono by zakaz dokonywania aborcji w szpitalach państwowych i wojskowych. Również szpitale katolickie, których w USA jest ok. 30% byłyby zmuszone zabijać dzieci. Niektórzy biskupi już zapowiedzieli, że prędzej zamkną szpital, niż się na to zgodzą. Klauzula sumienia przestałaby obowiązywać, aborcję musiałby wykonać każdy licencjonowany lekarz i pielęgniarka. Odmowa zabicia dziecka byłaby prawnie interpretowana jako naruszenie fundamentalnego prawa i podlegała poważnym sankcjom karnym jako dyskryminacja kobiety. Zabijanie dzieci poczętych byłoby całkowicie bezpłatne, płaciliby za to wszyscy podatnicy, niezależnie od osobistych poglądów. Płaciłyby również ubezpieczenia zdrowotne, czego im obecnie robić nie wolno.

Zostałby także anulowany zakaz przeprowadzania późnych aborcji w czasie prowokowanego porodu, co jest wyjątkowym barbarzyństwem. Rodzice zostaliby pozbawieni prawa do ochrony swojej nieletniej córki przed aborcją, a nawet do informacji na ten temat. Znikłyby także wszelkie przepisy nakazujące konsultacje medyczne i co najmniej 24. godzinny czas do namysłu. Kliniki aborcyjne nie podlegałyby żadnym ograniczeniom wynikającym z procedur bezpieczeństwa i sterylności. Nie wolno byłoby nawet odmówić wykonania aborcji z powodu poważnego zagrożenia zdrowia, a nawet życia kobiety, jeśli ona zażądałaby zabicia dziecka w swoim łonie. Wszelkie formy informacji i rozmów, a także przekonywania, rozdawania ulotek i prezentacji filmów pro-life byłyby karalne.
Obrońcy życia zwracają uwagę, że rząd otrzymałby pełne uprawnienia, które dawałyby mu prawo do wydania zarządzenia nakazującego nawet aborcję przymusową, np. po wykryciu choroby u dziecka czy w przypadku przyjęcia polityki ograniczania dzietności, jak w Chinach.

SPODZIEWANA PROMOCJA EUTANAZJI
Prezydent Obama jest również zwolennikiem wprowadzenia eutanazji. Potwierdza to powołanie na bardzo wysokie stanowisko w Departamencie Sprawiedliwości Thomasa Perrelli, prawnika, który reprezentował w sądzie interesy Michaela Schiavo i doprowadził do sądowej decyzji o zagłodzeniu jego sparaliżowanej żony, Terri, pomimo protestów jej rodziców. Kolejne nominacje nowego prezydenta wskazują, że otacza się on zdeklarowanymi i szeroko znanymi zwolennikami; wolnego wyboru;, zaczynając od Hilary Clinton jako Sekretarza Stanu po zwykłych urzędników prowadzących jego biuro.

PRZECIWKO NATURALNEJ RODZINIE
Wcześniejsze deklaracje Obamy pozwalają też przypuszczać, że jest on zwolennikiem wprowadzenia ustawodawstwa promującego związki homoseksualne kosztem naturalnej rodziny. Potwierdza to powołanie na ministra edukacji Arne Duncan, sławnego z inicjatywy powołania wyższej szkoły dla homoseksualistów.

BĘDZIE WIELKA KONFRONATACJA
Demokraci mają obecnie dużą przewagę w Kongresie, ale nie zawsze wygodnie jest działać przeciwko własnemu społeczeństwu. Z badań opinii publicznej w USA wynika, że liczba osób bezwarunkowo popierających aborcję w ostatnich latach zasadniczo spadła. Wynika z tego, że wiele osób nie akceptujących zabijania dzieci poczętych, głosowało na kandydata demokratów. Ruchy obrony życia są coraz silniejsze i osiągają coraz większe wpływy.
Powstaje pytanie, ile wytrzyma amerykańskie społeczeństwo i czy pozwoli na horror, który spowoduje wprowadzenie prawa o wolności wyboru? Obrońcy życia mobilizują swoje siły. Także Kościół katolicki w USA przygotowuje się do wielkiej kampanii mailingowej i mobilizuje do modlitwy w obronie życia.

ZBIEŻNOŚĆ DAT
Nominacja i zaprzysiężenie prezydenta Obamy ma nastąpić 20. stycznia br. Dwa dni później; 22. stycznia odbędzie się kolejny Narodowy Marsz Życia. Można się spodziewać, że obrońcy życia potraktują go jako protest przeciwko polityce nowego prezydenta i przybędą wyjątkowo licznie.
>Niektórzy sądzą, że zgodnie z zapowiedzią Obama natychmiast podpisze FOCA. Wcześniej jednak musi go przyjąć Kongres, który obecnie rozpoczyna nową kadencję. Tak szybkie przejście wszystkich właściwych procedur prawnych jest mało prawdopodobne. Demokraci jednak, korzystając z liczebnej przewagi, mogą się pospieszyć, aby zaskoczyć społeczeństwo. Znajdą się też obrońcy życia, którzy będą się zdecydowanie sprzeciwiać. Niebezpieczeństwo jest bardzo realne. Szykuje się bardzo poważna konfrontacja.

CO MY MOŻEMY ZROBIĆ?
Obserwując zmagania amerykańskich obrońców życia, powinniśmy ich wspierać w każdy możliwy sposób. Przede wszystkim powinniśmy wiedzieć i rozumieć, co się tam dzieje i wiedzę tę przekazywać, zwłaszcza do naszych rodzin czy przyjaciół mieszkających w USA.
Nasza obecność, również duchowa, dodaje sił amerykańskim obrońcom życia. Oni bardzo proszą nas o przyłączenie się do specjalnej, gorącej modlitwy, także postu, za obronę życia w Ameryce. Modlitwą tą jest nowenna (modlitwa trwająca 9 dni). Rozpoczyna się ona w niedzielę 11 stycznia i trwa aż do 20 stycznia dnia zaprzysiężenia nowego prezydenta.
Prosimy o przekazywanie dalej tej prośby. Tylko z Bożą pomocą możemy wygrać to zmaganie!

Serdeczne Bóg zapłać!
W imieniu KPL Ewa Kowalewska,
Dyrektor Human Life Internationa Europa
Dariusz Krawczyk, Stowarzyszenie Absolwentów ISNAR



niedziela, 11 stycznia 2009

OD REDAKCJI: Raport NIK i artykuły otrzymane od dr. Ferdynanda Froissarta  opublikowałam niżej. Co zasługuje zaś na szczególne zaakcentowanie w publikacjach dr. F. Froissarta, to niewątpliwie rozważne i jednak konsekwentne myślenie o dobru młodych ludzi, dla których wyzwaniem staje się rzeczywistość z wielką walką o swoje miejsce w strukturach społecznych i zawodowych. Dobre wychowanie, system kar, nagród, obowiązujące reguły zachowania  w szkole. Pozostaje zapytać: Czy możliwe jest dobre wychowanie młodego człowieka bez rzeźbienia jego duszy i rozwijania  jego wrażliwości. To stąd płyną przecież impulsy do akceptacji wielkich wartości każdego człowieka zdążającego do rozwoju. A rozwój człowieka, młodej osobowości - to rzecz niebanalna. Rola nauczyciela to arcytrudna sztuka. To od nauczyciela zależy przecież, jaki system wartości zostanie zaszczepiony w młodej świadomości ucznia. A jakąż arenę odkrywają uczniowie po opuszczeniu szkoły ze świadectwem jej ukończenia?  

 

Czy postulat mój i głęboka refleksja - wołanie o wrażliwość ("List do Przyjaciela") znajduje na tej arenie swoich zwolenników wśród kadr instytucji, firm? Gdy wymaga się od  kandydatów do dobrych posad - miotania przez nich siłą wiedzy, a realnymi zdobyczami są promowani ci z umiejętnościami rozpychania się łokciami. Gdy znajdzie się niebogatego menedżera  (w dziedzinach artystycznych np.), a ten myśli sam,  jak przetrwać w gospodarce wolnorynkowej  -  jakie  znaczenie ma  chrześcijańska optyka, etyka etc.? Gdy napotka się  tak powszechniejącą praktykę wykorzystywania ludzi przez pracodawców, którzy - choć mają środki na wynagrodzenia - narzucają warunki pracy wolontariackiej. Czy takie zjawiska nie obalają całego wysiłku  systemu edukacyjnego?  

Czy i na ile  niepodważalne jest znaczenie zdobytych: wiedzy, umiejętności,  zasad   postępowania, motywacji do zdrowego stylu życia, pilności i staranności działania w zawodzie, obowiązkowości? Ile patologii, nieraz głęboko ukrytych  wynika z tych zdewiowanych praktyk, które czają się na młodego człowieka. Gdy szkoła już za nim zamknęła drzwi.

 

Zawsze warto jednak kruszyć kopie o to, by postawy człowieka  miały związek z rozwiniętą duchowością... która decyduje o wizerunku osobowości.  Wcale nie musi to oznaczać słabości, lecz siłę woli. Wcale  nie musi to oznaczać zjadanej owieczki... O tym warto też pomyśleć w procesie edukacyjnym, jak przygotować ucznia do życia poza szkołą! Jak  mu przekazać elementarz samoobrony przed przegraną i jak nauczyć wygrywać. Etycznie, sprawnie, z osiągnięciami. Jak wychowywać do życia w rodzinie. Jak kształtować sumienie młodego człowieka, jego poczucie odpowiedzialności za siebie i za osobę bliską, słabszą?  Bez uwrażliwiania na drugiego człowieka, wiele aspektów życia  - jak? I gdzie? Z kim? To wyzwanie dla wielu.

 

Stefania Golenia Pruszyńska                     

 

 

 

Pragnę poinformować, że projekt ,,Kodeksu ucznia” - opracowany przez Ogólnopolski Ośrodek Edukacji Narodowej KS „Civitas Christiana” z siedzibą w Gdańsku - ukazał się w prestiżowym miesięczniku ,,Dyrektorze Szkoły”, który dociera do najważniejszych szkół i instytucji oświatowych rządowych, samorządowych i pozarządowych wszystkich szczebli w naszym kraju.

 

A oto, czego można się dowiedzieć ze strony internetowej tego czasopisma: „Dyrektor Szkoły” - Miesięcznik Kierowniczej Kadry Oświatowej. Ukazuje się od 1994 roku. Stanowi kompendium wiedzy z zakresu zarządzania, prawa, finansów, polityki oświatowej oraz pedagogiki dla kadry kierowniczej oświaty w samorządach, kuratoriach, szkołach, przedszkolach i innych placówkach oświatowych oraz kadry pedagogiczno-psychologicznej. Jest forum wymiany myśli i doświadczeń. Towarzyszył i wspierał dyrektorów szkół we wdrażaniu reformy systemu edukacji. Informuje o najważniejszych wydarzeniach, komentuje zdarzenia i istniejące przepisy prawa, wyjaśnia rzeczywistość, doradza najlepsze rozwiązania, pokazuje dobre praktyki i wzory. (...) Pismo rozwija się, stale dostosowując zawartość merytoryczną do zapotrzebowania dyktowanego warunkami, w których przyszło pracować naszej kadrze menedżerskiej oświaty.

 

Fakty historyczne. Od grudnia 2002 r. „Dyrektor Szkoły”  wydawany był przez Polskie Wydawnictwa Profesjonalne. W czerwcu 2006 roku nastąpiła zmiana nazwy na Wolters Kluwer Polska sp. z o.o. Wydawnictwo wchodzi w skład międzynarodowego koncernu specjalizującego się w publikacjach zawodowych i fachowych - Wolters Kluwer. (...) W latach 1995 – 2002. W latach 1994 - 1995 „Dyrektor Szkoły” wydawany był przez grupę zapaleńców, szukających periodyku będącego najlepszym wsparciem dla dyrektorów szkół. (...) Pismo rozwija się, zawartość merytoryczna zmienia wraz z zapotrzebowaniem dyktowanym warunkami, w których przyszło pracować naszym dyrektorom szkół. Staramy się być Wam, Szanowni Państwo, pomocni, wspierać w trudnym procesie coraz to nowych reform oświatowych”.

 

Wspomniane opracowanie ukazało się również na stronie internetowej „Społecznego Monitora Edukacji w charakterze komentarza do – przedstawionego poniżej - Raportu NIK o kontroli dotyczącej przeciwdziałaniu patologii w szkołach”. Projekt ,,Kodeksu ucznia” zatytułowano jako „Pomysł na jakościową zmianę podejścia na problem wychowania w szkole”. [...]. Z uwagi na to, że  wreszcie  zaistniały wystarczające warunki do rozpoczęcia szerokiej, merytorycznej, otwartej na krytykę debaty na temat wychowania w szkole  w kontekście ustosunkowywania się do opracowanego projektu „Kodeksu ucznia” Ośrodek Edukacji Narodowej KS „Civitas Christiana” przystąpi do prac – w podobnym trybie nad „Kodeksem etycznym nauczyciela”.

Dr Ferdynand Froissart

Przewodniczący Ośrodka Edukacji Narodowej 


Projekt – Kodeks ucznia,  z inicjatywy Ferdynanda Froissarta został także opublikowany w "Dyrektorze szkoły" ("Miękka strona zarządzania")... Ten projekt wspieram w ramach "IMPRESJee" Gazety Autorskiej (patrz dział: KODEKS UCZNIA oraz specjalna witryna: http://kodeksuczniaprojektcivitaschristiana.blox.pl/html).

[...] Dr F. Froissart podaje w tej publikacji: "W edukacji szkolnej - niezwykle ważnej, a zarazem skomplikowanej i misternej sferze aktywności ludzkiej - biorą udział trzy podmioty: uczniowie, nauczyciele i rodzice, a w sytuacjach szczególnych dochodzi również do głosu środowisko lokalne czy nawet całe społeczeństwo.
Obecna praktyka dowodzi, że w dyskusjach nad wychowaniem dominuje oddziałujący destrukcyjnie na pracę szkoły - mający najczęściej na uwadze własny interes wypowiadającego się - populizm. Dzieje się tak dlatego, ponieważ w procesie wychowawczym brakuje obowiązujących w całej Polsce wspólnych zasad postępowania, szczególnie w sytuacjach trudnych pod względem wychowawczym – Kodeksu ucznia. Podobnie nie sposób wyobrazić sobie prawidłowej edukacji w szkołach bez wysokiej rangi zespołu przepisów, pozwalających na wyegzekwowanie założeń procesu wychowawczego. W niektórych placówkach >>Kodeks ucznia<< obowiązuje, lecz fakt, że może on istnieć lub nie, mówi sam za siebie. O prawach i obowiązkach, nagrodach i karach mówi się w opracowanych w danej szkole - a więc niskiej rangi - statutach bądź regulaminach szkolnych. Jeśli się do tego doda dowolną interpretację owych zapisów, to widać jak na dłoni brak wyrazistych zasad postępowania, dających na przykład wiedzę o skutkach kolejnych powtórzeń łamania dyscypliny szkolnej (tym samym postępkiem) z nieuchronnym bolesnym finałem w tle. A tylko taka świadomość mogłaby skutecznie zahamować zapędy wielu uczniów, którzy swoim zachowaniem celowo doprowadzają do utarczek z gronem pedagogicznym. Z ich punktu widzenia to się po prostu opłaca – dolegliwości są niewielkie, a popularność w społeczności szkolnej (niestety sposób jej zdobywania ma w tym przypadku drugorzędne znaczenie) – zwykle na miarę oczekiwań.
W odpowiedzi na ten stan rzeczy w proponowanym Kodeksie ucznia kluczową rolę powinna odegrać pozbawiona zawiłości i w końcowej fazie spójna ze sferą oddziaływań sądów rodzinnych w sprawach nieletnich oraz kompetentnych organów policji >>Procedura postępowania w przypadkach szczególnie nagannego zachowania uczniów Kodeks ucznia  umożliwiałby również przeprowadzanie przez osoby zainteresowane analiz merytorycznych podstaw decyzji przyznawania nagród czy nakładania kar, pozwalając na zagwarantowanie - ważnego w tym projekcie - poczucia sprawiedliwości w ocenie konkretnego przewinienia. Wprowadzony Kodeks... wymusiłby także porównywalne oceny zachowań uczniów w całym kraju, a dyrektorzy i kadra pedagogiczna, mogąc skuteczniej bronić się przed niemerytorycznymi zarzutami, mogliby znacznie odważniej diagnozować sytuacje wychowawcze.
 Rolę tego dzieła można podkreślić, nawiązując do znanego powiedzenia starożytnego filozofa greckiego Pitagorasa: Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę Ziemię. Według Kodeksu ucznia, w  szkołach całego kraju obowiązywałoby ok. 30% poszerzenie, uwzględniające specyfikę danej placówki oświatowej.
 W trakcie procesu legislacyjnego zostanie skierowana prośba do właściwych przedstawicieli sądów rodzinnych w sprawach nieletnich oraz kompetentnych organów policji o dodanie kolejnych punktów w rozdziale >>Procedura postępowania w przypadkach szczególnie nagannego zachowania uczniów<< sformułowanych w duchu wprowadzonej procedury". F.F.



Chciałbym nawiązać do  artykułu  ,,Wołanie o wrażliwość... List do Przyjaciela”, który ostatnio  ukazał się w Gazecie Autorskiej ,,Impresjee”, w kontekście ,, zmowy milczenia” naszych elit edukacyjnych wobec projektu ,,Kodeksu ucznia” opracowanego przez reprezentatywne grono specjalistów z  dziedziny edukacji, pojmowanej jako kształcenie i wychowanie.

 

Nasuwa się bowiem pytanie: Dlaczego jeszcze nikt nie wypowiedział się  negatywnie o tym dziele? Ucieczka przed dyskusją, a więc przed opracowaniem wyważonej, spójnej - zgodnej z obowiązującymi zasadami współczesnej pedagogiki – metodyki wychowania w obecnej  szkole,  tak naprawdę świadczy o braku wrażliwości, miłości i szacunku do drugiego człowieka. W tym przypadku chodzi o los młodego pokolenia. Zamiast długich wywodów, których pierwiastki pojawiają się w moich licznych  publikacjach poświęconych omawianej problematyce, powiem tylko, że z momentem uzyskania przez nasz kraj  pełnej suwerenności nastąpiło radykalne przejście z całkowitej indoktrynacji w wychowywaniu do niemal całkowitej liberalizacji w tym względzie. W miejsce ówczesnych pedagogów, którzy pełnili mniej lub bardziej świadomie rolę ,,policjantów myśli” lub jeśli kto woli ,,inżynierów dusz” weszli pedagodzy i nauczyciele zdani praktycznie na samych siebie. Czyżby miało tu miejsce, niebezpieczne dla przyszłych pokoleń, odreagowywanie okresu totalitaryzmu? Bo cóż znaczą instrumenty wypracowane na szczeblu danej szkoły w obliczu narastającej agresji ze strony prawie nietykalnych uczniów. Ministerstwo Edukacji Narodowej cały swój potencjał kieruje na kształcenie. Podobnie postępują rodzice w trosce o zapewnienie swoim dzieciom  przyszłości o możliwie   wysokim  standardzie materialnym. Nie dziwmy się więc,  że pojawia się coraz więcej obaw u rodziców, którzy wychowują w duchu wartości uniwersalnych ze szczególnym uwzględnieniem wartości chrześcijańskich, iż ich pociechy będą w życiu dorosłym całkowicie bezbronne w czekającym ich wyścigu szczurów. Chciałbym nie mieć racji.

 

dr Ferdynand Froissart

Przewodniczący OEN



sobota, 10 stycznia 2009

To będzie okazja do obejrzenia interesującego obrazu „Być jak Stanley Kubrick”, wyreżyserowanego   przez B. W. Cooka w 2005 r.

W poznańskim klubie  ZAK zapowiedziano w niedzielę, 11 stycznia 2009,  o godz.  19.00  seans filmowy „Aktorzy w nietypowych kreacjach”. Czara chwalby dla Johna Malkovicha! Fabułę filmu  podpowiedziały jego kreatorom autentyczne wydarzenia z lat 1998-1999 - wówczas  Stanley Kubrick pracował w Londynie na planie filmu „Oczy szeroko zamknięte”.  Rzecz jest tyleż zabawna, ileż niezwykła, bowiem  w Londynie ni stąd, ni zowąd  pojawił  się nieznany  mężczyzna, który  nagle zaczął  przemierzać salony, wstępować do klubów, najbardziej renomowanych restauracji,  bywać tam jako...  S. Kubrick! Te jego występne występy na wystawnych, ekskluzywnych przyjęciach, to doprawdy inspiracja do szczególnego  aktorstwa zarówno dla postaci autentycznej, jak i zawodowego aktora. Mając w swoim rynsztunku podobieństwo  li tylko do siebie samego -  grać rolę innej postaci, w dodatku ze świata filmu. Za te popisy Johna Malkovicha warto wznieść dytyrambową czarę chwalby!

Stefania Golenia Pruszyńska

„Być jak Stanley Kubrick”, reżyseria Brian W. Cook,   scenariusz:  Anthony Frewin, zdjęcia:  Howard Atherton, muzyka: Bryan Adams.