Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” (nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu). Podaję tutaj statystyki Państwa wizyt (na podstawie danych otrzymywanych z Blox). Aktualna liczba wizyt w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee”: 7 092 546. W sumie - w Gazecie Autorskiej „IMPRESJee” i witrynach tematycznych: 9 514 712 ******* Gazeta Autorska „IMPRESJee” zajmuje pierwsze miejsce popularności w kategorii MEDIA na TOP 1000 w Blox. Zapraszam do lektury - redaktor naczelna Stefania Golenia (Stefania Pruszyńska), autorka esejów, felietonów, recenzji, wywiadów, fotoreportaży, utworów literackich i artystycznych wizualnych
wtorek, 04 września 2018

 

4 września 2018 o godz. 18.00 (wtorek). Dr Alicja Przybyszewska – twórczość poznańskich pisarzy, dorobek Klubu Literackiego w Ośrodku Dokumentacji Wielkopolskiego Środowiska Literackiego – Biblioteki Raczyńskich. Nowe twarze w Klubie – Janusz Urbaniak.

18 września 2018 o godz. 18.00 (wtorek). Debiut prozaika, Maciej Szymczak – „Sinobrody i inne opowiadania”. Alicja Kubiak – Jeszcze o liberaturze…

2 października 2018 o godz. 18.00 (wtorek). Promocja książki Pawła Kuszczyńskiego „Pora słowa”. Omówienie Barbara Kęcińska-Lempka, Bożena Zimny. Nowe wiersze Celiny Lesiewicz.

4 października o godz. 18.00 (czwartek). Spotkanie autorskie Jerzego Grupińskiego w Domu Literatury Biblioteki Raczyńskich, ul. Wroniecka 14.

16 października 2018 o godz. 18.00 (wtorek). Warsztaty literackie z Jolantą i Stanisławem Szwarcami. Prosimy o kopie tekstów dla uczestników.

Informacja o almanachu na 50-lecie Klubu

Materiały do almanachu na 50-lecie Klubu Literackiego „Dąbrówka” będą zbierane do końca września br.

♦ Zapraszamy również do publikacji w „Protokole Kulturalnym”.

Spotkania w „Dąbrówce” na  os. Bolesława Chrobrego 120 prowadzi Jerzy Grupiński.


Grafika: Oazy myśli, Stefania Pruszyńska



poniedziałek, 20 sierpnia 2018
czwartek, 16 sierpnia 2018

Bratanek brytyjskiego kryptologa Alana Turinga ocenił, że eksponowanie zasług jego krewnego sprawiło, że zapomina się o zasługach polskich matematyków, bez których złamanie szyfru niemieckiej Enigmy „nie udałoby się tak szybko, jeśli udałoby się w ogóle”.

Dziennik „The Times” opublikował w czwartek fragmenty nowej książki Dermota Turinga „X, Y & Z”, która opisuje brytyjskie, francuskie i polskie starania prowadzące do złamania kodu używanej przez nazistów maszyny szyfrującej. Jak zaznaczył, kluczem do sukcesu było spotkanie w 1939 roku, na którym polscy matematycy przekazali „teczkę sekretów”, która zawierała m.in. szczegółowe informacje dotyczące działania Enigmy, a także projekt tzw. bomby kryptologicznej urządzenia mechaniczno-elektrycznego do automatycznego łamania szyfrów.

W prace nad złamaniem szyfru niemieckiej Enigmy było zaangażowanych trzech polskich kryptologów: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski, współpracujących od 1932 roku z Biurem Szyfrów II Oddziału Sztabu Głównego Wojska Polskiego.

Dermot Turing dodał, że gdy począwszy od 1940 roku Enigma została ulepszona, a łamanie jej kodu za pomocą bomby przestało być możliwe, przez krótki okres jedynym sposobem było korzystanie z tzw. płacht Zygalskiego, które pozwalały na pracochłonne, ręczne odczytywanie zaszyfrowanych wiadomości.

„Times” zaznaczył, że po wojnie Zygalski pozostał w Wielkiej Brytanii, gdzie się ożenił, przyjął brytyjskie obywatelstwo i wykładał na jednym z uniwersytetów do śmierci w 1978 r. We wrześniu przy jego grobie w Chichester zostanie odsłonięty pomnik.

Dermot Turing przekonywał jednak w rozmowie z „Timesem”, że „tworzenie mitu” wokół Bletchley Park ośrodka wojskowego, w którym pracował jego stryj sprawiło, że dotarcie do prawdy o roli poszczególnych państw w złamaniu kodu Enigmy stało się trudniejsze. Jak ocenił, Wielka Brytania „zawłaszczyła sobie pracę wykonaną przez Polaków i przeszczepiła ją na grunt brytyjskiej historii”.

„Prawie wszystkie przełomowe odkrycia Alana Turinga nie były wyłącznie jego osiągnięciem. Nie próbuję pomniejszać jego dokonań to oczywiste, że jego wiedza była fantastyczna i miała przełomowe znaczenie ale miał poważne wsparcie. Wszystkie osiągnięcia, które wiąże się z jego imieniem w Bletchley Park, opierają się na fundamentach zbudowanych przez Polaków” tłumaczył.

Jak dodał, gdy po wojnie gloryfikowano dokonania Turinga, Zygalski musiał mierzyć się z niechęcią wobec swoich zdobytych za granicą kwalifikacji zawodowych. „A mówimy o człowieku, który złamał Enigmę!” irytował się Dermot Turing.

„Istnieje pewien kult wokół osoby Alana Turinga z wielu powodów, które są zrozumiałe i którym się nie sprzeciwiam ale niekiedy ociera się to o absurdalną skrajność. Na przykład przed Uniwersytetem Surrey w Guildford stoi olbrzymi pomnik (Turinga) wykonany z brązu a wykładał tam Turing, czy Zygalski? Turing nie miał z Guildford nic wspólnego!” przypomniał bratanek matematyka.

Książka „X, Y, Z” Dermota Turinga ukaże się 3 września. W połowie września uroczyste spotkania autorskie odbędą się w Bletchley Park i w polskiej ambasadzie w Londynie.

Z Londynu Jakub Krupa

PAP - Nauka w Polsce

jakr/ akl/ ap/ amac/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl 


Źródło fot. polskich naukowców: Wikipedia (na podstawie licencji publicznej), opracowanie graficzne własne redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”: Stefania Pruszyńska

Tytuł publikacji odredakcyjny


Polecam też Państwu mój materiał autorski z fotografiami z 15 kwietnia br. pt. „Dokonali pogromu Enigmy. Genialnych polskich kryptologów świat poznaje i podziwia po latach”, dostępny do lektury w Portalu Autorskim IMPRESJee.pl www.impresjee.pl – poświęcony wybitnym polskim naukowcom: Marianowi Rejewskiemu, Jerzemu Różyckiemu i Henrykowi Zygalskiemu i ich dokonaniom, pośród których największą wygraną  było ocalenie życia 30 milionów ludzi, jak szacują historycy II wojny światowej.

W tekście tym  zawarłam również wątki  współczesne związane z inicjatywami ożywiającymi pamięć o nich – polskich matematykach, absolwentach Uniwersytetu Poznańskiego, których dzieło pokonania niemieckiej maszyny szyfrującej miało początek w Poznaniu. Pośród tych inicjatyw, podejmowanych od lat w stolicy Wielkopolski, dzięki którym onegdaj poznano  od nowa historię pogromu Enigmy także w Brukseli i innych miejscach na świecie,  warto zwrócić uwagę na obecne możliwości poszerzenia  tej wiedzy w tutejszym kontenerowym muzeum Enigmy (zwanym kryptokontenerem), znajdującym się tuż przy Centrum Kultury „Zamek”. Wkrótce zaś – w planowanym muzeum z siedzibą w pobliskim budynku dawnego Collegium Historicum.

Oto link do tej publikacji:

http://impresjee.pl/dokonali-pogromu-enigmy-genialnych-polskich-kryptologow-swiat-poznaje-i-podziwia-po-latach/

Zapraszam do lektury

Stefania Pruszyńska 



niedziela, 29 lipca 2018
poniedziałek, 09 lipca 2018

Zdolność ludzkiego mózgu do wyobrażania sobie przyszłości jest unikatowa – mówi neuronaukowiec prof. Joseph LeDoux. Jednym ze skutków ludzkiej świadomości są jednak negatywne emocje, takie jak strach a w konsekwencji również i stany lękowe.

„Jednym z podstawowych mechanizmów, które pomagają w przetrwaniu niezależnie od tego, czy mówimy o rybie, niedźwiedziu czy człowieku jest zdolność wykrywania i reagowania na niebezpieczeństwo” mówi w rozmowie z PAP neuronaukowiec prof. Joseph LeDoux z New York University (USA). Od wielu lat w centrum jego zainteresowań naukowych znajdują się emocje a prowadzone przez niego badania przyczyniły się do zidentyfikowania kluczowych struktur w mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie emocji, w tym strachu i lęków.

Jak tłumaczy, po wielu latach badań jest przekonany, że strach i wynikające z niego różnego rodzaju lęki są charakterystyczne jedynie dla ludzkiego mózgu. „W przypadku strachu naukowcy zbyt ochoczo powiązali tę emocję z biologiczną reakcją na niebezpieczeństwo. Kiedy bowiem patrzymy na to, co się dzieje w mózgu to okazuje się, że pradawne mechanizmy kontrolujące reakcję na niebezpieczeństwo wcale nie odpowiadają równocześnie za świadome doświadczanie uczucia strachu” podkreśla badacz.

W przekonaniu LeDoux`a, zwierzętom, które mogą reagować na niebezpieczne sytuacje w przeróżny, często bardzo skomplikowany sposób  brak samoświadomości, która pozwoliłaby na podjęcie decyzji o daleko sięgających skutkach. „Kiedy zaś my, ludzie, jesteśmy czegoś świadomi, otwiera się przed nami całe spektrum możliwych decyzji związanych z daną sytuacją. Dysponujemy wtedy znacznie większą liczbą informacji niż przy reakcji nieświadomej, instynktownej” dodaje.

„W naszym mózgu znajduje się »system«, za sprawą którego zastygamy w bezruchu na widok węża. W tym samym momencie odczuwamy strach, jednak wbrew powszechnemu przekonaniu  to nie strach jest powodem naszego zatrzymania się. Zaczynamy się bać dopiero wtedy, gdy wiemy, że reagujemy na niebezpieczeństwo” podkreśla LeDoux. Kiedy w obliczu niebezpiecznej sytuacji nasze serca zaczynają bić szybciej, pocimy się etc. wówczas nasz umysł odbiera sygnał, że coś jest nie tak. Następnie, korzystając z nabytego doświadczenia, uświadamia sobie istnienie zagrożenia.

„Dopiero wtedy staje się to świadomym doświadczeniem strachu” mówi badacz. „Nie sądzę więc, żeby strach był pradawną emocją, którą otrzymaliśmy w spadku od naszych zwierzęcych przodków. Raczej: odziedziczyliśmy po nich konkretne obwody, których zadaniem jest pomaganie w przetrwaniu. Kiedy obwody te trafiają jednak do mózgu, który może być świadomy własnego działania wtedy pojawiają się emocje takie jak strach i lęk” tłumaczy.

Konstrukcja ludzkiego mózgu (przede wszystkim wielkość jej części znanej jako kora przedczołowa) pozwala na analizowanie niebezpiecznych sytuacji i wyciąganie z nich wniosków na przyszłość. Jak przekonuje LeDoux, to właśnie zdolność wyobrażania sobie przyszłości pozwoliła ludzkości przejść w stosunkowo krótkim czasie od bardzo podstawowej potrzeby posiadania schronienia do nauki i sztuki.

„Jedną z naszych największych słabości jako gatunku jest jednak fakt, że potrafimy sobie również wyobrazić złą przyszłość i to właśnie leży u podstaw lęku” mówi badacz.

Sytuacja ta utrudnia leczenie różnego rodzaju zaburzeń lękowych. Jak tłumaczy LeDoux, gdyby lęki były jedynie automatyczną, instynktowną reakcją mózgu to można by je leczyć tylko i wyłącznie farmaceutycznie. „Jednak żeby zmienić wpływ strachu na nasze życie, trzeba zmodyfikować działanie kognitywnych mechanizmów a to można zrobić tylko i wyłącznie w interakcji z terapeutą” przekonuje LeDoux. „Leki mogą być oczywiście bardzo pomocne. Posługując się nimi, możemy np. zmniejszyć automatyczne reakcje organizmu na sytuacje czy obiekty, które postrzegamy jako niebezpieczne. Kiedy dana osoba nie reaguje już w patologiczny sposób na jakiś bodziec, łatwiej jest jej o tym mówić dzięki czemu wzrastają szanse powodzenia psychoterapii” podkreśla badacz.

Prof. Joseph LeDoux był gościem konferencji ASSC22, która odbywała się w dniach 26-29 czerwca w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Katarzyna Florencka

kflo/ ekr/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl 




niedziela, 13 maja 2018



 

Wyjątkowa postać i osobowość. Wybitny artysta, kreator novum w sztuce. Twórca demistyfikującego zło nowoczesnego, autorskiego teatru totalnego. Wielokrotnie wyrażał  swoje poglądy o sztuce i człowieku. Przypominając o Józefie Szajnie, cytuję kilka jego myśli. Zawartego w nich ponadczasowego przesłania, które pozostawiła do rozważań jego niezwykle wrażliwa i doznająca tak wielu silnych wstrząsów i olśnień świadomość, nie  sposób nie docenić. 

Józef Szajna urodził się   13 marca 1922 r. w Rzeszowie. Artysta malarz,  rzeźbiarz, scenograf, reżyser, teoretyk teatru, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie wpisał się na trwałe – jak Jerzy Grotowski i Tadeusz Kantor – w historię polskiego teatru XX wieku stworzeniem nowoczesnego teatru autorskiego.

„Człowiek jest podmiotem, a nie przedmiotem świata” – Józef Szajna, „Teatr”, nr 4/2007

Działacz antyfaszystowski. Był więziony przez Niemców w Muszynie, Nowym Sączu, Tarnowie, skąd deportowano go do  obozu w Auschwitz (25 lipca 1941 roku). Tu  nadano mu obozowy numer: 18729.  Szajna dwukrotnie przebywał w tzw. Bloku Śmierci  bloku 11, cudem ocalał. Przeniesiono go stamtąd 21 stycznia 1944 r. do obozu w Buchenwaldzie.  Uratował się ucieczką w okolicach Magdeburga 11 kwietnia 1945 roku  podczas ewakuacji tego obozu i tzw. marszu śmierci.

Uporczywie, jak niekiedy mu zarzucano, trwał przy odsłanianiu  dramaturgii barbarzyństwa i okrucieństwa. Obraz zagłady człowieka i człowieczeństwa, dramatu świata skazanego na bestialstwo i ohydy świata skazującego bezbronnych na to bestialstwo przez pozbawionych ludzkich twarzy hitlerowskich  katów, nienawidzonych  przez samego Szajnę − który boleśnie, traumatycznie wrzeźbił się w jego świadomość w obu obozach śmierci: oświęcimskim i buchenwaldzkim, jednak nie opuszczał go i zdominował całą jego twórczość. 

Z niezwykłą też mocą  przemówiły koszmary wojny i Holocaustu w najbardziej znanym spektaklu Szajny pt. „Replika”. Po raz pierwszy wystawionym w 1971 roku z muzyką Bogusława Schäffera. Sztukę tę Szajna rozszerzał co kilka lat, zmieniał jej scenografię, adaptował ją także na małym ekranie. Spektakl mieli możliwość poznać jego polscy i zagraniczni widzowie.

„Replika” wstrząsała, przerażała, zdumiewała, budziła odrazę, alarmowała − wizjami z echem zła doznanego przez liczne ofiary wojny, a osobiście i bardzo dotkliwie przeżywanego i odczutego  przez Szajnę. Zła zawsze i wszędzie możliwego, przed czym sam przestrzegał, pragnąc  mobilizować wyobraźnię wielu do refleksji z trwogą nad jego potencjałem tkwiącym w ludziach. 

„Sztuka  zmniejsza dystans między wiedzą a nieznanym…” – Józef Szajna, „Teatr”, nr 4/2007

Artysta malarz i rzeźbiarz. Często łączył w swoich obrazach techniki malarskie z kolażem i asamblażem. Był również niezwykle płodnym autorem prac i szkiców tworzonych na potrzeby scenografii zarówno reżyserowanych przez niego spektakli, jak i innych.

Pośród wielu obrazów, które stworzył, szczególnie wymowne są choćby: „Epitafium” – asamblaż (w kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie) i „Epitafium 1” (w kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie). Niosą one, podobnie jak inne jego utwory i teatr – wizję  dramatu unicestwiania człowieka.

W  swoim teatrze umieszczał liczne stworzone przez siebie kompozycje przestrzenne. Najbardziej z nich jest znana „Drabina do nieba”. Tworzył wiele odmian tej kompozycji, które w wersjach rzeźbiarskich, pomnikowych  stanęły m.in.: w Warszawie już od lat 80. XX wieku − w  Ogrodzie Saskim przed „Zachętą”, przed Muzeum Narodowym, w Otwocku, Orońsku czy rodzinnym Rzeszowie (w 2007 roku). Na szczeblach tych kilkunastometrowych drabin umieszczał stare, zniszczone buty − rzeźby. „To droga do nieba nas wszystkich” − mówił.

„Sztuka jest uzmysłowieniem tego, co w nas samych wymaga wyzwolenia. Jest też samoobroną przed bezbronnym poddaniem się” – Józef Szajna

Aliteracki, autorski teatr totalny wyrastał z buntu i poczucia misji. Awangardowy Teatr Ludowy w Nowej Hucie, współpraca z artystami i wieloma polskimi scenami stanowiły etap startowy w tworzeniu przez Szajnę docelowego nowoczesnego teatru.  Kierując nowohucką sceną, wprowadzał w jej życie swoje liczne nowatorskie działania − łączył galerię, wystawy i akcje artystyczne o charakterze prowokacji w teatr  eksperymentujący i otwarty na  nowe formy.

Zbuntowany artysta, mając własną wizję teatru, najpierw odrzucił tradycję i sztywność, stawiając na aliteracką formułę sztuki scenicznej. Aktorzy w jego teatrze minimalizowali wypowiedź słowną, za to mówili gestem, interakcjami z obiektami scenografii. Teatr stawał się z czasem coraz bardziej wyrazistszym miejscem i przestrzenią misji rozwijania wrażliwości i wyobraźni widzów sztuką żywą, mającą moc budzenia sumień, angażującą moralnie i intelektualnie. Ten silny wyraz  Szajna osiągał syntezą akcji na scenie, scenografii i muzyki – w  zaskakującą całość: teatr totalny.

Tytułem koniecznego komentarza dodam, że aliterackość w teatrze Szajny nie była tożsama z odrzuceniem przez niego sztuk na kanwie dzieł literackich i pozbawieniem scenariuszy partii słownych. Sam szanował i cenił  literaturę, podobnie − słowo mówione, co niejednokrotnie podkreślał, dementując nieprzemyślane i płytkie opinie, nie oparte o wiedzę o jego wizji teatru i  tworzonym przez niego teatrze.

Zdobyczą  wiele znaczącą był powołany i kierowany przez Szajnę w latach siedemdziesiątych Teatr Studio w Warszawie (powstały z Teatru Rozmaitości, będącego wcześniej Teatrem Klasycznym). Pod jego zarządem scena ta stawała się z każdym zrealizowanym spektaklem coraz istotniejszym przyczółkiem ekspansji artystycznej.

Wystawione przez Szajnę w Teatrze Studio spektakle były odbierane  jako  wyjątkowe wydarzenia artystyczne. Obrastały one z czasem różnymi legendami w wielu środowiskach obserwatorów i miłośników nowoczesnego teatru. Duży rezonans wywołały kolejne wersje „Repliki” (w 1972 i 1973 roku), „Witkacy” (w 1972 roku), „Gulgutier” (w 1973 roku), „Dante” (w 1974 roku), „Cervantes” (w 1976 roku), „Majakowski” (w 1978 roku). Także  inscenizacje: „Dobrodziej złodziei” Karola Irzykowskiego (w 1975 roku) i „Śmierć na gruszy” Witolda Wandurskiego (w 1978 roku).

Autorskie realizacje teatralne przedstawiał Szajna podczas licznych  zagranicznych podróży zarówno publiczności wielu krajów Europy, m.in.: Niemiec, Francji, Holandii, Hiszpanii, Norwegii, Finlandii,  jak i na kontynencie  amerykańskim − w Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Dokonania Józefa Szajny budziły tam niezwykle żywe zainteresowanie. Poznany w świecie, do którego wiózł  stworzony przez siebie autorski teatr z jego postaciami z polskiej sceny, przyciągający uwagę treściami i formami ich prezentacji,  czy własną twórczość malarską, zdobył uznanie dla siebie jako artysty i rozsławił dobre imię polskiej sztuki.

Wielkie plany Szajny rozwoju warszawskiej sceny, w tym  zwłaszcza związane z uczynieniem Teatru Studio − poza jego podstawową artystyczną misją – także  placówką badawczą, zniweczyła skomplikowana rzeczywistość.  Nieoczekiwanie  złożył rezygnację z  kierowania teatrem  i uruchomioną przy nim nowoczesną  galerią  – w momencie ogłoszenia stanu wojennego w Polsce w 1981 roku.

Stworzony przez niego Teatr Studio jednak przetrwał, ewoluując w wielu kierunkach. W 1985 roku nadano scenie imię Stanisława Ignacego Witkiewicza. A po rezygnacji Józefa Szajny kolejne jej zarządy obejmowali: Jerzy Grzegorzewski, Zbigniew Brzoza, Bartosz Zaczykiewicz, Grzegorz Bral i Agnieszka Glińska. Obecnie, od 2016 roku, artystyczną pieczę nad Teatrem Studio  sprawuje Natalia Korczakowska.

Pytanie po latach. Ognie twórcze Józefa Szajny rosły w miarę upływu lat. Jego postać i liczne objawienia uprawianych przez niego za życia sztuk przygasły jednak nieco w zbiorowej pamięci po jego śmierci.

Nawet dostępne powszechnie informacje biograficzne, dotyczące jego osoby, są rozproszone, często niespójne, traktowane fragmentarycznie czy z określonego punktu widzenia, np. instytucji zainteresowanej uwypukleniem wątków z nią związanych.

A jak będzie  wspominany w Polsce i na świecie ten wielki polski artysta  w 10. rocznicę dnia końca jego żywota ziemskiego?  Zmarł  24 czerwca 2008 roku.

Stefania Pruszyńska

Na fot.: „Drabina do nieba” Józefa Szajny. Oprac. anim.: Stefania Pruszyńska

Fot. z  domeny publicznej Wikipedii

Uwaga! W Wikipedii podano błędną nazwę tej fotografii: „Schody do nieba”.

Sam J. Szajna nadał swemu dziełu nazwę: „Drabina do nieba”.



wtorek, 08 maja 2018

 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że zwiększona wycinka w Puszczy Białowieskiej naruszyła prawo UE. To „wyśmienite wsparcie do dyskusji” nt. Natury 2000 – uznał  były minister środowiska Jan Szyszko (PiS). Dodał, że wyrok skomentuje po szczegółowym zapoznaniu się z nim.

Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu stwierdził 17 kwietnia br., że decyzje polskich władz ws. zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo UE. Dodał, że wycinka nie mogła być uzasadniona bezprecedensową gradacją kornika drukarza. Wyrok nie wiąże się z żadnymi karami finansowymi, bo Polska wycofała ciężki sprzęt z Puszczy. Gdyby jednak doszło do wznowienia wycinki, wówczas Komisja mogłaby wnioskować o sankcje finansowe.

Były minister środowiska Jan Szyszko powiedział PAP, że obecnie przebywa w podróży, odwiedzając różne miejsca w kraju, i nie miał okazji szczegółowo zapoznać się z wyrokiem Trybunału. Dodał, że wkrótce przeczyta obszerną dokumentację i odniesie się do sprawy. Szyszko uznał jednak decyzję Trybunału za „wyśmienite wsparcie do dyskusji”.

„To jest fakt, tak się stało, ja się z tym faktem zgadzam, natomiast uważam, że jest to wielkie forum do dyskusji. (...) to jest dobry moment, bo zaczniemy naprawdę dobrą, merytoryczną dyskusję na temat Natury 2000 i jej funkcjonowania” – powiedział Jan Szyszko.

„Ja bardzo się cieszę, że ukazało się to postanowienie, dlatego, że możemy już rzeczywiście rozpocząć dyskusję merytoryczną na temat przyszłości ochrony i istnienia zasobów przyrodniczych w jednoczącej się Europie” – mówił Szyszko.

Były minister środowiska powiedział, że w niektórych państwach Europy Zachodniej jest już jedynie 40 proc. rodzimych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, a „Polska jest krajem, który wszystko posiada, trzeba się raczej od Polski uczyć, a nie Polskę pouczać (...) z tego powodu Puszcza objęta jest inwentaryzacją” – powiedział Szyszko.

Jak mówił, na terenie Puszczy Białowieskiej jest 1400 powierzchni badawczych, na których pracuje 200 pracowników naukowych zbierających materiały do analiz statystycznych, z których część była prezentowana w Luksemburgu.

„Gdyby nie moja również działalność, to Natura 2000 byłaby w Unii zlikwidowana. Jestem ogromnym fanem Natury 2000 (...), która dotyczy konkretnych gatunków i liczebności, w związku z tym nie wszystkim to się podoba” – ocenił Szyszko.

Obecny minister środowiska Henryk Kowalczyk oświadczył po wtorkowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, że Polska uszanuje ogłoszony wyrok ws. Puszczy Białowieskiej oraz dodał, że wkrótce resort przekaże KE propozycje kompromisowych rozwiązań dot. ochrony puszczy.

Wyrok, kończy spór ciągnący się od 2016 r., został wydany przez Wielką Izbę Trybunału składającą się z 15 sędziów. Od orzeczenia nie ma odwołania.

Spór o sposób ochrony puszczy rozgorzał, kiedy pod koniec 2015 roku leśnicy zaproponowali zmianę dotychczasowego planu urządzenia lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Ówczesny minister środowiska Jan Szyszko pod koniec marca 2016 roku zaakceptował większy limit cięć dla Nadleśnictwa Białowieża. Aneks zakładał zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat – lata 2012-2021. Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. m sześc. drewna w ciągu 10 lat.

Zarówno leśnicy, jak i ministerstwo tłumaczyli zwiększenie limitu gradacją kornika drukarza, który zaatakował setki tysięcy świerków, co z kolei spowodowało zamieranie cennych dla UE siedlisk przyrodniczych.

Trybunał uznał, że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających z dyrektyw siedliskowej i ptasiej. To właśnie zgodnie z dyrektywą siedliskową w 2007 roku Komisja Europejska zatwierdziła wyznaczenie obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska. Stanowi on również „obszar specjalnej ochrony” ptaków wyznaczony zgodnie z dyrektywą ptasią. (PAP)

Małgorzata Półtorak

mpt/son/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl 

Ilustracja: A kiedy już wiosna w konarach,  Stefania Pruszyńska – fotografia własna redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”



poniedziałek, 07 maja 2018

Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) oraz Światowy Program Żywnościowy (WFP) komunikują, że słabe opady deszczu w regionach pasterskich południowej Mauretanii, północnego Senegalu, części Mali, Nigru, Burkina Faso i Czadu doprowadziły do zrujnowania upraw i strat w hodowli. Sytuację pogarsza intensyfikacja walk i rosnący brak bezpieczeństwa w tym regionie, co ogranicza dostęp do podstawowych usług i źródeł utrzymania. Dziesiątki tysięcy osób musiały uciekać ze swoich domów. Potrzebna będzie pomoc żywnościowa dla 5 mln ludzi. Zagrożonych jest też 1,6 mln dzieci.

Genewa/Dakar, maj 2018 r. – Susza, wysokie ceny żywności i konflikt mogą spowodować, że miliony ludzi w niektórych częściach regionu Sahelu (Afryka Zachodnia) będą cierpieć z głodu, ostrzegają trzy organizacje: UNICEF, FAO i WFP. Wkrótce 5 mln ludzi będzie wymagało pomocy. Szacuje się, że nadchodzący czas będzie najgorszy od czterech lat pod względem dostępu do żywności. Zazwyczaj rodziny wyczerpują zapasy pożywienia między czerwcem, a wrześniem. Obecne dane wskazują, że wiele rodzin już w kwietniu wyczerpało swoje zapasy.

„Rodziny ograniczają liczbę posiłków w ciągu dnia, a dzieci przerywają naukę” – mówił Abdou Dieng, dyrektor regionalny WFP na Afrykę Zachodnią o Środkową. To oznaki nadchodzącej katastrofy, której świat nie może dalej ignorować.

W sześciu krajach ponad 1,6 mln dzieci jest zagrożonych ciężkim ostrym niedożywieniem. To o połowę więcej niż podczas ostatniego dużego kryzysu żywnościowego w regionie Sahelu w 2012 r. Brak bezpieczeństwa żywnościowego, niewłaściwe praktyki żywieniowe matek i małych dzieci, brak dostępu do czystej wody są takimi samymi przyczynami wysokiego poziomu niedożywienia wśród dzieci, jak konflikt zbrojny czy masowe przesiedlenia ludności.

„To wstrząsające, że co roku te same matki zgłaszają się ze swoimi dziećmi do ośrodków zdrowia, szukając pomocy w leczeniu niedożywienia. W tym roku ich liczba jest jeszcze większa” – powiedziała Marie-Pierre Poirier, dyrektor regionalna UNICEF na Afrykę Zachodnią i Środkową. Możemy przerwać to błędne koło, jeśli zainwestujemy w budowanie odporności rodzin, społeczności i władz na podobne kryzysy w przyszłości. Powinni mieć narzędzia do zapobiegania i lepszego radzenia sobie z taką sytuacją.

„Budowanie odporności jest jednym z najważniejszych celów FAO. Wsparcie dla pasterzy i rolników umożliwi stabilizację w regionie Sahelu teraz i w przyszłości. Pomoc pozwoli im lepiej radzić sobie z kryzysem wynikającym m.in. ze zmian klimatycznych czy konfliktów zbrojnych” – stwierdziła Coumba Sow, koordynator FAO w Afryce Zachodniej i regionie Sahelu.

UNICEF, FAO i WFP opracowały wspólny plan działania, aby w najbliższym czasie nieść pomoc żywnościową i walczyć z niedożywieniem. Podejmowane są również działania, które w perspektywie długofalowej mają umożliwić wykorzystanie lokalnych zasobów żywności, a także ułatwić dostęp do opieki medycznej oraz innych usług kluczowych dla zdrowia i rozwoju dzieci.

Te trzy organizacje apelują o pilne wsparcie, aby walczyć z pogarszającą się sytuacją w regionie Sahelu. WFP apeluje o 284 mln dolarów na pomoc żywnościową dla 3,5 mln osób. FAO szacuje, że potrzeba 128 mln dolarów, z czego 45 mln na natychmiastowe działania pomocowe dla 2,5 mln pasterzy i rolników. Z kolei UNICEF apeluje o 264 mln dolarów niezbędnyciuh, aby dotrzeć z pomocą do 989 000 dzieci zagrożonych ciężkim ostrym niedożywieniem, a także dostarczyć czystą wodę i materiały edukacyjne do końca roku. UNICEF Polska dołącza do apelu.

Pomóc można przekazaniem darowizny na  stronie UNICEF Polska: unicef.pl/afryka 

(oredGAI)


Publikuję tę informację prasową, którą nadesłała wraz z pozdrowieniami dr Monika Kacprzak, rzecznik prasowy UNICEF Polska, licząc, że wśród Państwa, Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” www.impresjeee.blox.pl  (nr 2190 w rejestrze czasopism w SO w Poznaniu),  jest wielu gotowych reagować na takie apele i sytuacje choćby symbolicznymi datkami. 

Takie darowizny ubogacają ducha, dając poczucie  solidarności w człowieczeństwie.  Z pomocą licznych dobrych i wrażliwych, którzy wiedzą, co znaczy stan beznadziei,  obdarowani żywnością nie tylko przetrwają, lecz także uwierzą, że nie są obojętni światu i że świat nie ustaje w dążeniu do dobra. 

Redaktor naczelna

Gazety Autorskiej „IMPRESJee” 

Stefania Golenia 

Pruszyńska