Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 726 381 ** Liczba wizyt (w gazecie i podstronach): 9 020 659. W Blox na TOP 1000 Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media.
wtorek, 11 kwietnia 2017

Poznańskie koziołki w kwartecie ulicznym na osiedlu Bolesława Chrobrego w Poznaniu. Jaskrawość ich artystycznych szat bije w oczy. W takiej kondycji zastałam ten cichy a przyciągający uwagę przechodniów egzotyczny kwartet w samo południe 29 marca 2017 r.

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska 



poniedziałek, 10 kwietnia 2017

 

 

Dzisiaj,  10 kwietnia,  mija siódma rocznica katastrofy pod Smoleńskiem. MSWiA upamiętniło to tragiczne wydarzenie, w którym zginęli Lech Kaczyński, prezydent RP, wraz z małżonką Marią Kaczyńską i najwyżsi przedstawiciele władz państwowych. MSWiA przygotowało i prezentuje okolicznościowy baner „Pamiętamy – rocznica katastrofy smoleńskiej”.

W tragicznym locie uczestniczyła delegacja z udziałem polskich władz państwowych, dowódców sił zbrojnych, duchowieństwa i wielu instytucji, która udawała się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. W katastrofie zginęło w sumie 96 osób.

W rocznicę katastrofy w całej Polsce odbywają się obchody upamiętniające jej ofiary. W ich intencji odprawione zostaną msze, pamięci ofiar poświęcone będą również marsze, koncerty i wystawy.

(oRedGAI)

Inf. i fot.  nadesłał Wydział Prasowy MSWiA 

 


 

Redakcja Gazety Autorskiej „IMPRESJee” załącza linki do zachowanej w zasobach publikacji archiwalnych z 22 kwietnia 2010 r. - listy ofiar  katastrofy pod Smoleńskiem, przytoczonej  za witryną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Lista ta obejmuje 3 części publikacji: 

cz. 1

http://impresjeee.blox.pl/2010/04/Lista-ofiar-katastrofy-samolotu-prezydenckiego-2.html

cz.2

http://impresjeee.blox.pl/2010/04/Lista-ofiar-katastrofy-samolotu-prezydenckiego-1.html

cz. 3

http://impresjeee.blox.pl/2010/04/Lista-ofiar-katastrofy-samolotu-prezydenckiego.html



czwartek, 06 kwietnia 2017

 

Jan Izydor Sztaudynger

Bajka o cyniku

Mistyk

Wystygł.

Wynik:

Cynik.

 

Memento mori

Memento mori między osłami

Brzmi: Salami!

 

Do ptaszka

Tak ptaszku śpiewaj swoje kuranty,

By jedni mieli za pro, a drudzy za anty.

 


Biografia. Jan Izydor Sztaudynger (ur. 28 kwietnia 1904 roku w Krakowie, zm. 12 września 1970 roku tamże) – polski poeta, satyryk, teoretyk lalkarstwa, tłumacz. Pseudonimy: Dr J. Szt.; J. S.; J. Szt.; Jan Kokowski; Jan Korab; Jan Szt.; JANSZT; Józef Czosnowski; JSZT.; Szt.; Świerszcz. Syn Izydora Jana Józefa i Anny z Kokowskich. Mąż Zofii Jankowskiej, ojciec Anny Sztaudynger-Kaliszewicz, doktor socjologii oraz propagatorki jego twórczości, oraz Jana Jacka Sztaudyngera, profesora zwyczajnego Katedry Ekonometrii na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.

Edukacja. Uczęszczał do Wzorcowej Szkoły Ćwiczeń przy Seminarium nauczycielskim w Krakowie. Po wybuchu pierwszej wojny światowej ewakuował się wraz z rodzicami do Brna na Morawach, gdzie kontynuował naukę na Prywatnych Polskich Kursach Gimnazjalnych. W roku 1915 podjął naukę w II Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego w Krakowie. Po ukończeniu gimnazjum i zdaniu matury poeta podjął jednocześnie studia polonistyczne i germanistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1923 roku ukończył roczne Studia Pedagogiczne, a rok później uzyskał tytuł doktora filozofii na podstawie prac: „Stosunek Garczyńskiego do religii” oraz „Wpływ Goethego na Garczyńskiego”.

Po ukończeniu studiów Sztaudynger objął posadę nauczyciela języka polskiego w gimnazjum im. Władysława Jagiełły w Dębicy, a po odbyciu służby wojskowej w Szkole Podchorążych Piechoty w Zaleszczykach przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie wykładał przez pół roku w Męskim Seminarium Nauczycielskim.

W Poznaniu. W 1930 roku przeprowadził się do Poznania, gdzie przez cztery lata wykładał w Seminarium Nauczycielskim im. Ewarysta Estkowskiego. Ożenił się z Zofią Jankowską, a w roku 1933 urodziła mu się córka Anna. W roku 1934 zatrudnił się jako wykładowca w Państwowej Szkole Wydziałowej.

Podczas wojny. Po wybuchu wojny Sztaudynger został aresztowany przez Niemców, osadzony w obozie przejściowym i przesiedlony do wsi Malice w Sandomierskim. W Opatowie brał udział w tajnym nauczaniu w miejscowym gimnazjum.

W roku 1944 dotarł do Lublina i przy PKWN objął stanowisko w Resorcie Kultury i Sztuki. Po wojnie osiedlił się w Łodzi. Objął na krótko posadę kierownika literackiego Teatru Lalek „Biedronka” Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, a do marca 1950 pracował jako referent literatury w Wydziale Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.

W roku 1946 urodził się syn Jacek i od tego roku poeta współpracował z Centralnym Instytutem Kultury. W latach 1947–1950 mieszkał również w Szklarskiej Porębie. W roku 1961 wyprowadził się z Łodzi do Zakopanego.

W ostatnich latach życia Jan Sztaudynger zmagał się z ciężką chorobą. Dwudziestokrotnie leżał w szpitalach m.in. w Krakowie, Łodzi i Warszawie. Zmarł w Klinice Hematologicznej J. Aleksandrowicza w Krakowie 12 września 1970 roku. Pochowano go na cmentarzu Salwatorskim trzy dni później.

Twórczość. W literaturze przedmiotu obecne są trzy daty debiutu literackiego: 1923, 1924, 1925. Jako eseista debiutował w roku 1923 artykułem Listy”, opublikowanym w praskim czasopiśmie „Divadelni”. Podczas studiów należał do grupy literackiej „Helion”, a w maju 1923 roku zorganizował w sali Kopernika w Collegium Novum pierwszy własny wieczór poetycki. W 1925 roku ukazał się w nakładem poznańskiej Księgarni Świętego Wojciecha debiutancki tomik poezji „Dom mój”, do którego napisał wstęp Karol Hubert Rostworowski.

W 1930 roku został członkiem Związku Zawodowego Literatów Polskich. Publikował artykuły, recenzje, wiersze m.in. w „Kurierze Literacko-Naukowym”, „Dzienniku Poznańskim Czasie”, „Tęczy”, „Dwutygodniku Literackim”. Działał również w kabarecie „Klub Szyderców”, kierowanym przez Artura Marię Swinarskiego. W latach 1930–1935 wydał dwa wiersze okolicznościowe, wydrukowane w niewielkich nakładach: „Ballada o Stanisławie Wysockiej” oraz „Kasprowicz”, napisany specjalnie dla uczestników uroczystości otwarcia Działu Kasprowiczowskiego Muzeum Miejskiego w Poznaniu, oraz pięć tomików wierszy.

Po zamieszkaniu w Szklarskiej Porębie w 1947 roku uczestniczył w życiu literackim Jeleniej Góry i okolic. Udzielał się w organizowanych przez Klub Literacki (potem Związek Zawodowy Literatów Polskich, Oddział Dolnośląski) odczytach, które służyły stopniowemu przywracaniu życia kulturalnego na Ziemiach Zachodnich. Obecny był również na Pierwszym Zjeździe Polskich Pisarzy Ziemi Sudeckiej, który odbył się w dniach 8–11 maja 1947 roku. Podczas pobytu w Szklarskiej Porębie Sztaudynger napisał szereg wierszy, które drukiem ukazały się w tomie „Puch ostu” (1958). W roku 1946 wydał tomik wierszy: „Strofy wrocławskie”. W roku 1954 ukazał się tomik fraszek „Piórka”. W latach 1961-1968 ukazały się w wydawnictwie Nasza Księgarnia cztery tomiki wierszy dla dzieci.

Twórczość literacka Jana Sztaudyngera była wyrazem afirmacyjnej postawy wobec życia. Inspiracje czerpał z obserwacji świata przyrody, dzieł sztuki, poznawaniu legend miasta. Znany przede wszystkim z publikacji fraszek i uznawany za „odnowiciela tego gatunku”. W pewnym opracowaniu czytamy: „Quote-alpha.png Sztaudynger chciał wyprostować nieco wykoślawione pojęcie fraszki i przywrócić jej znaczenie poetyckie”.

Lalki i kukiełki. Teatr. Wątek poznański. W latach 1935–1937 prowadził prace badawcze dotyczące tradycji i organizacji teatrów lalkowych i w związku z tym podróżował po Europie. Wyniki studiów zamieścił w pionierskiej pracy „Marionetki”. W 1937 roku Sztaudynger objął posadę instruktora do spraw teatru lalek w Oddziale Oświaty Pozaszkolnej Kuratorium Okręgowego w Poznaniu, a w Warszawie został członkiem Komisji Teatru Kukiełek przy Instytucie Teatrów Ludowych. Jednocześnie na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Poznańskiego prowadził wykłady dotyczące wpływu teatru lalek na literaturę polską. Od 1938 roku był redaktorem działu kukiełek w miesięczniku „Teatr Ludowy” a latach 1938–1939 redagował pismo „Bal u lal. Miesięcznik Marionetkowy”. Po drugiej wojnie światowej Sztaudynger redagował w latach 1950–1953 kwartalnik „Teatr Lalek”. W roku 1961 opublikował szkice „Od szopki do teatru lalek” (1961), a w czasopiśmie „Teatr” prowadził dział Teatru Lalek. Międzynarodowe Stowarzyszenie Teatrów Lalek UNIMA nadało mu tytuł honorowego członka.

Utwory: „Dom mój”, Poznań 1925, „Ballady poznańskie”, Poznań 1930, „Ludzie”, Poznań 1931, „Rzeź na Parnasie”, Poznań 1931, „U źródeł Polski”, (Impresje regionalne), Poznań 1933, „Kantyczki śnieżne”, Poznań 1935, „Marionetki”, Lwów 1938, „Strofy wrocławskie”, Poznań 1947, „Piórka”, Warszawa 1954, „Krakowskie piórka”, (I wyd. – Kraków 1956, II wyd. – Kraków 1958, III wyd. Kraków 1959), „Nowe piórka”, Warszawa 1956, „Stare i nowe piórka. Wybór”, Warszawa 1957 (według Natansona tytuł brzmi: Nowe i stare piórka), „Puch ostu”, Łódź 1958, „Krople liryczne”, Warszawa 1959, „Raptularz zakochanych”, (I wyd. - Warszawa 1960, II wyd. - Warszawa 1986, III wyd. Warszawa 1994), „Łatki na szachownicy”, Łódź 1961, „Piórka z gór”, Kraków 1961, „Muchomory”, Warszawa 1961, „Ballady i fraszki”, Katowice 1963, „Kasztanki”, Warszawa 1964, „Wiórki”, Katowice 1966, „Narodziny obłoczka”, Warszawa 1965, „Zwrotki dla Dorotki”, Warszawa 1968, „Śmiesznoty”, Katowice 1968, „Supełki”. Wybór fraszek i wstęp: W Natanson, Katowice 1970.

Utwory wydane pośmiertnie: „Dróżką przed siebie”, Warszawa 1973, „Jak zwykle wszystko winą jest Amora”, Kraków 1973, „Chwalipięta czyli rozmowy z Tatą”. Styczeń – wrzesień 1970 (współautor: Anna Sztaudynger-Kaliszewicz; Wstęp: Tadeusz Chruścielewski), Łódź 1973, „Szczęście z datą wczorajszą, Kraków 1974, „Poezje wybrane”. Wybór i wstęp: W Natanson, Warszawa 1974, „Piórka znalezione”. Posłowie: A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa,  Kraków 1975, „Bajki”, Warszawa 1978, „Moja wnuczka”. Wiersze wybrała i przygotowała do druku A. Sztaudynger-Kaliszewiczowa. Kraków 1981, „Szumowiny”, Warszawa 1983 (wyd. II – 1984),  „Nie tylko »Piórka«. Fraszki, wiersze, bajki”. Wyboru dokonała A. Sztaudynger-Kaliszewicz. Wstęp: J. Poradecki. Łódź 1986, „Półsłówka”. Wybór i wstęp: A. Sztaudynger-Kaliszewicz. Białystok 1986, „Fraszki”. Wybór: E. Brzoza, Warszawa 1999, „Fraszki dla zakochanych”. Wybór: J.J. Sztaudynger, J. Handzlik, K. Szeliga-Juchnik, Bielsko-Biała 2000, „Kukuryku: wiersze dla dzieci”, Kraków 2004, ISBN 83-89310-61-9, „Entliczki pentliczki czyli Zwrotki dla Dorotki”, Kraków 2004, ISBN 83-7437-011-4, „Piórka dla dzieci”, Kraków 2004, ISBN 83-7437-036-X, „Puch ostu: fraszki o życiu i miłości”. Wybór Anna Sztaudynger-Kaliszewicz, Dorota Sztaudynger-Zaczek, Kraków 2004, ISBN 83-08-03566-3.

Nagrody. Nagroda literacka Związku Zawodowego Literatów Polskich w Poznaniu (1936), Nagroda miesięcznika „Odra” (1947).

Oprac.: Stefania Pruszyńska

Źródło inf. biograficznej: Wikipedia 



środa, 05 kwietnia 2017

Szanowni P.T. Czytelnicy, Zapraszam Państwa  do udziału w anonimowej sondzie: Co najczęściej wybierasz jako ulubioną formę spędzania wolnego czasu? Sonda jest dostępna w lewej szpalcie głównej strony Gazety Autorskiej „IMPRESJee”.  Zawiera 10 odpowiedzi, które koncentrują się na różnych wariantach wyboru spędzania wolnego czasu.  Proszę wskazać odpowiedź, która wyraża Państwa najsilniejsze preferencje,  a po jej wskazaniu kliknąć w przycisk: Głosuj.

Ciekawi mnie, jakie są Państwa ulubione formy spędzania czasu, a tym samym zainteresowań. 

Dziękuję wszystkim, którzy oddadzą swój głos w tej sondzie

Stefania Pruszyńska 


 Moja praca graficzna, Setfanai Pruszyńska

„Przyjaźń jest subtelną rozkoszą szlachetnych dusz” – Safona

 „Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód twego smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość” – Jan Bosko

„Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły. Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł, lecz ich serce jest bezpiecznym portem dla wszystkich, którzy są w potrzebie. Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń” – Phil Bosmans

 „Przyjaźń to nie urząd, w którym musisz zapłacić obowiązkowy podatek, lecz źródło prawdziwej radości oraz ozdoba życia” –  św. Ambroży

„W obecności przyjaciół ludzie potrafią lepiej myśleć i działać” – Arystoteles

„Przyjaciel zawsze okazuje miłość; rodzi się bratem w niedoli” – Biblia

„Razy przyjaciela są oznaką wierności, pocałunki wroga są zwodnicze” – Biblia

„Teraz wiem, że świat nie jest pełen obcych, lecz jest pełen ludzi czekających tylko na to, aby się do nich odezwać” – Beth Day

„Jedyny sposób, żeby mieć przyjaciela, to być jego przyjacielem” –Ralph Waldo Emerson

„Przyjaźń jednego roztropnego człowieka jest bardziej wartościowa niż przyjaźń wszystkich głupców” – Demokryt

„Przyjaciel tworzy w nas nową przestrzeń, która prawdopodobnie nie zaistniałaby nigdy, gdybyśmy go nie spotkali. Tylko dzięki niemu rodzi się w nas nowy świat” – Anais Nin

„Przyjaciele nie tylko żyją w harmonii, jak mawiają niektórzy, lecz współtworzą melodię” – Henry David Thoreau

„Sprawdzianem przyjaźni jest pomoc w przeciwnościach, i to bezwarunkowa” – Mahatma Gandhi

„Ze wszystkich dróg prowadzących do osiągnięcia szczęścia w życiu, żadna nie jest tak skuteczna, tak owocna i tak słodka jak przyjaźń” – Epikur

„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać” – Albert Camus

„Prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wiedzie. Dopingują cię, cieszą się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu” –  Paulo Coelho

„Człowiek nie ma przyjaciół. Przyjaciół ma tylko powodzenie” – Napoleon Bonaparte

Cytaty wybrała: Stefania Pruszyńska

Grafika: Widisis, Stefania Pruszyńska



wtorek, 21 marca 2017

Za życia znany jako popularyzator zoologii, współtwórca ocalenia żubrów, dyrektor stołecznego ZOO i osobowość radiowa, po śmierci Jan Żabiński zyskał międzynarodową sławę bohatera ratującego Żydów podczas okupacji. Film związany z tym wątkiem jego biografii  w piątek trafia do kin.

Urodził się w 1897 roku w Warszawie jako syn Józefa Żabińskiego i Heleny z domu Strzeszewskiej. Zamiłowanie do zwierząt zaszczepiła mu matka. W latach młodzieńczych pasjonował się również lekkoatletyką, zwłaszcza biegami. Był wieloletnim rekordzistą Warszawy w biegu na 100 m (z wynikiem 11,1 s).

 W roku 1919 wstąpił do odrodzonego Wojska Polskiego – za udział wojnie polsko-bolszewickiej 1920 dostał pierwszy Krzyż Walecznych (drugi otrzymał w 1944 roku). Po służbie wojskowej studiował na Uniwersytecie Warszawskim i w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zdobywając tytuł inżyniera agronomii i doktora fizjologii (w roku 1946 roku habilitował się z zoologii na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie). Wykładał w szkołach średnich i na wyższych uczelniach. Gdy tylko zaczęto emitować polskie audycje radiowe (1926), zaczął wygłaszać pogadanki o zwierzętach.

 Na SGGW Jan Żabiński poznał Antoninę Erdman, która pracowała jako archiwistka. Antonina stała się jego żoną, najbliższą współpracowniczką i znakomitą opiekunką zwierząt.

 Był organizatorem Ogrodu Zoologicznego w Warszawie i jego pierwszym dyrektorem (1929). Funkcję tę pełnił – z przerwą w okresie wojny – do marca roku 1951, gdy odwołano go ze stanowiska ze względu na działalność w AK.

 Już w latach 30. za najważniejsze zadanie takich ogrodów Żabiński uważał zachowanie gatunków zagrożonych wymarciem. Warszawskie Zoo było wtedy uważane za jedno z najlepszych w Europie. Wśród sukcesów można wymienić przyjście na świat w 1937 roku słonicy Tuzinki - 12. słonia urodzonego w niewoli, rozmnożenie po raz pierwszy w niewoli likaonów oraz koni Przewalskiego. Obok Jana Sztolcmana to właśnie głównie Żabińskiemu zawdzięczamy fakt, że na wolności można oglądać żywe żubry i podziwiać konie typu tarpan.

 W modernistycznej willi na terenie zoo (zwanej „Willą pod Zwariowaną Gwiazdą”) małżeństwo opiekowało się chorymi zwierzętami, często w niekonwencjonalny sposób. Gdy lwica nie chciała karmić małych lewków, Jan postanowił skorzystać z mleka... własnej siostry, która również niedawno urodziła.

„Nie wystarczy badać zwierząt z bezpiecznej odległości – trzeba z nimi mieszkać, żeby naprawdę poznać ich obyczaje i psychologię” – powiedział kiedyś.

 Jesienią 1939 roku w Warszawie miał się odbyć doroczny zjazd członków Międzynarodowego Stowarzyszenia Dyrektorów Ogrodów Zoologicznych. Wybuchła jednak wojna i 3 września zoo zostało zbombardowane. Część zwierząt zginęła, niektóre zjedzono podczas oblężenia, inne uciekły. Lwy trzeba było zastrzelić ze względów bezpieczeństwa. Wiele z pozostałych (w tym Tuzinkę) Niemcy wywieźli do innych ogrodów. Część zwierząt niemieccy oficerowie zastrzelili podczas polowania urządzonego na terenie ZOO w sylwestra 1940 roku.

Mieszkający z żoną i dziećmi w willi Jan Żabiński oficjalnie zajmował się hodowlą świń dla niemieckich żołnierzy. By mógł zdobywać dla nich odpady, zezwolono mu na wstęp do getta. W późniejszych latach okupacji część terenów ogrodu podzielono na uprawne działki dla mieszkańców miasta.

 Nieoficjalnie Jan Żabiński działał w podziemiu – utrzymywał się z lekcji udzielanych na tajnych kompletach Wydziału Lekarskiego, Stomatologicznego i Farmaceutycznego UW, ukrywał na terenie zoo broń i materiały wybuchowe oraz Żydów przeszmuglowanych z getta. Jako kryjówki służyły między innymi opuszczone pomieszczenia dla lwów. By dać lokatorom willi sygnał do ukrywania się, Antonina grała na fortepianie lub nuciła melodię z operetki „Piękna Helena” Offenbacha – „Jedź, jedź, jedź na Kretę!”. Chowali się na stryszku, w szafach ściennych, czy ewakuowali do bażanciarni tunelem, którego wejście znajdowało się w piwnicy. Willa stała na terenie często odwiedzanym przez Niemców - nie przypuszczali, by działo się tam coś nielegalnego. Zdarzały się jednak niebezpieczne incydenty – w pewną niedzielę przez okno willi wyskoczyła psychicznie chora, innym razem pijany niemiecki oficer przerwał Antoninie Offenbacha i zaczął grać zakazaną „Etiudę Rewolucyjną” Chopina.

Całkowita liczba Żydów, którzy przewinęli się przez willę Żabińskich, nie jest pewna – szacuje się ją na od 150 do trzystu osób. Wśród ukrywających się była rzeźbiarka Magdalena Gross i jej mąż, prawnik Maurycy Fraenkel, pisarka Rachela Auerbach, mistrz bokserski Samuel Kenigswein z żoną i dwójką dzieci, Marceli Lewi-Łebkowski z rodziną, Joanna Kramsztykówna, Leonia i Irena Tenenbaum, żona i córka zmarłego w getcie entomologa Szymona Tenenbauma, mikrobiolog prof. Ludwik Hirszfeld – współorganizator Polskiej Akademii Nauk. Nie był to tylko azyl dla elity – u Żabińskich ukrywało się wielu ubogich Żydów, w tym dobrze znane Żabińskim rodziny przedwojennych dostawców owoców, warzyw i nabiału.

 Jako żołnierz Armii Krajowej Jan Żabiński dosłużył się stopnia porucznika. Podczas Powstania Warszawskiego dowodził plutonem. 15 września 1944 roku pocisk karabinowy przeszył mu szyję - do końca Powstania przebywał w szpitalach. Później trafił do niemieckiej niewoli –w stalagach prowadził pogadanki zoologiczne dla innych jeńców wojennych.

 Gdy tylko wrócił do kraju (1945) podjął pracę naukową i popularyzatorską. Już w roku 1946 warszawskie ZOO wznowiło działalność.

Od 1947 roku był członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody i redagował „Księgi Rodowodowe Żubrów”. W latach 1952–1954 wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej.

Był bardzo płodnym autorem - wydał ponad 60 książek popularnonaukowych (na przykład „Człowiek jest plastyczny”, „Czy można żyć bez skóry”, „Futro i jego dostawcy”, „Gawędy o zwierzętach”, „Jak powstała trąba słonia”, „Karaluch”, „Porozumienie ze zwierzęciem”, „Przekrój przez zoo”, „Walka o żubra”, „Z życia zwierząt”, „Żywa bateria”), wiele artykułów – a także sześć przekładów oraz 32 prace i rozprawy naukowe (głównie z dziedziny hodowli żubrów, ale także biologii karalucha, fizjologii, hodowli i aklimatyzacji zwierząt). Za popularyzatorskie audycje radiowe i telewizyjne o zwierzętach (ponad 1500) Polskie Radio przyznało mu Złoty Mikrofon. Pisał też scenariusze filmów przyrodniczych i był ich konsultantem.

 W 1965 roku Instytut Yad Vashem przyznał Antoninie i Janowi Żabińskim tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ceremonia sadzenia drzewka na Wzgórzu Pamięci w Jerozolimie odbyła się w 1968 r.

„Do żadnej partii nie należę i żaden program partyjny nie był moim przewodnikiem w okresie okupacji. Jestem indywidualistą i nie lubię być krępowany reżimem. Nie można mnie podciągnąć pod jakikolwiek strychulec. Jestem demokratą – Polakiem. Czyny moje były i są konsekwencją pewnego nastroju psychicznego w wyniku wychowania postępowo-humanistycznego, jakie otrzymałem zarówno w domu rodziców, jak i w gimnazjum Kreczmara. Wiele razy pragnąłem zanalizować przyczyny niechęci do Żydów i nie znalazłem innych, poza sztucznie utworzonymi. Co się tyczy mnie, to przyznaję, że nie mogłem znaleźć jakichkolwiek cech charakteru usprawiedliwiających nienawiść bądź niechęć do Żydów; po prostu dlatego, że jest mi całkowicie obojętne, czy mam do czynienia z Duńczykiem, Żydem czy Anglikiem. To przeświadczenie pogłębiłem w ciągu całego swego życia. Cechę tę uważam za właściwą każdemu przyzwoitemu człowiekowi. Dlatego też nie traktowałem naszej pomocy [...] jako jałmużny, tylko jako obowiązek wobec najbardziej gnębionych i poniżonych, jakimi wówczas byli Żydzi – obowiązek podyktowany względami ludzkimi. W tym czasie nie myślałem o grożących nam wszystkim konsekwencjach. Te same motywy, jakie mnie skłaniały do udzielania czynnej pomocy Żydom – to uczucie musu i poczucie obowiązku – równocześnie zaprowadziły mnie do czynnej dywersji w AK” - zapisał Jan Żabiński w relacji przekazanej Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu.

Żabiński zmarł 26 lipca 1974 roku w Warszawie. Wraz z żoną, Antoniną (zm. w 1971 roku), spoczywa na warszawskich Starych Powązkach. Od 1980 roku Jan Żabiński jest patronem jednej z ulic na warszawskim Ursynowie.

Za ratowanie Żydów w czasie wojny 17 listopada 2008 roku Jan został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski z gwiazdą, a Antonina Krzyżem Komandorskim.

W 2007 roku Amerykanka Diane Ackerman wydała książkę „The Zookeeper's Wife” opartą na pamiętnikach Antoniny Żabińskiej „Ludzie i zwierzęta”. W 2009 roku w wydawnictwie Świat Książki ukazał się polski przekład pod tytułem „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”. Książka stałą się podstawą hollywoodzkiego scenariusza filmowego. W piątek 24 marca film „Azyl”  pojawi się na ekranach kin.

 PAP - Nauka w Polsce

 pmw/ zan/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl





czwartek, 16 marca 2017

 

 

Hymn śpiewany na demonstracji kobiet w Poznaniu 8 marca 2017, fot.: Stefania Pruszyńska

Hymn ten, nieznanego mi autorstwa, odsłania głębsze motywy protestu kobiet, niż te odwołujące się do planowanych decyzji prawnych dotyczących kwestii powoływania do życia człowieka i sfery intymnej, wymagającej odpowiedzialnego i wrażliwego traktowania. Te inne  motywy,  dotąd przemilczane w tych protestach, są stopniowo ujawniane także w wypowiedziach ich uczestniczek, które można również łatwo sczytać z różnych doniesień prasowych z innych regionów (choćby z protestu w Rzeszowie).

Kobiety solidarnie protestują w obronie własnej – przeciwko przemocy. Demonstrantki – w imieniu tych nieobecnych milczących. Nie chcą też być traktowane jak biologiczne mumie. 

Subtelność kobiecej natury nie może być  na wieki całe skazywana na prymitywizm tych przedstawicieli płci męskiej, którzy nie wahają się okazywać kobietom swoich nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie postaw. Nie chcą cierpieć od pięści ani być poniżane, gnębione, wykorzystywane, traktowane jak przedmioty, własność mężczyzny.

Stylistyka haseł protestu, ta prymitywna, dotąd zagłuszała to, co piękne a doznające wielu krzywd w kobiecie, jej duszy i naturalnej dla kobiety postawie  wrażliwej na uczucia, odczucia, pragnącej życia na miarę wysoką szanowanego i miłującego człowieczeństwa.

Kobiety nabrały odwagi,  poczuły, że mają prawo. Legalne demonstracje, cokolwiek by miały na celu, są wyrazem demokracji, która jest także dla kobiet. Cieszy, że u boku protestujących kobiet jest wielu mężczyzn. To dobry znak. Trzeba jeszcze wiele, aby w tych protestach miała należny  głos  kultura osobista.  Kobiety pragnące skuteczności w spełnieniu swoich  oczekiwań, chcące wywrzeć wpływ, a nie stosować  agresywną i wulgarną w formie presję na decydujących o prawie i postawach reagowania na przemoc czy o dotąd wprowadzonych sposobach rozwiązywania sytuacji kryzysowych, dotyczących przemocy, nie ocenianych  jako skuteczne i właściwe, mówią same krytycznie o stylu protestowania, odrzucając treści prymitywnych haseł  przyczynie ich nieobecności  na demonstracjach. Hymn, który publikuję, zbliża się swoją formą i treścią do tych oczekiwań. 

Stefania Pruszyńska 


wtorek, 14 marca 2017

Dawka pragmatyzmu i informacji bieżących z ministerstw  to konieczność, której warto poświęcić czas, aby mieć orientację w bieżących trendach ustawodawczych, możliwościach korzystania z praw obywatelskich, wiedzy o statusach organizacji i ich uprawnieniach, kwestiach społecznych etc.

Nawet trzeba na to poświęcać nieco częściej swój czas życia i mimo że to poświęcanie jednak okazuje się próbą panowania nad labiryntem i wieżą babel z uwagi na ogromne rozproszenie informacji  bo np. wystarczy szukać ustaleń czy prawa choćby według kryterium socjalnego czy wiekowego bądź wybranej kwestii, np. młodzi, bezrobotni, bezdomni, emeryci, renciści, niepełnosprawni, seniorzy, samozatrudnieni, rodzina etc., umowy o pracę, twórca w kulturze, kultura, dofinasowania,  ochrona natury i środowiska... aby doznać olśnienia albo szoku... w ich dopływie do niecybermózgu, lecz własnego, udręczonego niedostatkami żywota czy owładniętego ideami i realizacjami na przykład twórczymi, a zwłaszcza zamiarami, dla których nikt za żadną z nas ani żadnego z nas nie podpowie rozwiązania.

Szczegółowiej zaś można się rozeznać w tematyce i jej rozwiązaniach regionalnych,  samorządowych, oddając się lekturze treści podanych w Internecie na stronach urzędów wojewódzkich czy marszałkowskich... Demokracja niejako spływa informacjami od Sejmu aż po powiat, gminę, miasto, dzielnicę, osiedle... Niby wszyscy wiedzą, a jednak wygrywają ci, którzy potrafią z tej wiedzy i  możliwości skorzystać. Praktyka ma jednak wiele obliczy, a najmniej ponętne z nich jest to, które  ma  cechy determinacji  w wyważaniu drzwi.  Najmniej ponętne dla tych przed drzwiami i tych za drzwiami! Sprawiedliwie!

Polecam jednak taką kąpiel umysłu i świadomości w faktografii prawnej jako lepszą i pożyteczniejszą od uporczywego nawyku (manii, telemanii, uzależnienia) śledzenia słów polityków, ich grymasów i różnych w skali wartości zdarzeń  od podjętych ważnych decyzji, które i tak okażą się niepewne, ulegną zmianie, aż po upadłą rzęsę czy wyrwany ząb polityka...

Stefania Pruszyńska 



Dr hab. Joanna Sułkowska z Uniwersytetu Warszawskiego znalazła się w rankingu kobiet, które mogą zmienić świat – „2017 International Rising Talents”. Doceniono ją za rozwiązanie tajemnic zaplątanych białek.

Ranking „International Rising Talents” jest opracowywany od 2014 roku w ramach programu pod nazwą L’Oréal-UNESCO For Women in Science. Spośród jego stypendystek każdego roku wskazywanych jest dodatkowo 15 badaczek, które są przyszłością nauki. „Te młode kobiety mają siłę by zmienić świat. Międzynarodowe uznanie pomoże im zrealizować ten potencjał”  – głosi UNESCO.

Kobiety wskazywane w rankingu „International Rising Talents” są wybierane spośród badaczek z całego świata i nagradzane w pięciu kategoriach dotyczących m.in. badań pracy mózgu, rozwijania nowych terapii medycznych. Dr hab. Joannę Sułkowską z Uniwersytetu Warszawskiego doceniono za poszukiwania nowych źródeł leków, a konkretnie za „rozwiązywanie sekretów zaplątanych białek”.

Dr Sułkowska pracuje na Wydziale Chemii UW. Współpracuje z ośrodkami w Stanach Zjednoczonych: Uniwersytetem Kalifornijskim w San Diego, Instytutem Badawczym Scripps i Uniwersytetem Rice. Jej prace skupiają się na poznaniu funkcji białek z węzłami, co może pomóc zrozumieć przyczyny choroby Parkinsona, AIDS i białaczki.

„Białko przypomina łańcuch o otwartych końcach, jest trochę jak nasze sznurówki’ – wyjaśniała w rozmowie z PAP badaczka. „Z życia codziennego wiemy, że wiążą się wszelkie kable, słuchawki do telefonu, a nawet nasze włosy. Węzły są czymś powszechnym i zawiązują się spontanicznie” – opisała. Występują również w naszym ciele, np. w strukturach DNA. Posiada je też około 2 proc. struktur białkowych, zdeponowanych w specjalnej światowej bazie białek. „To dość mało. Jednak nie wiadomo, czy rzeczywiście jest ich tylko tyle, czy po prostu węzłów na pozostałych białkach nikt do tej pory nie potrafił zidentyfikować” – podkreśliła badaczka.

„Jeszcze nieco ponad 10 lat temu naukowcy o istnieniu węzłów na białkach nie wiedzieli nic. Obecnie wiemy, że struktury zawęźlone istnieją w kilkuset białkach. Wśród nich są białka odpowiedzialne za chorobę Parkinsona. Obecnie spodziewamy się, że złe zawiązanie białka może być przyczyną rozwoju tej choroby, ale nie wiemy dokładanie, w jaki sposób” – powiedziała rozmówczyni PAP.

Wiadomo też, że strukturę zawęźloną tworzy białko zwane leptyną, które może także prowadzić do otyłości. „W największym uproszczeniu można powiedzieć, że w zależności od formy, w jakiej występuje, może ono hamować lub stymulować wysyłanie impulsów do mózgu o tym, czy jesteśmy najedzeni czy głodni” – mówiła dr Sułkowska.

Odnalazła m.in. najbardziej skomplikowany węzeł na białku. Badania jej zespołu pokazały, że właściwie składa się on z kilku małych węzełków połączonych pętelkami. Udało się im również wykonać symulacje, które pokazały z kolei jak najmniejsze białko z węzłem mogłoby powstawać. „Używając symulacji komputerowych udało się nam zaobserwować proces wiązania tego białka niemal w realnych warunkach. Pozwoliło nam ono cokolwiek rozumieć z zagadki zawiązanych białek” – wyjaśniała badaczka.

Za swoje badania była wielokrotnie nagradzana. Otrzymała m.in. grant Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej (EMBO), stypendium L'Oreal, granty Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Listę laureatek International Rising Talents można znaleźć na stronie:

http://www.unesco.org/new/en/natural-sciences/priority-areas/gender-and-science/for-women-in-science-programme/2017-international-rising-talents/

PAP - Nauka w Polsce 

ekr/ agt/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl




piątek, 10 marca 2017

Tegoroczny Dzień Kobiet w Aleksandrowie Kujawskim miał wyjątkowo uroczysty charakter. Oprócz tradycyjnych życzeń skierowanych do Pań, burmistrz dr Andrzej Cieśla wręczał na ulicach miasta napotkanym kobietom różyczki. Świętowanie akcentowała zaś  gala „Róż Burmistrza”.

Na to największe wydarzenie wybrano dawną salę restauracyjną zabytkowego dworca kolejowego. „Róże Burmistrza” to wyróżnienia przyznawane od 2010 roku kobietom za szczególne osiągnięcia na rzecz miasta i mieszkańców. Do tej pory nagrodzono 36 kobiet.

Galę poprowadziła Magda Łęgowska (laureatka wyróżnienia „Róża Burmistrza” w 2013 r). W tym roku statuetki Róż z rąk Burmistrza otrzymały: Irena Cerak – wieloletnia przewodnicząca Klubu Seniora „Złoty Wiek”, Barbara Wachowska – Hęsiak – przewodnicząca Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci i Osób Niepełnosprawnych Radosny Zakątek z Aleksandrowa Kujawskiego, Kaja Potrzebska – dyrygentka Chóru Lutnia Nova.

Tegoroczną galę uświetnił występ Aleksandra Kamedulskiego z koncertem „Z miłością do kobiet”. Aleksander Kamedulski jest 23-letnim adeptem śpiewu operowego, uczniem prof. Wiesława Bednarka. Urodził się i mieszka w Nieszawie nad Wisłą. Śpiewał m.in. w Niemczech, Francji, Anglii, Hiszpanii, na Cyprze, w Liechtensteinie. Jest laureatem konkursu wokalnego w Vaduz organizowanego przez międzynarodową fundację sic itur ad astra z Księstwa Liechtenstein i jako jeden z ośmiu śpiewaków z całego świata został najmłodszym i jedynym w Polsce stypendystą tej fundacji. Współpracuje również z Filharmonią Pomorską w Bydgoszczy.

Na zakończenie wszyscy goście zaproszeni zostali do obejrzenia wystawy fotografii „Kobieta – Cztery Pory Roku” autorstwa Joanny Kmieciak. Na zdjęciach zaprezentowały się mieszkanki Aleksandrowa. Tłem do zdjęć były plenery miejskie, które odkryły przed gośćmi piękno i ulotność czterech pór roku w naszym mieście. Wystawę zdjęć można oglądać w Bibliotece Miejskiej im. Marii Danilewicz Zielińskiej w Aleksandrowie Kujawskim do końca marca br.

Organizatorzy przygotowali także dla Pań poczęstunek.

Oprac. własne redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”

Artfot.: Wiosennia, Stefania Pruszyńska

Źródło:  Serwis Samorządowy PAP  materiały nadsyłane przez jednostki samorządu terytorialnego. Za treść tych informacji PAP SA nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności.



środa, 08 marca 2017

„Jeśli wierzysz w zwycięstwo, zwycięstwo uwierzy w ciebie” – Paulo Coelho

„Każde odniesione zwycięstwo oznacza jedno zwycięstwo mniej. Jedno zwycięstwo mniej do odniesienia” –  Erich Maria Remarque

„Człowiek nie jest stworzony do klęski. (…) Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” – Ernest Hemingway, „Stary człowiek i morze”

„Kiedy rozpaczam, przypominam sobie z historii, że prawda i miłość zawsze wygrywa. Że byli tyrani i mordercy, którzy wydali się przez długi czas niezwyciężeni, ale w końcu zawsze upadali. Pomyśl o tym” – Mahatma Gandhi

„Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej Wokoło lecą szmaty zapalone Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny Czy to co Twoje będzie zatracone Czy popiół tylko zostanie i zamęt Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie?” – Cyprian Kamil Norwid

„[…] zwycięstwo to bardzo smutna historia” – John Ronald Reuel Tolkien

„Nie jest zwycięzcą ten, co zwyciężył, jeżeli zwyciężony nie uznał swej klęski” – Enniusz

„Samo zwycięstwo nic nie znaczy, trzeba umieć je wykorzystać” – Napoléon Bonaparte

„Talent jest darem uniwersalnym, ale potrzeba wielkiej odwagi, żeby go wykorzystać. Nie bój się być najlepsza” – Paulo Coelho

„Miliony jestestw pada w krwawych zapasach o kawałek chleba, o uczucie swoje, o prawa; jedne giną, aby żyły drugie. Każdy się bowiem broni, każdy walczy, ale nie każdy zwycięża. Życie ziemskie oraz ziemia sama, aby się zapłodnić, potrzebuje trupów, aby życie rozwijać dalej. Więc gdy jedni święcą pogrzeby i żałobę, drudzy ich kosztem wyprawiają wesela […]”–Adolf Dygasiński

„Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą” – Fiodor Dostojewski

„Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują: mężczyźni, by wygrać, kobiety, by nie przegrać” – Alfred Hitchcock

„Siła moralna bardziej niż liczba decyduje o zwycięstwie” – Napoléon Bonaparte

„Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska” –Józef Piłsudski

„Podstawą wszelkich zwycięstw jest strój” – Salvador Dali

„Dopóki zwycięstwo jednych w klęsce drugich, dopóty żadna klęska nie jest ostatnia” – Jan Paweł II

„Nie ma zwycięstwa, które by trwało” – Antoine de Saint-Exupéry

„Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach” – Antoine de Saint-Exupéry

„Ci, którzy po zwycięstwie spoczęli na laurach, są już martwi” – Antoine de Saint-Exupéry

„Kto się śmieje, zawsze płaczących zwycięża” – Juliusz Słowacki

„Miliony jestestw pada w krwawych zapasach o kawałek chleba, o uczucie swoje, o prawa; jedne giną, aby żyły drugie. Każdy się bowiem broni, każdy walczy, ale nie każdy zwycięża. Życie ziemskie oraz ziemia sama, aby się zapłodnić, potrzebuje trupów, aby życie rozwijać dalej. Więc gdy jedni święcą pogrzeby i żałobę, drudzy ich kosztem wyprawiają wesela […]”– Adolf Dygasiński

„Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo” – Homer

Myśli wybrała: Stefania Pruszyńska