| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was witam i zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 653 960 ** Liczba wizyt z podstronami: 8 924 039. W Blox - Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media
środa, 21 grudnia 2016

– Polskie służby cały czas monitorują sytuację i analizują wszystkie informacje oraz sygnały. Jesteśmy przygotowani do zapewnienia bezpieczeństwa – powiedział Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji, w związku z atakiem terrorystycznym w Berlinie.

Szef MSWiA z głębokim smutkiem przyjął wiadomość o wczorajszym zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie. –  Ofiarami tego barbarzyńskiego ataku stali się niewinni ludzie. Wyrażam nasz kategoryczny sprzeciw i potępienie wobec takich aktów terroru. Polska dołoży wszelkich starań, aby zapobiegać ewentualnym zagrożeniom terrorystycznym – oświadczył minister Mariusz Błaszczak.

Polskie służby są w stałym kontakcie ze służbami niemieckimi. –  Niezwykle niepokojący jest fakt, że pierwszą ofiarą terrorystów okazał się polski obywatel, kierowca ciężarówki wykorzystanej do przeprowadzenia zamachu. Dlatego zapewniam o gotowości naszych służb do wyjaśnienia wszelkich okoliczności całego zdarzenia – podkreślił  szef MSWiA.

Minister przypomniał, że dzięki tak krytykowanej przez opozycję ustawie antyterrorystycznej wzmocniono koordynację służb i organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w Polsce oraz poprawiono efektywność funkcjonowania krajowego systemu antyterrorystycznego. - Między innymi te rozwiązania pozwoliły skutecznie zadbać o bezpieczeństwo tysięcy pielgrzymów podczas Światowych Dni Młodzieży –  powiedział szef MSWiA.

W ocenie szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji konieczne jest zdefiniowanie na nowo europejskiej polityki w sferze bezpieczeństwa wewnętrznego i walki z terroryzmem.

– Wczorajsze wydarzenia w Berlinie to kolejny w tym roku atak na Europejczyków. Naszym obowiązkiem jest skutecznie chronić naszych obywateli i zrobić wszystko, aby nie doszło do podobnych wydarzeń w przyszłości –  stwierdził minister Mariusz Błaszczak.

W związku z atakiem, który miał miejsce w Niemczech, minister Mariusz Błaszczak zwrócił się do premier Beaty Szydło z wnioskiem o wsparcie działań prewencyjnych Policji siłami Żandarmerii Wojskowej. – Po tegorocznych zamachach w Nicei i Brukseli oraz po wczorajszych wydarzeniach w Berlinie, niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa jest zintensyfikowanie działań prewencyjnych i zapobiegawczych polskich służb. Dlatego istotne byłoby wsparcie działań Policji przez Żandarmerię Wojskową – powiedział minister Mariusz Błaszczak. Policja i Straż Graniczna patrolują lotniska, dworce kolejowe, centra handlowe i inne duże skupiska ludzi.

–  Musimy pamiętać, że zarówno w sklepach, jak i na dworcach czy lotniskach trwa wzmożony ruch przedświąteczny. Polacy robią zakupy i podróżują, aby odwiedzić swoich bliskich na Święta Bożego Narodzenia. Dodatkowo policjanci dbają o bezpieczny przebieg manifestacji. Stąd wniosek o wsparcie dla działań policjantów w patrolowaniu ulic. Żandarmeria Wojskowa wspierała już służby MSWiA podczas Światowych Dni Młodzieży oraz EURO 2012 – podkreślił szef resortu spraw wewnętrznych i administracji.

Inf.: Wydział Prasowy MSWiA



wtorek, 20 grudnia 2016

Komisja Europejska zachęca do składania wniosków o dofinansowanie na rozwój projektów filmowych. Konkurs jest adresowany do osób i firm, które funkcjonują na rynku minimum od 3 lat, posiadają co najmniej połowę praw do projektów oraz mogą wykazać się odpowiednim doświadczeniem w zakresie produkcji audiowizualnej.

Granty będą przyznawane na rozwój 3 do 5 filmów o minimalnej długości 60 minut, w tym filmów fabularnych, animowanych i dokumentalnych. Począwszy od przyszłego roku do pakietu będzie można dołączyć również  film krótkometrażowy  nie dłuższy niż 20 minut.

Całkowity budżet przeznaczony w 2017 roku na współfinansowanie wyniesie 12,5 miliona euro. W zależności od rodzaju projektów dofinansowanie wynosić będzie od 70 000 do 210 000 euro za pakiet 3-5 projektów. Należy pamiętać, że wnioski o dofinansowanie niższe niż 70 000 euro nie będą rozpatrywane.

Zgłoszenia można składać do 2 lutego 2017 r. Podpisanie umów przewidziane jest na lipiec 2017 r. Maksymalny czas trwania dofinansowanego działania to 36 miesięcy od daty złożenia wniosku.

Więcej informacji o konkursie wraz z opisem procedury aplikacyjnej na stronie programu Kreatywna Europa.

Źródło: Biuro Informacyjne Województwa Wielkopolskiego w Brukseli, opracowanie Biura Wielkopolski w Brukseli na podstawie kreatywna-europa.eu



niedziela, 18 grudnia 2016

Bohdan Smoleń zmarł przed trzema dniami w poznańskim szpitalu. Od wielu lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Znany wielu z kreacji kabaretu Tey, w którym wraz z Zenonem Laskowikiem tworzyli niecodzienne spektakle.

Wiadomość o śmierci artysty przyjęłam z wielkim zasmuceniem.

Choć odszedł, niech żyje w pamięci nas wszystkich, którzy czerpaliśmy wiele otuchy z Jego scenicznej sztuki.

Stefania Pruszyńska


 

Uczymy się demokracji. Boli dzisiaj ta nauka, dzieli wielu. Decyzje są neurotyczne.

Bycie dziennikarzem, niezależnie od przedmiotu zainteresowań tematycznych, znaczyło  prawie zawsze i w różnych formach czy różnym stopniu odczuwanie w tym zawodzie i rolach z nim związanych presji. Niekiedy ta presja niewyobrażalnie naruszała czy narusza prawo i normy albo osiągała i osiąga formy nie do przyjęcia nawet przez mało zorientowanych w meandrach uprawiania tego zawodu.

Histeria nigdy nie była dobrym doradcą w żadnej sprawie, jednak wraz ze sprzeciwem obywatelskim jest nieuchronną konsekwencją rażących błędów w postawach, intencjach czy decyzjach polityków. To oni też za nie odpowiadają. 

Pomruk historii, czy nowa historia? – to obecnie dylemat bynajmniej nie z gatunku teoretycznych... 

Stefania Pruszyńska 


sobota, 17 grudnia 2016













 



 





 

Żłóbek, najważniejszy symbol świąt Bożego Narodzenia, ma dwie artystyczne wersje  w sercu Poznania  jedną na placu Wolności, drugą    nieopodal ratusza i dostojnej choinki. Te żłóbki różni wizja Dzieciątka Jezus. Maleńki  jest metaforyczny, dramatyczny na placu Wolności, zaś na Starym Rynku ma postać bezbronnego niemowlęcia.

Organizatorzy zdecydowali się  poszerzyć w tym roku Poznańskie Betlejem z tradycyjnego dotąd terytorium Starego Rynku o plac Wolności. Będąc w centrum Poznania, nie sposób nie zajrzeć tam, aby poznać, co tym razem przygotowano w licznych kramikach i stoiskach z różnymi wiktuałami na świąteczny stół, a co – dla zziębniętych czy głodnych przechodniów. Wystawiono również wiele artykułów do zdobienia i akcentowania świątecznej atmosfery w domach. Nie zapomniano o atrakcjach wesołomiasteczkowych dla dzieci. 

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska 



piątek, 16 grudnia 2016

Badacze z Krakowa rzucili nowe światło na mechanizmy powstawania depresji i jej leczenia. Pokazali,  jak za pomocą modyfikacji genetycznych zaburzyć u myszy działanie neuronów dopaminowych, by wywołać zachowania kojarzone z depresją.

Badacze postanowili zepsuć u myszy jeden z „biegów” trybów działania wybranych neuronów (dopaminowych w układzie nagrody) w mózgu i sprawdzić, jak wpływa to na zachowanie zwierząt. Okazało się, że myszy o takich modyfikacjach wykazują objawy występujące również w depresji. Badania naukowców z Instytutu Farmakologii PAN i Uniwersytetu Jagiellońskiego ukazały się w prestiżowym czasopiśmie „Scientific Reports”.

„Nasze badania pozwalają lepiej zrozumieć, skąd biorą się objawy depresji i jaki może być efektywny mechanizm działania leków przeciwdepresyjnych” skomentował w rozmowie z PAP jeden z autorów pracy dr hab. Jan Rodriguez Parkitna z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.

Jeśli chodzi o myszy (i inne zwierzęta), to niestety nie da się obiektywnie stwierdzić, czy mogą one cierpieć na depresję, czy nie. Jednak u niektórych osobników można obserwować szereg zachowań, które z depresją jak najbardziej się kojarzą. Takie gryzonie np. unikają towarzystwa innych osobników (nie są skłonne do nawiązywania kontaktu z przyjaźnie nastawionym zwierzęciem), nie poszukują przyjemności (nie wolą wody posłodzonej mysiego przysmaku  od zwykłej wody) i szybciej niż inne zwierzęta poddają się, kiedy są w sytuacji bez wyjścia (zanurzone w zlewce z wodą szybciej w porównaniu z innymi myszami ustają w staraniach, żeby z niej wyjść).

Jak się masz, myszko? Badacze już parędziesiąt lat temu odkryli, że objawy depresji można wywoływać u myszy na różne sposoby. Można na przykład symulować „niedogodności życia codziennego” przekrzywiając klatkę albo mocząc ściółkę. Innym sposobem bywa też poddawanie myszy stresowi psychosocjalnemu poprzez izolację albo umieszczanie gryzonia w klatce z nieznanym osobnikiem. W takich badaniach badacze wywoływali objawy depresji czynnikami zewnętrznymi, a potem badali, jak taki ustawiczny stres zmienia pracę mózgu osobnika.

W badaniach z „Scientific Report” naukowcy wskazują jednak, że do badania depresji można podejść z innej strony. Badacze podejrzewali, że rolę w rozwoju depresji mogą pełnić pewne neurony związane z działaniem układu nagrody. Aby to sprawdzić, badacze zmienili pracę tych neuronów za pomocą genetycznych sztuczek, a następnie zbadali zachowania tak zmodyfikowanych osobników.

Przypuszczenia krakowskich naukowców okazały się słuszne: zaprojektowana przez nich modyfikacja prowadziła właśnie do objawów specyficznie kojarzonych z depresją. A trzeba dodać, że objawom tym nie towarzyszyły inne nieprawidłowości: myszy nie miały np. problemów z uczeniem się, pamięcią i nie zanikała u nich motywacja.

Sztuczki genetyczne. Dr hab. Jan Rodriguez Parkitna z IF PAN w rozmowie z PAP wyjaśnił, że w doświadczeniu wyhodowano myszy z pewną specyficzną modyfikacją genetyczną. Modyfikacja nie miała początkowo żadnego wpływu na życie zwierzęcia – gryzonie rozwijały się prawidłowo. Kiedy jednak myszy osiągnęły dorosłość (8-10 tydzień), podawano im lek, który aktywował tę „wszytą” w geny modyfikację i zmieniał pracę precyzyjnie dobranych komórek mózgowych.

„Sprawiliśmy, że ok. 10-15 tys. neuronów dopaminowych w mózgu myszy straciło po jednym receptorze. A przez to neurony te zaczęły pracować inaczej” opowiedział Jan Rodriguez Parkitna. Wyjaśnił, że neurony te, trochę jak skrzynia biegów, mają kilka trybów pracy. Naukowcy jeden z tych „biegów” zablokowali.

„Neurony z mutacją nadal przewodzą sygnały, lecz nie mogą przejść w tryb zwiększonej aktywności” powiedział.

W takim układzie… należy się nagroda. Żeby było ciekawiej, taka modyfikacja dotyczyła właściwie tylko obszaru mózgu, w którym znajduje się układ nagrody. „To układ, który aktywuje się na przykład, kiedy spotyka nas coś nieoczekiwanie dobrego. Albo kiedy pojawia się szansa na coś przyjemnego. Na przykład jeśli gramy w totolotka, układ nagrody pobudza się, gdy oglądamy losowanie. Jeśli nie wygramy, jego aktywność szybko się obniża. Ten układ jest celem działania wszystkich substancji uzależniających: alkoholu, nikotyny, morfiny... Te substancje napędzają wydzielanie dopaminy w układzie nagrody”  opowiedział badacz z krakowskiego instytutu.

„To, co zmodyfikowaliśmy, to była naprawdę maleńka część mózgu. Dosłownie kropelka. A w dodatku tylko u dorosłych zwierząt” zwrócił uwagę dr Parkitna. Jak dodał, dzięki tym badaniom wiadomo, że zakłócenie działania tego właśnie fragmentu mózgu może skutkować zachowaniami typowymi dla depresji.

Badacz z IF PAN zaznaczył, że teraz zwykle głównymi celami terapii przeciwdepresyjnych są układy serotoninowy i noradrenalinowy w mózgu. Tymczasem rola związanego z nimi układu dopaminowego w depresji była niedoceniana. Wprawdzie na rynku są leki przeciwdepresyjne, które działają na układ dopaminowy, jednak  według rozmówcy PAP działaniu temu nie przyglądano się z dostateczną uwagą. Tymczasem badania naukowców z Krakowa świadczą o tym, że układ dopaminowy również ma znaczenie w rozwoju, a także leczeniu depresji.

Dr Parkitna wspólnie z dr hab. Tomaszem Błasiakiem (UJ) byli autorami korespondencyjnymi publikacji w „Scientific Report”. Pierwszymi autorkami pracy były z kolei Kamila Jastrzębska (IF PAN) i Magdalena Walczak (UJ).

Zespół z Krakowa chce teraz przeanalizować, które leki mogą odwrócić u myszy efekty mutacji.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl



wtorek, 06 grudnia 2016

  Kulturą się pani zajmuje… –  mówi, odpowiadając tymi słowami na moje powitanie, wskazując gestem fotel i patrząc na mnie, pewna swojej diagnozy, ubrana w służbowy uniform trzydziestolatka, gdy wchodzę do jej  służbowego boksu. Po moim  półgodzinnym czekaniu od  terminu umówionej wizyty.

– Tak można by to nazwać – odpowiadam.

– A konkretnie, czym? Co pani robi? – pyta z szybkością wystrzeliwanych kul.

– Piszę, tworzę, maluję, komentuję. Także czytam – odpowiadam równie szybko.

– To co to za praca? –  cedzi pogardliwie swój komentarz. I zaraz strzela do mnie większymi kulami:

– Bo co tam pisać?!! To nic wielkiego! Miałam zawsze czwórkę lub piątkę z polskiego za wypracowania! A tu pani wie, ile trzeba wiedzieć i umieć, żeby to wszystko prowadzić? Na moim stanowisku?!  – już kipi  w niej coś nie do opanowania, we wzbudzeniu czego nijakiego  udziału nie miałam. I nie chciałabym mieć.

– Przepraszam, nie przyszłam udzielać wywiadu ani też go przeprowadzać z panią! – opanowaniem,  żartobliwym tonem, lecz  nieco podniesionym głosem próbuję  wpłynąć na konstruktywny bieg dialogu.

– Tak!? Jednak muszę to wiedzieć, by tu podać źródło pani utrzymania! Bo moje pani widzi. Ja tu przynajmniej ludziom daję to, co najważniejsze! A nie jakieś pisanie, malowanie  – stwierdza, zaskakując mnie coraz bardziej swoim słowotokiem i zamierzoną niedookreśloną, choć już coraz bardziej czytelną intencją. Intencją ze sfery wielce nieprzyjaznej celowi spotkania, bankowi  i mnie osobiście.

– Bo hobby to każdy może sobie  uprawiać! I czarować sobą, by kłamać o dochodach!! –  podkreśla w swojej wrzącej już  dopowiedzi.

 – Uprzejmie dziękuję za zaproszenie na tę rozmowę! – nagle zrywam się z fotela, już  wzburzona.

– Zaproszona? To kim pani jest? – pyta zaskoczona.

– Była Zaproszona! Absolutnie Zniechęcona! To teraz moje imię i nazwisko po rozmowie z panią! Rozmowie prezentującej ofertę banku! – wyjaśniam, uwalniając się szybkim wyjściem  od tych cierpkich okoliczności, kto wie, czy nie zmierzających do zbrodni w afekcie!

– A nie XY? – pracownica banku wykrzykuje jakieś nieznane mi imię i nazwisko, gdy już zamykają się za mną drzwi.

Stefania Pruszyńska

 

Kulturo, cóżeś ty za pani… Życie chwytane na gorąco. W moim zapisie, wiernym lustrze, znów odsłoniło swój grymas. A już wierzyłam, że nastąpił postęp i mamy lepszy świat tuż-tuż… A wierzę nadal. Po jednym grzmocie w jednym miejscu nie prognozuję wiecznej burzy i wszędzie. Burzy, którą próbują raz po raz wzniecać niedostatki ludzkiego charakteru i wiedzy, przywary, kompleksy, zła wola czy niekompetencja, przeniesione złe emocje, które mówią o poziomie kultury osobistej i innych cechach osoby lub personelu, relacjach, zwyczajach więcej i prawdziwiej niż dyplomy uznania czy inne zdobycze pochwalne, wywieszone w niejednej placówce w centralnym miejscu… S.P.

 



sobota, 19 listopada 2016

Gdy ktoś panikuje, inni mogą odczuwać jego zaniepokojenie. Gdy inni się śmieją, nam także łatwiej się uśmiechać. Część emocji nie należy wyłącznie do nas, przejmujemy je od osób w naszym otoczeniu. Czy w mózgu są struktury lub obwody neuronalne, które wyewoluowały specjalnie po to, żeby zapewnić nam sprawne relacje z innymi ludźmi?

Odpowiedzi na te pytania szuka zespół dr Eweliny Knapskiej. Uczona prowadzi badania w ramach grantu Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC Starting Grant) o wartości 1,3 mln euro – poinformował  Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

W eksperymentach na szczurach uczeni z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. Marcelego Nenckiego będą przyglądać się funkcjonowaniu ośrodka przetwarzania emocji w mózgu: ciału migdałowatemu.

„Chcemy przede wszystkim się dowiedzieć, czy zarażanie się emocjami innych – a więc emocje przekazywane drogą społeczną – angażuje te same grupy neuronów, co emocje o charakterze niespołecznym. Spróbujemy także odpowiedzieć na pytanie, czy społeczne emocje o pozytywnym i negatywnym charakterze są przetwarzane przez te same neurony” –tłumaczy dr Knapska.

Ciało migdałowate to niewielka struktura o charakterystycznym kształcie migdała, znajdującą się głęboko w mózgu. Przy bezpośrednim pobudzeniu osobnika wykazuje ono zwiększoną aktywność, szczególnie silną w przypadku emocji negatywnych, takich jak strach wywołany zagrożeniem. Wiadomo jednak, że ciało migdałowate jest zaangażowane także w kontrolę emocji społecznych, a więc powstających w wyniku interakcji z innymi, pobudzonymi emocjonalnie istotami.

„Za pomocą optogenetyki potrafimy kontrolować aktywność nawet bardzo małych fragmentów ciała migdałowatego szczurów. Krok po kroku, zamierzamy tu włączać i wyłączać kolejne grupy neuronów (...) będziemy sprawdzać, jak zwierzę reaguje na emocje innego szczura, znajdującego się w pobliżu, który jest jednocześnie odpowiednio pobudzony emocjonalnie” –  wyjaśnia dr Knapska.

Kontrolowanie ściśle określonych grup neuronów jest możliwe tylko u szczurów wcześniej poddanych modyfikacjom genetycznym. W wyniku tych modyfikacji w błonach komórkowych wybranych neuronów pojawiają się światłoczułe białka pełniące rolę kanałów jonowych.

Przed eksperymentem do wnętrza mózgu zwierzęcia wprowadza się cienki światłowód (szczury bardzo dobrze tolerują ten zabieg mikrochirurgiczny). Gdy kanały jonowe zmodyfikowanych neuronów zostaną oświetlone światłem o odpowiedniej długości fali, zależnie od swego typu pobudzą lub zahamują aktywność neuronu. Reakcje neuronów na włączenie lub wyłączenie światła są przy tym niemal natychmiastowe, co ułatwia wiązanie przyczynowo-skutkowe aktywności grup neuronów z zachowaniem zwierzęcia.

Prace grupy dr Knapskiej mają charakter czysto naukowy. Z uwagi na techniki optogenetyczne, nie można byłoby prowadzić ich na ludziach. Jednak zrozumienie procesów przetwarzania emocji w neuronach ciała migdałowatego szczurów będzie miało także znaczenie praktyczne. Pozwoli poznać mechanizmy różnych chorób, np. autyzmu czy psychopatii, gdzie umiejętności komunikacji społecznej są silnie zaburzone.Ponieważ podłoże tych chorób jest podobne u szczurów i ludzi, wiedza zdobyta przez grupę dr Knapskiej o neurobiologicznych podstawach przetwarzania bodźców społecznych u szczurów z czasem prawdopodobnie znajdzie zastosowanie medyczne.

„Nasze dotychczasowe wyniki, dzięki którym mogłam skutecznie aplikować o grant ERC, wstępnie wykazały, że strach jednego szczura rzeczywiście aktywuje układy neuronów znajdujące się w ciele migdałowatym drugiego zwierzęcia. Jednak emocje przekazywane społecznie są przetwarzane przez mózg w bardzo złożony sposób. Dlatego jesteśmy przekonani, że podczas dalszych doświadczeń neurony nie raz nas zadziwią swoimi reakcjami” – mówi dr Knapska.

Badania nad mechanizmami przetwarzania emocji społecznych przez mózg, prowadzone w Instytucie Nenckiego w ramach ERC Starting Grant, będą trwały pięć lat. Aby zrealizować je w zakładanym terminie, dr Knapska planuje powiększyć swoją grupę m.in. o naukowca na stażu podoktorskim i przynamniej dwóch doktorantów.

Granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych należą do najbardziej prestiżowych i zarazem najtrudniejszych do zdobycia grantów europejskich. Od 2007 roku przyznano je ok. 6500 naukowcom, w tym 22 badaczom z Polski.

 PAP - Nauka w Polsce

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl



wtorek, 15 listopada 2016

 

 



11-spotkanie-literackie-w-dabrowce-3-listopada-2016-fot-stefania-pruszynska-dscf4354

 

Rewiry bohemy literackiej, w których  twórczość „Dinozaurów” wpisała się ich dorobkiem na trwałe  nie tylko w zasoby kultury regionu Wielkopolski, to zarówno te spod znaku poezji i prozy, jak i aforystyki, satyry i wielu innych gatunków. W Klubie Literackim „Dąbrówka” zagościli zarówno znani, jak i mniej znani długoletni poznańscy szermierze słowa poetyckiego i prozy. Wieczór zbliżył twórców różnych formacji i wniósł do refleksji wiele treści.

Jerzy Beniamin Zimny, pisarz, poeta, wraz z Jerzym Grupińskim, założycielem  i od wielu lat kierownikiem artystycznym Klubu Literackiego „Dąbrówka”, poetą i gospodarzem spotkania, wspólnie prezentowali przybyłym członkom i sympatykom klubu, bywalcom spotkań poetyckich − gości specjalnych: Piotra Bagińskiego, Andrzeja Górnego, Pawła Kuszczyńskiego, Stanisława Neumerta, Macieja Porzyckiego, Edwarda Popławskiego, Urszulę Zyburę. Wystąpił  także  Marek Słomiak.

A rewiry literackie, w których  twórczość poznańskich „Dinozaurów” wpisała się ich dorobkiem na trwałe w zasoby kultury nie tylko regionu Wielkopolski, to zarówno te spod znaku poezji i prozy, aforystyki, satyry… − wielu rodzajów literackich i gatunków. Goście w klubie w swoich wystąpieniach sięgali do utworów wybranych z własnych  licznych  publikacji książkowych.

Urszula Zybura wspomniała swój odległy już czasowo debiut w aforystyce i zacytowała niektóre utwory. Dla wielu była to niespodzianka z powabnej łąki obserwatorsko-satyrycznej. Ciętość myśli i lekkość pióra U. Zybury z talentem syntezy stworzyły wiele kunsztownych figur  aforystycznych.

Poeci z kolei czytali wiersze, które wymagałyby  jednak zapisu na kartkach udostępnionych wszystkim obecnym, aby lotne strofy  i zarazem precyzja słowa  tych utworów,  odbierane z uwagą w chwili ich czytania czy recytacji,  mogły po czasie być analizowane, cytowane.

Andrzej Górny,  powieściopisarz, z wielką pasją wprowadzał nas w fabułę swojej powieści, by zaraz czytać ten jej fragment, który za sprawą jego wyobraźni i narracji przeniósł nas do Paryża…

Wspomniałam na tym spotkaniu zasługę Andrzeja Górnego w wydaniu pośmiertnego tomiku poetyckiego Piotra Chrystyniaka, ucznia liceum, który tragicznie zginął w 1987 r. – w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach (był on przesłuchiwany po zorganizowanej samodzielnej akcji ulotkowej w szkole, przypominającej o postaci ks. Jerzego Popiełuszki i jego śmierci). To właśnie A. Górny poprosił studentkę   filozofii Elwirę Białek o pieczę nad zapiskami poetyckimi tego młodego człowieka i scalenie ich w publikacji. Z tej misji E. Białek wywiązała się w pełni wydawnictwem: Piotr Chrystyniak  „Wiersze” (o czym pisałam w grudniu 2009 roku w publikacji „Niewypowiedziany poeta Piotr Chrystyniak”). Także pisarz dał znać o tym, jak bardzo ten dramat pochłonął jego uwagę, że  zaangażował pióro w stworzenie powieści  „W drogę” –  o młodych lat 80.

Z kolei Jerzy Beniamin Zimny oznajmił  o podjętym  zamiarze wydania tomiku jednemu z zaproszonych poetów, który − mimo godnej zauważenia twórczości −  nie ma dotąd takiej publikacji.

Nie wszystkim twórcom udaje się wydać książkę w porę, a o wielu książkach – mimo wartościowego, oryginalnego dorobku zgromadzonego  poza okiem publicznym – mogą  myśleć ci tylko, którzy zdołają skutecznie zabiegać o to.  Nieczęsto są też podejmowane indywidualne inicjatywy  z myślą  o wydaniu książki określonemu  twórcy, którego na to nie stać albo który się odcina od promotorów literackich czy nie  ma woli uczestniczenia w gonitwach o publikację. Tak niezwyczajne  drogi często wybierają  świadomie indywidualiści, którzy intensywnie pracują twórczo i odkładają na później wydanie swoich utworów w zwartych publikacjach.

Cieszą zaś  obecnie wielu poetów coraz częściej wydawane  antologie. Już wiele takich wydawnictw jest zasługą organizacji skupiających twórców.

Niemało jest też  animatorów kultury – indywidualnych, pasjonatów i wydawców proponujących  piszącym utwory poetyckie – właśnie antologie. Te wydawnictwa są tworzone z myślą o poetach i prozaikach  otwierających swoje szersze literackie drogi czy je inicjujących. Autorzy zakwalifikowanych do publikacji utworów opłacają swoje publikacje, otrzymując np. 2-3 egzemplarze książki (zazwyczaj to nieduża kwota w porównaniu z potrzebną na wydanie własnej książki), a książki te są nie zawsze, choć dość często,  przeznaczane na  cele dobroczynne,  jak  informują  o tym lub deklarują taki cel  ich  wydawcy.

Autorskie zaś prezentacje zaproszonych do Klubu Literackiego „Dąbrówka” Piór Poetyckich, Prozy i Aforystyki, mających dorobek w licznych publikacjach książkowych i debiuty przecież  już w ub. wieku, stworzyły klimat sprzyjający zarówno zadumie, jak i wyzwoleniu pogody ducha. Ta kolejna inicjatywa poznania się czy spotkania po dłuższym czasie niewidzenia ludzi różnych piór i spod różnych skrzydeł  w jednym miejscu mogłaby również przerodzić się w dyskusję i odsłonić aktualne poglądy, kryteria czy gusty literackie uczestników spotkania. Potrzeba byłoby jednak na te wątki dużo więcej czasu i wspólnego, dużego stołu literackiego…

Wieczór 3 listopada  ubarwili lekkimi tonacjami  Alina i Krzysztof Galasowie, zdecydowani orędownicy innej epoki stylistycznej − muzyczno-wokalnej i krotochwilnej poetycko. 

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska

Fot. 1: Jerzy Beniamin Zimny prezentuje poetów zaproszonych do Klubu Literackiego „Dąbrówka”;

Fot. 2: Na pierwszym planie Andrzej Górny, na dalszym  członkowie Klubu Literackiego „Dąbrówka” i zaprzyjaźnieni goście;

Fot. 3: Jerzy Beniamin Zimny podczas swojego rekomendacyjnego wystąpienia;

Fot. 4:  Alina i Krzysztof Galasowie krotochwilnie;

Fot. 5: Roześmiani Paweł Kuszczyński i Jerzy Grupiński;

Fot. 6: Andrzej Górny i Jerzy Grupiński;

Fot. 7: Urszula Zybura recytuje aforyzmy i haiku;

Fot. 8. Dyskusyjnie przy stole gospodarza klubu;

Fot. 9: Marek Słomiak z patosem;

Fot. 10: Ponownie duet poetycko-muzyczny Aliny i Krzysztofa Galasów;

Fot. 11: (od lewej) Maciej Porzycki, Jerzy Grupiński

Fot. 12: Słuchacze wystąpień gości, członkowie i sympatycy Klubu Literackiego „Dąbrówka” skupieni przy stolikach najbliższych centrum prezentacji;

Fot. 13: (od lewej) Piotr Bagiński z  Jerzym Grupińskim



niedziela, 13 listopada 2016

Na Ostrowie Lednickim zakończono konserwację basenów chrzcielnych z X w., odnalezionych w kaplicy pałacowej niemal 30 lat temu. Jak podkreślają specjaliści, to jedno z największych i najbardziej zaskakujących odkryć polskiej archeologii XX wieku.

Wyspa Ostrów Lednicki, to według wielu historyków, miejsce chrztu Mieszka I. W X wieku na wyspie powstał wczesnośredniowieczny gród związany z pierwszymi władcami z polskiej dynastii piastowskiej: Mieszkiem I i Bolesławem Chrobrym. Pozostałości palatium (pałacu) Mieszka I stanowią jeden z najważniejszych zabytków początków państwa polskiego w X i XI wieku.

Baseny chrzcielne, czyli dwa zagłębienia w gipsowej posadzce kaplicy na Ostrowie Lednickim, zostały odkryte przez zespół krakowskich badaczy pod kierunkiem prof. Klementyny Żurowskiej w 1988 roku. Powierzchnia tych konstrukcji to ok. 4,60 m na 1,80 m, przy stosunkowo niewielkiej głębokości – ok. 10-15 cm południowego i 25-30 cm północnego basenu. Według badaczy, obiekty te miały posłużyć do chrztu pierwszego władcy Polski.

„Baseny wykonane zostały z gipsu jastrychowego, czyli zaprawy gipsowej wypalanej w bardzo wysokiej temperaturze, która następnie po zalaniu wodą w miarę stygnięcia osiągała bardzo dużą twardość i nie była przepuszczalna dla wody” – wyjaśnił PAP kierownik Wczesnopiastowskiej Rezydencji na Ostrowie Lednickim, oddziału Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy dr Janusz Górecki.

Konserwacja obiektów została zakończona w ostatnich dniach październiku.

„Prace opierały się na oczyszczeniu tych gipsowych struktur, scaleniu luźnych fragmentów, po czym zabezpieczeniu ich agrowłókniną. Obiekty następnie przysypano warstwą piasku szklarskiego, pochłaniającego ewentualną wilgoć, ponownie warstwą agrowłókniny, a to z kolei przysypano kolejną warstwą normalnej ziemi i zabezpieczono” – dodał Górecki.

Jak zaznaczył, głębszej konserwacji w przypadku struktur gipsowych nie prowadzi się na „wolnym powietrzu”, natomiast wzniesienie do tego celu ochronnego budynku nad kaplicą nie było możliwe.

Baseny chrzcielne zostaną w piątek zasypane. W najbliższym czasie jednak w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy na nowej wystawie stałej można będzie oglądać skany tych obiektów wykonanych w technice 3D.

„Te obiekty to jedyne tego typu urządzenia związane z kaplicą pałacową, kaplicą panującego, które są znane na ziemiach polskich. Do tej pory archeologia naszych ziem nie zetknęła się z porównywalnymi obiektami, zatem te odkryte na Ostrowie Lednickim są odosobnionym znaleziskiem. Stąd też archeologia polska ma z tym pewien kłopot; mamy jedno znalezisko, do którego na naszych ziemiach nie ma analogii” – mówił Górecki.

„Kaplic pałacowych znamy raptem kilka, i właśnie w jednej z nich, tej na Ostrowie Lednickim zdecydowano się na konstrukcję takich urządzeń. Baseny chrzcielne, czyli te dwa zagłębienia; jedno od strony południowej, drugie od strony północnej, znajdują się w najgłębszej posadzce kaplicy datowanej na lata 50. - 60. X wieku” – dodał.

 Górecki wyjaśnił, że obiekty te powielają formę kaplicy, wzniesionej na planie krzyża greckiego. Jak mówił, każde z zagłębień ma formę połówki krzyża, które po połączeniu imitują kształt kaplicy.

„Architekt od samego początku konstruując te obiekty w obejściach kaplicy, realizował ścisłą koncepcję. Dopasowywał kształt tych zagłębień do kształtu architektury kościoła przypałacowego, który miał bezpośrednie połączenie z bryłą pałacu, gdzie władca pomieszkiwał i przyjmował oficjalnych gości” – mówił.

Zdaniem wielu historyków znaleziska na Ostrowie Lednickim, potwierdzają, że chrzest Mieszka I w 966 roku miał miejsce właśnie w tym miejscu.

„Ranga tych odnalezionych urządzeń jest przeogromna. Sam wymiar znaleziska podkreśla dodatkowo fakt, że z tej kaplicy korzystał wyłącznie władca i związane z nim elity dworskie. Nikt zatem poza nimi nie miał prawa chrzcić się w tym miejscu. (…) Póki nie będzie podobnej klasy i rangi znalezisk możemy obstawiać Lednicę, jako miejsce chrztu Mieszka I, o czym dodatkowo świadczy także kontekst znaleziska i charakter umieszczenia tych basenów chrzcielnych” – zaznaczył Górecki.

 Z Ostrowa Lednickiego pochodzi też jedna z największych kolekcji zabytków z początków chrześcijaństwa, z najstarszym w Polsce relikwiarzem z fragmentem drzewa z krzyża Chrystusa. Niewykluczone, że relikwiarz również jest pamiątką z czasu chrztu Mieszka I.

 PAP - Nauka w Polsce,  Anna Jowsa

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl