Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee” (nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu). Podaję tutaj statystyki Państwa wizyt(na podstawie danych otrzymywanych z Blox). Aktualne statystyki wizyt w Gazecie Autorskiej "IMPRESjee": 6 904 250. A w gazecie wraz z podstronami: 9 265 859 ******* Gazeta Autorska „IMPRESJee” zajmuje pierwsze miejsce czytelnictwa w kategorii: Media w Blox na TOP 1000. Zapraszam do lektury - wydawca i redaktor naczelna Stefania Golenia (Stefania Pruszyńska), autorka esejów, felietonów, recenzji, wywiadów, fotoreportaży, utworów literackich i artystycznych wizualnych: obrazów, grafik, rysunków...
niedziela, 28 maja 2017
sobota, 27 maja 2017

Kiedy i w jakich okolicznościach Mieszko I zdobywał ziemie plemienne w dorzeczach Odry i Wisły, które stały się fundamentem terytorialnym królewskiej Polski – m.in. na te pytania ma odpowiedzieć nowa popularnonaukowa produkcja filmowa „Droga do królestwa”. Film powstaje w wielokrotnie nagradzanej serii „Tajemnice początków Polski”. Jej pomysłodawcą i reżyserem jest Zdzisław Cozac.

„Będzie to próba całościowego spojrzenia na szlak bojowy naszego pierwszego historycznego władcy Polski. Chcę skonfrontować dotychczasowy stan wiedzy na ten temat z najnowszymi odkryciami archeologicznymi” – powiedział Cozac. Dodał, że kilka dni temu rozpoczęły się pierwsze zdjęcia inscenizacji odbywających się z odtwórcami.

W filmie „Droga do królestwa”, który powstaje w koprodukcji z TVP, wystąpi kilkunastu znanych profesorów: archeologów i historyków – mediewistów, a także badaczy innych dziedzin, m.in. Jacek Poleski, Michał Parczewski, Sławomir Moździoch czy Wojciech Chudziak. Konsultantem naukowym filmu jest prof. Jerzy Strzelczyk.

Film będzie próbą zarysowania sytuacji kształtującego się państwa polskiego za czasów Mieszka I. Co w strategii piastowskiego podboju odgrywało kluczową rolę – czy było to opanowanie głównych szlaków handlowych? Którędy wiodły? Czy były one głównym źródłem dochodów przeznaczanych na zbrojenia i budowę nowych grodów? Gdzie powstały kluczowe piastowskie ośrodki? Na te pytania chcą odpowiedzieć twórcy filmu.

Cozac poruszy też temat wpływu czeskich Przemyślidów na obszar dzisiejszego Śląska i Małopolski. Reżyser spróbuje też odpowiedzieć na pytanie, czy powstanie Polski było wynikiem realizacji wizji genialnego stratega, czy też – w dużej części – grą przypadków, z której Mieszko I umiejętnie skorzystał.

Jak zapowiada reżyser, obraz będzie miał formułę dotychczasowych filmów serii: prace archeologów na stanowiskach archeologicznych i badania laboratoryjne odkrytych zabytków będą się przeplatać z wizualizacjami 3D grodów oraz inscenizacjami z udziałem licznych odtwórców.

„Chciałbym, by ten film był jeszcze bardziej widowiskowy od dotychczasowych filmów serii, które realizowałem przez siedem ostatnich lat przy minimalnym finansowaniu” – powiedział Cozac. Jednocześnie wyraził nadzieję, że produkcja otrzyma wsparcie finansowe Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Partnerem merytorycznym powstającego filmu jest Instytut Archeologii i Etnologii PAN, a wizualizacje 3D wykonuje m.in. koło naukowe z Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej.

Zdzisław Cozac jest laureatem konkursu Popularyzator Nauki 2016, organizowanego przez serwis PAP – Nauka w Polsce oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w kategorii Media. Na cykl „Tajemnice początków Polski” składa się pięć produkcji, dotyczących głównie średniowiecznej historii naszego kraju. Pierwszy film: „Trzcinica – karpacka Troja” powstał w 2010 r., najnowsza produkcja „Krzyż i korona”  miała premierę w kwietniu 2016 r. Za ich stworzenie Zdzisław Cozac otrzymał w sumie ponad 20 nagród na festiwalach w Polsce i za granicą.

szz/ agt/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl


poniedziałek, 22 maja 2017
środa, 17 maja 2017

Rekomenduję ten cykl spotkań artystycznych prowadzonych przez Marię Magdalenę Pocgaj, podobnie jak innych, odbywających się w wielu miejscach, a mających również  w poetkach i poetach animatorów-przewodników po arcyciekawej krainie sztuk wielu.

Ławeczka Literacka w poznańskim Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza ma swoisty urokliwy klimat.  A że otoczenie bujnej wypielęgnowanej przyrody sprzyja wkomponowaniu w plan niedzielnego popołudnia dodatkowego atutu uczestnictwa w spotkaniu  − relaksu w naturze, tym goręcej zachęcam do zainteresowania się tą atrakcją kulturalną w Poznaniu. 

Stefania Pruszyńska


poniedziałek, 08 maja 2017

 

Polscy naukowcy stworzyli „chit”, czyli pierwszy chemiczny bit – poinformował w czwartek Instytut Chemii Fizycznej PAN. Udowodnili tym samym, że do przechowywania informacji nadaje się nie tylko fizyka, lecz również chemia.

Komputer, smartfon, cyfrowy aparat fotograficzny – żadne z tych urządzeń nie mogłoby działać bez układów pamięci. W typowych pamięciach elektronicznych zera i jedynki są zapisywane, przechowywane i odczytywane za pomocą zjawisk fizycznych, takich jak przepływ prądu czy zmiana właściwości elektrycznych bądź magnetycznych nośnika.

Działająca pamięć innego typu, zbudowana w oparciu o zjawiska chemiczne, została stworzona przez dr. inż. Konrada Giżyńskiego oraz prof. Jerzego Góreckiego z Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Rolę chemicznego nośnika informacji pełni w niej prosty układ trzech stykających się kropel, w których zachodzą reakcje oscylacyjne.

Chemicznym fundamentem pamięci skonstruowanej przez badaczy z IChF PAN są zachodzące w roztworach reakcje Biełousowa-Żabotyńskiego. Ich przebieg ma charakter oscylacji: gdy jeden cykl się kończy, w roztworze odtwarzają się reagenty niezbędne do rozpoczęcia kolejnego cyklu. Zanim reakcja ustanie, oscylacje mogą się powtórzyć od kilkudziesięciu do kilkuset razy. Towarzyszą im regularne zmiany koloru roztworu, za które odpowiada ferroina, katalizator reakcji.

Drugim katalizatorem używanym przez warszawskich naukowców był ruten. Powoduje on, że reakcja staje się światłoczuła, czyli przy intensywnym oświetleniu roztworu światłem niebieskim przestaje on oscylować – pozwala to kontrolować przebieg reakcji.

„Nasz pomysł na chemiczne zapisywanie informacji był prosty” – wyjaśnia prof. Górecki. Naukowcy postanowili poszukać jak najmniejszych układów kropel, w których wzbudzenia mogłyby zachodzić na kilka sposobów, przy czym przynajmniej dwa byłyby trwałe. „Jednej sekwencji wzbudzeń moglibyśmy wtedy przyporządkować wartość logiczną 0, drugiej 1, a do przełączania układu między nimi, a więc do wymuszania określonej zmiany stanu pamięci, używać światła”.

Eksperymenty wykazały, że układ trzech kropel, wielokrotnie obieganych przez fronty chemiczne, był zdolny do trwałego przechowywania jednego z dwóch stanów logicznych.

„Tak naprawdę nasz chemiczny bit ma nieco większe możliwości, niż bit klasyczny”  stwierdza dr Giżyński. „Mody rotacyjne, których używaliśmy do zapisu stanów 0 i 1, miały najkrótsze czasy oscylacji, równe odpowiednio 18,7 s i 19,5 s. Jeśli więc układ oscylował jakkolwiek wolniej, można było mówić o dodatkowym, trzecim stanie logicznym”. Naukowiec zauważa przy tym, że trzeci stan mógłby być stosowany nie do przechowywania informacji, a na przykład do weryfikowania poprawności zapisu.

Przeprowadzone w IChF PAN badania nad pamięcią zbudowaną z oscylujących kropel służyły wyłącznie zademonstrowaniu, że trwałe przechowywanie informacji za pomocą reakcji chemicznych jest możliwe. W nowo powstałej pamięci reakcje odpowiadają jedynie za utrzymanie informacji, podczas gdy jej zapis i odczyt nadal wymagają metod fizycznych.

Naukowcy zastrzegają, że zanim zostanie skonstruowana w pełni chemiczna pamięć, która mogłaby się stać częścią przyszłego chemicznego komputera, najprawdopodobniej upłynie jeszcze wiele lat.

PAP - Nauka w Polsce

kflo/ zan/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl

Ilustracja graficzna redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”: Oscylatorium, Stefania Pruszyńska



 

Łucja Dudzińska

* * *

klucz dzikich gęsi

rozmawia z jesienią

pyta o drogę

* * *

nad pola łąki

leci stado gołębi

faluje gleba

* * *

nadchodzi wiosna

całus zamknie uśmiech

rozbuja biodra

Klub Literacki „Dąbrówka” – Piątkowskie Centrum Kultury PSM

9 maja 2017 o godz. 18.00 (wtorek). Alicja M. Kubiak – „Za szklanymi drzwiami”. Książkę omówi dr Stanisław Szwarc. Klubowe debiuty – Joanna Murad-Ostrowska.

16 maja 2017 o godz. 18.00 (wtorek). Zbigniew Ikona Kresowaty – „Portretowisko”. Prezentacja ikon, portretów oraz innych prac plastycznych. Nowe publikacje Ikony.

6 czerwca 2017 o godz. 18.00 (wtorek). Drogi i bezdroża naszej literatury. Paweł Kuszczyński – „Wartości zauważone”, Jerzy B. Zimny – „Dzieci Norwida”.

20 czerwca 2017 o godz. 18. 00 (wtorek). Czytamy Poetę – Bolesław Leśmian.

Warsztaty literackie – prosimy o nowe wiersze, fragmenty prozy. Teksty ksero. Zapraszamy do publikacji w „Protokole Kulturalnym”.

Spotkania w poznańskiej „Dąbrówce”, os. Bolesława Chrobrego 117. Prowadzi Jerzy Grupiński

Grafika: Oazy myśli, Stefania Pruszyńska


poniedziałek, 01 maja 2017

W tym roku astronomiczna wiosna nadeszła 20 marca o 11.29. Kalendarzowa zaś tradycyjnie  rozpoczęła swoje panowanie 21 marca. Ta data pozostaje od wieków niezmienna. Astronomia ma jednak mapy nieba i inne precyzyjne miary. Natura ma zaś kalendarze i zegar – ściśle pogodowe.

W tym stuleciu astronomiczna i kalendarzowa – nie w tym samym dniu. Dzień astronomicznej wiosny  wyznacza równonoc  wiosenna, obserwowana między 20 a 22 marca aż do momentu przesilenia letniego.

W XXI stuleciu astronomiczna wiosna nadchodzi 20 marca, a od 2048 roku pojawiać się będzie jeszcze wcześniej, nawet 19 marca.

W strefie czasowej, w której znajduje się Polska, astronomiczna wiosna tylko w XX wieku przypadała najczęściej w pierwszy dzień wiosny kalendarzowej: 21 marca. Pod koniec stulecia coraz częściej – 20 marca. Później jedynie w 2011 roku obie wiosny miały tę samą datę: 21 marca. Ponownie astronomiczna i kalendarzowa wiosna  nadejdzie 21 marca – dopiero w 2102 roku.

Czas letni i zimowy 2017 w Polsce, czyli o dwukrotnym przestawianiu zegarów. W tym roku w Polsce w nocy z soboty 25 na niedzielę 26 marca o godzinie 2.00  ustawialiśmy (bądź za nas dokonywały tej regulacji programy) wszelkie czasomierze na godzinę 3.00.  Straciliśmy godzinę snu, lecz  za to cieszyć nas  może  dłużej jasność popołudni.

Jesienią w nocy z soboty 28 października 2017 na niedzielę 29 października 2017 przejdziemy na czas zimowy. Wówczas o godzinie 3.00 przestawimy czasomierze  na  godzinę 2.00. Wtedy będzie nam darowana godzina snu i więcej światła każdego ranka.

Niektóre kraje nie zmieniają czasu zimowego na letni i letniego na zimowy.  Zmianę czasu stosuje 70 krajów, oprócz Islandii i Japonii. W 2011 roku zrezygnowały z tej formy dostrajania życia do zegara słonecznego: Rosja i Białoruś. W Polsce zmieniamy czas zimowy na letni i letni na zimowy od 1977 roku. 

Refleksje nad czasem straconym i czasem odzyskanym. Dla wielu nie jest to oczywiste, co na tym tak naprawdę zyskujemy i ile. Oszczędność energii także okazuje się teraz wątpliwa, jako że nie tylko oświetlenie uliczne jej wymaga, lecz i gospodarka, i gospodarstwa domowe. W tych ostatnich używany sprzęt chłonie coraz więcej energii elektrycznej. I to mimo zwyczaju stosowania urządzeń energooszczędnych. Co zaś szczególne i co wynika z wielu opinii więcej wiadomo o niekorzystnych dla człowieka skutkach tej manipulacji zegarami aniżeli o konkretnych i wyliczalnych korzyściach np. dla gospodarki i kieszeni podatników.

Jakie są skutki manipulacji zegarami i nami? Mało odczuwalna jest zmiana czasu letniego na zimowy. Natomiast mniej korzystna dla zdrowia jest zmiana czasu zimowego na letni. Mówi się i pisze nawet o zagrożeniu zawałem. To opinia potoczna, podawana w wielu źródłach. Nie da się zaprzeczyć, że dostosowanie organizmu do zmiany niekiedy może być trudne i wymagać kilku dni, jednak o dramatycznych skutkach nie ma danych dostępnych powszechnie i potwierdzonych przez wiarygodne źródła.

Warto też pomyśleć z uśmiechem, że to tylko godzina, tymczasem podróżujący z półkuli na półkulę mają o wiele większe problemy z aklimatyzacją w nowych realiach czasowych…

Może lepiej odłożyć plany podróżne. Pamiętne bywają chwile utrudnień podróży nocą w dniu przestawiania czasu. Wówczas system nerwowy ma prawo odmówić  posłuszeństwa, gdy nie da się opanować rozchwiania poczucia rzeczywistości z powodu licznych przestawień czasu wyjazdu, przyjazdu i błędów w informatorach. Stan człowieka poczciwego, żyjącego w zgodzie z zegarkiem (i zegarem słonecznym), może wymagać wtedy co najmniej opanowanego doradcy u boku. Tymczasem na dworcach, lotniskach i przystankach – miotają się li tylko z podobnie odkształconą świadomością i bardziej niż kiedykolwiek mający ograniczoną odpowiedzialność za intuicyjne diagnozy: co i kiedy.  

Nie lada łamigłówka dla pracodawców, zresztą dwojących się i trojących, by zapobiec konfliktom z pracownikami na tle zapłaty za pracę zmianową w nocy przestawiania zegarów. Bo oto okazuje się, że przejście z czasu  zimowego na letni  skróci pracę o godzinę   zamiast 8 godzin,  zatrudnieni będą pracować 7 godzin  (przed zmianą czasu praca trwałaby do godziny 3.00, a tymczasem po przesunięciu zegarów o godzinie 2.00 jest godzina 3.00)...

Stefania Pruszyńska



niedziela, 30 kwietnia 2017

Adam Mickiewicz uderzał w tęskne tony w Księdze XI „Pana Tadeusza”: „O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju”. Jan Brzechwa za to rymował w wersach wiersza „Przyjście wiosny” o spekulacjach w naturze, jak się objawi... „A wiosna przyszła pieszo”…

Nie ma równie silnie wezbranej tęsknoty jak ta, która wypatruje znaków ożywienia w naturze. Aż tu nagłe drgnienie pośród dookolnej szarości, cierpkiego smutku brązów i odcieni rdzy zeschłych i zbutwiałych liści  – młoda zieleń ledwo co wychyniętych źdźbeł trawy, biel przebiśniegów i śnieżyc – białych fiołków z urodą konwalii, złocistość strzępiastych oczarów i ciemny błękit krokusów.  

Te pierwsze zwiastuny wiosny w czas przedwiośnia poruszają struny nadziei i  rozbudzają uśpione uczucia  zachwytem.

Ileż też powabnych rozsiewają woni, przyciągając ich słodyczą – wcześnie obudzonych, uskrzydlonych poszukiwaczy upojnych nektarów.

Tak nieśmiało niekiedy się odsłaniające, jakże przecież odważne. Bo ileż to mocy mają, nadziei i instynktu, że potrafią pokonać mrok, zmarzlinę i nieprzyjazny chłód. Tych wszystkich zmagań można się ledwo domyślać. Nie są one nigdy bezcelowe ani przypadkowe. Śnieżyce wykwitają nawet pośród śniegu, a oczary  zaskakują swoim złotem w mroźne dni. Tak spragnione chwili pieszczoty ciepłem... I nareszcie ogłaszają zwycięstwo: doszliśmy do światła! Słońce już nas ogarnia!  

Nie można się bać  iść do światła, jeśli ono jest osiągalne, zdaje się mówić natura.  Nie od razu jednak wszystkie istoty gotowe są do tej drogi…

Stefania Pruszyńska

Fot.: Pejzaże wczesnej wiosny, Stefania Pruszyńska



sobota, 29 kwietnia 2017





„Komisja Europejska wzywa Polskę do wstrzymania zaplanowanego na szeroką skalę wyrębu w Puszczy Białowieskiej – ostatnim w Europie kompleksie pierwotnej puszczy i obszarze ochrony przyrody objętym siecią Natura 2000” – podkreślono w unijnym komunikacie.

„Obecny stan Puszczy Białowieskiej stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa, w związku z tym niezbędne jest podejmowanie działań” – podkreślił z kolei cytowany w komunikacie minister środowiska Jan Szyszko.

Działania prowadzone w Puszczy Białowieskiej wynikają z prawa europejskiego i krajowego, w tym m.in. z przepisów dyrektyw siedliskowej i ptasiej – poinformował w czwartkowym komunikacie rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska Paweł Mucha.

Komisja Europejska poinformowała w czwartek o przejściu do drugiego etapu prowadzonej od ubiegłego roku procedury przeciwko Polsce w związku z decyzją o zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej. Komisja skierowała do naszych władz wezwanie do usunięcia uchybienia, domagając się przestrzegania unijnych przepisów z dyrektywy ptasiej i siedliskowej. Warszawa dostała krótszy niż zazwyczaj czas na odpowiedź. Wynosi on miesiąc, a nie jak zwykle dwa.

Rzecznik Komisji Europejskiej Enrico Brivio tłumaczył w czwartek, iż wynika z tego, że sytuacja jest pilna. „Komisja Europejska wzywa Polskę do wstrzymania zaplanowanego na szeroką skalę wyrębu w Puszczy Białowieskiej – ostatnim w Europie kompleksie pierwotnej puszczy i obszarze ochrony przyrody objętym siecią Natura 2000” – podkreślono w unijnym komunikacie.

„Wypełniamy zapisy dyrektywy ptasiej i siedliskowej. Zobowiązują one nasz kraj do dbania o gatunki i siedliska występujące w Puszczy Białowieskiej” – zaznaczył Mucha, cytowany w komunikacie resortu.

„Obecny stan Puszczy Białowieskiej stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa, w związku z tym niezbędne jest podejmowanie działań” – podkreślił z kolei cytowany w komunikacie minister środowiska Jan Szyszko. Jak wyjaśnił, skupiają się one na przestrzeganiu prawa, „a więc wykonaniu dyrektyw unijnych oraz planu zadań ochronnych, zgodnego z planem urządzania lasu, a także zapewnienia bezpieczeństwa i dobrobytu ludzi, którzy żyją na tym terenie od stuleci”.

„Deklarujemy, że bierzemy pełną odpowiedzialność za działania, które wykonujemy. Mam nadzieję, że ci, którzy opowiadają się za brakiem działań w Puszczy Białowieskiej, również są gotowi ponieść odpowiedzialność za swoje decyzje” – podkreślił Szyszko.

Według Ministerstwa Środowiska pozostawienie Puszczy samej sobie doprowadzi do jej wewnętrznego wyniszczenia. „Bez działań naprawczych będą zamierały kolejne połacie lasu, który dotąd był chlubą polskiej szkoły leśnictwa i wyjątkowym obiektem dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego. Nieusuwanie chorych, zaatakowanych przez kornika drzew może skutkować tragicznymi wypadkami, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w Puszczy Białowieskiej” – podkreślił resort w komunikacie.

„Jako członkowie Unii Europejskiej, zobowiązaliśmy się do przestrzegania prawa i wprowadzenia obszarów Natura 2000, dlatego musimy dbać o te siedliska, które wyznaczyliśmy. Celem działania, które oparte jest na wiedzy i doświadczeniu leśników, jest zahamowanie procesu destrukcji siedlisk ważnych z punktu widzenia Unii Europejskiej” – napisało w komunikacie ministerstwo.

Według Pawła Muchy, w sprawie działań w Puszczy Białowieskiej Ministerstwo Środowiska jest w stałym dialogu z Komisją Europejską. „Uważamy, że KE, opierając się na prawie i wieloletnich doświadczeniach polskiej szkoły ochrony przyrody, podzieli prezentowane od dawna w tej sprawie poglądy resortu” – zaznaczył.

Resort wskazał, że dzięki odpowiedniemu sposobowi użytkowania Puszczy Białowieskiej, korzystania z jej zasobów, udawało się ją zachować przez lata w dobrym stanie. I podkreślił, że „lokalna społeczność wyraża poparcie dla działań ministra Jana Szyszko”.

Puszcza Białowieska, jak przypomniał resort, została podzielona na dwie części. W 1/3 nie są podejmowane żadne działania, zgodnie z postulatami niektórych organizacji pozarządowych. Pozostałe 2/3 puszczy jest poddawane czynnej ochronie, zgodnej z wymogami programu Natura 2000. „Leśnicy, zgodnie ze sztuką leśną oraz dobrymi praktykami zachodnich ekologów, usuwają z Puszczy Białowieskiej zarażone drzewa. Przeprowadzone tam cięcia sanitarne mają na celu zapobieganie rozszerzania się chorób, a także realizowanie nasadzeń zastępczych” – wyjaśniono.

Działania ochronne dla Puszczy Białowieskiej zostały, jak podkreślił resort, poprzedzone inwentaryzacją siedlisk przyrodniczych. Została ona zorganizowana po raz pierwszy i objęła ok. 1400 powierzchni referencyjnych. Udział w niej wzięło 200 specjalistów. Dzięki inwentaryzacji ma być wiadomo, który ze sposobów ochrony jest skuteczny – czynny, który Ministerstwo Środowiska uważa za słuszny, czy bierny.

Położona w północno-wschodniej Polsce Puszcza Białowieska to ostatni na niżu Europy las naturalny, o charakterze pierwotnym, jaki przed wiekami rozciągał się w strefie lasów liściastych i mieszanych. Najlepiej zachowany fragment lasu chroni Białowieski Park Narodowy, zajmujący centralną część puszczy. Za początki istnienia parku przyjmuje się rok 1921, kiedy na części obecnego obszaru Parku utworzono leśnictwo „Rezerwat”.

Park zajmuje ponad 10,5 tys. ha, czyli 1/6 polskiej części Puszczy Białowieskiej; pod ścisłą ochroną jest ponad 6 tys. ha. W parku występuje m.in. 809 gatunków roślin naczyniowych, ponad 3 tys. gatunków roślin zarodnikowych i grzybów, prawie 200 gatunków mchów i 283 gatunki porostów. W puszczy żyją 52 gatunki ssaków, ponad 8 tys. gatunków bezkręgowców oraz ok. 120 gatunków ptaków lęgowych – m.in. sóweczka, dzięcioł trójpalczasty.

Białowieski Park Narodowy jest jedynym polskim obiektem przyrodniczym wpisanym na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

(PAP)

maja/ je/ pad/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl

 


Fotografie: Stefania Pruszyńska (materiały własne redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”)


czwartek, 27 kwietnia 2017

 

Karol Marcinkowski w płaszczu i z laską w dłoni spogląda w dal, zdając się sięgać spojrzeniem poza mury poznańskiej  uczelni artystycznej, w stronę której odchyla głowę i kieruje swoje oczy. Prawą ręką dotyka serca. Autor rzeźby tym wybranym gestem zapewne pragnął utrwalić  wizerunek Karola Marcinkowskiego − patrioty, który jednocześnie przyjmuje postawę w życiu wyrażającą miłujące człowieczeństwo. A strojem postaci bohatera swojego dzieła − przypomnieć o kanonie okryć w tamtej epoce. Rzeźbę umieszczono na wysokim cokole z brunatną okładziną granitową i opatrzono napisem: Karol Marcinkowski – twórca pracy organicznej.  

Pomnik Karola Marcinkowskiego na skrzyżowaniu Alei Marcinkowskiego i ul. 23 Lutego w Poznaniu, autorstwa Stanisława Radwańskiego z Gdańska,  obrazuje tradycyjną czy nawet ultrakonserwatywną stylistykę sztuki monumentalnej.  W pobliskim sąsiedztwie monumentu znajdują się budynki: Uniwersytetu Artystycznego (dawniej: Wyższej Szkoły Plastycznej), Komendy Policji i poczty.

Pomnik odsłonięto w 2005 roku.  Umieszczono go na osi symetrii promenady − Alei Marcinkowskiego, podobnie jak  trzy  inne: fontannę z delfinami, rzeźbę Golema Dawida Černego i stelę Heinza Macka.  

Pamięć Karola Marcinkowskiego, wielkiego polskiego patrioty, wybitnego lekarza, który ubogacił dorobek naukowy swoją wiedzą, a nadto leczeniem ludzi ubogich dał przykład postawy pełnej miłosierdzia, godnej  i wiernej przysiędze Hipokratesa,  jest uczczona przez Poznanian i Wielkopolan  także drugim monumentem w Poznaniu − na ul. Bukowskiej.

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska

Fot. pomnika Karola Marcinkowskiego na Alejach Marcinkowskiego w Poznaniu z 27 marca 2017 r.

Karol Marcinkowski urodził się 23 czerwca 1800  r. w Poznaniu. W 1817  r. zdał maturę w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, po czym udał się do Berlina, aby studiować medycynę. W okresie studiów należał do tajnej organizacji „Polonia”, która głosiła hasła republikańskie i utylitarystyczne. Gdy stowarzyszenie zostało wykryte, Marcinkowskiego aresztowano i skazano na karę więzienia, którą w latach 1822–1823 odbył w twierdzy Wisłoujście. Po zwolnieniu z twierdzy zakończył studia doktoratem medycyny (1823 r.). Następnie powrócił do Poznania, gdzie pracował jednocześnie w szpitalu miejskim i prowadził prywatną praktykę z zakresu chirurgii i ginekologii.

W grudniu 1830 r.  udał się do Warszawy, aby wziąć udział w powstaniu listopadowym. Najpierw służył w kawalerii, lecz po krótkim czasie został lekarzem sztabowym. Trafił do oddziału dowodzonego przez gen. Dezyderego Chłapowskiego, który został wysłany na Litwę. Za udział w walkach został odznaczony krzyżem Virtuti Militari.  Po kapitulacji został internowany w Prusach Wschodnich, gdzie brał udział w zwalczaniu epidemii cholery w Kłajpedzie. Stamtąd uciekł na Zachód, najpierw do Wielkiej Brytanii, a później do Francji. Podczas tego pobytu spotykał się zarówno z popowstańczą emigracją, jak i tamtejszymi środowiskami medycznymi, pogłębiając swoją wiedzę, a jednocześnie uchodząc za autorytet w dziedzinie walki z cholerą (w 1833 r. Francuska Akademia Nauk przyznała mu złoty medal za rozprawę o cholerze).

W 1834 r.  postanowił wrócić do kraju, jednak po przekroczeniu granicy Prus został aresztowany i skazany na pobyt w twierdzy w Świdnicy za udział w powstaniu. Zwolniono go dopiero w 1837r.  w wyniku starań mieszkańców i władz Poznania (zarówno polskich jak i niemieckich), w którym wybuchła wówczas epidemia cholery. Od tego momentu oprócz praktyki lekarskiej i działalności filantropijnej (ubogich leczył bezpłatnie, często sam kupując im leki),  zaangażował się w pracę na rzecz społeczeństwa. Do najbardziej znanych jego działań należy inicjatywa powołania Spółki Akcyjnej Bazar w 1838 r. czy założenie Poznańskiego Towarzystwa Pomocy Naukowej w 1841 r. (stanął również na czele jego zarządu), którego zadaniem było pogłębianie polskiego dorobku naukowego i pomoc w edukacji ubogiej młodzieży w myśl jego słów: „Wychowanie nasze jest to dług zaciągniony u ogółu, z czego się w swym czasie wypłacać winniśmy”.

Był radnym miejskim, który starał się o powstanie stałego polskiego teatru miejskiego. Zajmował się również problemem poprawy sytuacji materialnej i zdrowotnej biedoty miejskiej. W ostatnich latach życia otoczony był powszechnym szacunkiem zarówno ze strony władz, jak i rodaków, nazywających go „Naszym Doktorem” lub „Doktorem Marcinem”.

Jego doświadczenia powstańcze, liberalne poglądy oraz wpływ takich osób jak Hipolit Cegielski czy Dezydery Chłapowski sprawiły, że stał się orędownikiem pracy organicznej i walki o wolność metodami politycznymi i ekonomicznymi, będąc pierwszym z długiego szeregu wielkopolskich organiczników realizujących ideały pozytywistyczne.

Zmarł 6 listopada 1846 r.  w Dąbrówce Ludomskiej. Pochowano go na nieistniejącym już cmentarzu świętomarcińskim, skąd po likwidacji nekropolii jego doczesne szczątki trafiły do kościoła św. Wojciecha w Poznaniu.

Źródło inf. biograficznej: Wikipedia