| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
** ARTYSTYCZNE WITRYNY AUTORSKIE
** ESEJE, RECENZJE, ARTYKUŁY, WYWIADY, UTWORY
* Fundacja MAM SERCE pomaga ciężko chorym dzieciom
** PUSZCZA BIAŁOWIESKA w Gazecie Autorskiej IMPRESJee (wybrane publikacje od 2007 roku)
** SPOTKANIA autorskie, klubowe
Akcja: Dopalacze kradną życie
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 706 122 ** Liczba wizyt (w gazecie i podstronach): 8 994 321. W Blox na TOP 1000 w: Prasa i media, obejmującej 2 kategorie: 1. Dziennikarze; 2. Media - Gazeta Autorska „IMPRESJee”na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media.
czwartek, 29 grudnia 2016

 

Nasze języki są strukturami bardziej kompletnymi, niż się nam dotąd wydawało? – Tak! Wynika to z analiz częstotliwości występowania wyrazów w najsłynniejszych dziełach literatury. Naukowcy z Krakowa pokazali, że w takich analizach nad wyraz ważne są… znaki interpunkcyjne.

Z dobrym przybliżeniem można powiedzieć, że za 80 proc. naszych sukcesów − odpowiada 20 proc. naszych starań. Ta słynna zależność sprawdza się w zaskakująco wielu dziedzinach. Widać ją na przykład we wszystkich językach, zarówno w mowie, jak i w piśmie: za 80 proc. długości wypowiedzi odpowiada zaledwie 20 proc. najpopularniejszych słów. Opisująca to zjawisko zależność była jednym z pierwszych poznanych praw potęgowych i dziś nosi nazwę prawa Zipfa.

Szybko się okazało, że w rzeczywistości nie jest ona tak banalna, jakby mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Naukowcy z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk (IFJ PAN) w Krakowie właśnie wykazali, że pewne zagadkowe cechy prawa Zipfa, od dziesięcioleci intrygujące zwłaszcza osoby zajmujące się statystyczną analizą tekstów literackich, są konsekwencją niedoceniania roli jednego ze składników języka – interpunkcji. O badaniach poinformowali przedstawiciele IFJ PAN w przesłanym PAP komunikacie.

Książkowe fraktale i słów gięcie. „Mniej więcej rok temu za pomocą szczegółowych analiz statystycznych wykazaliśmy, że długości zdań w literaturze, czyli odległości między kropkami, wykazują bardzo złożone zależności o charakterze multifraktalnym, szczególnie wyraźnie widoczne w dziełach należących do gatunku określanego jako nurt świadomości (http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,408115,fizycy-odkryli-multifraktale-min-w-dzielach-jamesa-joycea.html). Był to intrygujący rezultat, który skłonił nas do przyjrzenia się z większą uwagą roli innych znaków interpunkcyjnych, zwłaszcza w kontekście prawa Zipfa. Wyniki, które teraz otrzymaliśmy, każą nam w nowy sposób spojrzeć nie tylko na rolę interpunkcji w języku, ale nawet na sam język” – mówi prof. Stanisław Drożdż z IFJ PAN i Politechniki Krakowskiej.

Wykresy obrazujące prawo Zipfa w przypadku tekstów wykonuje się według mało skomplikowanej procedury. Dla każdego wyrazu zlicza się, jak często występuje on w tekście. Temu wyrazowi, który występuje najczęściej, przyporządkowuje się rząd 1, kolejnemu – rząd 2 itd. Prawo Zipfa mówi, że prawdopodobieństwo wystąpienia wyrazu jest odwrotnie proporcjonalne do jego rzędu: im większy rząd, tym prawdopodobieństwo to jest mniejsze. Wykresy przedstawiające tę zależność mają (na skali logarytmicznej) postać prostej.

Od czasu spopularyzowania przez amerykańskiego lingwistę George’a Zipfa, jego prawo nie przestaje zadziwiać. Jak coś tak skomplikowanego, jak struktury tworzone za pomocą języka, można opisać tak prostym prawem? Zagadek było więcej. Dość wcześnie zauważano, że wykresy dotyczące częstotliwości występowania wyrazów dla rzędów bliskich jedności odginają się nieco w dół od prostej.

Owo odgięcie szczególnie intrygowało Benoit Mandelbrota, wielkiego francuskiego matematyka, który zajmował się tym zagadnieniem przez wiele lat. Zaproponował on nawet własną poprawkę do oryginalnego prawa Zipfa, lepiej odwzorowującą odgięcie (warto w tym miejscu wspomnieć, że to m.in. prace nad prawem Zipfa pchnęły Mandelbrota ku koncepcji fraktali).

Nie szli na skróty. W swoich najnowszych badaniach fizycy z IFJ PAN poddali analizie teksty napisane w sześciu językach indoeuropejskich, należących do grup germańskiej (angielski i niemiecki), romańskiej (francuski i włoski) i słowiańskiej (polski i rosyjski). Użyto dzieł literackich z archiwów Projektu Gutenberg (www.gutenberg.org). Wszędzie usunięto kropki po skróconych wyrazach (np. w skrócie „np.”), zlikwidowano przypisy, numery stron i inne znaki o charakterze bardziej typograficznym.

„Ostatecznie znakami interpunkcyjnymi uwzględnianymi w naszych analizach były przecinki, dwukropki i średniki, a za znaki kończące zdania uznaliśmy kropki, wykrzykniki, pytajniki i wielokropki” – precyzuje dr hab. Jarosław Kwapień (IFJ PAN), jeden ze współautorów publikacji w „Information Sciences”.

Wśród badanych dzieł znalazły się m.in.: „1984” George’a Orwella, „Moby Dick” Hermana Melville’a, „Ulisses” Jamesa Joyce’a, „Podróże Guliwera” Jonathana Swifta, „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell, „Tako rzecze Zaratustra” Friedricha Nietzschego, „Proces” Franza Kafki, „Czarodziejska góra” Thomasa Manna, „Madame Bovary” Gustavea Flauberta, „Upiór w operze” Gastona Leroux, „Wahadło Foucault” Umberto Eco, „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, „Ziemia obiecana” Władysława Reymonta, „Lalka” Bolesława Prusa, „Anna Karenina” i „Wojna i pokój” Lwa Tołstoja, a także „Bracia Karamazow” Fiodora Dostojewskiego.

Interpunkcja się liczy! Uwzględnienie znaków interpunkcyjnych doprowadziło do interesującego rezultatu: zakrzywienie wykresu Zipfa dla wyrazów o rzędach bliskich jedności praktycznie zniknęło. Nowe wykresy układały się niemal dokładnie wzdłuż prostej, a więc zgodnie z pierwotną postacią prawa Zipfa. Poprawka do tego prawa, wprowadzona przez Mandelbrota, okazała się w ogóle zbędna.

„Gdy znaki interpunkcyjne zaczynamy traktować jak wyrazy, to one zaczynają zajmować rzędy bliższe jedności i zakrzywienie wykresów Zipfa w zasadzie znika. Zatem po uwzględnieniu interpunkcji każdy badany przez nas język zaczyna wyglądać jak twór bardziej spójny! Dlatego uzasadnione wydaje się stwierdzenie, że interpunkcja jest dla języka równie ważna jak słowa, a język bez niej staje się po prostu niekompletny” – mówi prof. Drożdż.

To ciągle nie jest takie proste. Nowe wykresy nadal wykazują kilka interesujących cech. Na przykład w językach słowiańskich po uwzględnieniu znaków interpunkcyjnych wykres Zipfa układa się praktycznie idealnie wzdłuż prostej, podczas gdy w czterech pozostałych co prawda wyraźnie się prostuje, lecz w nieco mniejszym stopniu i pewne odchylenie wciąż jest widoczne, zwłaszcza w języku angielskim.

„Może w trakcie analiz tekstów w językach niesłowiańskich nie uwzględniliśmy ich jakichś dodatkowych, specyficznych cech?” – zastanawia się prof. Drożdż. Rozważa też inną, ciekawszą interpretację: „Może być też tak, że przyczyna niepełnej redukcji zakrzywienia tkwi w samym języku. Na przykład w angielskim może mieć źródło w łatwo dostrzegalnej tendencji autorów do ograniczania liczby znaków interpunkcyjnych. Jeśli ten ostatni powód jest prawdziwy, może warto się zastanowić, czy nadmierne redukowanie interpunkcji na pewno jest działaniem korzystnym i czy czasami nie niszczy wewnętrznej integralności języka?” – pyta badacz.

Odkrycie fizyków z IFJ PAN potencjalnie może mieć znaczenie wykraczające poza badania lingwistyczne. Odchylenie części wykresu Zipfa od prostej dla rzędów bliskich jedności jest obserwowane w wielu dziedzinach i ma różnoraką, nie zawsze do końca dobrze zrozumianą naturę. Skoro w wykresach przygotowanych na podstawie dzieł literackich zniknęło ono po uwzględnieniu czynnika powszechnego, lecz dotychczas uważanego za nieistotny, być może także w niektórych innych przypadkach można byłoby je usunąć poprzez uwzględnienie w analizach elementu do tej pory uznawanego za pozbawiony większej roli.

PAP – Nauka w Polsce

lt/ zan/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl

Grafika: Kropka, przecinek, średnik,  Stefania Pruszyńska. Ilustracja własna redakcji Gazety Autorskiej  „IMPRESJee

 



poniedziałek, 26 grudnia 2016

Choinka naturalna, żywa, jest bardziej ekologiczna niż ta sztuczna – podkreślił prof. dr hab. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego. Zastrzegł, że i ona nie jest do końca przyjazna dla środowiska, i zaapelował o umiar w planowaniu świątecznych dekoracji.

Mówiąc o konieczności ochrony środowiska nawet w czasie Bożego Narodzenia, profesor nadzwyczajny z Katedry Ekologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŚ wspomniał o tzw. śladzie ekologicznym, czyli wskaźniku umożliwiającym oszacowanie zużycia zasobów naturalnych w stosunku do możliwości ich odtworzenia przez Ziemię. Wskaźnik ten przedstawiany jest w globalnych hektarach w przeliczeniu na jednego mieszkańca planety.

„Ślad ekologiczny na naszej planecie wynosi ok. 2,8 globalnego hektara (...), natomiast pojemność środowiska wynosi 1,7 globalnego hektara, czyli mamy przekroczenie o 60 proc. Każdego roku wykorzystujemy 60 proc. zasobów naszej planety więcej, niż się odtwarza” – mówił prof. Skubała podczas czwartkowego briefingu w Katowicach.

Którą choinkę należy więc wybrać, aby była ekologiczna? „Niewątpliwie choinka naturalna ma nieco mniejszy - nie zdecydowanie, ale nieco mniejszy - negatywny wpływ na środowisko” – wskazał.

„Choinka naturalna przyczynia się do emisji ok. 3,5 kg dwutlenku węgla, pod warunkiem, że jest potem spalona albo użyta w stolarce, jeżeli natomiast wyrzucona i gdzieś na wysypisku się rozkłada, to jest 16 kg dwutlenku węgla. Natomiast choinka sztuczna to jest 40 kg. Liczby pokazują, co należałoby wybrać” – dodał.

Istotne są też kwestie produkcji, rozkładu czy recyklingu choinek. „Choinka naturalna po wyrzuceniu rozkłada się po kilku miesiącach, natomiast choinka sztuczna to jest kilkaset lat; zatruwa wodę, glebę, powietrze, i jest wytworzona z zasobów nieodnawialnych. Przy spaleniu uwalniają się dioksyny, przy produkcji są różne kancerogenne substancje i jeżeli jest (wykonana – PAP) z PVC, polichlorku winylu, no to praktycznie nie można tego poddać recyklingowi” – kontynuował.

„Choinka sztuczna staje się bardziej ekologiczną, niż naturalna, po 12 latach używania, wtedy jej ślad ekologiczny, ślad węglowy jest konkurencyjny i mniejszy” – dodał prof. Skubała.

Aby możliwie najbardziej ograniczyć negatywny wpływ choinki naturalnej na środowisko, warto kupić taką, która pochodzi z plantacji certyfikowanej. „Poza tym rozsądnie byłoby kupić ją żywą, w doniczce (...) i potem posadzić, jeżeli mamy taką możliwość. To byłoby rozwiązanie najlepsze” – podkreślił.

Zaapelował też o umiar w planowaniu bożonarodzeniowych dekoracji, np. miast. „Ja bym wolał, żeby te drzewka rosły w przyrodzie i produkowały dla nas tlen, pochłaniały dwutlenek węgla, tłumiły hałas itd. To ma być symbol, tu nie chodzi o wielkość ani ilość przecież” – zaznaczył prof. Skubała. Zaproponował też alternatywne choinki, np. wykonane z materiałów z recyklingu. 

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl

Fot.: Stefania Pruszyńska (fotografia własna redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”). Na fot.: choinka na ul. Paderewskiego w Poznaniu, grudzień 2016 r.



piątek, 23 grudnia 2016

Międzynarodowy zespół astronomów VIPERS, w którego skład wchodzą polscy astronomowie, zaprezentował największą trójwymiarową mapę Wszechświata sprzed 7 mld lat – informuje Narodowe Centrum Badań Jądrowych PAN.

Przegląd nieba o nazwie VIPERS ma na celu badania odległych galaktyk, które znajdują się co najmniej 5 mld lat świetlnych od nas i dalej. Do jego wykonania użyto teleskopu należącego do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO), organizacji naukowo-technicznej, do której Polska przystąpiła w 2015 r. Przegląd wykonywano multispektrografem VIMOS, na jednym z czterech 8,2-metrowych teleskopów VLT w Obserwatorium Paranal w Chile. Obserwacje prowadzono przez prawie osiem lat, wykorzystując prawie 500 godzin czasu obserwacyjnego teleskopu.

Uzyskane dane pozwoliły na wyznaczenie odległości i ustalenie własności fizycznych ponad 90 tysięcy galaktyk. Dzięki temu udało się skonstruować wielką trójwymiarową mapę Wszechświata dla obszaru kosmosu, z którego światło podróżuje do nas około 7 miliardów lat (a dokładniej od 5 do 9 mld lat). Obecnie Wszechświat ma prawie 14 miliardów lat, czyli galaktyki te widzimy w stadium, gdy Wszechświat był mniej więcej o połowę młodszy niż dzisiaj.

Dzięki nowym danym naukowcy mogą teraz lepiej zrozumieć, jak z upływem czasu zachodziła ewolucja galaktyk – jak zmieniały się galaktyki różnych typów. Poznanie rozmieszczenia galaktyk pozwala także odtworzyć rozkład ciemnej materii w tzw. wielkoskalowej strukturze Wszechświata, a nawet wyciągać wnioski na temat ciemnej energii.

Ciemna materia jest tajemniczym składnikiem Wszechświata, o którego istnieniu wiadomo z obserwacji oddziaływań grawitacyjnych, jaki wywiera na normalną materię, taką jak planety, gwiazdy, galaktyki. Jednak astronomowie i fizycy ciągle starają się dociec, jaka jest dokładna natura ciemnej materii i co ją tworzy. Szacuje się, że ciemnej materii jest kilkakrotnie więcej niż zwykłej.

Jeszcze bardziej zagadkowa, a na dodatek odpowiadająca za jeszcze większą część energii Wszechświata, jest ciemna energia. Ten hipotetyczny składnik Wszechświata może odpowiadać za przyspieszanie tempa rozszerzania się Wszechświata. Naukowcy oceniają, że ciemna energia stanowi około 68 proc. całego Wszechświata, ciemna materia około 27 proc., a zwykła materia to zaledwie około 5 proc.

„Według standardowego modelu kosmologicznego, od momentu powstania 13,7 mld lat temu Wszechświat rozszerzał się coraz wolniej. Około 7 mld lat temu doszło do odwrócenia tej tendencji” – tłumaczy prof. Agnieszka Pollo (UJ i NCBJ), kierownik Zakładu Astrofizyki NCBJ, która brała udział w pracach zespołu VIPERS.

Jak wyjaśnia prof. Pollo, obecnie Wszechświat rozszerza się coraz szybciej, a odpowiedzialność za to przyspieszenie przypisuje się tzw. ciemnej energii, jednak jaka jest jej natura, to wciąż pytanie bez odpowiedzi.

„Stworzenie największego w historii astronomii przeglądu galaktyk z tej odległej epoki przybliża nas do rozwiązania jednej z największych zagadek współczesnej fizyki, chociaż mimo szczegółowej analizy danych nadal nie potrafimy udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o naturę ciemnej energii” - wskazuje polska badaczka.

Istotną część zespołu badawczego analizującego dane z przeglądu VIPERS stanowili polscy naukowcy z Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Warszawie, Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach i Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W polskim zespole znaleźli się: prof. Agnieszka Pollo z UJ i NCBJ, dr Katarzyna Małek i dr Aleksandra Solarz z NCBJ, dr Janusz Krywult z UJK, studenci i doktoranci z UJ oraz mgr Małgorzata Siudek z CFT PAN.

Polacy badali kształty i linie widmowe galaktyk. Na tej podstawie wykazali, że obserwowany dzisiaj podział galaktyk na dwa główne typy, czyli galaktyki spiralne – aktywnie tworzące nowe gwiazdy i galaktyki eliptyczne – nieaktywne, wypełnione starymi gwiazdami, istniał już w okresie, gdy Wszechświat był o połowę młodszy niż obecnie. Oprócz tego Polacy opracowali algorytmy samouczące się, co pozwoliło na sklasyfikowanie różnych typów galaktyk. Jest to bardzo przydatne narzędzie przy wielkich przeglądach nieba.

Pełne rozwinięcie nazwy VIPERS brzmi VIMOS Public Extragalactic Redshift Survey, co w tłumaczeniu oznacza Publiczny Pozagalaktyczny Przegląd Przesunięć ku Czerwieni zrobiony multispektrografem VIMOS.

PAP - Nauka w Polsce

cza/ mrt/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl




czwartek, 22 grudnia 2016

 



 

 



Mieszkańców Poznania czeka dzisiaj niespodzianka - choinki, które  stanowiły ozdobę rynku podczas Poznańskiego Betlejem 2016, zostaną rozdane jako prezent. Na fotografiach: wystrój placu Wolności, a na ostatniej -  choinka na ul. Paderewskiego.

 

Tekst, fot.: Stefania Pruszyńska




środa, 21 grudnia 2016

– Polskie służby cały czas monitorują sytuację i analizują wszystkie informacje oraz sygnały. Jesteśmy przygotowani do zapewnienia bezpieczeństwa – powiedział Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji, w związku z atakiem terrorystycznym w Berlinie.

Szef MSWiA z głębokim smutkiem przyjął wiadomość o wczorajszym zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie. –  Ofiarami tego barbarzyńskiego ataku stali się niewinni ludzie. Wyrażam nasz kategoryczny sprzeciw i potępienie wobec takich aktów terroru. Polska dołoży wszelkich starań, aby zapobiegać ewentualnym zagrożeniom terrorystycznym – oświadczył minister Mariusz Błaszczak.

Polskie służby są w stałym kontakcie ze służbami niemieckimi. –  Niezwykle niepokojący jest fakt, że pierwszą ofiarą terrorystów okazał się polski obywatel, kierowca ciężarówki wykorzystanej do przeprowadzenia zamachu. Dlatego zapewniam o gotowości naszych służb do wyjaśnienia wszelkich okoliczności całego zdarzenia – podkreślił  szef MSWiA.

Minister przypomniał, że dzięki tak krytykowanej przez opozycję ustawie antyterrorystycznej wzmocniono koordynację służb i organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w Polsce oraz poprawiono efektywność funkcjonowania krajowego systemu antyterrorystycznego. - Między innymi te rozwiązania pozwoliły skutecznie zadbać o bezpieczeństwo tysięcy pielgrzymów podczas Światowych Dni Młodzieży –  powiedział szef MSWiA.

W ocenie szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji konieczne jest zdefiniowanie na nowo europejskiej polityki w sferze bezpieczeństwa wewnętrznego i walki z terroryzmem.

– Wczorajsze wydarzenia w Berlinie to kolejny w tym roku atak na Europejczyków. Naszym obowiązkiem jest skutecznie chronić naszych obywateli i zrobić wszystko, aby nie doszło do podobnych wydarzeń w przyszłości –  stwierdził minister Mariusz Błaszczak.

W związku z atakiem, który miał miejsce w Niemczech, minister Mariusz Błaszczak zwrócił się do premier Beaty Szydło z wnioskiem o wsparcie działań prewencyjnych Policji siłami Żandarmerii Wojskowej. – Po tegorocznych zamachach w Nicei i Brukseli oraz po wczorajszych wydarzeniach w Berlinie, niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa jest zintensyfikowanie działań prewencyjnych i zapobiegawczych polskich służb. Dlatego istotne byłoby wsparcie działań Policji przez Żandarmerię Wojskową – powiedział minister Mariusz Błaszczak. Policja i Straż Graniczna patrolują lotniska, dworce kolejowe, centra handlowe i inne duże skupiska ludzi.

–  Musimy pamiętać, że zarówno w sklepach, jak i na dworcach czy lotniskach trwa wzmożony ruch przedświąteczny. Polacy robią zakupy i podróżują, aby odwiedzić swoich bliskich na Święta Bożego Narodzenia. Dodatkowo policjanci dbają o bezpieczny przebieg manifestacji. Stąd wniosek o wsparcie dla działań policjantów w patrolowaniu ulic. Żandarmeria Wojskowa wspierała już służby MSWiA podczas Światowych Dni Młodzieży oraz EURO 2012 – podkreślił szef resortu spraw wewnętrznych i administracji.

Inf.: Wydział Prasowy MSWiA



wtorek, 20 grudnia 2016

Komisja Europejska zachęca do składania wniosków o dofinansowanie na rozwój projektów filmowych. Konkurs jest adresowany do osób i firm, które funkcjonują na rynku minimum od 3 lat, posiadają co najmniej połowę praw do projektów oraz mogą wykazać się odpowiednim doświadczeniem w zakresie produkcji audiowizualnej.

Granty będą przyznawane na rozwój 3 do 5 filmów o minimalnej długości 60 minut, w tym filmów fabularnych, animowanych i dokumentalnych. Począwszy od przyszłego roku do pakietu będzie można dołączyć również  film krótkometrażowy  nie dłuższy niż 20 minut.

Całkowity budżet przeznaczony w 2017 roku na współfinansowanie wyniesie 12,5 miliona euro. W zależności od rodzaju projektów dofinansowanie wynosić będzie od 70 000 do 210 000 euro za pakiet 3-5 projektów. Należy pamiętać, że wnioski o dofinansowanie niższe niż 70 000 euro nie będą rozpatrywane.

Zgłoszenia można składać do 2 lutego 2017 r. Podpisanie umów przewidziane jest na lipiec 2017 r. Maksymalny czas trwania dofinansowanego działania to 36 miesięcy od daty złożenia wniosku.

Więcej informacji o konkursie wraz z opisem procedury aplikacyjnej na stronie programu Kreatywna Europa.

Źródło: Biuro Informacyjne Województwa Wielkopolskiego w Brukseli, opracowanie Biura Wielkopolski w Brukseli na podstawie kreatywna-europa.eu



niedziela, 18 grudnia 2016

Bohdan Smoleń zmarł przed trzema dniami w poznańskim szpitalu. Od wielu lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Znany wielu z kreacji kabaretu Tey, w którym wraz z Zenonem Laskowikiem tworzyli niecodzienne spektakle.

Wiadomość o śmierci artysty przyjęłam z wielkim zasmuceniem.

Choć odszedł, niech żyje w pamięci nas wszystkich, którzy czerpaliśmy wiele otuchy z Jego scenicznej sztuki.

Stefania Pruszyńska


 

Uczymy się demokracji. Boli dzisiaj ta nauka, dzieli wielu. Decyzje są neurotyczne.

Bycie dziennikarzem, niezależnie od przedmiotu zainteresowań tematycznych, znaczyło  prawie zawsze i w różnych formach czy różnym stopniu odczuwanie w tym zawodzie i rolach z nim związanych presji. Niekiedy ta presja niewyobrażalnie naruszała czy narusza prawo i normy albo osiągała i osiąga formy nie do przyjęcia nawet przez mało zorientowanych w meandrach uprawiania tego zawodu.

Histeria nigdy nie była dobrym doradcą w żadnej sprawie, jednak wraz ze sprzeciwem obywatelskim jest nieuchronną konsekwencją rażących błędów w postawach, intencjach czy decyzjach polityków. To oni też za nie odpowiadają. 

Pomruk historii, czy nowa historia? – to obecnie dylemat bynajmniej nie z gatunku teoretycznych... 

Stefania Pruszyńska 


sobota, 17 grudnia 2016













 



 





 

Żłóbek, najważniejszy symbol świąt Bożego Narodzenia, ma dwie artystyczne wersje  w sercu Poznania  jedną na placu Wolności, drugą    nieopodal ratusza i dostojnej choinki. Te żłóbki różni wizja Dzieciątka Jezus. Maleńki  jest metaforyczny, dramatyczny na placu Wolności, zaś na Starym Rynku ma postać bezbronnego niemowlęcia.

Organizatorzy zdecydowali się  poszerzyć w tym roku Poznańskie Betlejem z tradycyjnego dotąd terytorium Starego Rynku o plac Wolności. Będąc w centrum Poznania, nie sposób nie zajrzeć tam, aby poznać, co tym razem przygotowano w licznych kramikach i stoiskach z różnymi wiktuałami na świąteczny stół, a co – dla zziębniętych czy głodnych przechodniów. Wystawiono również wiele artykułów do zdobienia i akcentowania świątecznej atmosfery w domach. Nie zapomniano o atrakcjach wesołomiasteczkowych dla dzieci. 

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska 



piątek, 16 grudnia 2016

Badacze z Krakowa rzucili nowe światło na mechanizmy powstawania depresji i jej leczenia. Pokazali,  jak za pomocą modyfikacji genetycznych zaburzyć u myszy działanie neuronów dopaminowych, by wywołać zachowania kojarzone z depresją.

Badacze postanowili zepsuć u myszy jeden z „biegów” trybów działania wybranych neuronów (dopaminowych w układzie nagrody) w mózgu i sprawdzić, jak wpływa to na zachowanie zwierząt. Okazało się, że myszy o takich modyfikacjach wykazują objawy występujące również w depresji. Badania naukowców z Instytutu Farmakologii PAN i Uniwersytetu Jagiellońskiego ukazały się w prestiżowym czasopiśmie „Scientific Reports”.

„Nasze badania pozwalają lepiej zrozumieć, skąd biorą się objawy depresji i jaki może być efektywny mechanizm działania leków przeciwdepresyjnych” skomentował w rozmowie z PAP jeden z autorów pracy dr hab. Jan Rodriguez Parkitna z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.

Jeśli chodzi o myszy (i inne zwierzęta), to niestety nie da się obiektywnie stwierdzić, czy mogą one cierpieć na depresję, czy nie. Jednak u niektórych osobników można obserwować szereg zachowań, które z depresją jak najbardziej się kojarzą. Takie gryzonie np. unikają towarzystwa innych osobników (nie są skłonne do nawiązywania kontaktu z przyjaźnie nastawionym zwierzęciem), nie poszukują przyjemności (nie wolą wody posłodzonej mysiego przysmaku  od zwykłej wody) i szybciej niż inne zwierzęta poddają się, kiedy są w sytuacji bez wyjścia (zanurzone w zlewce z wodą szybciej w porównaniu z innymi myszami ustają w staraniach, żeby z niej wyjść).

Jak się masz, myszko? Badacze już parędziesiąt lat temu odkryli, że objawy depresji można wywoływać u myszy na różne sposoby. Można na przykład symulować „niedogodności życia codziennego” przekrzywiając klatkę albo mocząc ściółkę. Innym sposobem bywa też poddawanie myszy stresowi psychosocjalnemu poprzez izolację albo umieszczanie gryzonia w klatce z nieznanym osobnikiem. W takich badaniach badacze wywoływali objawy depresji czynnikami zewnętrznymi, a potem badali, jak taki ustawiczny stres zmienia pracę mózgu osobnika.

W badaniach z „Scientific Report” naukowcy wskazują jednak, że do badania depresji można podejść z innej strony. Badacze podejrzewali, że rolę w rozwoju depresji mogą pełnić pewne neurony związane z działaniem układu nagrody. Aby to sprawdzić, badacze zmienili pracę tych neuronów za pomocą genetycznych sztuczek, a następnie zbadali zachowania tak zmodyfikowanych osobników.

Przypuszczenia krakowskich naukowców okazały się słuszne: zaprojektowana przez nich modyfikacja prowadziła właśnie do objawów specyficznie kojarzonych z depresją. A trzeba dodać, że objawom tym nie towarzyszyły inne nieprawidłowości: myszy nie miały np. problemów z uczeniem się, pamięcią i nie zanikała u nich motywacja.

Sztuczki genetyczne. Dr hab. Jan Rodriguez Parkitna z IF PAN w rozmowie z PAP wyjaśnił, że w doświadczeniu wyhodowano myszy z pewną specyficzną modyfikacją genetyczną. Modyfikacja nie miała początkowo żadnego wpływu na życie zwierzęcia – gryzonie rozwijały się prawidłowo. Kiedy jednak myszy osiągnęły dorosłość (8-10 tydzień), podawano im lek, który aktywował tę „wszytą” w geny modyfikację i zmieniał pracę precyzyjnie dobranych komórek mózgowych.

„Sprawiliśmy, że ok. 10-15 tys. neuronów dopaminowych w mózgu myszy straciło po jednym receptorze. A przez to neurony te zaczęły pracować inaczej” opowiedział Jan Rodriguez Parkitna. Wyjaśnił, że neurony te, trochę jak skrzynia biegów, mają kilka trybów pracy. Naukowcy jeden z tych „biegów” zablokowali.

„Neurony z mutacją nadal przewodzą sygnały, lecz nie mogą przejść w tryb zwiększonej aktywności” powiedział.

W takim układzie… należy się nagroda. Żeby było ciekawiej, taka modyfikacja dotyczyła właściwie tylko obszaru mózgu, w którym znajduje się układ nagrody. „To układ, który aktywuje się na przykład, kiedy spotyka nas coś nieoczekiwanie dobrego. Albo kiedy pojawia się szansa na coś przyjemnego. Na przykład jeśli gramy w totolotka, układ nagrody pobudza się, gdy oglądamy losowanie. Jeśli nie wygramy, jego aktywność szybko się obniża. Ten układ jest celem działania wszystkich substancji uzależniających: alkoholu, nikotyny, morfiny... Te substancje napędzają wydzielanie dopaminy w układzie nagrody”  opowiedział badacz z krakowskiego instytutu.

„To, co zmodyfikowaliśmy, to była naprawdę maleńka część mózgu. Dosłownie kropelka. A w dodatku tylko u dorosłych zwierząt” zwrócił uwagę dr Parkitna. Jak dodał, dzięki tym badaniom wiadomo, że zakłócenie działania tego właśnie fragmentu mózgu może skutkować zachowaniami typowymi dla depresji.

Badacz z IF PAN zaznaczył, że teraz zwykle głównymi celami terapii przeciwdepresyjnych są układy serotoninowy i noradrenalinowy w mózgu. Tymczasem rola związanego z nimi układu dopaminowego w depresji była niedoceniana. Wprawdzie na rynku są leki przeciwdepresyjne, które działają na układ dopaminowy, jednak  według rozmówcy PAP działaniu temu nie przyglądano się z dostateczną uwagą. Tymczasem badania naukowców z Krakowa świadczą o tym, że układ dopaminowy również ma znaczenie w rozwoju, a także leczeniu depresji.

Dr Parkitna wspólnie z dr hab. Tomaszem Błasiakiem (UJ) byli autorami korespondencyjnymi publikacji w „Scientific Report”. Pierwszymi autorkami pracy były z kolei Kamila Jastrzębska (IF PAN) i Magdalena Walczak (UJ).

Zespół z Krakowa chce teraz przeanalizować, które leki mogą odwrócić u myszy efekty mutacji.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl



wtorek, 06 grudnia 2016

  Kulturą się pani zajmuje… –  mówi, odpowiadając tymi słowami na moje powitanie, wskazując gestem fotel i patrząc na mnie, pewna swojej diagnozy, ubrana w służbowy uniform trzydziestolatka, gdy wchodzę do jej  służbowego boksu. Po moim  półgodzinnym czekaniu od  terminu umówionej wizyty.

– Tak można by to nazwać – odpowiadam.

– A konkretnie, czym? Co pani robi? – pyta z szybkością wystrzeliwanych kul.

– Piszę, tworzę, maluję, komentuję. Także czytam – odpowiadam równie szybko.

– To co to za praca? –  cedzi pogardliwie swój komentarz. I zaraz strzela do mnie większymi kulami:

– Bo co tam pisać?!! To nic wielkiego! Miałam zawsze czwórkę lub piątkę z polskiego za wypracowania! A tu pani wie, ile trzeba wiedzieć i umieć, żeby to wszystko prowadzić? Na moim stanowisku?!  – już kipi  w niej coś nie do opanowania, we wzbudzeniu czego nijakiego  udziału nie miałam. I nie chciałabym mieć.

– Przepraszam, nie przyszłam udzielać wywiadu ani też go przeprowadzać z panią! – opanowaniem,  żartobliwym tonem, lecz  nieco podniesionym głosem próbuję  wpłynąć na konstruktywny bieg dialogu.

– Tak!? Jednak muszę to wiedzieć, by tu podać źródło pani utrzymania! Bo moje pani widzi. Ja tu przynajmniej ludziom daję to, co najważniejsze! A nie jakieś pisanie, malowanie  – stwierdza, zaskakując mnie coraz bardziej swoim słowotokiem i zamierzoną niedookreśloną, choć już coraz bardziej czytelną intencją. Intencją ze sfery wielce nieprzyjaznej celowi spotkania, bankowi  i mnie osobiście.

– Bo hobby to każdy może sobie  uprawiać! I czarować sobą, by kłamać o dochodach!! –  podkreśla w swojej wrzącej już  dopowiedzi.

 – Uprzejmie dziękuję za zaproszenie na tę rozmowę! – nagle zrywam się z fotela, już  wzburzona.

– Zaproszona? To kim pani jest? – pyta zaskoczona.

– Była Zaproszona! Absolutnie Zniechęcona! To teraz moje imię i nazwisko po rozmowie z panią! Rozmowie prezentującej ofertę banku! – wyjaśniam, uwalniając się szybkim wyjściem  od tych cierpkich okoliczności, kto wie, czy nie zmierzających do zbrodni w afekcie!

– A nie XY? – pracownica banku wykrzykuje jakieś nieznane mi imię i nazwisko, gdy już zamykają się za mną drzwi.

Stefania Pruszyńska

 

Kulturo, cóżeś ty za pani… Życie chwytane na gorąco. W moim zapisie, wiernym lustrze, znów odsłoniło swój grymas. A już wierzyłam, że nastąpił postęp i mamy lepszy świat tuż-tuż… A wierzę nadal. Po jednym grzmocie w jednym miejscu nie prognozuję wiecznej burzy i wszędzie. Burzy, którą próbują raz po raz wzniecać niedostatki ludzkiego charakteru i wiedzy, przywary, kompleksy, zła wola czy niekompetencja, przeniesione złe emocje, które mówią o poziomie kultury osobistej i innych cechach osoby lub personelu, relacjach, zwyczajach więcej i prawdziwiej niż dyplomy uznania czy inne zdobycze pochwalne, wywieszone w niejednej placówce w centralnym miejscu… S.P.