| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
* Akcja: Dopalacze kradną życie
** Autorskie witryny: ArtGrafPoeFoto, POEZJA
* Fundacja MAM SERCE pomaga ciężko chorym dzieciom
** Poznaj WYBRANE ARTYKUŁY, WYWIADY, ESEJE, RECENZJE
*** Publikacja o uroczystej sesji Rady Miasta Poznania 2016
* SPOTKANIA AUTORSKIE, LITERACKIE w Klubie Literackim DĄBRÓWKA i PoemaCafe
* ŻYCZENIA DLA PAŃSTWA, WSZYSTKICH LUDZI TWÓRCZEJ WOLI
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 667 262 ** Liczba wizyt z podstronami: 8 940 365. W Blox - Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media
niedziela, 23 października 2016

Temat wywołuję nie bez kozery, zadając pytania i prowokując swoimi przemyśleniami.  Proponuję na początek refleksję: Mój dom jest moją twierdzą? Warto nad tym przystanąć i pomyśleć.  I  rozejrzeć się dokoła. 

A samotność, izolacja  to los, przeznaczenie? Wynika z postawy człowieka wobec innych ludzi? Jest rezultatem postawy ludzi? A dlaczego jedni czują się samotni, a inni nie? Czy i kiedy wierzący w Boga lub niewierzący czują się samotni? Takie poczucie zależy od wiary bądź niewiary? Czy bycie samej, samemu to samotność? A samotność wśród ludzi − w pracy, w skupiskach ludzi, małżeństwie, rodzinie, w miłości? Jak i kiedy cierpimy  z powodu poczucia samotności?

Poczucie samotności generuje świadomość istnienia barier między ludźmi, barier − nie do pokonania? Dlaczego i kiedy poczucie samotności pcha ku niewierze w siebie samego, w swoje wartości? Jaki ma wpływ na ten stan niewiara w ludzi, w ich dobre uczucia, intencje, dobrą wolę?  A rozpaczliwe poczucie samotności to stan, z którego nie ma wyjścia? Kiedy, kogo i czy taka samotność może oskarżać o egoizm i okrucieństwo?

Temat ten wywołuję nie bez kozery, zadając pytania i prowokując swoimi przemyśleniami wyróżnionymi w tekście.  Proponuję na początek refleksję. Bo warto nad tym przystanąć i pomyśleć.  I  rozejrzeć się dokoła. Samotni żyją obok. Obok siebie również.

Wola dobroczynienia człowiekowi musi być wolą totalnego altruizmu?

Aby dobroczynienie było dobrem. Co można i trzeba uczynić, jeśli ma się możliwość uczynienia czegoś dobrego dla innych np. jako wolontariusz akcji społecznej pomocy bądź pracownik służb społecznych (w ramach struktur finansowanych ze środków publicznych),  a także w obrębie  rodziny, relacji przyjacielskich czy spontanicznie w reakcji na widzianą, znaną sytuację  potrzeb − aby to czynienie było autentycznym dobrem? By było dobrem również dla osoby czyniącej dobro, a nie skutkowało złem, stratą, niepowetowaną krzywdą dla niej. Nieproste, prawda?

Samo dobro nie jest podstępne. Płynie z najpiękniejszej mocy człowieka.  Zło zaś, niestety, potrafi  udawać dobro. O tym też warto pomyśleć.

„My home is my castle”. Dlaczego niektórzy a liczni nie wychodzą do ludzi, nie zapraszają przyjaciół i bliskich do siebie, niechętnie przyjmują zaproszenia? Są, rozczarowani, nie mają ochoty na goszczenie kogokolwiek, nie mają środków ani sił na goszczenie, wolą zachować swoje domostwo dla siebie? Są zajęci własnymi aktywnościami? Pragną ożywienia, impulsu, zachęty do wyjścia z domu, zainteresowania innych?  Czekają na znak, gest, telefon od innych? Są chorzy, mają stany depresji? Popadają w melancholię,  są załamani? A może chcą już tylko zasnąć?

Labirynt ludzkich doskonałości jest spleciony z labiryntem ludzkiej ułomności. Piękna z brzydotą

Nie ma schematów ani uniwersalnej diagnozy czy rady. Można przecież też myśleć: Ludzie sami decydują o tym, w jakim położeniu się znajdują. Także o takiej swojej samotności i osamotnianiu innych osób − swoją nieobecnością, brakiem inicjatywy. A może tylko − samowystarczalnością, potrzebą wyciszenia się, zajmowania się czymś, co wymaga bycia samemu?

Człowiek na pewno nie żyje na pustyni. Tylko wyjątkowo jako wędrowca  przemierza pustynię dosłownie. A może tak jednak odczuwa swoje położenie? Można zadać sobie pytanie: Dlaczego w takim razie odczytuje się tak niekiedy lub często własną sytuację, jakby wokół  była pustynia?

Starsi ludzie zwłaszcza bywają w potężnej opresji, gdy nie mogą się pogodzić ze stanem starzenia, swoją narastającą niedołężnością, której istnienie bywa  niekiedy rezultatem małej pracy nad sobą z powodu choćby niewiary w jej sens, tej z kolei uwarunkowanej raz niezależnymi okolicznościami, raz zależnymi od postawy wobec siebie, swojego zdrowia.

Niedoświadczanie miłości, sympatii w takim położeniu ma wiele barw niechęci osób, które same nie pragną w jakikolwiek sposób podtrzymywać znajomości czy okazywać komukolwiek swojego zainteresowania. To trudne sytuacje.

Gorzki chleb dajesz, taki sam otrzymasz. Ile w tym autentycznego chleba powszedniego, niestety − tego niejadalnego, gorzkiego, który dzisiaj podawany nie tylko takim samotnym i np. starszym czy starym ludziom, jutro może być podawany tym, którzy go  podawali wczoraj wielu innym.

Proste a dobre jest piękne i natychmiast działa

Nawet zrzędliwa, burkliwa, nieprzyjemna w zachowaniu osoba potrafi nagle się rozpromienić, gdy jej okazać miłym słowem, gestem dobrą wolę, serdeczność czy wspaniałomyślność, grzeczność i poświęcić trochę czasu na rozmowę, pomóc jej w czymś małym.

Nie trzeba się zrażać zbyt szybko. Odpowiedź na dobro przychodzi spontanicznie i  może zmienić niejedną postawę negatywną na bardzo pozytywną, nawet na tyle ciepłą w wyrazie, że jest ona zdolna  ponieść dalej ten ożywiający  impuls w kontaktach.

Bardzo silnie i młodzi, i starsi  reagują na różne przejawy starzenia czy utratę walorów osobistych, zdrowia, pogorszenie sytuacji egzystencjalnej. Kiedy przeżywa się obniżenie nastroju (np. z powodów także organicznych, w tym zaburzeń hormonalnych w wieku starszym), spadek kondycji, utratę swojej urody czy sytuacje złe, obiektywnie, a nie tylko subiektywnie dramatyczne − trudno o dobre relacje z innymi. W każdym wieku jest możliwa taka odmiana losu czy pojawienia się zmian niekorzystnych w życiu, zdrowiu, wyglądzie, sprawnościach…

Tymczasem można wiele uczynić dla przywrócenia dobrej sytuacji czy jej polepszenia, utrzymania dobrej kondycji, pogody ducha, podtrzymania uroku osobistego.

Oczywiście, jeśli nie ma przeszkód − łatwiej o to, co sprzyja stałemu komfortowi psychicznemu i znakomitemu samopoczuciu.

A co nam mówi przykazanie: kochaj bliźniego swego jak siebie samego, jeśli je uznajemy za ważne? Jak samą, samego siebie kocham? Jak jestem kochana, kochany? Czy umiem kochać w cierpieniu? Jak jestem kochana, kochany w cierpieniu? I gdzie te ręce i to serce chowam, zamiast je wyciągnąć do czekających na ich i moje ciepło? Jak okazujemy ludziom nasze serca, naszą serdeczność? Czy jesteśmy zrozumiani, chciani, szanowani, doceniani, gdy je im okazujemy? Jak przyjmujemy okazywanie serca, serdeczności? Jak rozmawiamy ze sobą? Jak pojmujemy wartości innych, ich talenty, prawa? Ich dokonania, starania i dążenia, pracę, zdobycze intelektualne, artystyczne… Potencjał i przeszkody.

Pytamy tych,  których spotykamy rzadziej, jak się mają, czym się zajmują, czym się interesują, czego pragną, o czym marzą, jakie mają plany?

A gdy traktujemy ludzi nazbyt służbowo, chłodno, nieprzyjaźnie, nie jesteśmy przypadkiem pancernikami – osobami uzbrojonymi w ochronne szaty?  Taka może być mowa również kompleksów, przyszarzająca jakość życia i dialogu, której źródła tkwią w doświadczaniu wielu niewłaściwych reakcji na siebie, doznawaniu krzywd, wrogich postaw,  niegodziwości – w odpowiedzi na to, co szlachetne, dobre.

W każdej relacji tryb komunikacji czy sposób okazywania grzeczności, uprzejmości jest przejawem kultury osobistej, lecz i rozumienia  roli  jej ram. Także mówią wtedy silnie osobowość każdego, emocje, uczucia, nastawienia…

A do czego prowadzą np.: skrótowość drylu urzędowego, niedostatki empatii lub jej brak, znikomość też woli ludzi do pokonywania sztampy, sztuczności…

Na gruncie zaburzeń w kontaktach międzyludzkich i doświadczeń, w których doznaje się niezrozumienia, niechęci czy wręcz nieprzyjazności,  jak przysłowiowe grzyby na deszczu wyrastają zahamowania, lęki i poczucie wyobcowania. Przekonania, że świat jest pełen złych ludzi i nie warto się zbliżać, dążyć do zawierania bliskich znajomości, niekonwencjonalnego dialogu. Zanika poczucie sensu okazywania własnej woli, poglądów, uczuć… To skrajne stany świadomości.  Jednym słowem, w końcu reakcje przypominają schorzenie, chorobę, bo tyle z tym wiąże się urazów psychicznych, duchowych. Tyle traum nawet może wyzwalać znajomość z kimś, kto sprawia nie tylko wrażenie, że ma wolę np. niszczenia ludzi, ich upokarzania, wykorzystywania czy manipulowania nimi. W niszczycielskich postawach tli się wiele zła − taką ocenę podpowiada instynkt samozachowawczy, który chroni przed destrukcją i zgodą na taką relację.

Motywy, postawy bywają różne. Nie zawsze intencje  są trafnie odczytywane. Zresztą też temu dobrze nie służy pseudodialog, skąpa wymiana zdań, opinii. To dialog pozorny, którego najtrudniejszą formą jest ten oparty li tylko na domysłach bądź jednostronnych komunikatach. Bo nie potrafimy czy nie chcemy rozmawiać, dyskutować, porozumiewać się i rozwijać się w dialogu?

Przekonanie: „Pochwal się” swoim dramatem albo sukcesem, a już jesteś skazany na ludzką niegodziwość − tylko dokłada kamieni

A trzeba wiedzieć wielu, że tylko  nieliczni niegodziwi szafują złem w reakcji na czyjąś dramatyczną sytuację. Na to błaganie nieme i to wyrażone słowami  złem odpowiadają ludzie okrutnicy, psychopaci, sadyści, skorzy do wykorzystywania nawet osób w opałach. Takich kwalifikuje się do uznania za niepożądanych w społecznościach.  Zło zawsze prędzej czy później się odsłania i jest zwalczane. By jego miejsce zajęło dobro. Taki porządek ludzkich spraw zawsze podtrzymywał i podtrzymuje rozwój społeczeństw, cywilizacji.

Dystans jest zdrowszy. Sprzyja wzajemnemu szacunkowi i rozwojowi dialogu i cennych wartości. Umiar nikogo nie razi, nie rani, nie krzywdzi. Ma jednak w sobie coś z maski ochronnej.

Japończycy mają ciekawy zwyczaj. Pytają: jak się ma pani, pana matka, 0jciec, a jak mąż, żona, siostra, brat, szwagier, zięć, dzieci, kuzynka, kuzyn, wuj, ciotka itd. Zapytani przez grzeczność o to samo (bo tego uczą swoją metodą), mają na wszystko odpowiedź afirmującą stan optymizmu dotyczący  rodziny: wspaniale, cudownie, znakomicie, bardzo dobrze, bez zmian − dobrze, zadowalająco… I podczas takiej rozmowy na ogół nie schodzi im z ust  słoneczny uśmiech i nie znikają wesołe iskierki w oczach.

Rozpacz. A kiedy płakaliśmy, rozpaczaliśmy z powodu poczucia osamotnienia, co stanowiło powód tej rozpaczy i tego stanu − rozłąka, rozczarowanie, nieodwzajemniona miłość niespełniona, doznane upokorzenia, tęsknota, nostalgia, poczucie odrzucenia, brak  z kimkolwiek wspólnoty idei, bycie samej, samemu w swoim domu?

Dzieci w piaskownicy. Są na ogół pod opieką dorosłych. A widać już w gromadce bawiących się pociech, że jedne  z nich uzgadniają ze sobą wspólną zabawę, wymianę łopatek, wiaderek, inne zaś pragną zastrzec tylko dla siebie jakąś część piaskownicy,  jeszcze inne zabierają zabawki mniej zdolnym do samoobrony. Te dzieci niezdolne do samoobrony, które w reakcji na zabraną im zabawkę jedynie płaczą i szukają pomocy opiekuna, przypominają obraz bezradnego dorosłego człowieka. Takim bywa samotny, chory, dobroduszny, ufny, naiwny, dobrze wychowany, wrażliwy. Jemu trudniej przychodzi zdobywać w życiu cokolwiek. Jest narażony na tych, którzy mu zabiorą, oszukają go, omamią, obśmieją, wyszydzą, zdradzą, wykorzystają.  Może wtedy post factum powoływać się na zasady, prawo itp.? Dlatego też nie można pozostawiać takich osób  samym sobie, gdy potrzebują wsparcia choćby zrozumieniem, obecnością, demonstracją, że nie są sami. To mówi nam etyka i zdolność do miłości, te głęboko w nas tkwiące moce dobroczynienia i niedozwalania na krzywdy. To właśnie te zdolności i moce wytworzyły prawo: humanitarne, pochylone nad człowiekiem i jego dobrami.

Samotność ma wiele imion i tyleż samo barw. Wiadomo, że doskwiera nie tylko brak obecności człowieka blisko, lecz  również brak rozmów, brak kontaktu, brak możliwości dzielenia się myślami, brak jakiegokolwiek sygnału od osoby, osób. Okazjonalne okazywanie pamięci bywa także tak odbierane, choć często mylnie, gdy kiedyś te kontakty były ożywione. A okazywana niechęć do kontaktów − to doprawdy bardzo  szczególny przejaw złych nastawień, relacji, wyobrażeń, nierzadko rezultat  wyjątkowo niedobrych doświadczeń, zranień, krzywd, niesprawiedliwości. Owocuje tak też  poczucie konieczności samoobrony.

 Tęsknota za człowiekiem ujawnia moc pragnienia wyjścia z samotności

Bez przejawów miłości, jej okazywania i bez tej nam okazywanej, doznawanej od innych, a zwłaszcza od osoby, którą wyróżniamy swoją miłością, przeżywamy dramat. Nie zawsze to okazujemy.

Towarzysz na co dzień. Wielu ludzi otwiera telewizor − i tam znajduje czyjeś życie, wieści o świecie. To jednak tylko napełnianie świadomości różnymi treściami, nie zaś prawdziwe własne życie.  Telemania bywa jedną z form niepokojących uzależnień w sytuacjach osób żyjących samotnie. Taka jedyna forma zainteresowania w ciągu dnia, polegająca na bierności…

Marzyć, kochać, być aktywnym, twórczym, kreatywnym, znaczy żyć pełniej. To jedna z podpowiedzi − antidotum na samotność. Pytania o samotność i jej uprzykrzenia gasną  jak niepyszne w odpowiedzi już na sam uśmiech…

Kwiaty a kwiaty.  Nieporównywalne jest podziwianie kwitnących bzów w reportażu telewizyjnym, na obrazie, fotografii − z dotykiem ich żywych, choćby w wazonie, a cóż dopiero w ogrodzie na bujnych krzewach, gdy rozsiewają ponętne aromaty i cieszą nie tylko  oczy, oczarowując swoimi barwami…

Stefania Pruszyńska



środa, 19 października 2016

 

 

Tegoroczna październikowa aura nie sprzyja rozwojowi grzybni w lasach Wielkopolski. W zielonej otulinie Obrzycka, miasta w województwie wielkopolskim (w latach 1975 – 1998 w województwie poznańskim), powiecie szamotulskim, położonego przy ujściu rzeki Samy do Warty, grzybów jadalnych nie było. Nawet niejadalne okazały się rzadkością. Na pociechę pozostał Adam Mickiewicz  z poetyckim opisem w „Panu Tadeuszu” pysznej bujnością obfitości dawnych borów.

Niedawna moja wyprawa do lasu koło Obrzycka, w którym pośród dominujących sosen wzrastają młodnikowe brzozowe i sosnowe zagajniki, dowiodła, że grzybów jadalnych tam darmo by szukać. Po drodze pojawiło się kilka blaszkowców kwalifikowanych jako niejadalne.

− Ani podgrzybków w sośninie, ani koźlaków w brzezinie. I sowy niedosiężne, tajemne… Osowiały? − myślałam, zawiedziona. Gołąbki i surojadki pewnie również poukrywane w owocnikach pod igliwiem czy mchami, których tutaj jest jeszcze sporo. Zielonki  we śnie w piaskach, a opieńki na pniach niewidzialne gołym okiem. Gdzież by tu marzyć o dorodnym borowiku, chociaż siedlisk przyjaznych temu szlachetnemu gatunkowi w tym miejscu nie brakuje. Na pociechę pozostał Adam Mickiewicz  z poetyckim opisem w „Panu Tadeuszu” pysznej bujnością obfitości dawnych borów.

Na fotografiach utrwaliłam za to urodę lasu i czerwonych muchomorów, znalezionych niemal cudem − taka posucha grzybowa, mimo nawilżonej niedawnymi deszczami ściółki… Wprawdzie internetowe atlasy grzybowych eldorado informowały o tym, że pokaźny wysyp  zaobserwowano gdzie indziej i dalej  − w okolicach Piły (miasto w województwie wielkopolskim, odleglejsze jednak od Poznania) czy w Krakowskiem,  lecz nie w pełni im dowierzałam. Widać było jednak, że o tej sytuacji miejscowi miłośnicy grzybnych łowów  mają pełne rozeznanie − w lesie ani żywej duszy, poza  dwiema paniami zażywającymi spaceru z pieskiem.

W tej podobrzyckiej leśnej krainie, w której do woli  można się rozkoszować czystym powietrzem nasyconym aromatami, specyficznymi dla każdej pory roku, swoiście powabnymi jesienią,  nie mniej niż całkowity brak grzybów jadalnych zaskoczył mnie tutejszy zwyczaj zawiadamiania − na kartce przyklejonej na brzozie rosnącej tuż przy szosie.  Elektrownia użyła − i pewnie nie od dziś  używa − tego sposobu do zakomunikowania mieszkańcom przyleśnych siedzib, kiedy  nastąpią przerwy w dostawie prądu.

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska



Magia ochronna towarzyszyła naszym przodkom w każdej dziedzinie życia, od narodzenia aż do śmierci. Świadczą o tym odkrywane przez archeologów amulety, kości i inne przedmioty, znajdowane w fundamentach domów, wałów czy na cmentarzach słowiańskich – przekonuje archeolog, dr Joanna Wawrzeniuk.

„Dawny, magiczny sposób myślenia,  ma wiele wspólnego ze zjawiskiem określanym przez jako religijność typu ludowego. Mimo postępów chrystianizacji ślady dawnych wierzeń Słowian wplecione zostały trwale w religijny cykl obrzędowy, które obecne były jeszcze do niedawna w społecznościach wiejskich, obecne są również w zjawisku określanym jako urok” –wyjaśnia w rozmowie z PAP dr Joanna Wawrzeniuk z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, która przyjrzała się duchowości Słowian zamieszkujących obecnie tereny Polski od VII do XIII w.

Wszechobecny strach był głównym motorem działań o charakterze ochronnym – przekonuje badaczka. Stąd Słowianie powszechnie stosowali różnorodne zabiegi związane z magią ochronną, określaną jako apotropaizm.

„Zaskoczyło mnie to, że czynności apotropaiczne towarzyszyły Słowianom przez całe życie – od narodzin aż do śmierci przy każdej mniej lub bardziej ważnej uroczystości związanej z obrzędowością rodzinną i doroczną. Działania apotropeiczne stosowano również w codziennych czynnościach domowych i rzemieślniczych”  mówi dr Wawrzeniuk.

Przed różnymi formami zła chronić miały specjalnie przygotowane amulety, ale w zasadzie każdy przedmiot odpowiednio spreparowany i przygotowany mógł pełnić tę funkcje –  zaznacza archeolog.

Amulety miały chronić ludzi. Natomiast w obrębie domostw, bądź pod nimi Słowianie składali ofiary zakładzinowe. „Były one wyrazem troski o przyszły dom i jego mieszkańców” – mówi archeolog.

Z dzisiejszego punktu widzenia ofiary te mogą jednak zaskakiwać. Przykładowo w Gdańsku pod podłogą domu mieszkalnego złożono szkielet niemowlęcia lub przedwcześnie urodzonego dziecka. W innych przypadkach archeolodzy odkrywali same czaszki ludzkie lub zwierzęce. Możliwości udobruchania złych demonów było sporo – wynika z badań dr Wawrzeniuk, bo czasem pod posadzką archeolodzy odkrywają naczynia, które – jak przypuszczają – pierwotnie wypełnione były pokarmem. Ten przeznaczony miał być dla demonów, tak by nie niepokoiły mieszkańców chaty.

„Apotropaiczne skutki można było osiągnąć jedynie po wypowiedzeniu stosownych zaklęć przed odpowiednią osobę we właściwym czasie” – zaznacza dr Wawrzeniuk. Mogli być to kapłani, czarownicy lub wróże.

Po śmierci niebezpieczeństwo dla żywych stanowił zmarły i jego duch. Przed nim chroniono się składając ofiary na grobie w sposób cykliczny – dzięki temu zmarły nie miał powodu, by szkodzić krewnym. Badaczka zaznacza jednak, że śmierć zaczynała się wcześniej - jeszcze przed fizycznym zgonem. Z danych etnograficznych wynika, że wierzono w zwiastuny śmierci w postaci m.in. wycie psa z pyskiem skierowanym w dół czy niewytłumaczalne odgłosy w domu.

Początkowo Słowianie praktykowali ciałopalenie. Z czasem odeszli od tego zwyczaju na rzecz inhumacji – do X do XI w. na terenie obecnej Polski, pod wpływem postępującej chrystianizacji, praktykowano oba rytuały.

Spopielonych zmarłych składano w kurhanach. „Konstrukcjom kamiennym i drewnianym przypisywano funkcję magiczną, ponieważ stanowiły symboliczne zamknięcie grobu, a tym samym odgradzały zmarłego od świata żywych, chroniły przed dostępem złych mocy, stanowiąc skuteczną do ich izolację” – przekonuje ekspertka. Z czasem, wraz z coraz większymi wpływami chrześcijaństwa zmarłych zaczęto składać na płaskich cmentarzach. Długo pozostał jednak zwyczaj obudowywania grobów, czy to drewnem czy kamieniami – w ten sposób chciano odizolować zmarłego od świata żywych, w obawie przed ich powrotem do świata żywych. W grobach – podobnie jak we wcześniejszych wiekach – wraz z zmarłym umieszczano amulety.

Przestrzeń to kolejna kategoria, którą Słowianie bardzo chcieli zrozumieć i okiełznać, czego dawali swój wyraz w działaniach magicznych. „Potwierdzeniem tego były stosowane we wczesnym średniowieczu ofiary pod wałami grodów. Podobne zabiegi stosowano też na skrzyżowaniach dróg, na granicy osady czy pól” – wylicza dr Wawrzeniuk.

Dr Joanna Wawrzeniuk przyjrzała się jednemu z aspektów myślenia magicznego, korzystając z różnorodnych źródeł – danych płynących z wykopalisk, które zestawiła z treścią kronik i kazań z epoki. Skorzystała też z opracowań etnograficznych z k. XIX i pocz. XX w. Swoje wnioski opublikowała w książce „Magia ochronna Słowian we wczesnym średniowieczu na ziemiach polskich”, która ukazała się w tym roku nakładem wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

szz/ agt/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl



wtorek, 18 października 2016

„Myślę o sobie przede wszystkim jako o poecie, dopiero później muzyku. Żyłem jak poeta i umrę jak poeta” powiedział  Bob Dylan w jednym z wywiadów i powtórzył to kilkakrotnie. Teraz wiele się  pisze i mówi o milczeniu Boba Dylana  po przyznaniu jemu przez Szwedzką Akademię literackiej Nagrody Nobla. To milczenie jest przyjmowane z wielkim zastanowieniem czy raczej zdziwieniem.  

Artysta nie podejmuje kontaktu,  unika mediów, ani słowem nie wspomniał o nagrodzie  podczas ubiegłoczwartkowego koncertu w Las Vegas, gdy wiadomość o nagrodzie mogła być mu już znana. W Szwedzkiej Akademii szok nie mija, bowiem nadal  jej przedstawiciel  Per Waestberg  i  sekretarz  Sara Danius  nie zdołali pokonać muru, za którym ukrył się Dylan. Ledwie co nadkruszyli  go kontaktem z menedżerem artysty.  

Spekulacje nad  postawą  Boba Dylana, a właściwie Roberta Allena Zimmermana (gdyż pod takim imieniem i nazwiskiem odnotowano jego urodziny)    ignoruje Nagrodę Nobla, a może  reaguje  w tak swoisty sposób  wieńczy  na razie  domniemanie, że jednak 10 grudnia odbierze ją podczas uroczystej gali, bowiem nie złożył  dotąd żadnego oświadczenia  o  odmowie przyjęcia tego lauru.  

Życzenia złożył artyście   prezydent Barack Obama. W oficjalnej witrynie Boba Dylana także nadal  panuje cisza o laurze noblowskim.  Na tłumnie zaś wizytowanych przez zaciekawionych czy miłośników jego sztuki dwóch portalach społecznościowych  aż roi się od gratulacji. To sygnały nadal słane jedynie w jedną stronę.  Administrator jednego z tych portali udostępnił  natomiast gratulacje prezydenta Baracka Obamy  dla Boba Dylana.

Najświeższa nowina – o sprzedaży dorobku Boba Dylana. Na  Facebooku na stronie The Bob Dylan archive” dzisiaj znalazłam post z publikacją z „New York Post” z 16 października pt. „Meet the Man in charge of Bob Dylan treasure trove”. Autor tego  doniesienia prasowego Christy Smith-Sloman ujawnia, że w marcu tego roku składający się z 6000  części  dorobek artystyczny Boba Dylana (liryczne rękopisy, notebooki, szpule filmowe, korespondencja i inne) został zakupiony od niego przez University of Tulsa i George Kaiser Family Foundation za nieujawnioną sumę. Nadzoruje tę kolekcję od maja br. Michael Chaiken, zapalony fan Boba Dylana. W publikacji wspomina się, że przekazane pod nadzór Chaikena dobra artystyczne zostały najpierw umieszczone w komorze lodowej w temperaturze minus 2o stopni Celsjusza, by je  odkazić   dla lepszej ich ochrony przed zniszczeniami wywoływanymi przez mikroby.

Stefania Pruszyńska



sobota, 15 października 2016

 

 

Amerykanin Bob Dylan został laureatem tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za „tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni” – ogłosiła w czwartek Akademia Szwedzka. „Literacka Nagroda Nobla dla Boba Dylana jest absolutnie zasłużona. Świetnie, że to się stało. Od dwóch lat się o tym mówi, ale czekałem na to dużo dłużej”  stwierdził  w rozmowie z dziennikarzem PAP muzyk Muniek Staszczyk, lider zespołu T.Love.

„Bob Dylan – kontynuował Staszczyk  w znaczący sposób wpłynął na całą kulturę amerykańską i najważniejszych twórców muzyki popularnej, w tym np. na Beatlesów, którzy zaczęli śpiewać piosenki o czymś konkretnym dopiero wtedy, kiedy poznali Dylana”.  I dodał:  „Wcześniej Beatlesi śpiewali tylko rzeczy pokroju: »She loves you«”. Ocenił również: „Dylan wyprzedza o wiele długości wszystkich tekściarzy i poetów, mógłby być dla nich wzorem. Nie ma innego twórcy w obrębie muzyki rockowej i pop rockowej oraz całej kultury popularnej, który mógłby tę nagrodę dostać”.

Staszczyk przypomniał też, że: „Inspiracje w twórczości Dylana są szczególnie szerokie: „kultura żydowska, chrześcijańska, literatura klasyczna, Szekspir, Dostojewski, Rimbaud, cała tradycja Dzikiego Zachodu”.  

A podsumowując, podkreślił: „Nobel dla Dylana jest jednak wciąż nagrodą literacką, nie muzyczną. Nie ma takiego muzyka, któremu należałoby się to wyróżnienie. Dylan to poważny twórca literatury. Ma ogromny dorobek, stworzył mnóstwo świetnych tekstów. Żeby je poznać, trzeba spędzić nad nimi naprawdę dużo czasu. Trzeba być erudytą, żeby je w pełni zrozumieć”. 

(oredGAI)

wk/Źródło: Kurier PAP - www.kurier.pap.pl


Liryk różany 1, Stefania Pruszyńska


poniedziałek, 10 października 2016

 

W niedzielę wieczorem zmarł Andrzej Wajda, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów. Jego ostatni film to „Powidoki”. W ostatnim czasie reżyser chorował; wiadomo, że kilka dni temu trafił do szpitala.

Wajda był jednym z najwybitniejszych polskich twórców filmowych. Współtworzył kino moralnego niepokoju, był wielokrotnie nagradzany za zasługi dla rozwoju kinematografii; w 2000 roku dostał Oscara za całokształt twórczości. Jego dorobek życia nagrodzono także Złotym Lwem i Złotym Niedźwiedziem. W swoim dorobku ma również m.in. Złotą Palmę, Europejską Nagrodę Filmową „Felix” i japońską nagrodę Kyoto.

Wyreżyserował kilkadziesiąt filmów; do najbardziej znanych należą „Popiół i diament”, „Popioły”, „Ziemia obiecana” (nominowana do Oscara 1975 w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny), „Człowiek z marmuru”, „Panny z Wilka” (nominacja ‘79), „Człowiek z żelaza” (nominacja ‘81), „Pan Tadeusz”, „Katyń” (nominacja z 2007 roku) oraz „Wałęsa. Człowiek z nadziei”.

Andrzej Wajda otrzymał także wiele odznaczeń państwowych, w tym to najważniejsze, czyli Order Orła Białego. Był również laureatem zagranicznych orderów; uhonorowały go m.in. rządy Bułgarii, Francji, Włoch, Węgier czy Japonii.

Jego ostatni film to „Powidoki”.  Zrobiłem film o wydarzeniach z przeszłości, który mówi, że ingerowanie w sztukę to nie jest zadanie dla władzy. Od tego, by zajmować się sztuką, są artyści, a nie władza. Jeśli sytuacja jest taka, w której ważny jest głos artystów, społeczeństwo ten głos zrozumie i przyjmie taką sztukę, jaką artyści robią. Nie ma powodu, aby ją sztucznie upolityczniać mówił reżyser. 

A jednak liczy się całość dzieła!!! Całość życia... Na mojej ścianie fb, zamiast spodziewanego hejtu na temat Wajdy, którego wybory i zachowania pod koniec życia dla bardzo wielu były bolesne, irytujące i nie do przyjęcia wspomnienia jak bardzo my wszyscy: pokolenie ludzi mających dziś 40 - 50 - 60 lat jak bardzo my wszyscy jesteśmy z niego i jego filmów. Jak wiele wspomnień i uczuć z nimi wiążemy. A każdy pamięta i lubi co innego...  napisała w niedzielę w nocy Agnieszka Romaszewska.

Bardzo, bardzo zła wiadomość. To jest jeden z tych końców świata w filmie, których trudno uniknąć, ale których nie sposób przetrwać bez łez napisał na Facebooku krytyk filmowy Tomasz Raczek.

Nie było wybitniejszego poety kina w historii polskiego filmu niż Andrzej Wajda. To dobrze, że trzy tygodnie temu na festiwalu w Gdyni zdążył jeszcze się przekonać, jak bardzo był przez swoich widzów szanowany i kochany. Na stojąco! Za wszystkie filmy  te genialne, i te które z różnych powodów nie wyszły tak, jak miały wyjść  dziękuję Panie Andrzeju! dodał Raczek.

wk/Kurier PAP

Źródło: Kurier PAP - www.kurier.pap.pl


Fot.: AZ (red. GAI i PAI)



niedziela, 09 października 2016

 

 

1 października 1881 roku urodził się William Edward Boeing, amerykański przemysłowiec, konstruktor lotniczy i pilot, uważany za jednego z pionierów lotnictwa, założyciel Boeing Company. Zmarł 28 września 1956 roku; 1951 roku odbyła się inauguracja pierwszego roku akademickiego w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie; 1962 roku wystartowała pierwsza sonda marsjańska Mars 1, wystrzelona przez ZSRR. 

2 października 1413 roku zawarto unię horodelską potwierdzającą ścisły związek między Litwą i Polską; 1795 roku Rosja i Austria zawarły ugodę z Prusami w sprawie udziału tego kraju w III rozbiorze Polski; 1926 roku powstał rząd Józefa Piłsudskiego; 1944 roku w nocy z 2 na 3 października podpisano honorowy akt o kapitulacji powstania warszawskiego.

3 października 1996 roku Wisława Szymborska otrzymała literacką Nagrodę Nobla.

4 października 1582 roku wprowadzono kalendarz gregoriański; 1704 roku Stanisław Leszczyński (ur. 20 października 1677 we Lwowie, zm. 23 lutego 1766 w Lunéville), wywodzący się z wielkopolskiego rodu herbu Wieniawa, został koronowany na króla Polski podczas nawały szwedzkiej. Panował 5 lat, wygnany z Polski, ponownie został królem elektorem, a ostatecznie objął Księstwo Lotaryngii i Baru, w którym dał się poznać jako dobry mecenas sztuki. Pisarz polityczny, filozof i tłumacz. Autor wielu dzieł, które podpisywał pseudonimami i kryptonimami. Przed koronacją na króla w 1699 roku został wojewodą poznańskim; 1741 roku w Hołoskowie koło Otyni urodził się Franciszek  Karpiński, polski poeta, dramatopisarz, pamiętnikarz, tłumacz i publicysta, moralista, twórca i główny przedstawiciel nurtu sentymentalnego w polskiej liryce. Stworzył: sielanki („Laura i Filon”), wiersze miłosne („Do Justyny”. „Tęskność na wiosnę”), dumy, elegie, wiersze patriotyczne, np. „Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta”, „Pieśń dziada sokalskiego”, znane dotąd i śpiewane pieśni religijne, m.in.: „Kiedy ranne wstają zorze” („Pieśń poranna”), „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, „Bóg się rodzi – moc truchleje” („Pieśń o Narodzeniu Pańskim” polonez), komedię łzawą „Czynsz”, tragedię „Bolesław III”, rozprawę „O wymowie w prozie albo wierszu”. Przetłumaczył „Psałterz Dawida”, „Ogrody Delille’a” i napisał autobiografię „Historia mego wieku i ludzi, z którymi żyłem” (1801-1822, wyd. 1844 r.). Zmarł 16 września 1825 r. w Chorowszczyźnie koło Wołkowyska. Grób poety znajduje się na cmentarzu przykościelnym byłego kościoła i klasztoru misjonarzy w Łyskowie, w obwodzie prużańskim na Białorusi i ma kształt wielokrotnie zmniejszonej wiejskiej chaty; 1947 roku zmarł Max Karl Ernst Ludwig Planck (urodzony 23 kwietnia 1858 w Kilonii), fizyk niemiecki, autor prac z zakresu termodynamiki, promieniowania termicznego, energii, dyspersji, optyki, teorii względności, a przede wszystkim teorii kwantów. W roku 1889 odkrył stałą Plancka, co dało początek mechanice kwantowej; 1957 roku o godzinie 19.28 czasu GMT w ZSRR została wystrzelona pierwsza sonda kosmiczna – Sputnik 1.

5 października 1864 r. urodził się Louis Lumiere, francuski chemik, jeden ze słynnych braci Lumiere – pionierów światowej kinematografii, którzy w 1895 skonstruowali kinematograf i 28 grudnia w Salonie Indyjskim przy bulwarze Kapucynów w Paryżu zorganizowali pierwszą publiczną projekcję filmu; 1868 roku Sejm Krajowy dla Galicji uchwalił we Lwowie akt prawny dotyczący ochrony świstaka i kozicy w Tatrach „Ustawa względem zakazu łapania, wytępienie i sprzedawania zwierząt alpejskich, właściwych Tatrom, świstaka i dzikich kóz”. Była to jedna z pierwszych na świecie ustawa o ochronie gatunkowej zwierząt; 1939 roku  rozstrzelano 39 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku; 1983 roku Lech Wałęsa został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla; 2016 roku minęła 1. rocznica śmierci  Henninga Mankella (urodzonego 3 lutego 1948 r. w Sztokholmie, zmarłego w Göteborgu) szwedzkiego pisarza, dziennikarza, reżysera i autora scenariuszy filmowych i sztuk teatralnych,  laureata m.in.: Nagrody Astrid Lindgren (1996 r.), Medalu Nilsa Holgersona (1991 r.) Europejskiej Nagrody Literatury Kryminalnej „Rippel Award”, którą otrzymał w 2009 roku.

6 października 1788 roku otwarto Sejm Czteroletni. 7 października 1885 roku w Kopenhadze urodził się Niels Henrik David Bohr, duński fizyk, laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki w roku 1922 za opracowanie teorii budowy atomu. Jego prace naukowe przyczyniły się do zrozumienia budowy atomu oraz rozwoju mechaniki kwantowej. Zmarł 18 listopada 1962 roku; 1918 roku Rada Regencyjna ogłosiła niepodległość Polski; 1944 roku w obozie Auschwitz-Birkenau wybuchł  największy w historii obozu bunt. Zginęło 451 więźniów.

8 października 1974 roku zmarł Marian Falski, polski pedagog, działacz oświatowy, autor najpopularniejszego polskiego elementarza. Pierwsze wydanie „Elementarza” ukazało się w roku 1910 i zrewolucjonizowało metodykę nauki czytania w Polsce; 2007 roku zmarł w warszawskim szpitalu Zdzisław Aleksander Peszkowski herbu Jastrzębiec (ur. 23 sierpnia 1918 w Sanoku)  – polski prezbiter katolicki, doktor filozofii, kapelan Jana Pawła II, harcmistrz, podchorąży kawalerii Wojska Polskiego II RP, rotmistrz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, kapelan „Rodzin Katyńskich” i pomordowanych na Wschodzie, Kapelan Naczelny ZHP pgK, patron honorowy Hufca ZHP Ziemi Sanockiej. 26 stycznia 2006 Sejm RP przez aklamację przyjął uchwałę popierającą kandydaturę ks. Zdzisława Peszkowskiego do pokojowej Nagrody Nobla (inicjatorką powołania komitetu zabiegającego o to była Teresa Walewska-Przyjałkowska, wniosek złożyły władze miasta Sanoka). „Ksiądz Prałat Peszkowski przez lata prowadził w Polsce i na forum międzynarodowym niezwykle owocną akcję na rzecz zachowania pamięci i uświadomienia opinii międzynarodowej faktu zbrodni katyńskiej, jako bezprecedensowego mordu popełnionego przez Związek Radziecki na internowanych polskich oficerach. (...) Jednocześnie Ksiądz Prałat — były więzień sowiecki i niedoszła ofiara Katynia od lat działa w duchu przebaczenia i pojednania polsko-rosyjskiego” – głosiła uchwała Sejmu. Podczas debaty o Katyniu, ks. Peszkowski wielokrotnie przywoływał  słowa z tytułowej strony ostatniej książki Jana Pawła II pt. „Pamięć i tożsamość”: „Przebaczamy, ale nie zapominamy”. Ks. prałat Zdzisław Aleksander Peszkowski,   zgodnie z wolą metropolity warszawskiego abp Kazimierza Nycza,  16 października 2008 r. spoczął w krypcie w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Na inskrypcji nagrobnej widnieje harcerskie pozdrowienie „Czuwaj!”.

9 października 1604 roku Gwiazda Keplera została zauważona w Drodze Mlecznej; 1936 r. urodziła się w Warszawie Agnieszka Osiecka, polska poetka, pisarka, reżyser teatralny i telewizyjny, dziennikarka. Znana autorka  około 2 tysięcy tekstów piosenek, które wydano w tomach: „Kolory” (1963 r.), „Wyszłam i nie wróciłam” (1969 r.),  „Listy śpiewające” (1971 r.), „Sztuczny miód” (1977 r.), „Żywa reklama” (1985 r.), „Śpiewające piaski” (1989 r.), „Opisanie szopki” (1991 r.). W 2004 r. Polskie Wydawnictwo Muzyczne  Wielkiego rozpoczęło wydawanie „Wielkiego śpiewnika Agnieszki Osieckiej”, w którym pomieszczono ok. 500 piosenek. Wydane zostało 10 tomów tego śpiewnika,  ostatni  –  w 2009 roku. Jest autorką scenariusza widowiska muzycznego „Niech no tylko zakwitną jabłonie”, który miał  prapremierę w Teatrze Ateneum w Warszawie w reżyserii Jana Biczyckiego w 1964 r. i w tym samym roku zdobył główną nagrodę na Festiwalu Polskiej Dramaturgii Współczesnej. Pisała także opowiadania: „Biała bluzka”, którą zaadaptowała Krystyna Janda, książki fabularne, m.in. „Czarną wiewiórkę”, „Salon gier”, „Szpetni czterdziestoletni”, „Na początku był negatyw”, „Rozmowy w tańcu”, dla dzieci i młodzieży, w tym: „Dzień dobry Eugeniuszu”, „Wzór na diabelski ogon”, „Ptakowiec”, „Szczególnie małe sny”, „Dixie – opowiadanie, na którym oparto serial animowany, a także  sztuki teatralne, adaptacje Singera: „Sztukmistrz z Lublina”, „Wilki”, „Darcie pierza”. W 1985 roku prowadziła dziennik, dedykowany Adamowi Michnikowi, skazanemu na 3 lata więzienia, ta książka „Na wolności. Dziennik dla Adama” ukazała się w 2008 r. W 1995 zakończyła pracę nad librettem do opery dziecięcej „Pan Marimba”, której premiera odbyła się dopiero po jej śmierci. Agnieszka Osiecka  zmarła 7 marca 1997 r. w Warszawie. W uznaniu wybitnych zasług dla kultury polskiej została pośmiertnie w 1997 roku  odznaczona przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski; 1980 roku Czesław Miłosz został laureatem literackiej Nagrody Nobla.

10 października 1881 roku ukazała się ostatnia książka Darwina: „O tworzeniu się gleby w następstwie działania dżdżownic oraz obserwacje nad ich zachowaniem się”. 11 października 1919 roku uroczyście otwarto Uniwersytet Wileński;1996 r. zmarł prof. Stanisław Tołpa, polski botanik i torfoznawca (urodzony w 1901 r.).12 października 1492 roku Krzysztof Kolumb dopłynął do archipelagu Bahamów. Jest to też oficjalna data odkrycia Ameryki. 13 października 54 roku nowym cesarzem rzymskim został Neron. 

14 października 1773 roku powstała Komisja Edukacji Narodowej. 18 października 1931 roku zmarł Thomas Alva Edison (urodzony 11 lutego 1847 r.), jeden z najbardziej znanych i twórczych wynalazców na świecie. W jego laboratoriach powstało około 5000 patentów, z których 1093 wystawionych jest na jego nazwisko. Jest też założycielem prestiżowego czasopisma naukowego „Science” (1880); 1886 roku w Warszawie urodziła się Helena Boguszewska (zm. 1978 r.), polska pisarka, autorka m.in. powieści psychologicznej „Całe życie Sabiny”.

19 października 1595 roku rozpoczęła się bitwa pod Cecorą pomiędzy wojskami polskimi dowodzonymi przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego a turecko-tatarskimi; 1928 roku oficerską Szkołę Marynarki Wojennej w Toruniu przemianowano na Szkołę Podchorążych Marynarki Wojennej. 20 października 1655 roku w Kiejdanach książę Janusz Radziwiłł zerwał unię Litwy z Koroną i podpisał pakt, wiążący Wielkie Księstwo Litewskie ze Szwecją; 1876 roku w Łankieliszkach urodził się Józef Albin Herbaczewski, Juozapas Albinas Herbačiauskas – poeta litewski piszący po litewsku i po polsku, twórca litewskiego ekspresjonizmu, a także dramaturg, krytyk literacki, publicysta i tłumacz. Stworzył groteskowy, ekspresjonistyczny dramat „Potępienie” (1906 r.) i zbiory esejów: „I nie wódź nas na pokuszenie...”, „Szkicowane wizerunki dusz współcześnie wybitnych na tle myśli dziejowej” (1911 r.) oraz  „Amen. Ironiczna nauka dla umysłowo dojrzałych dzieci” (1914 r.). W twórczości podjął  się  ostrej krytyki „obłędu antyreligijnego” wyrażającego się modą na  okultyzm  i satanizm, którym przeciwstawiał filozofię i myśl chrześcijańską. Doceniał  i akcentował także edukacyjne walory i funkcje sztuki. Był surowym krytykiem literackim stosującym pamflet w prezentacji swoich poglądów.  Tematykę jego publicystyki  zdominowało ważne dla niego pojednanie i zbliżenie polsko-litewski, czemu dawał wyraz m.in. w książkach takich, jak:  „Odrodzenie Litwy wobec idei polskiej” (1905 r.), „Głos bólu. Sprawa odrodzenia narodowego Litwy w związku ze sprawą wyzwolenia narodowego Polski” (1912 r.). Józef Albin Herbaczewski zmarł  3 grudnia 1944 roku  w Krakowie, 1891 roku urodził się James Chadwick, brytyjski fizyk i odkrywca neutronu. Zmarł w 1974 roku.

21 października 1833 roku urodził się Alfred Bernhard Nobel, przemysłowiec i naukowiec szwedzki, wynalazca dynamitu i fundator Nagrody Nobla. Zmarł 10 grudnia 1896 w San Remo; 1846 roku urodził się Edmondo De Amicis, włoski pisarz i dziennikarz, reportażysta, znany autor „Serca” (zm. 1908 r.); 1921 r. w Radomsku urodził się Tadeusz Różewicz (zmarł 24 kwietnia 2014 r.  we Wrocławiu), polski poeta, dramaturg, prozaik i scenarzysta, członek Wydziału VI Twórczości Artystycznej Polskiej Akademii Umiejętności. Autor wielu tomów poezji oficjalnie zadebiutował  „Niepokojem”  (1947 r.), a później stworzył m.in.: „Formy”,  „Zieloną różę” (wiersze wydane razem z dramatem Kartoteka w 1961 r.) „Zawsze fragment. Recycling”, „Matka odchodzi” (Nagroda Literacka „Nike” w 2000 r.), „Szara strefa”, „Wyjście”, „Nauka chodzenia. Gehen lernen”,  „To i owo”. Dramaty jego pióra to: „Kartoteka” (1960 r.), „Grupa Laokoona” (1962 r.), „Świadkowie albo Nasza mała stabilizacja” (1964 r.), „Wyszedł z domu” (1965 r.), „Stara kobieta wysiaduje” (1969 r.), „Na czworakach” (1972 r.), „Białe małżeństwo” (1975), „Śmierć w starych dekoracjach” (1979 r.), „Do piachu” (1979 r.), „Pułapka” (1982 r.), „Kartoteka rozrzucona” (1997 r.) (w finale Nagrody Literackiej Nike 1998 r.), „Palacz” (1997 r.). Pisał scenariusze filmowe ze Stanisławem Różewiczem i Kornelem Filipowiczem. Laureat bardzo wielu nagród, w tym: Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta za „twórczość całego życia” (1999 r.), Nagrody Literackiej „Nike” (2000 r.) za tom poetycki „Matka odchodzi” (1999 r.). W 1968, w połowie lat 70. i na początku lat 80. Tadeusz Różewicz był kandydatem do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (nagrodę tę wówczas przyznano Czesławowi Miłoszowi).

22 października 1770 roku konfederacja barska ogłosiła detronizację Stanisława Augusta Poniatowskiego. 

23 października 1817 r. zmarł Pierre Larousse, francuski pisarz, gramatyk, leksykograf i wydawca (urodzony w 1875). Jest twórcą monumentalnego, 15-tomowego słownika encyklopedycznego „Grand dictionnaire universel du XIX siecle”; 1944 roku utworzono Uniwersytet Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. 24 października 1632 roku urodził się Antonie van Leeuwenhoek, holenderski przyrodnik, uważany za twórcę mikroskopu. Jako pierwszy człowiek zobaczył ludzki plemnik. Przypisuje się mu także opisanie wielu struktur anatomicznych i organizmów, a także odkrycie bakterii i obalenie teorii samorództwa; 1795 roku Rosja, Prusy i Austria podpisały akt trzeciego rozbioru Polski. 

25 października 1881 r. w Maladze (Hiszpania)urodził się Pablo Ruiz Picasso hiszpański malarz, rzeźbiarz, grafik i ceramik. Jeden z najwybitniejszych artystów XX wieku, twórca kubizmu (zm. w Mougins, Francja, 1973 r.). 26 października 1977 roku odnotowano ostatni naturalny przypadek ospy prawdziwej na świecie. W 1980 WHO uznało ją za całkowicie wytępioną ze środowiska; 1983 roku zmarł Alfred Tarski, polski matematyk, jeden z najwybitniejszych logików wszech czasów. Zajmował się on wieloma dziedzinami matematyki – m.in. teorią mnogości, algebrą, metamatematyką, a także logiką i filozofią. Jest współtwórcą tzw. paradoksu Banacha-Tarskiego, definicji prawdy i teorii modeli. 27 października 1916 roku  urodził się w Łodzi Kazimierz Brandys (zm. 11 marca 2000 r. w Paryżu), powieściopisarz, eseista, publicysta. 28 października 1914 roku urodził się Jonas Salk, amerykański naukowiec, odkrywca szczepionki przeciwko polio; 1954 roku założono parki narodowe: Babiogórski, Tatarzański i Pieniński; 1975 roku zmarł Gustav Ludwig Hertz, niemiecki fizyk, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki.

31 października 1451 roku według większości źródeł urodził się Krzysztof Kolumb (inne źródła podają datę 25 sierpnia). Zmarł w 1506 roku; 1517 roku Marcin Luter na drzwiach kościoła w Wittenberdze wywiesił  95 tez.

Opracowali: Stefania Pruszyńska, Jan Miłek 

Informacje wieloźródłowe, m.in. z: serwisu Nauka w Polsce - www.naukawpolsce.pap.pl, Wikipedii

Ilustracja graficzna: Grafileksonia III, Stefania Pruszyńska (maj 2016 r.). Wszelkie prawa zastrzeżone


 

 

środa, 05 października 2016

W Czarnym Proteście w sobotę i w poniedziałek w Polsce z kobietami wielu pokoleń protestowali mężczyźni w różnym wieku. Nie zrzeszeni i z różnych oddolnych inicjatyw obywatelskich, a także istniejących partii, stowarzyszeń, formacji wolnościowych, anarchistycznych i walczących o prawa mniejszości. Hasła tego protestu pozostały silnym jego obrazem: „Moje ciało, mój wybór”, „Kobieta to nie inkubator”, „Dziecko z miłości, nie z przymusu, nie ze złości…”, „Nie ma zgody na takie metody”, „Chroniąc życie matki, chronię każde życie”, „Ewoluujmy”, „Przyszłam, bo mam rozum”, „Stop dla zakazu aborcji”, „Tak dla wyboru kobiet”, „Żyję, kocham, wybieram”, „Wiedza to nie grzech”, „Chcemy lekarzy, a nie misjonarzy” (skandowane podczas manifestacji w Poznaniu), „Martwa rodzić nie będę”... O swoim uczestnictwie w tym proteście lub o samym proteście przypadkowi, nieznani przekazywali swoje  krótkie opinie bądź wybierali zdawkowe odpowiedzi  czy milczenie...  

Student wyjaśnił: „Nie chcę żyć w takiej Polsce,  w której ludzie nie mający nic wspólnego ze związkiem z kobietą uzurpują sobie prawo do decydowania o jej życiu i życiu dzieci. Jestem przeciwny aborcji, lecz jestem za ludzkim, świeckim i na odpowiednim poziomie wiedzy medycznej prawem, gdy  dotyczy zdrowia i życia ludzkiego. To wspólna sprawa kobiet i mężczyzn”.

Starsza kobieta: „Właściwie to gdzieś  w sobie cały czas się boję, że znów będą nas pałować jak za czasów komuny. Teraz za to, że się bronimy i walczymy przeciwko nieprzemyślanej ustawie, nie skonsultowanej z lekarzami o odpowiedniej wiedzy, przez to groźnej, bo ze skutkami nawet nie do przewidzenia. Ale ta manifestacja  nie do końca była taka, jak chciałabym, żeby była.  Nie podobały mi się  prymitywne okrzyki”.

Inna kobieta: „Wolę zatrzymać dla siebie, co dokładnie myślę. Wiadomo, że to nie żarty i że to wszystko w jedną czy drugą stronę nie jest odpowiednie. Jednak mam  prawo walczyć o dobre prawo. Takie, które mnie wreszcie zauważy”.

Jeszcze inna: „Porządni ludzie nie mają takich problemów. Nie wiadomo jednak, co może się kobiecie zdarzyć. Czytałam ten projekt. Żenujące, że w Sejmie nie ma ekspertów, wychwyciliby od razu, że to knot prawny. Z tej strony już tak to wygląda. A co do reszty... brak słów. Więzienia za nasze pieniądze trzeba by rozbudować, bo na przykład wzrosłaby od razu statystyka samosądów na niechcianych ojcach. Kobieta osierocona w dramacie –  to nie do przełknięcia dla środowiska prawniczego i społeczeństwa myślącego w kategoriach  humanizmu”.  

„Byłem z koleżankami na manifestacji, bo trzeba okazać kobietom solidarność w walce o prawo do życia, czyli przeciwko narażaniu życia  kobiet drogą stanowionego prawa. Zresztą te projekty ustaw: zaostrzającej przepisy o aborcji i ustawy o in vitro nie dotyczą tylko kobiet, lecz nas wszystkich”  wyznał trzydziestolatek dzień po strajku kobiet.

Kobieta w średnim wieku: „Dlaczego nie broni się tak samo kobiety jak dziecka? Dlaczego mamy  patriarchat nadal w domach i w pracy? Nie zgadzam się jednak na leki wywołujące poronienie. Jestem praktykującą chrześcijanką”. 

Nastolatka: „Byłam tam za moją najstarszą siostrę. Siostra bała się stracić pracę. Nie chcieli jej zwolnić na strajk. Mówiła, że wszyscy jesteśmy zastraszani w Polsce. A ja chciałam jej udowodnić, że mnie nikt nie zastraszy, bo demonstracja jest legalna”.  A gdy zapytałam:  Jak ta manifestacja podobała się tobie? – odpowiedziała: „Średnio”. – A dlaczego średnio? „Bo nie było tam ze mną mojej siostry” – wyjaśniła.

Jedna z kobiet przypadkowo zapytanych w innym odległym miejscu, od razu odpowiedziała: „O, nie, nie! Czarny Protest… W żadnym razie nie popieram!”. – A wie Pani coś o tym? „Tak, wiele wiem. Domyślam się, raczej się obawiam, że tak naprawdę chodzi znów o manewry polityczne! W ogóle to jestem katoliczką  i nie wyobrażam sobie... Przepraszam, chcę to jeszcze bardzo przemyśleć,  zastanowić się, bo to za trudne”.  

„Wolę swoje zdanie, wiem, co myślę i co odczuwam” – w tym duchu mówiło sporo zapytanych. Podobnie wielu pytanych o opinię o samym strajku stwierdzało: „Kochamy życie, ludzi, dzieci, wolność! A nienawidzimy polityki i prawa naszym kosztem!”. 

„Byliśmy na manifestacji, bo nie zgadzamy się na wiele niedobrego w tym kraju, co jest demagogią. Nie zgadzamy się na uśmiercanie kobiet i wolności takimi ustawami. Także nie chcemy uśmiercania dzieci. Tak do końca nie wiemy, co może być rozwiązaniem, które by nikogo nie krzywdziło” – stwierdzali inni. 

Starszy mężczyzna I: „To oczywiste, że poparliśmy ten protest! Poszliśmy całą rodziną”. A zapytany: Dzieci się orientowały w tym wszystkim?  odpowiedział: „Były z nami i wiedziały, że będzie dużo ludzi, którzy się nie zgadzają na wiele rzeczy”.

Studentka: „Wreszcie my, kobiety, pragniemy razem walczyć o swoje dobro. Nie jest nim przecież prawo do aborcji na życzenie, lecz prawo do osłony prawnej i pomocy instytucjonalnej czy medycznej w sytuacjach dramatycznych, niezawinionych, a zagrażających naszemu życiu. Nie byłam jednak na proteście z powodu bardzo złego samopoczucia.

Starszy mężczyzna II: „Kobiet trzeba bronić. Bez nich bezpiecznych, szczęśliwych i wolnych nie ma sensu nasze życie”.

Opinie przypadkowych  rozmówców zebrała: Stefania Pruszyńska  



niedziela, 25 września 2016

 

Poezja jest dla mnie tylko sposobem dojrzewania. Dlatego nie wstydzę się nawet słabszych wierszy. Są etapami, dochodzeniem, samookreślaniem” –  Anna Kamieńska

Poezjo, pod twoją obronę…” Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, „Bluebells”

W serdecznej ja płacę gotówce

za to pisanie kruche,

wszak jestem po połówce

i okiem, i uchem” –  Agnieszka Osiecka,  („W serdecznej ja płacę gotówce…”)

Nie wierzę, by poezja mogła zmienić świat. Prawdziwi twórcy zła nie czytają wierszy” – Wisława Szymborska

Poezja! – zawołał uczony – tak, tak, ona mieszka często niby pustelnica w wielkich miastach” – Hans Christian Andersen, „Cień”

Poezja to myślenie w obrazach”    Wissarion Bieliński, recenzja książki „Russkije skazki Wanienki”, 1838

Bóg także był autorem: jego proza to mężczyzna,

 jego poezja to  kobieta”  Napoleon Bonaparte

 „Gdyby poezja żyła tylko prawdą rzeczywistą, umarłaby z głodu” Adolf Dygasiński

Poezja jest drugą twarzą duszy” –  Odisseas Elitis

Myślę, że wydeptałem w poezji jakieś własne ścieżki, po których nikt ze mną nie chodził. Czy one zarosną trawą, czy okażą się potrzebne, nie wiem” – Jerzy Ficowski

Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi” – Heinrich Heine

Obrazu w lustrze nie da się zatrzymać, natomiast poezja opiera się działaniu czasu” –  Czesław Miłosz

Poezję (…) można określić jako wyraz indywidualnego temperamentu przełamującego się poprzez konwencję społeczną”  Czesław Miłosz, „Zniewolony umysł”

Dopóki nie poczujesz się nieszczęśliwy, nie narodzi się w tobie »poezja«!” – Tadeusz Różewicz, „Przygotowanie do wieczoru autorskiego”

poezja współczesna

to walka o oddech” Tadeusz Różewicz, „Zdjęcie ciężaru”

 

Poezja to mówiące malarstwo, a malarstwo – milcząca poezja” – Simonides z Keos, przypomniany przez Plutarcha, „De gloria Athniensium”

Wszystko jest poezją, każdy jest poetą” – Edward Stachura

Zdradzę wam tajemnicę:

nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna.

Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego

a człowiek ma uczucia.

Medycyna, prawo, finanse czy technika

to wspaniałe dziedziny,

ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości” Stowarzyszenie Umarłych Poetów

Poezja jest to, proszę panów, skok,

Skok barbarzyńcy, który poczuł Boga!” – Julian Tuwim,  „Czyhanie na Boga”. Poezja (1918)


Jedna z moich myśli: Poezja jest wielobarwnym płomieniem. Płomieniem ocalanym – Stefania Pruszyńska 


Ilustracje:  Liriana 1 i 2,  z cyklu: Przestrzenie luster (miniatury), Stefania Pruszyńska (sierpień/wrzesień 2016 r.)

Wszelkie prawa zastrzeżone 



wtorek, 20 września 2016

Firmy internetowe, w tym Google, nie zgadzają się z propozycją Komisji Europejskiej, by dać nowe prawa wydawcom prasowym. Sprzeciwiają się też stosowaniu w serwisach internetowych, jak Youtube, technologii automatycznie wykrywających utwory muzyczne i filmy wideo.

Zaprezentowana przez Komisję Europejską propozycja modernizacji praw autorskich w UE doczekała się natychmiastowej reakcji ze strony branży cyfrowej.

Projekt nowej dyrektywy o prawie autorskim zakłada m.in. kontynuowanie działań w celu zlikwidowania tzw. geoblokowania (czyli ograniczania dostępu użytkowników do treści lub usług online ze względu na położenie geograficzne), zobowiązuje producentów i wydawców do informowania twórców lub wykonawców o zyskach z ich utworów, uznaje wydawców prasowych za podmioty praw autorskich oraz nakłada na platformy internetowe udostępniające pliki muzyczne i wideo obowiązek stosowania programów monitorujących zamieszczane treści.

„Z projektu KE wynika, że wszystkie treści w serwisach internetowych  zarówno pliki tekstowe, zdjęciowe, muzyczne, jak i wideo będą musiały być uprzednio monitorowane. Oznacza to, że Internet stanie się miejscem, gdzie zamieszczane w sieci materiały będą najpierw musiały uzyskać akceptację prawników, a dopiero potem trafią do odbiorców” – informuje w swoim oświadczeniu wiceprezes Google Caroline Atkinson.

Atkinson przypomina, że serwisy internetowe nie mają obowiązku bieżącego monitorowania zamieszczanych przez użytkowników treści, natomiast muszą reagować, jeśli naruszenie praw autorskich zostanie zgłoszone.

„Youtube wykorzystuje w tym celu system Content ID, za którego pomocą blokuje treści, które zostały zgłoszone przez właściciela praw autorskich jako jego utwory, lub wypłaca za nie wynagrodzenie” – tłumaczy Atkinson.

Z aplauzem spotkała się natomiast zapowiedź Komisji o dążeniu do likwidacji tzw. geoblokowania.

„To anachronizm, że konsumenci z UE wciąż nie mogą oglądać seriali telewizyjnych, wydarzeń sportowych lub filmów na terenie całej Unii. To nie ma żadnego sensu, że klient Netflixa (internetowy amerykański serwis filmowy  PAP) w Belgii nie ma dostępu np. do jego holenderskiej wersji albo że nie może zostać klientem zagranicznego serwisu telewizyjnego” – mówi dyrektor generalna Europejskiej Organizacji Konsumentów (BEUC) Monique Goyens.

Z kolei Federacja Europejskich Wydawców (FEP) popiera decyzję Komisji o przyznaniu nowych praw wydawcom, ponieważ pełnią oni „kluczową rolę w publikacji i dystrybucji utworów (...) i to musi być konsekwentnie uwzględnione w prawie UE”.

Projekt KE trafi teraz do trafi teraz do Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej, które wypracują ostateczny kształt przepisów.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana

Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP

wk/Kurier PAP

Źródło: Kurier PAP - www.kurier.pap.pl 

 



 

Podczas tegorocznej uroczystej sesji Rady Stołecznego Miasta Poznania, w dniu Patronów Poznania – Świętych Piotra i Pawła,  Honorowe Obywatelstwo Miasta Poznania nadano profesorowi Janowi Węglarzowi, a tytuł: Zasłużony dla Miasta Poznania otrzymali: Gerard Cofta, Robert Gamble, generał Jan Podhorski, Barbara i Tomasz Sadowscy. Laureatem Nagrody Naukowej został prof. Piotr Tryjanowski,   Nagrody Artystycznej − Miklosz Deki Czureja, a Sportowej − Tomasz Andrzej Kryk.

Laureat Nagrody Naukowej Poznania prof. Piotr  Tryjanowski jest dyrektorem Instytutu Zoologii na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach Uniwersytetu Przyrodniczego. Zdobył uznanie  kapituły pod przewodnictwem prof. Stanisława Lorenca dorobkiem naukowym nt.  procesów urbanizacji zwierząt, który uzyskał znaczny  rozgłos  w świecie dzięki rozlicznym publikacjom tematycznym,  wskazujących na Poznań i okolice jako miejsca pozyskania materiałów do badań. Kapituła zwróciła uwagę  na zawarte w tym dorobku  naukowe „próby zrozumienia mechanizmów adaptacji zwierząt do życia w mieście”. Podczas konferencji przewodniczący kapituły Nagrody Naukowej Miasta Poznania, prof. Stanisław Lorenc akcentował właśnie tę zasługę w badawczej  działalności prof. Piotra Tryjanowskiego, że „Poznań dołączył do grona miast o najlepszym rozpoznawaniu procesów urbanizacji zwierząt”.

Nagroda Artystyczna Miasta Poznania dla Miklosza Deki Czurei. Utalentowanego i cieszącego się sławą  znakomitego romskiego wirtuoza skrzypiec, propagatora w Polsce i  za granicą, na wielu scenach świata,  rodzimej muzyki romskiej – folkloru romskiego,  wzorującego się na  najlepszej  tradycji szkoły węgierskiej,  Nagrodą Artystyczną Poznania uznała kapituła kierowana przez  prof. Romana Kubickiego.

Miklosz Deki Czureja muzyk – laureat tej nagrody mieszka w Poznaniu. Koncertował solo z wieloma orkiestrami – symfonicznymi, kameralnymi. muzykami  i znanymi śpiewakami (m.in.: Sandorem Lakatoszem, Michałem Urbaniakiem,  Grażyną Brodzińską, Januszem Józefowiczem i Januszem Stokłosą – w Teatrze Buffo w Warszawie) czy  chórami oraz   jako lider –  z  rodzinnym zespołem „Tatra Roma”. Romski wirtuoz, współpracując z Fundacją „Bahtałe Roma”, uczestniczy w wielu akcjach i  przedsięwzięciach charytatywnych, projektach społecznych i artystycznych służących rozpowszechnianiu i rozwijaniu  romskiego dziedzictwa kulturowego.

Nagroda Artystyczna jest drugim zdobytym w tym roku  przez Miklosza Deki Czureję laurem od władz Poznania, bowiem w styczniu  prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak wręczył mu  Wielką Pieczęć Miasta Poznania.  Miklosz Deki Czureja zaś dwa lata temu został odznaczony przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi.

Miklosz Deki Czureja  jest potomkiem węgierskich Romów, którzy  osiedlili się w Polsce.  Pierwsze nauki gry na skrzypcach pobierał u swojego ojca, również skrzypka,  później występował w Zespole  Pieśni i Tańca „Roma”, ostatecznie  wybrał  drogę solisty.   Wydał  dotąd 12 płyt, które  nagrał we współpracy ze znakomitymi muzykami z Polski i ze świata, a  w 2011 roku – zdobył platynową płytę.  Jest autorem książki  wspomnieniowej, autobiograficznej,  pt. „Potępienie Miklosza, czyli tajemnice Króla Czardasza”, opracowanej przez Zdzisława Grabowskiego, wydanej w 2009 roku. Zdobywa też coraz większe doświadczenie jako lutnik − tworzeniu skrzypiec poświęcił w ostatnich latach wiele pasji i czasu, znajdując  w  tym  niezwykłym zajęciu wiele satysfakcji.

Dla Miklosza Deki Czurei  bardzo ważna jest idea stworzenia w Poznaniu pod swoją dyrekcją orkiestry romskiej z prawdziwego zdarzenia, która miałaby przypomnieć i odnowić romską kulturę muzyczną.  Już od wielu lat snuje taką wizję, zainspirowany 100-osobową orkiestrą w Budapeszcie,  intensywnie zdążając do jej konkretyzacji – rozmawia z artystami romskimi,  mobilizuje wielu przyjaznych mu w różnych środowiskach  do podejmowania decyzji czy współpracy artystycznej.  Pracuje nad repertuarem, ma pomysły, przyciąga swoją determinacją i rozpłomienieniem tym marzeniem wrażliwych na argumenty czysto artystyczne, ideowe, nie zapominając o wielkim znaczeniu starań  o znalezienie oparcia dla  istnienia tej orkiestry  np. w mecenacie publicznym urzędu czy  instytucji, które  może  odegrać wielką rolę  w  rozwoju  kultury romskiej.

W tym roku  kapituła Nagrody Sportowej  nie znalazła laureata pośród kandydatów,  lecz uhonorowała trenera klasy mistrzowskiej w kajakarstwie Tomasza Andrzeja Kryka, który jest absolwentem poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Laureat rozpoczynał  swoją drogę trenerską w 1994 roku w klubie Posnania.  W maju 2009 r.  został trenerem głównym kadry kobiet w kajakarstwie klasycznym. Pod swoją opieką miał wiele olimpijek, uczestniczek mistrzostw świata i Europy, m.in.: Karolinę Naję, Beatę Mikołajczyk, Martę Walczykiewicz, Ewelinę Wojnarowską i Edytę Dzieniszewską. W 2013 r. uzyskał tytuł trenera klasy mistrzowskiej w kajakarstwie.

Wybitni artyści i naukowcy są w Poznaniu nagradzani od 1927 roku. Początek tej tradycji stanowiło uchwalenie statutu Nagrody Literackiej Miasta Poznania imienia Jana Kasprowicza oraz nagrody imienia Józefa Łukaszewicza za badania nad historią miasta Poznania.  Nagrody zmieniały nazwy, podobnie zmieniano dziedziny, w których honorowano wybitnych. Obecnie jest wyraźnie widoczny  powrót do tradycji przedwojennej  nagradzania artystów i naukowców, a także  przyznawania  stypendiów dla młodych twórców i badaczy. Laureatami tych nagród  zostają twórcy i naukowcy, których dorobek został doceniony jako ważny  wkład w rozwój regionu i miasta Poznania. Wyboru laureatów  dokonują  kapituły nagród powoływane przez Radę Miasta Poznania,  w których składzie zasiadają wybitni artyści i naukowcy.

Tegoroczne Nagrody Naukowe i Artystyczne Miasta Poznania zostały przyznane w kwocie 39 tys. zł, a 12 stypendiów naukowych oraz 10 stypendiów artystycznych  w wysokości  5,7 tys. zł.

Honorowe obywatelstwo i tytuły 2016 nadane przez  Radę Miasta Poznania

Honorowy Obywatel Poznania profesor Jan Węglarz urodził się w 1947 r. w Poznaniu. Kontynuując akademickie tradycje rodzinne (ojciec, Józef Węglarz, był współzałożycielem i wieloletnim dziekanem Wydziału Elektrycznego Politechniki Poznańskiej), studiował równolegle automatykę na Politechnice oraz matematykę na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (UAM). Po uzyskaniu w 1969 r. dyplomu UAM obronił w 1971 r. z wyróżnieniem pracę magisterską na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej. Pracę doktorską obronił w 1974 r., a w 1976 r., na rok przed swoją habilitacją, został kierownikiem Pracowni Badań Operacyjnych, jednej z pierwszych tego typu jednostek na wyższych uczelniach technicznych w Polsce. W 1983 r. uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego Politechniki Poznańskiej, a w 1988 r. − tytuł profesora zwyczajnego. Od 1989 r. był zatrudniony w Instytucie Informatyki, Automatyki i Robotyki, a od 1990 r. pracuje w Instytucie Informatyki, którego jest dyrektorem od momentu powstania. Profesor Jan Węglarz pełnił funkcję prezesa Oddziału Polskiej Akademii Nauk (PAN) w Poznaniu w latach 2003–2010. Od czasu reorganizacji Pracowni Badań Operacyjnych w 1995 r. jest kierownikiem Zakładu Badań Operacyjnych i Sztucznej Inteligencji w Instytucie Informatyki Politechniki Poznańskiej. Sprawuje również funkcję pełnomocnika dyrektora Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN ds. Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego (PCSS). Jako współtwórca koncepcji rozwoju naukowych miejskich sieci komputerowych oraz idei Polskiego Internetu Optycznego w znaczącym stopniu przyczynił się do powstania w 1993 r. PCSS. Dzięki jego wytrwałym działaniom na rzecz tworzenia i rozwoju infrastruktury informatycznej dla całej polskiej nauki możliwe było stworzenie w Poznaniu tak nowoczesnego ośrodka. Obecnie PCSS należy do jednego z trzech głównych tego typu centrów w Polsce, jest operatorem zarówno miejskiej sieci komputerowej „Pozman”, jak i krajowej, szerokopasmowej sieci naukowej PIONIER w ramach koncepcji Polskiego Internetu Optycznego. Do najważniejszych osiągnięć Profesora bez wątpienia należy otwarte we wrześniu 2015 r. Centrum Badawcze Polskiego Internetu Optycznego (CBPIO).

Profesor Jan Węglarz należy do licznych krajowych i międzynarodowych instytucji naukowych, jak m.in. Polskie Towarzystwo Informatyczne (członek założyciel) oraz American Mathematical Society i Operations Research Society of America (full member). Jest laureatem wielu prestiżowych nagród naukowych krajowych i zagranicznych, w tym Nagrody Sekretarza Naukowego PAN, Wydziału IV PAN, Nagrody Naukowej Miasta Poznania, nagród ministerialnych, a także Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Wśród wielu wyróżnień prof. Jana Węglarza na szczególną uwagę zasługuje przyznany w 1991 r. Złoty Medal EURO (Stowarzyszenie Europejskich Towarzystw Badań Operacyjnych). Profesor został odznaczony w roku 1991 Krzyżem Kawalerskim, w 1997 r. Krzyżem Oficerskim oraz w 2004 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zasłużeni dla Poznania: Gerard Cofta, Robert David Gamble, Jan Podhorski, Barbara i Tomasz Sadowscy

Gerard Cofta urodził się w 1933 r. w Poznaniu, jest z wykształcenia fizykiem. Pracował jako pedagog, m.in. w poznańskich liceach nr VI oraz XII, wcześniej w Technikum Samochodowym, a także jako wykładowca akademicki. Pochodzi z rodziny przybyłej do Poznania na początku XX w. Wielu przedstawicieli tej licznej rodziny o tradycjach patriotycznych i pracy organicznej wywierało istotny wpływ na życie Poznania. Wspomnieć należy chociażby cenioną i znaną archeolog – prof. Aleksandrę Coftę-Broniewską, znanego fizyka teoretycznego – prof. Henryka Coftę, współtwórcę i wieloletniego pracownika „Głosu Wielkopolskiego” – Eugeniusza Coftę, twórcę architektury krajobrazu jako odrębnej dziedziny oraz człowieka zasłużonego dla powojennej odbudowymiasta – Włodzimierza Coftę, członka władz przedwojennego Poznania – Stanisława Coftę, czy wreszcie zmarłego w opinii męczeństwa podczas II wojny światowej w obozie w Żabikowie kapłana i społecznika – ks. Czesława Coftę. Ojciec Gerarda Cofty po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, po powstaniu wielkopolskim, zapoczątkował na Śródce działalność znanej piekarni i cukierni. W latach stalinowskich w związku z prowadzonymi represjami zakład został zamknięty. Szczególną zasługą Gerarda Cofty jest jego zaangażowanie na rzecz Śródki, a przez to i Poznania. Działalność tę prowadził przede wszystkim w zainicjowanych strukturach Rady Osiedla Ostrów Tumski-Śródka-Zawady-Komandoria integrującej wszelkie inicjatywy dotyczące tej części miasta. W pewnym sensie działalność Rady Osiedla nawiązała do istniejącego od początku XX w. Towarzystwa Obywatelskiego w Poznaniu, w którego władzach zasiadał Leon Cofta, ojciec Gerarda. Wieloletnie starania Gerarda Cofty doprowadziły w 2007 r. do odbudowania mostu nad Cybiną, któremu nadano imię pierwszego biskupa na ziemiach polskich, Jordana. Przedsięwzięcie to zapoczątkowało zmiany dotyczące samej Śródki – dzielnicy dotychczas zapomnianej, której struktura została zrujnowana podczas przebudowy z początku lat 70. Ważnym elementem aktywności Gerarda Cofty stało się inicjowanie wydarzeń kulturalnych i wydawniczych obejmujących pozycje historyczne, albumy, przewodniki turystyczne oraz periodyk „Wokół Śródki”, który ukazuje się od 1999 r. Podjęte przez niego inicjatywy przewodnickie mobilizowały do zapoznawania zwiedzających z bogactwem Śródki. Z czasem organiczna praca Gerarda Cofty – często żartobliwie określanego merem Śródki – przyczyniła się do odnawiania śródeckich budowli i kamienic, powstaniem i rozkwitem życia kulturalnego i towarzyskiego, w tym otwarciem nowych kawiarni oraz restauracji w tej części miasta. Dzięki jego działaniom w pięknym i zadbanym przez parafię kościele św. Małgorzaty odkrywanym przez coraz większą liczbę przybyszów, nie tylko z Poznania, organizowane są cykle koncertowe. Jego praca organiczna – dokonywana w gronie rodzinnym, wśród sąsiadów, parafian i przyjaciół – związana jest z zaangażowaniem i harmonizacją współpracy wielu osób, zarówno spośród długoletnich mieszkańców dzielnicy, jak i zainteresowanych nią od niedawna.

Robert David Gamble urodził się w 1938 r. w Filadelfii (USA), później związany z Bostonem. Jest obywatelem amerykańskim. Należy do Kościoła episkopalnego (odłam Kościoła anglikańskiego), którego jest pastorem. Od wielu lat mieszka w Poznaniu. Robert Gamble po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1958 r. razem z grupą studentów amerykańskich – jak sam mówi – „na egzotyczne wakacje za żelazną kurtyną”. Od 1984 r. zaczął się coraz bardziej angażować w rozwój ruchu Anonimowych Alkoholików (AA) w Polsce, m.in. w organizację pierwszego w naszym kraju zjazdu AA, który odbył się w Poznaniu. Sponsorował wyjazdy aktywistów AA i Al-Anon do USA, by tam mogli oni zapoznać się z profesjonalnymi metodami leczenia umożliwiającymi uzależnionym powrót do zdrowia. Za zasługi w rozwoju ruchu AA w Polsce w 1999 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W 1992 r. Robert Gamble podjął decyzję sponsorowania pierwszego w Polsce talk-radia, Radia Obywatelskiego. Jego siedzibą były Zakłady Hipolita Cegielskiego w Poznaniu, co miało dla Roberta Gamble symboliczne znaczenie z uwagi na podziw i uznanie, jakimi darzył on robotniczy zryw, dziś znany powszechnie jako Powstanie Poznańskie – Czerwiec 1956 r. Dzięki oryginalnej formule opartej przede wszystkim na emitowaniu na żywo rozmów z radiosłuchaczami stacja cieszyła się dużą popularnością wśród mieszkańców Poznania. W tym samym roku Robert Gamble założył wydawnictwo Media Rodzina, które do dziś opublikowało około tysiąca tytułów, w tym wiele bestsellerów dla dzieci i młodzieży, książek psychologicznych dotyczących uzależnień i powrotu do zdrowia. Ważną częścią programu wydawniczego oficyny są również książki autorów bezpośrednio związanych z Poznaniem i Wielkopolską, m.in. Stefana Stuligrosza, Marii Paradowskiej, Juliusza Kubla, Piotra Bojarskiego, Włodzimierza Branieckiego, Henryka Derwicha. Także w 1992 r. Robert Gamble zainspirowany powieścią Małgorzaty Musierowicz „Noelka” postanowił zainicjować i częściowo sponsorował również w latach następnych „Wigilię pod Rondem”. Wigilijne spotkania pod rondem Kaponiera adresowane są głównie do osób bezdomnych, samotnych, uzależnionych od nałogu. Poznaniacy przyjęli tę inicjatywę z uznaniem, coraz liczniej uczestnicząc we wspólnym kolędowaniu i dzieleniu się opłatkiem. Robert Gamble poprzez swoją wszechstronną działalność i społeczne zaangażowanie w sposób wybitny i znaczący zasłużył się dla rozwoju życia kulturalnego i promocji naszego miasta.

Generał Brygady Jan Podhorski ps. „Zygzak” urodził się w 1921 r. w Budzyniu w powiecie chodzieskim. W sierpniu 1939 r. jako harcerz i członek Przysposobienia Wojskowego zgłosił się ochotniczo do oddziałów Obrony Narodowej „Opalenica” i uczestniczył w akcji internowania Niemców. Brał udział w kampanii wrześniowej, podczas której trafił do niewoli niemieckiej pod Sannikami. Zwolniony w grudniu 1939 r., krótko później został pojmany przez gestapo i był więziony w Wolsztynie, skąd uciekł do Koźmina Wielkopolskiego. W styczniu 1940 r. złożył przysięgę konspiracyjną w organizacji harcerskiej „Orły” i do marca 1942 r. brał udział w małym sabotażu i działaniach propagandowych. W obawie przed aresztowaniem zbiegł z Wielkopolski do Generalnego Gubernatorstwa. W kwietniu 1942 r. został zaprzysiężony do Organizacji Wojskowej Związek Jaszczurczy i oddelegowany do Skierniewic. W 1943 r. ukończył konspiracyjne liceum i zdał maturę. Równocześnie odbył kurs w podchorążówce Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) w Warszawie. W powstaniu warszawskim walczył w Pułku NSZ im. gen. Władysława Sikorskiego jako dowódca drużyny szturmowej. Po rozwiązaniu oddziału został przekazany do dyspozycji dowódcy odcinka „Miłosz”, na którym walczył we wrześniu 1944 r. w kompanii „Ziuk”. Po kapitulacji powstania służył w składzie kompanii osłonowej „A” por. „Kulawego”, wchodzącej w skład batalionu ewakuacyjno-osłonowego, nadzorującego wyjście powstańców i ludności cywilnej z Warszawy. Do maja 1945 r. przebywał w niewoli niemieckiej w stalagu IV B Muhlenberg w Zeithain nad Łabą. W październiku 1945 r. rozpoczął studia na Wydziale Rolno-Leśnym Uniwersytetu Poznańskiego (UP). W maju 1946 r. był jednym z organizatorów manifestacji poznańskich studentów. Za działalność w organizacji Młodzież Wszechpolska został zaaresztowany w grudniu 1946 r., skazany na trzy lata i więziony we Wronkach. Po odbyciu wyroku w latach 1953–1956 studiował zaocznie na Wydziale Prawa UP. W 1956 r. zniesiono karę relegowania i powrócił na studia dzienne, które ukończył w 1959 r. Od czerwca 1993 r. do 2012 r. był prezesem Okręgu Wielkopolska Związku Żołnierzy (ZŻ) NSZ w Poznaniu. Obecnie jest członkiem głównych władz ZŻ NSZ w Warszawie. Od 2013 r. jest patronem honorowym i osobą wspierającą Społeczny Komitet Upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych w Poznaniu. Pomimo dostojnego wieku Generał jest osobą niezmiennie aktywną i zaangażowaną w działania społeczne oraz edukacyjne. Nadal zajmuje się upamiętnianiem przeszłości, publikując wspomnienia, wydawane również w formie książkowej. Chętnie udziela prelekcji historycznych, spotyka się z młodzieżą, bierze udział w programach telewizyjnych i radiowych.

Barbara i Tomasz Sadowscy są założycielami Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka”, która od 1989 r. działa na rzecz mieszkańców Poznania, Wielkopolski i całego kraju. Fundacja powstała w odpowiedzi na narastające problemy społeczne okresu transformacji, koncentrując swoją aktywność na grupach wymagających szczególnego wsparcia. Misją państwa Sadowskich było utworzenie w ramach Fundacji alternatywnego systemu pomocy, która osobom zaniedbanym społecznie proponowała szeroko pojęte kształcenie i umożliwiała im odbudowanie własnej tożsamości, a tym samym pomagała odnaleźć się w nowej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej. Od 27 lat „Barka” odgrywa inspirującą rolę w tworzeniu nowego ustawodawstwa na rzecz powoływania wspólnot, stowarzyszeń samopomocowych, przedsiębiorczości społecznej oraz centrów integracji społecznej, a także podejmuje pionierskie działania, których celem jest edukacja liderów wymienionych tu struktur. Przedsięwzięcia te wyzwalają nowe postrzeganie organizacji pozarządowych jako podmiotów, które integrują inicjatywy obywatelskie powstałe dzięki zasobom samorządności i przedsiębiorczości lokalnej, wpisując się w obszar „społecznej gospodarki rynkowej”. Przez cały okres istnienia Fundacja realizowała wiele programów wspieranych finansowo ze środków samorządów lokalnych, instytucji krajowych oraz zagranicznych. Ich priorytetem było umożliwianie włączenia osób bezrobotnych i rodzin w trudnej sytuacji socjalnej do systemu wymiany usług we wspólnotach lokalnych. Wśród działań o takim charakterze należy wymienić projekt „Equal”, który zaowocował utworzeniem dwudziestu spółdzielni socjalnych, trzech spółek z ograniczoną odpowiedzialnością oraz trzech przedsiębiorstw społecznych. Fundacja realizowała także program socjalno-edukacyjny „Szkoła Barki” im. H. Ch. Kofoeda. Celem tego przedsięwzięcia było powołanie instytucji kształcącej i aktywizującej zawodowo środowiska zaniedbane społecznie. Ponadto Fundacja jest pomysłodawcą i wydawcą ukazującego się od 2004 r. miesięcznika „Gazeta Uliczna”, który porusza problemy bezrobocia i bezdomności w Polsce. Za całokształt działalności zarówno Fundacja „Barka”, jak i państwo Barbara i Tomasz Sadowscy otrzymali wiele prestiżowych wyróżnień w kraju i za granicą. Należały do nich m.in.: Nagroda Srebrnej Róży przyznawana przez organizację Unii Europejskiej „Solidar”, nagroda magazynu „Time” w konkursie Herosi Europy, World Habitat Awards 2009, Nagroda Pro Publico Bono, a także tytuł Europejczyka Roku 2012.

W uroczystości, w której prym wiódł  przewodniczący Rady Miasta Poznania Grzegorz Ganowicz, uczestniczyli liczni przybyli na nią przedstawiciele władz samorządowych, urzędów Poznania, instytucji kulturalnych i kościelnych, m.in.: Marek Woźniak – marszałek województwa  prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, przedstawiciele instytucji kościelnych czy kulturalnych.

Stefania Pruszyńska

Fot.: Stefania Pruszyńska

Na fot. 1-9 − uczestnicy tegorocznej uroczystej sesji Rady Miasta Poznania, która się odbyła 29 czerwca 2016 w poznańskim ratuszu;

Na fot. 10 Miklosz Deki Czureja, tegoroczny laureat Nagrody Artystycznej, który po sesji Rady Miasta Poznania w poznańskim ratuszu wystąpił z synem Markiem Czureją z koncertem dla gości uroczystości w Sali Białej Urzędu Miasta Poznania

Informacje biograficzne tegorocznych uhonorowanych przez Radę Miasta Poznania  tytułami − podaję za  zawartymi w protokołach z posiedzenia RMP w dniu 17 maja 2016.

(Publikacja z Portalu Autorskiego IMPRESJee.pl www.impresjee.pl, 6 lipca 2016)