| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was witam i zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 653 960 ** Liczba wizyt z podstronami: 8 924 039. W Blox - Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media
wtorek, 21 marca 2017

Za życia znany jako popularyzator zoologii, współtwórca ocalenia żubrów, dyrektor stołecznego ZOO i osobowość radiowa, po śmierci Jan Żabiński zyskał międzynarodową sławę bohatera ratującego Żydów podczas okupacji. Film związany z tym wątkiem jego biografii  w piątek trafia do kin.

Urodził się w 1897 roku w Warszawie jako syn Józefa Żabińskiego i Heleny z domu Strzeszewskiej. Zamiłowanie do zwierząt zaszczepiła mu matka. W latach młodzieńczych pasjonował się również lekkoatletyką, zwłaszcza biegami. Był wieloletnim rekordzistą Warszawy w biegu na 100 m (z wynikiem 11,1 s).

 W roku 1919 wstąpił do odrodzonego Wojska Polskiego – za udział wojnie polsko-bolszewickiej 1920 dostał pierwszy Krzyż Walecznych (drugi otrzymał w 1944 roku). Po służbie wojskowej studiował na Uniwersytecie Warszawskim i w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zdobywając tytuł inżyniera agronomii i doktora fizjologii (w roku 1946 roku habilitował się z zoologii na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie). Wykładał w szkołach średnich i na wyższych uczelniach. Gdy tylko zaczęto emitować polskie audycje radiowe (1926), zaczął wygłaszać pogadanki o zwierzętach.

 Na SGGW Jan Żabiński poznał Antoninę Erdman, która pracowała jako archiwistka. Antonina stała się jego żoną, najbliższą współpracowniczką i znakomitą opiekunką zwierząt.

 Był organizatorem Ogrodu Zoologicznego w Warszawie i jego pierwszym dyrektorem (1929). Funkcję tę pełnił – z przerwą w okresie wojny – do marca roku 1951, gdy odwołano go ze stanowiska ze względu na działalność w AK.

 Już w latach 30. za najważniejsze zadanie takich ogrodów Żabiński uważał zachowanie gatunków zagrożonych wymarciem. Warszawskie Zoo było wtedy uważane za jedno z najlepszych w Europie. Wśród sukcesów można wymienić przyjście na świat w 1937 roku słonicy Tuzinki - 12. słonia urodzonego w niewoli, rozmnożenie po raz pierwszy w niewoli likaonów oraz koni Przewalskiego. Obok Jana Sztolcmana to właśnie głównie Żabińskiemu zawdzięczamy fakt, że na wolności można oglądać żywe żubry i podziwiać konie typu tarpan.

 W modernistycznej willi na terenie zoo (zwanej „Willą pod Zwariowaną Gwiazdą”) małżeństwo opiekowało się chorymi zwierzętami, często w niekonwencjonalny sposób. Gdy lwica nie chciała karmić małych lewków, Jan postanowił skorzystać z mleka... własnej siostry, która również niedawno urodziła.

„Nie wystarczy badać zwierząt z bezpiecznej odległości – trzeba z nimi mieszkać, żeby naprawdę poznać ich obyczaje i psychologię” – powiedział kiedyś.

 Jesienią 1939 roku w Warszawie miał się odbyć doroczny zjazd członków Międzynarodowego Stowarzyszenia Dyrektorów Ogrodów Zoologicznych. Wybuchła jednak wojna i 3 września zoo zostało zbombardowane. Część zwierząt zginęła, niektóre zjedzono podczas oblężenia, inne uciekły. Lwy trzeba było zastrzelić ze względów bezpieczeństwa. Wiele z pozostałych (w tym Tuzinkę) Niemcy wywieźli do innych ogrodów. Część zwierząt niemieccy oficerowie zastrzelili podczas polowania urządzonego na terenie ZOO w sylwestra 1940 roku.

Mieszkający z żoną i dziećmi w willi Jan Żabiński oficjalnie zajmował się hodowlą świń dla niemieckich żołnierzy. By mógł zdobywać dla nich odpady, zezwolono mu na wstęp do getta. W późniejszych latach okupacji część terenów ogrodu podzielono na uprawne działki dla mieszkańców miasta.

 Nieoficjalnie Jan Żabiński działał w podziemiu – utrzymywał się z lekcji udzielanych na tajnych kompletach Wydziału Lekarskiego, Stomatologicznego i Farmaceutycznego UW, ukrywał na terenie zoo broń i materiały wybuchowe oraz Żydów przeszmuglowanych z getta. Jako kryjówki służyły między innymi opuszczone pomieszczenia dla lwów. By dać lokatorom willi sygnał do ukrywania się, Antonina grała na fortepianie lub nuciła melodię z operetki „Piękna Helena” Offenbacha – „Jedź, jedź, jedź na Kretę!”. Chowali się na stryszku, w szafach ściennych, czy ewakuowali do bażanciarni tunelem, którego wejście znajdowało się w piwnicy. Willa stała na terenie często odwiedzanym przez Niemców - nie przypuszczali, by działo się tam coś nielegalnego. Zdarzały się jednak niebezpieczne incydenty – w pewną niedzielę przez okno willi wyskoczyła psychicznie chora, innym razem pijany niemiecki oficer przerwał Antoninie Offenbacha i zaczął grać zakazaną „Etiudę Rewolucyjną” Chopina.

Całkowita liczba Żydów, którzy przewinęli się przez willę Żabińskich, nie jest pewna – szacuje się ją na od 150 do trzystu osób. Wśród ukrywających się była rzeźbiarka Magdalena Gross i jej mąż, prawnik Maurycy Fraenkel, pisarka Rachela Auerbach, mistrz bokserski Samuel Kenigswein z żoną i dwójką dzieci, Marceli Lewi-Łebkowski z rodziną, Joanna Kramsztykówna, Leonia i Irena Tenenbaum, żona i córka zmarłego w getcie entomologa Szymona Tenenbauma, mikrobiolog prof. Ludwik Hirszfeld – współorganizator Polskiej Akademii Nauk. Nie był to tylko azyl dla elity – u Żabińskich ukrywało się wielu ubogich Żydów, w tym dobrze znane Żabińskim rodziny przedwojennych dostawców owoców, warzyw i nabiału.

 Jako żołnierz Armii Krajowej Jan Żabiński dosłużył się stopnia porucznika. Podczas Powstania Warszawskiego dowodził plutonem. 15 września 1944 roku pocisk karabinowy przeszył mu szyję - do końca Powstania przebywał w szpitalach. Później trafił do niemieckiej niewoli –w stalagach prowadził pogadanki zoologiczne dla innych jeńców wojennych.

 Gdy tylko wrócił do kraju (1945) podjął pracę naukową i popularyzatorską. Już w roku 1946 warszawskie ZOO wznowiło działalność.

Od 1947 roku był członkiem Państwowej Rady Ochrony Przyrody i redagował „Księgi Rodowodowe Żubrów”. W latach 1952–1954 wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej.

Był bardzo płodnym autorem - wydał ponad 60 książek popularnonaukowych (na przykład „Człowiek jest plastyczny”, „Czy można żyć bez skóry”, „Futro i jego dostawcy”, „Gawędy o zwierzętach”, „Jak powstała trąba słonia”, „Karaluch”, „Porozumienie ze zwierzęciem”, „Przekrój przez zoo”, „Walka o żubra”, „Z życia zwierząt”, „Żywa bateria”), wiele artykułów – a także sześć przekładów oraz 32 prace i rozprawy naukowe (głównie z dziedziny hodowli żubrów, ale także biologii karalucha, fizjologii, hodowli i aklimatyzacji zwierząt). Za popularyzatorskie audycje radiowe i telewizyjne o zwierzętach (ponad 1500) Polskie Radio przyznało mu Złoty Mikrofon. Pisał też scenariusze filmów przyrodniczych i był ich konsultantem.

 W 1965 roku Instytut Yad Vashem przyznał Antoninie i Janowi Żabińskim tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ceremonia sadzenia drzewka na Wzgórzu Pamięci w Jerozolimie odbyła się w 1968 r.

„Do żadnej partii nie należę i żaden program partyjny nie był moim przewodnikiem w okresie okupacji. Jestem indywidualistą i nie lubię być krępowany reżimem. Nie można mnie podciągnąć pod jakikolwiek strychulec. Jestem demokratą – Polakiem. Czyny moje były i są konsekwencją pewnego nastroju psychicznego w wyniku wychowania postępowo-humanistycznego, jakie otrzymałem zarówno w domu rodziców, jak i w gimnazjum Kreczmara. Wiele razy pragnąłem zanalizować przyczyny niechęci do Żydów i nie znalazłem innych, poza sztucznie utworzonymi. Co się tyczy mnie, to przyznaję, że nie mogłem znaleźć jakichkolwiek cech charakteru usprawiedliwiających nienawiść bądź niechęć do Żydów; po prostu dlatego, że jest mi całkowicie obojętne, czy mam do czynienia z Duńczykiem, Żydem czy Anglikiem. To przeświadczenie pogłębiłem w ciągu całego swego życia. Cechę tę uważam za właściwą każdemu przyzwoitemu człowiekowi. Dlatego też nie traktowałem naszej pomocy [...] jako jałmużny, tylko jako obowiązek wobec najbardziej gnębionych i poniżonych, jakimi wówczas byli Żydzi – obowiązek podyktowany względami ludzkimi. W tym czasie nie myślałem o grożących nam wszystkim konsekwencjach. Te same motywy, jakie mnie skłaniały do udzielania czynnej pomocy Żydom – to uczucie musu i poczucie obowiązku – równocześnie zaprowadziły mnie do czynnej dywersji w AK” - zapisał Jan Żabiński w relacji przekazanej Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu.

Żabiński zmarł 26 lipca 1974 roku w Warszawie. Wraz z żoną, Antoniną (zm. w 1971 roku), spoczywa na warszawskich Starych Powązkach. Od 1980 roku Jan Żabiński jest patronem jednej z ulic na warszawskim Ursynowie.

Za ratowanie Żydów w czasie wojny 17 listopada 2008 roku Jan został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski z gwiazdą, a Antonina Krzyżem Komandorskim.

W 2007 roku Amerykanka Diane Ackerman wydała książkę „The Zookeeper's Wife” opartą na pamiętnikach Antoniny Żabińskiej „Ludzie i zwierzęta”. W 2009 roku w wydawnictwie Świat Książki ukazał się polski przekład pod tytułem „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo”. Książka stałą się podstawą hollywoodzkiego scenariusza filmowego. W piątek 24 marca film „Azyl”  pojawi się na ekranach kin.

 PAP - Nauka w Polsce

 pmw/ zan/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl





czwartek, 16 marca 2017

 

 

Hymn śpiewany na demonstracji kobiet w Poznaniu 8 marca 2017, fot.: Stefania Pruszyńska

Hymn ten, nieznanego mi autorstwa, odsłania głębsze motywy protestu kobiet, niż te odwołujące się do planowanych decyzji prawnych dotyczących kwestii powoływania do życia człowieka i sfery intymnej, wymagającej odpowiedzialnego i wrażliwego traktowania. Te inne  motywy,  dotąd przemilczane w tych protestach, są stopniowo ujawniane także w wypowiedziach ich uczestniczek, które można również łatwo sczytać z różnych doniesień prasowych z innych regionów (choćby z protestu w Rzeszowie).

Kobiety solidarnie protestują w obronie własnej – przeciwko przemocy. Demonstrantki – w imieniu tych nieobecnych milczących. Nie chcą też być traktowane jak biologiczne mumie. 

Subtelność kobiecej natury nie może być  na wieki całe skazywana na prymitywizm tych przedstawicieli płci męskiej, którzy nie wahają się okazywać kobietom swoich nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie postaw. Nie chcą cierpieć od pięści ani być poniżane, gnębione, wykorzystywane, traktowane jak przedmioty, własność mężczyzny.

Stylistyka haseł protestu, ta prymitywna, dotąd zagłuszała to, co piękne a doznające wielu krzywd w kobiecie, jej duszy i naturalnej dla kobiety postawie  wrażliwej na uczucia, odczucia, pragnącej życia na miarę wysoką szanowanego i miłującego człowieczeństwa.

Kobiety nabrały odwagi,  poczuły, że mają prawo. Legalne demonstracje, cokolwiek by miały na celu, są wyrazem demokracji, która jest także dla kobiet. Cieszy, że u boku protestujących kobiet jest wielu mężczyzn. To dobry znak. Trzeba jeszcze wiele, aby w tych protestach miała należny  głos  kultura osobista.  Kobiety pragnące skuteczności w spełnieniu swoich  oczekiwań, chcące wywrzeć wpływ, a nie stosować  agresywną i wulgarną w formie presję na decydujących o prawie i postawach reagowania na przemoc czy o dotąd wprowadzonych sposobach rozwiązywania sytuacji kryzysowych, dotyczących przemocy, nie ocenianych  jako skuteczne i właściwe, mówią same krytycznie o stylu protestowania, odrzucając treści prymitywnych haseł  przyczynie ich nieobecności  na demonstracjach. Hymn, który publikuję, zbliża się swoją formą i treścią do tych oczekiwań. 

Stefania Pruszyńska 


wtorek, 14 marca 2017

Dawka pragmatyzmu i informacji bieżących z ministerstw  to konieczność, której warto poświęcić czas, aby mieć orientację w bieżących trendach ustawodawczych, możliwościach korzystania z praw obywatelskich, wiedzy o statusach organizacji i ich uprawnieniach, kwestiach społecznych etc.

Nawet trzeba na to poświęcać nieco częściej swój czas życia i mimo że to poświęcanie jednak okazuje się próbą panowania nad labiryntem i wieżą babel z uwagi na ogromne rozproszenie informacji  bo np. wystarczy szukać ustaleń czy prawa choćby według kryterium socjalnego czy wiekowego bądź wybranej kwestii, np. młodzi, bezrobotni, bezdomni, emeryci, renciści, niepełnosprawni, seniorzy, samozatrudnieni, rodzina etc., umowy o pracę, twórca w kulturze, kultura, dofinasowania,  ochrona natury i środowiska... aby doznać olśnienia albo szoku... w ich dopływie do niecybermózgu, lecz własnego, udręczonego niedostatkami żywota czy owładniętego ideami i realizacjami na przykład twórczymi, a zwłaszcza zamiarami, dla których nikt za żadną z nas ani żadnego z nas nie podpowie rozwiązania.

Szczegółowiej zaś można się rozeznać w tematyce i jej rozwiązaniach regionalnych,  samorządowych, oddając się lekturze treści podanych w Internecie na stronach urzędów wojewódzkich czy marszałkowskich... Demokracja niejako spływa informacjami od Sejmu aż po powiat, gminę, miasto, dzielnicę, osiedle... Niby wszyscy wiedzą, a jednak wygrywają ci, którzy potrafią z tej wiedzy i  możliwości skorzystać. Praktyka ma jednak wiele obliczy, a najmniej ponętne z nich jest to, które  ma  cechy determinacji  w wyważaniu drzwi.  Najmniej ponętne dla tych przed drzwiami i tych za drzwiami! Sprawiedliwie!

Polecam jednak taką kąpiel umysłu i świadomości w faktografii prawnej jako lepszą i pożyteczniejszą od uporczywego nawyku (manii, telemanii, uzależnienia) śledzenia słów polityków, ich grymasów i różnych w skali wartości zdarzeń  od podjętych ważnych decyzji, które i tak okażą się niepewne, ulegną zmianie, aż po upadłą rzęsę czy wyrwany ząb polityka...

Stefania Pruszyńska 



Dr hab. Joanna Sułkowska z Uniwersytetu Warszawskiego znalazła się w rankingu kobiet, które mogą zmienić świat – „2017 International Rising Talents”. Doceniono ją za rozwiązanie tajemnic zaplątanych białek.

Ranking „International Rising Talents” jest opracowywany od 2014 roku w ramach programu pod nazwą L’Oréal-UNESCO For Women in Science. Spośród jego stypendystek każdego roku wskazywanych jest dodatkowo 15 badaczek, które są przyszłością nauki. „Te młode kobiety mają siłę by zmienić świat. Międzynarodowe uznanie pomoże im zrealizować ten potencjał”  – głosi UNESCO.

Kobiety wskazywane w rankingu „International Rising Talents” są wybierane spośród badaczek z całego świata i nagradzane w pięciu kategoriach dotyczących m.in. badań pracy mózgu, rozwijania nowych terapii medycznych. Dr hab. Joannę Sułkowską z Uniwersytetu Warszawskiego doceniono za poszukiwania nowych źródeł leków, a konkretnie za „rozwiązywanie sekretów zaplątanych białek”.

Dr Sułkowska pracuje na Wydziale Chemii UW. Współpracuje z ośrodkami w Stanach Zjednoczonych: Uniwersytetem Kalifornijskim w San Diego, Instytutem Badawczym Scripps i Uniwersytetem Rice. Jej prace skupiają się na poznaniu funkcji białek z węzłami, co może pomóc zrozumieć przyczyny choroby Parkinsona, AIDS i białaczki.

„Białko przypomina łańcuch o otwartych końcach, jest trochę jak nasze sznurówki’ – wyjaśniała w rozmowie z PAP badaczka. „Z życia codziennego wiemy, że wiążą się wszelkie kable, słuchawki do telefonu, a nawet nasze włosy. Węzły są czymś powszechnym i zawiązują się spontanicznie” – opisała. Występują również w naszym ciele, np. w strukturach DNA. Posiada je też około 2 proc. struktur białkowych, zdeponowanych w specjalnej światowej bazie białek. „To dość mało. Jednak nie wiadomo, czy rzeczywiście jest ich tylko tyle, czy po prostu węzłów na pozostałych białkach nikt do tej pory nie potrafił zidentyfikować” – podkreśliła badaczka.

„Jeszcze nieco ponad 10 lat temu naukowcy o istnieniu węzłów na białkach nie wiedzieli nic. Obecnie wiemy, że struktury zawęźlone istnieją w kilkuset białkach. Wśród nich są białka odpowiedzialne za chorobę Parkinsona. Obecnie spodziewamy się, że złe zawiązanie białka może być przyczyną rozwoju tej choroby, ale nie wiemy dokładanie, w jaki sposób” – powiedziała rozmówczyni PAP.

Wiadomo też, że strukturę zawęźloną tworzy białko zwane leptyną, które może także prowadzić do otyłości. „W największym uproszczeniu można powiedzieć, że w zależności od formy, w jakiej występuje, może ono hamować lub stymulować wysyłanie impulsów do mózgu o tym, czy jesteśmy najedzeni czy głodni” – mówiła dr Sułkowska.

Odnalazła m.in. najbardziej skomplikowany węzeł na białku. Badania jej zespołu pokazały, że właściwie składa się on z kilku małych węzełków połączonych pętelkami. Udało się im również wykonać symulacje, które pokazały z kolei jak najmniejsze białko z węzłem mogłoby powstawać. „Używając symulacji komputerowych udało się nam zaobserwować proces wiązania tego białka niemal w realnych warunkach. Pozwoliło nam ono cokolwiek rozumieć z zagadki zawiązanych białek” – wyjaśniała badaczka.

Za swoje badania była wielokrotnie nagradzana. Otrzymała m.in. grant Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej (EMBO), stypendium L'Oreal, granty Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Listę laureatek International Rising Talents można znaleźć na stronie:

http://www.unesco.org/new/en/natural-sciences/priority-areas/gender-and-science/for-women-in-science-programme/2017-international-rising-talents/

PAP - Nauka w Polsce 

ekr/ agt/

Źródło: Serwis Nauka w Polsce – www.naukawpolsce.pap.pl




niedziela, 12 marca 2017

 

Helidion (miniatura, technika własna), Stefania Pruszyńska

Wszelkie prawa zastrzeżone


piątek, 10 marca 2017

Tegoroczny Dzień Kobiet w Aleksandrowie Kujawskim miał wyjątkowo uroczysty charakter. Oprócz tradycyjnych życzeń skierowanych do Pań, burmistrz dr Andrzej Cieśla wręczał na ulicach miasta napotkanym kobietom różyczki. Świętowanie akcentowała zaś  gala „Róż Burmistrza”.

Na to największe wydarzenie wybrano dawną salę restauracyjną zabytkowego dworca kolejowego. „Róże Burmistrza” to wyróżnienia przyznawane od 2010 roku kobietom za szczególne osiągnięcia na rzecz miasta i mieszkańców. Do tej pory nagrodzono 36 kobiet.

Galę poprowadziła Magda Łęgowska (laureatka wyróżnienia „Róża Burmistrza” w 2013 r). W tym roku statuetki Róż z rąk Burmistrza otrzymały: Irena Cerak – wieloletnia przewodnicząca Klubu Seniora „Złoty Wiek”, Barbara Wachowska – Hęsiak – przewodnicząca Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci i Osób Niepełnosprawnych Radosny Zakątek z Aleksandrowa Kujawskiego, Kaja Potrzebska – dyrygentka Chóru Lutnia Nova.

Tegoroczną galę uświetnił występ Aleksandra Kamedulskiego z koncertem „Z miłością do kobiet”. Aleksander Kamedulski jest 23-letnim adeptem śpiewu operowego, uczniem prof. Wiesława Bednarka. Urodził się i mieszka w Nieszawie nad Wisłą. Śpiewał m.in. w Niemczech, Francji, Anglii, Hiszpanii, na Cyprze, w Liechtensteinie. Jest laureatem konkursu wokalnego w Vaduz organizowanego przez międzynarodową fundację sic itur ad astra z Księstwa Liechtenstein i jako jeden z ośmiu śpiewaków z całego świata został najmłodszym i jedynym w Polsce stypendystą tej fundacji. Współpracuje również z Filharmonią Pomorską w Bydgoszczy.

Na zakończenie wszyscy goście zaproszeni zostali do obejrzenia wystawy fotografii „Kobieta – Cztery Pory Roku” autorstwa Joanny Kmieciak. Na zdjęciach zaprezentowały się mieszkanki Aleksandrowa. Tłem do zdjęć były plenery miejskie, które odkryły przed gośćmi piękno i ulotność czterech pór roku w naszym mieście. Wystawę zdjęć można oglądać w Bibliotece Miejskiej im. Marii Danilewicz Zielińskiej w Aleksandrowie Kujawskim do końca marca br.

Organizatorzy przygotowali także dla Pań poczęstunek.

Oprac. własne redakcji Gazety Autorskiej „IMPRESJee”

Artfot.: Wiosennia, Stefania Pruszyńska

Źródło:  Serwis Samorządowy PAP  materiały nadsyłane przez jednostki samorządu terytorialnego. Za treść tych informacji PAP SA nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności.



środa, 08 marca 2017

 



Darwinie (miniatura, technika własna), Stefania Pruszyńska, 8 marca 2017

Portret Darwinii dedykuję Darwinowi i jego następcom.



„Jeśli wierzysz w zwycięstwo, zwycięstwo uwierzy w ciebie” – Paulo Coelho

„Każde odniesione zwycięstwo oznacza jedno zwycięstwo mniej. Jedno zwycięstwo mniej do odniesienia” –  Erich Maria Remarque

„Człowiek nie jest stworzony do klęski. (…) Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” – Ernest Hemingway, „Stary człowiek i morze”

„Kiedy rozpaczam, przypominam sobie z historii, że prawda i miłość zawsze wygrywa. Że byli tyrani i mordercy, którzy wydali się przez długi czas niezwyciężeni, ale w końcu zawsze upadali. Pomyśl o tym” – Mahatma Gandhi

„Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej Wokoło lecą szmaty zapalone Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny Czy to co Twoje będzie zatracone Czy popiół tylko zostanie i zamęt Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie?” – Cyprian Kamil Norwid

„[…] zwycięstwo to bardzo smutna historia” – John Ronald Reuel Tolkien

„Nie jest zwycięzcą ten, co zwyciężył, jeżeli zwyciężony nie uznał swej klęski” – Enniusz

„Samo zwycięstwo nic nie znaczy, trzeba umieć je wykorzystać” – Napoléon Bonaparte

„Talent jest darem uniwersalnym, ale potrzeba wielkiej odwagi, żeby go wykorzystać. Nie bój się być najlepsza” – Paulo Coelho

„Miliony jestestw pada w krwawych zapasach o kawałek chleba, o uczucie swoje, o prawa; jedne giną, aby żyły drugie. Każdy się bowiem broni, każdy walczy, ale nie każdy zwycięża. Życie ziemskie oraz ziemia sama, aby się zapłodnić, potrzebuje trupów, aby życie rozwijać dalej. Więc gdy jedni święcą pogrzeby i żałobę, drudzy ich kosztem wyprawiają wesela […]”–Adolf Dygasiński

„Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą” – Fiodor Dostojewski

„Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują: mężczyźni, by wygrać, kobiety, by nie przegrać” – Alfred Hitchcock

„Siła moralna bardziej niż liczba decyduje o zwycięstwie” – Napoléon Bonaparte

„Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska” –Józef Piłsudski

„Podstawą wszelkich zwycięstw jest strój” – Salvador Dali

„Dopóki zwycięstwo jednych w klęsce drugich, dopóty żadna klęska nie jest ostatnia” – Jan Paweł II

„Nie ma zwycięstwa, które by trwało” – Antoine de Saint-Exupéry

„Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach” – Antoine de Saint-Exupéry

„Ci, którzy po zwycięstwie spoczęli na laurach, są już martwi” – Antoine de Saint-Exupéry

„Kto się śmieje, zawsze płaczących zwycięża” – Juliusz Słowacki

„Miliony jestestw pada w krwawych zapasach o kawałek chleba, o uczucie swoje, o prawa; jedne giną, aby żyły drugie. Każdy się bowiem broni, każdy walczy, ale nie każdy zwycięża. Życie ziemskie oraz ziemia sama, aby się zapłodnić, potrzebuje trupów, aby życie rozwijać dalej. Więc gdy jedni święcą pogrzeby i żałobę, drudzy ich kosztem wyprawiają wesela […]”– Adolf Dygasiński

„Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo” – Homer

Myśli wybrała: Stefania Pruszyńska


wtorek, 07 marca 2017

 

Tegoroczny Kaziuk Wileński, organizowany przez  Stowarzyszenie Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej oddział w Poznaniu, tradycyjnie rozpoczęła Msza św. koncelebrowana w Farze Poznańskiej, podczas  której uczestników obdarowały swoim pięknym śpiewem „Poznańskie Słowiki”. Dla mieszkańców Poznania w niedzielę − 5 marca, dniu  kaziukowych uroczystości, przygotowano wiele atrakcji, m.in.: spotkanie na Starym Rynku z hejnałami z poznańskiego ratusza: wileńskim i poznańskim, jarmarkiem, występy: Polonijnego Folklorystycznego Zespołu Pieśni i Tańca „Karolinka” z Brześcia na Białorusi, litewskiego zespołu „Znad Mereczanki”, folklorystycznych zespołów pieśni i tańca: „Wielkopolanie”, „Łany” oraz Swarzędzkiej Orkiestry Flażoletowej.

Programowe wydarzenia na Starym Rynku poprowadzili ze śpiewem Ryszard Liminowicz, prezes Stowarzyszenia Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, oraz Jerzy Garniewicz,  mający obaj wraz z mieszkającymi  w Poznaniu Wilnianami wielu sympatyków i zdobywający co rok kaziukowym świętowaniem, bigosem nowogródzko-wileńskim, spotkaniami artystycznymi czy zbiórką darów dla rodaków na Wileńszczyźnie − kolejnych nowych.

Nagrodę Kaziuka Wileńskiego „Żurawina 2017” przyznano reżyser Polskiego Teatru w Wilnie – Irenie Litwinowicz.

Przygotowano również barwną prezentację historycznych wydarzeń, przypominającą postać św. Kazimierza Królewicza z rodu Jagiellonów, który wraz z orszakiem Jagiellonów w niedzielę, w samo południe, pozdrowił obecnych  na uroczystości. Z kolei królewna Jadwiga Jagiellonka została pożegnana w Poznaniu w związku z jej wyjazdem w 1745 roku  do Landshut na ślub z księciem bawarskim Jerzym Bogatym.

Dla odświeżenia w pamięci historycznych treści i zasygnalizowania ich współczesnych kontekstów pomyślano o specjalnych prelekcjach, które zaplanowano w „Domu Polonii”. Jerzy Sobczak skupił się w swoim wystąpieniu pn.: „Bawarskie zaślubiny Jagiellonki po latach…” na wydarzeniach odwołujących się do wątku bawarskiego  z biografii królewny Jadwigi Jagiellonki. A Krzysztof Styszyński przygotował temat: „Tadeusz Kościuszko serce oddał Polsce, Ameryce i… kobiecie”.

Kaziukowe święto zwieńczył popołudniowy koncert galowy Polonijnego Folklorystycznego Zespołu Pieśni i Tańca „Karolinka” z Brześcia na Białorusi. Artystów i publiczność gali  gościła  Poznańska Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna przy ul. Solnej 12.

Na jarmarku zaś w muzycznej oprawie  występujących artystów ludowych smakosze mogli się skusić  na wileńskie specjały z najpopularniejszymi cepelinami, chlebami wileńskimi, a również serduszkami kaziukowymi, w tym także nabyć na pamiątkę kartki z tymi serduszkami, zaprojektowanymi przez Władysława Saletisa.

Obchody „Kaziuka 2017” objęli  swoim honorowym patronatem: Arcybiskup Stanisław Gądecki Metropolita Poznański, a w ramach urzędu: Wojewoda Wielkopolski Zbigniew Hoffmann, Marszałek Wielkopolski Marek Woźniak oraz Prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak. 

Stefania Pruszyńska



piątek, 03 marca 2017

OdysJana Poe II (miniatura anim., technika własna), Stefania Pruszyńska

Wszelkie prawa zastrzeżone



 
1 , 2