| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
* Akcja: Dopalacze kradną życie
** Autorskie witryny: ArtGrafPoeFoto, POEZJA
* Fundacja MAM SERCE pomaga ciężko chorym dzieciom
** Poznaj WYBRANE ARTYKUŁY, WYWIADY, ESEJE, RECENZJE
*** Publikacja o uroczystej sesji Rady Miasta Poznania 2016
* SPOTKANIA AUTORSKIE, LITERACKIE w Klubie Literackim DĄBRÓWKA i PoemaCafe
* ŻYCZENIA DLA PAŃSTWA, WSZYSTKICH LUDZI TWÓRCZEJ WOLI
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 667 262 ** Liczba wizyt z podstronami: 8 940 365. W Blox - Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media

* SALON: KRUŻGANKI KULTURY

poniedziałek, 22 maja 2017
niedziela, 30 kwietnia 2017

Adam Mickiewicz uderzał w tęskne tony w Księdze XI „Pana Tadeusza”: „O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju”. Jan Brzechwa za to rymował w wersach wiersza „Przyjście wiosny” o spekulacjach w naturze, jak się objawi... „A wiosna przyszła pieszo”…

Nie ma równie silnie wezbranej tęsknoty jak ta, która wypatruje znaków ożywienia w naturze. Aż tu nagłe drgnienie pośród dookolnej szarości, cierpkiego smutku brązów i odcieni rdzy zeschłych i zbutwiałych liści  – młoda zieleń ledwo co wychyniętych źdźbeł trawy, biel przebiśniegów i śnieżyc – białych fiołków z urodą konwalii, złocistość strzępiastych oczarów i ciemny błękit krokusów.  

Te pierwsze zwiastuny wiosny w czas przedwiośnia poruszają struny nadziei i  rozbudzają uśpione uczucia  zachwytem.

Ileż też powabnych rozsiewają woni, przyciągając ich słodyczą – wcześnie obudzonych, uskrzydlonych poszukiwaczy upojnych nektarów.

Tak nieśmiało niekiedy się odsłaniające, jakże przecież odważne. Bo ileż to mocy mają, nadziei i instynktu, że potrafią pokonać mrok, zmarzlinę i nieprzyjazny chłód. Tych wszystkich zmagań można się ledwo domyślać. Nie są one nigdy bezcelowe ani przypadkowe. Śnieżyce wykwitają nawet pośród śniegu, a oczary  zaskakują swoim złotem w mroźne dni. Tak spragnione chwili pieszczoty ciepłem... I nareszcie ogłaszają zwycięstwo: doszliśmy do światła! Słońce już nas ogarnia!  

Nie można się bać  iść do światła, jeśli ono jest osiągalne, zdaje się mówić natura.  Nie od razu jednak wszystkie istoty gotowe są do tej drogi…

Stefania Pruszyńska

Fot.: Pejzaże wczesnej wiosny, Stefania Pruszyńska



czwartek, 27 kwietnia 2017

 

Karol Marcinkowski w płaszczu i z laską w dłoni spogląda w dal, zdając się sięgać spojrzeniem poza mury poznańskiej  uczelni artystycznej, w stronę której odchyla głowę i kieruje swoje oczy. Prawą ręką dotyka serca. Autor rzeźby tym wybranym gestem zapewne pragnął utrwalić  wizerunek Karola Marcinkowskiego − patrioty, który jednocześnie przyjmuje postawę w życiu wyrażającą miłujące człowieczeństwo. A strojem wybranym dla postaci bohatera swojego dzieła − przypomnieć o kanonie okryć w tamtej epoce. Rzeźbę umieszczono na wysokim cokole z brunatną okładziną granitową i opatrzono napisem: Karol Marcinkowski – twórca pracy organicznej.  

Pomnik Karola Marcinkowskiego na skrzyżowaniu Alei Marcinkowskiego i ul. 23 Lutego w Poznaniu, autorstwa Stanisława Radwańskiego z Gdańska,  obrazuje tradycyjną czy nawet ultrakonserwatywną stylistykę sztuki monumentalnej.  W pobliskim sąsiedztwie monumentu znajdują się budynki: Uniwersytetu Artystycznego (dawniej: Wyższej Szkoły Plastycznej), Komendy Policji i poczty.

Pomnik odsłonięto w 2005 roku.  Umieszczono go na osi symetrii promenady − Alei Marcinkowskiego, podobnie jak  trzy  inne: fontannę z delfinami, rzeźbę Golema Dawida Černego i stelę Heinza Macka.  

Pamięć Karola Marcinkowskiego, wielkiego polskiego patrioty, wybitnego lekarza, który ubogacił dorobek naukowy swoją wiedzą, a nadto leczeniem ludzi ubogich dał przykład postawy pełnej miłosierdzia, godnej  i wiernej przysiędze Hipokratesa,  jest uczczona przez Poznanian i Wielkopolan  także drugim monumentem w Poznaniu − na ul. Bukowskiej.

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska

Fot. pomnika Karola Marcinkowskiego na Alejach Marcinkowskiego w Poznaniu z 27 marca 2017 r.

Karol Marcinkowski urodził się 23 czerwca 1800  r. w Poznaniu. W 1817  r. zdał maturę w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, po czym udał się do Berlina, aby studiować medycynę. W okresie studiów należał do tajnej organizacji „Polonia”, która głosiła hasła republikańskie i utylitarystyczne. Gdy stowarzyszenie zostało wykryte, Marcinkowskiego aresztowano i skazano na karę więzienia, którą w latach 1822–1823 odbył w twierdzy Wisłoujście. Po zwolnieniu z twierdzy zakończył studia doktoratem medycyny (1823 r.). Następnie powrócił do Poznania, gdzie pracował jednocześnie w szpitalu miejskim i prowadził prywatną praktykę z zakresu chirurgii i ginekologii.

W grudniu 1830 r.  udał się do Warszawy, aby wziąć udział w powstaniu listopadowym. Najpierw służył w kawalerii, lecz po krótkim czasie został lekarzem sztabowym. Trafił do oddziału dowodzonego przez gen. Dezyderego Chłapowskiego, który został wysłany na Litwę. Za udział w walkach został odznaczony krzyżem Virtuti Militari.  Po kapitulacji został internowany w Prusach Wschodnich, gdzie brał udział w zwalczaniu epidemii cholery w Kłajpedzie. Stamtąd uciekł na Zachód, najpierw do Wielkiej Brytanii, a później do Francji. Podczas tego pobytu spotykał się zarówno z popowstańczą emigracją, jak i tamtejszymi środowiskami medycznymi, pogłębiając swoją wiedzę, a jednocześnie uchodząc za autorytet w dziedzinie walki z cholerą (w 1833 r. Francuska Akademia Nauk przyznała mu złoty medal za rozprawę o cholerze).

W 1834 r.  postanowił wrócić do kraju, jednak po przekroczeniu granicy Prus został aresztowany i skazany na pobyt w twierdzy w Świdnicy za udział w powstaniu. Zwolniono go dopiero w 1837r.  w wyniku starań mieszkańców i władz Poznania (zarówno polskich jak i niemieckich), w którym wybuchła wówczas epidemia cholery. Od tego momentu oprócz praktyki lekarskiej i działalności filantropijnej (ubogich leczył bezpłatnie, często sam kupując im leki),  zaangażował się w pracę na rzecz społeczeństwa. Do najbardziej znanych jego działań należy inicjatywa powołania Spółki Akcyjnej Bazar w 1838 r. czy założenie Poznańskiego Towarzystwa Pomocy Naukowej w 1841 r. (stanął również na czele jego zarządu), którego zadaniem było pogłębianie polskiego dorobku naukowego i pomoc w edukacji ubogiej młodzieży w myśl jego słów: „Wychowanie nasze jest to dług zaciągniony u ogółu, z czego się w swym czasie wypłacać winniśmy”.

Był radnym miejskim, który starał się o powstanie stałego polskiego teatru miejskiego. Zajmował się również problemem poprawy sytuacji materialnej i zdrowotnej biedoty miejskiej. W ostatnich latach życia otoczony był powszechnym szacunkiem zarówno ze strony władz, jak i rodaków, nazywających go „Naszym Doktorem” lub „Doktorem Marcinem”.

Jego doświadczenia powstańcze, liberalne poglądy oraz wpływ takich osób jak Hipolit Cegielski czy Dezydery Chłapowski sprawiły, że stał się orędownikiem pracy organicznej i walki o wolność metodami politycznymi i ekonomicznymi, będąc pierwszym z długiego szeregu wielkopolskich organiczników realizujących ideały pozytywistyczne.

Zmarł 6 listopada 1846 r.  w Dąbrówce Ludomskiej. Pochowano go na nieistniejącym już cmentarzu świętomarcińskim, skąd po likwidacji nekropolii jego doczesne szczątki trafiły do kościoła św. Wojciecha w Poznaniu.

Źródło inf. biograficznej: Wikipedia



wtorek, 25 kwietnia 2017

Postać legendarnego olbrzyma, sztucznego człowieka, rozbłyskuje  w słońcu na  Alejach Marcinkowskiego – reprezentacyjnej promenadzie Poznania. Ażurowa rzeźba z pasków nierdzewnego metalu autorstwa czeskiego artysty Davida Černego stoi tuż  za fontanną z delfinami.  Golem, zwrócony  do znajdującej się na promenadzie  steli Heinza Macka,  ani śmie, ani może  spojrzeć  na górującego na wysokim cokole  przy ulicy 23 Lutego zadumanego  Karola Marcinkowskiego... 

Nowoczesnego Golema od najbardziej ultrakonserwatywnego pomnika Karola Marcinkowskiego dzieli wiele epok sztuki monumentalnej. Golem Černego ponadto jest  uosobieniem ekspresji,  której pierwsze już  wrażenie  łowi z  dynamicznej, zdającej się iść przed siebie  jego  sylwetki  –  oko  nie tylko uważnego obserwatora, lecz  nawet  omiatającego ten pomnik pobieżnym  spojrzeniem. Rzeźba ma dwa i pół metra wysokości. Stoi na Alejach Marcinkowskiego   od  maja 2010 roku. W uroczystym odsłonięciu tego dzieła  uczestniczył  jego autor, który na ten  uświęcony tradycją  moment  przyjechał z Pragi do Poznania. 

Rzeźbiarz prowokator. David Černý znany jest  m.in. z  instalacji „Entropa”,  którą stworzył w budynku Rady Unii Europejskiej w Brukseli. W Czechach wpisał się w świadomość wielu licznymi  prowokacjami artystyczno-religijnymi, w tym tzw. nogotyłkami w Pradze i np. różowym czołgiem czy  niemowlętami na wieży telewizyjnej. Szczególną  realizacją tego artysty jest też „Uczta olbrzymów” w Libercu. Černý  ze spatynowanego brązu na zlecenie władz miasta stworzył tam wiatę  na  przystanku autobusowym, będącą  wysokim stołem, na którym umieścił  różne naczynia o wymowie historycznej i religijnej, a na  okrągłej paterze – odciętą głowę przywódcy Niemców sudeckich  Konrada Henleina  z wbitym w jego szyję nożem i widelcem. 

Te twórcze moce Černego, których używa  do prowokacji,  dały o sobie znać także w Polsce. Rzeźba-instalacja jego autorstwa Saddam Hussein Shark  z 2006 r., będąca pastiszem rekina w formalinie Damiena Hirsta,  wystawiona w galerii BWA  w Bielsku-Białej (po raz pierwszy i  wcześniej prezentowana w Pradze), przedstawiająca Saddama Husajna ubranego  w spodenki kąpielowe, zanurzonego w akwarium dla rekinów (Saddam miał ręce związane liną i sznur na szyi), wywołała skandal. Na interwencję wiceprezydenta tego miasta Zbigniewa Michniowskiego została usunięta z ekspozycji już drugiego dnia. Podobnie zareagowały władze belgijskiego Middelkerke, wycofując tę rzeźbę z pokazu na festiwalu sztuki Beaufort 2006.

Poznańską rzeźbę także zaatakowano. Pomysłodawcy pomnika Golema, zamawiając rzeźbę u Davida  Černego,  jako jeden z warunków  stawiali, by pomnik nie miał ironizujących czy innych kontekstów religijnych, narażających na incydenty z powodu obrazy uczuć religijnych. Pomnika nie pozostawili jednak w spokoju nieznani z imion i nazwisk jego przeciwnicy. W czerwcu 2011 roku został uszkodzony po raz pierwszy – utracił  wówczas sześć elementów przedramienia. W kolejnym niszczycielskim akcie wandali (w pierwszej dekadzie sierpnia 2012 roku)  ręka  Golema została wgnieciona w tułów, gdy rzeźbę oderwano od podstawy i  przewrócono  ją na wybrukowaną nawierzchnię.  

Tutaj, a nie gdzie indziej?  O dylematach i protestach lokalizacyjnych. Poznańskiego Golema Černego najpierw (5 maja 2010 roku) usadowiono na trawniku. Stał tam niby delikatnie a wstydliwie  odsunięty z  linii  będącej osią symetrii promenady, na której  umiejscowiono pomnik Karola Marcinkowskiego, fontannę z delfinami i stelę Heinza Macka (tę 18-metrowa rzeźbę plenerową odsłonięto w 2006 r., rok po pomniku Karola Marcinkowskiego, odsłoniętym w 2005 r.). Miał być tzw. pomnikiem ruchomym, przenoszonym w różne części Poznania. Na taką niespotykaną, śmiałą  formułę jego eksponowania w publicznej przestrzeni miasta, którą proponował sam  Černý,  nie było  jednak aprobaty władz Poznania. Po kilku miesiącach (we wrześniu 2010 r.), po protestach m.in. środowisk artystycznych Poznania i „Gazety Wyborczej”, rzeźbę  przeniesiono dalej, by zajęła miejsce blisko fontanny z delfinami  i już na osi symetrii Alei Marcinkowskiego.  Tam, w przestrzeni między  budynkami Uniwersytetu Artystycznego i poczty, nieopodal nowego skrzydła Muzeum Narodowego trwa do dzisiaj, zaskakując czy wzbudzając  i podziw, i zdziwienie.

Pytań o Golema i jego lokalizację, które zada sobie każdy bardzo uważny obserwator przestrzeni publicznej i  jej  atrakcji: na stałe w nią wkomponowanych pomników, najbardziej przecież   widocznych  w niej akcentów architektonicznych,  może być wiele. Pierwsze z nich, to np.: Dlaczego Golem sąsiaduje z tak odmiennymi  stylistycznie monumentami? Inne: Jakiemu jeszcze innemu celowi ta lokalizacja  ma służyć?  Postać ta w tym miejscu, sąsiadująca z trzema pozostałymi pomnikami,  miałaby  być wyzwaniem bądź inspiracją li tylko do refleksji nad wielobarwnością stylów i form sztuki monumentalnej?

Wątki z legendą wiążące Poznań z Pragą – stolicą Czech i postacią Golema pojawiają się w biografii Jehudy (Judy) ben Becalela, zwanego  Maharalem XVI-wiecznego rabina, wybitnego talmudysty, teologa, mistyka, astronoma i alchemika, któremu przypisuje się stworzenie Golema, o czym pisze  Zofia Borzymińska w haśle opracowanym przez nią i zamieszczonym  w „Polskim słowniku judaistycznym. Interaktywnym słowniku żydowskich terminów”, dostępnym w witrynie Żydowskiego Instytutu Historycznego www.jhi.pl: Jehuda (Juda) ben Becalel […] – rabin, talmudysta, teolog, mistyk, astronom i alchemik; osobowość otwarta i eklektyczna, poszukująca renesansowej syntezy religii, filozofii i nauk przyrodniczych. Wykształcenie rabiniczne zdobywał w Polsce i w Pradze. Był krajowym rabinem Moraw (1584-1588; w Milułowie), nauczał w Pradze, w 1592-1597 piastował urząd rabina w Poznaniu (Krakowie?), a potem naczelnego rabina w Pradze, w której założył be(j)t (ha-)midrasz i spędził ostatnie lata życia. Przyjaźnił się z astronomem, Tychonem de Brahe. Astrologię traktował jako narzędzie poznania samego siebie, niezbędne w samodoskonaleniu i odgadnięciu własnego powołania. Według niepotwierdzonych danych, cesarz Rudolf II udzielił mu audiencji w 1592. […]”.  A dalej pisze: „L. jest bohaterem wielu żydowskich legend ludowych; uchodził za obdarzonego mocą czynienia cudów oraz twórcę golema. Jego brat, Chaim ben Becalel (około 1530-1588), był rektorem akademii talmudycznej w Lublinie, a potem rabinem w Poznaniu”.

W przywołanym źródle  „Polskim słowniku judaistycznym. Interaktywnym słowniku żydowskich terminów” Bogdan Kos i  Rafał Żebrowski hasło: golem objaśniają także odwołaniem do źródeł literackich: „W nowożytnej literaturze żydowskiej najbardziej znanym nawiązaniem do motywu golema jest poemat dramatyczny H. Leiwika, oparty na podaniu o Jehudzie ben Becalelu Loewie, GOLEM (napisany w 1917–1920, wyd. 1921), który wszedł do klasyki literatury światowej i został wystawiony po raz pierwszy przez zespół Habima (Moskwa 1925), a w języku polskim – Lublin 1928, Warszawa 1928. Leiwik, przerażony wieściami o krwawych konsekwencjach rewolucji rosyjskiej, poprzez legendę historyczną wyraził poczucie zagrożenia współczesnymi utopiami, w których dążenie do wyzwolenia człowieka może prowadzić do tragedii. Jego golem jest antycypacją Mesjasza”.

Informację o legendzie przytacza również Wikipedia,  powołując się  na opinię Zuzany Tlaskovej z praskiego Muzeum Żydowskiego w Czechach: „[...]poza Pragą nie istniała żadna wersja legendy o tworzonych Golemach, a zatem musiała ona przywędrować z Polski. Jednym z miejsc, gdzie mogła się ona narodzić, mógł być np. Poznań, a także Chełm (tam Golema stworzyć miał Eljasz Baal-Szem)”.

Poznań jest miastem otwartym na wiele kultur.  Niewątpliwie  Golem  w Poznaniu swoją  natarczywą nowoczesną estetyką  i  wymową  skłania do poszukiwań jeszcze głębszych  kontekstów. Pośród  argumentów przemawiających najsilniej za lokalizacją tej rzeźby, nietrudno ustalić, że  dopuszczono do głosu historię – dawniej  w pobliżu  znajdowała się dzielnica żydowska, dotąd najmniej rozpoznana przez archeologów, która znajdowała się   w granicach dzisiejszych okolic ulic Żydowskiej, Dominikańskiej i Szewskiej. W „Zarysie dziejów poznańskich Żydów”, które  opracował dr Rafał Witkowski – dziekan wydz. Historii UAM w Poznaniu, przytoczonych w oficjalnej witrynie Poznańskiej Filii Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, zawarto informację: „W XV wieku działa w Poznaniu szkoła żydowska, tzw. Lamdej Pozna, a dzielnica żydowska zamykała się wokół ówczesnych ulic Żydowskiej (zwanej też Sukiennicą), Tkacką i Małą Żydowską (dziś nieistniejąca). Na tym obszarze gmina posiadała 83 domy, ale wynajmowała dodatkowe od okolicznych chrześcijan. Według wielkości podatku konsumpcyjnego, płaconego przez gminy żydowskie w całym państwie w 1507 r., gmina poznańska była trzecią co do wielkości (po Lwowie i Kazimierzu)”.

Rafał Witkowski  w tym opracowaniu tak oto wzmiankuje o początkach osadnictwa Żydów w Poznaniu: „W 1264 roku książę Bolesław Pobożny, władający kaliską i poznańską dzielnicą Wielkopolski, wydał przywilej dla ludności żydowskiej w swoim księstwie. Wzorując się na podobnych przywilejach, jakie otrzymali Żydzi mieszkający w Austrii, Czechach i na Węgrzech, określił on prawa i obowiązki wyznawców Judaizmu. Mogli oni posiadać synagogę i cmentarz, podlegając bezpośrednio sądownictwu księcia. Być może już pod koniec XIII wieku założony został najstarszy cmentarz żydowski na tzw. Muszej Górze w okolicy dzisiejszego Placu Wolności. Najstarsza wzmianka w źródłach pisanych o istnieniu synagogi pochodzi z ok. 1360 r.”. 

W innym tekście  źródłowym,  podanym w witrynie http://www.kirkuty.xip.pl/poznan.htm, pojawia się taki oto sygnał:Pierwsi Żydzi na ziemiach polskich pojawili się prawdopodobnie w X wieku. Stosunki z ludnością chrześcijańską układały się różnie - raz lepiej, raz gorzej – jednak Polska nie była tu wyjątkiem. Wielu Żydów wygnanych z innych krajów właśnie tu znalazło schronienie i zostało na stałe, a niektórzy średniowieczni kronikarze określali nasz kraj jako Paradisus Iudaeorum. Na początku XX wieku tereny Polski zamieszkiwało trzy i pół miliona Żydów, co dziesiąty obywatel Rzeczypospolitej miał żydowskie pochodzenie. W wielu miastach Żydzi stanowili więcej niż połowę ludności”.

W tym też źródle G. E. Kafka, A. Cyruk, K. Bielawski podają: „W połowie XVI wieku skupisko żydowskie w Poznaniu liczyło ponad tysiąc pięćset osób i było wówczas najliczniejsze w kraju i jednym z największych w Europie. W owym czasie Poznań zaliczony został przez J. Goldberga do metropolii żydowskich. Następuje wtedy rozkwit kultury i nauk talmudycznych, ważnym ośrodkiem studiów stała się miejscowa jesziwa, a poznańscy lekarze żydowscy słynęli w całej Rzeczypospolitej”.

Z wniosków, które nasuwają się, nie tylko po lekturze tych właśnie informacji, lecz wynikają z wiedzy szerszej,  jeden  w moim przekonaniu dominuje od zawsze swoją wagą: Społeczność żydowska  i wielu innych narodów od dawna  wiązała się  z Poznaniem na wiele sposobów –  miastem od wieków postrzeganym  jako  otwarte na wiele kultur. Dowodów na to, że  we współczesności  takie wartości i trendy otwarcia  na wielokulturowość w Poznaniu  mają swoją kontynuację,  jest  wiele. Pośród nich  moim zdaniem szczególnie  mocuje się  fakt, że ośrodkiem prezentacji dorobku kultury materialnej i w ogóle kultury wielu narodów świata są istniejące już ponad 95 lat Międzynarodowe Targi Poznańskie. 

Imię olbrzyma z gliny jest znane w wielu językach świata i w legendach. „Golem, w żydowskich podaniach lud. postać ludzka ulepiona z gliny, powoływana do życia za pomocą praktyk kabały” – to objaśnienie z internetowej Encyklopedii PWN (w wydanej drukiem w 1991 roku Encyklopedii popularnej PWN hasła tego w ogóle nie ma).

W słowniku języka polskiego PWN  słowo: golem  występuje w dwóch znaczeniach: „1. Golem «w żydowskich podaniach ludowych: ulepiona z gliny postać ludzka, w którą tchnięto życie»; 2. «bezwolny i bezmyślny olbrzym»”.

Natomiast „Polski słownik judaistyczny. Interaktywny słownik żydowskich terminów”, dostępny w witrynie Żydowskiego Instytutu Historycznego http://www.jhi.pl/, w haśle: golem, autorstwa Bogdana Kosa i  Rafała Żebrowskiego, podaje: „(hebr., nieforemna masa, kokon, bałwan, poczwarka; od:  galam – zawierać, owijać, okryć; (jid. gojłem, gołjemer) – istota powoływana do życia sztucznymi metodami, najczęściej za pomocą magicznych formuł. Termin: golem pojawia się w Biblii Hebrajskiej tylko raz (Ps 130,16) i oznacza nieuformowaną materię. O stworzeniu »sztucznego człowieka« wspomina Talmud. Ogromny autorytet Księgi Tworzenia (Sefer Jecira), stanowiącej opis stworzenia świata za pomocą kombinacji liter boskiego języka, przyczynił się w średniowieczu do powstania licznych legend o golemie, niedoskonałej istocie, stworzonej siłą języka ludzkiego. Powołanie do życia istoty, za pomocą odpowiednich formuł, nie stanowi w nich zazwyczaj celu samego w sobie, a jedynie etap w procesie inicjacji w tajniki kabały, będąc ukoronowaniem mistycznego rytuału. Od XV w., zwłaszcza w Niemczech w XVII w., pojawia się postać golema, który służy swemu twórcy siłą fizyczną. Jego niedoskonałość i bezrozumne działania stają się jednak niebezpieczne. Ożywienie »sztucznego człowieka« następuje poprzez umieszczenie w jego ustach kartki z wypisanym Imieniem Boga lub wypisanie na jego czole słowa: EMET (hebr., prawda). Wypadnięcie kartki lub starcie z czoła litery alef (pozostałe tworzą wtedy słowo MET; hebr., martwy) powoduje, że golem wraca do stanu martwej materii, z której powstał”.

W odwołaniu do średniowiecza  przywołuje się również jako podobne  – greckie słowo: hyle, używane na określenie  bezkształtnej materii. 

Jak się też przypuszcza, do mitu o Golemie  odwołał  się Denis Diderot, gdy użył  określenia popularnego do dzisiaj: „kolos na glinianych nogach” jako charakterystyki potęgi opartej na sile militarnej, lecz niedorozwiniętej  cywilizacyjnie i  słabej ekonomicznie.

Postać inspirująca zarówno dla pisarzy, twórców teatru, filmu, gier komputerowych, jak i  biznesu… Słowa: golem użyło jako tytułów swoich utworów wielu twórców, w tym np. reżyserzy   filmów: Paul Wegener (w 1915 r. i 1920 r.), Piotr Szulkin (w 1979 r.). O historii golema pisał Berthold Auerbach w „Spinozie” (w 1837 r. ), Franz Klutschak przywołał postać w swoim opowiadaniu „Golem i rabin Loew” (opowiadanie to wydrukował magazyn „Panorama des Universums” z 1841 roku), o czym podaje Adam Węgłowski („Golem z polskiej gliny”, w: Historia. Foccus.pl), który rozwija wątek związany z legendą o stworzeniu golema przez Jehuda ben Becalela Loewa i docieka m.in., czy  golema  stworzył  inny twórca.

Gustav Meyrink nazwą tej postaci zatytułował swoją najwybitniejszą powieść (1915 r.), na podstawie której wspomniany już Piotr Szulkin stworzył film. „Golema XIV” – zbiór opowiadań napisał z kolei Stanisław Lem (1981 r.). Nieustannie zresztą przybywa twórczości literackiej z postacią Golema bądź golemami.

W muzycznej strefie  można również znaleźć  wiele piosenek  pt. „Golem”.Golem pojawia  się także jako nazwa: systemów w Internecie, firm biznesowych różnych dziedzin, sieci hoteli i satelity.  W grach komputerowych  golem  nierzadko uosabia   wielką i ożywioną bryłę ziemi, pozbawioną wolnej woli, reagującą na rozkazy pana, zazwyczaj obsadzoną w roli strażnika. W tych grach pojawiają się także często gromady golemów – postacie drugoplanowe. Pierwszoplanowy zaś bohater o imieniu Golem ma atrybuty związane z magicznymi właściwościami.  W jednej z nich, zatytułowanej Wiedźmin, będący uosobieniem golema, występuje w roli bossa, w innej jest – Wiedźminkołajem…

Tekst i fot.: Stefania Pruszyńska

Fot. z 27 marca 2017 r. Na fot. 3: Widok  na tył pomnika Golema zza fontanny z delfinami 


środa, 08 marca 2017

„Jeśli wierzysz w zwycięstwo, zwycięstwo uwierzy w ciebie” – Paulo Coelho

„Każde odniesione zwycięstwo oznacza jedno zwycięstwo mniej. Jedno zwycięstwo mniej do odniesienia” –  Erich Maria Remarque

„Człowiek nie jest stworzony do klęski. (…) Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” – Ernest Hemingway, „Stary człowiek i morze”

„Kiedy rozpaczam, przypominam sobie z historii, że prawda i miłość zawsze wygrywa. Że byli tyrani i mordercy, którzy wydali się przez długi czas niezwyciężeni, ale w końcu zawsze upadali. Pomyśl o tym” – Mahatma Gandhi

„Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej Wokoło lecą szmaty zapalone Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny Czy to co Twoje będzie zatracone Czy popiół tylko zostanie i zamęt Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie?” – Cyprian Kamil Norwid

„[…] zwycięstwo to bardzo smutna historia” – John Ronald Reuel Tolkien

„Nie jest zwycięzcą ten, co zwyciężył, jeżeli zwyciężony nie uznał swej klęski” – Enniusz

„Samo zwycięstwo nic nie znaczy, trzeba umieć je wykorzystać” – Napoléon Bonaparte

„Talent jest darem uniwersalnym, ale potrzeba wielkiej odwagi, żeby go wykorzystać. Nie bój się być najlepsza” – Paulo Coelho

„Miliony jestestw pada w krwawych zapasach o kawałek chleba, o uczucie swoje, o prawa; jedne giną, aby żyły drugie. Każdy się bowiem broni, każdy walczy, ale nie każdy zwycięża. Życie ziemskie oraz ziemia sama, aby się zapłodnić, potrzebuje trupów, aby życie rozwijać dalej. Więc gdy jedni święcą pogrzeby i żałobę, drudzy ich kosztem wyprawiają wesela […]”–Adolf Dygasiński

„Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą” – Fiodor Dostojewski

„Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują: mężczyźni, by wygrać, kobiety, by nie przegrać” – Alfred Hitchcock

„Siła moralna bardziej niż liczba decyduje o zwycięstwie” – Napoléon Bonaparte

„Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska” –Józef Piłsudski

„Podstawą wszelkich zwycięstw jest strój” – Salvador Dali

„Dopóki zwycięstwo jednych w klęsce drugich, dopóty żadna klęska nie jest ostatnia” – Jan Paweł II

„Nie ma zwycięstwa, które by trwało” – Antoine de Saint-Exupéry

„Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach” – Antoine de Saint-Exupéry

„Ci, którzy po zwycięstwie spoczęli na laurach, są już martwi” – Antoine de Saint-Exupéry

„Kto się śmieje, zawsze płaczących zwycięża” – Juliusz Słowacki

„Miliony jestestw pada w krwawych zapasach o kawałek chleba, o uczucie swoje, o prawa; jedne giną, aby żyły drugie. Każdy się bowiem broni, każdy walczy, ale nie każdy zwycięża. Życie ziemskie oraz ziemia sama, aby się zapłodnić, potrzebuje trupów, aby życie rozwijać dalej. Więc gdy jedni święcą pogrzeby i żałobę, drudzy ich kosztem wyprawiają wesela […]”– Adolf Dygasiński

„Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo” – Homer

Myśli wybrała: Stefania Pruszyńska


wtorek, 07 marca 2017

 

Tegoroczny Kaziuk Wileński, organizowany przez  Stowarzyszenie Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej oddział w Poznaniu, tradycyjnie rozpoczęła Msza św. koncelebrowana w Farze Poznańskiej, podczas  której uczestników obdarowały swoim pięknym śpiewem „Poznańskie Słowiki”. Dla mieszkańców Poznania w niedzielę − 5 marca, dniu  kaziukowych uroczystości, przygotowano wiele atrakcji, m.in.: spotkanie na Starym Rynku z hejnałami z poznańskiego ratusza: wileńskim i poznańskim, jarmarkiem, występy: Polonijnego Folklorystycznego Zespołu Pieśni i Tańca „Karolinka” z Brześcia na Białorusi, litewskiego zespołu „Znad Mereczanki”, folklorystycznych zespołów pieśni i tańca: „Wielkopolanie”, „Łany” oraz Swarzędzkiej Orkiestry Flażoletowej.

Programowe wydarzenia na Starym Rynku poprowadzili ze śpiewem Ryszard Liminowicz, prezes Stowarzyszenia Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, oraz Jerzy Garniewicz,  mający obaj wraz z mieszkającymi  w Poznaniu Wilnianami wielu sympatyków i zdobywający co rok kaziukowym świętowaniem, bigosem nowogródzko-wileńskim, spotkaniami artystycznymi czy zbiórką darów dla rodaków na Wileńszczyźnie − kolejnych nowych.

Nagrodę Kaziuka Wileńskiego „Żurawina 2017” przyznano reżyser Polskiego Teatru w Wilnie – Irenie Litwinowicz.

Przygotowano również barwną prezentację historycznych wydarzeń, przypominającą postać św. Kazimierza Królewicza z rodu Jagiellonów, który wraz z orszakiem Jagiellonów w niedzielę, w samo południe, pozdrowił obecnych  na uroczystości. Z kolei królewna Jadwiga Jagiellonka została pożegnana w Poznaniu w związku z jej wyjazdem w 1745 roku  do Landshut na ślub z księciem bawarskim Jerzym Bogatym.

Dla odświeżenia w pamięci historycznych treści i zasygnalizowania ich współczesnych kontekstów pomyślano o specjalnych prelekcjach, które zaplanowano w „Domu Polonii”. Jerzy Sobczak skupił się w swoim wystąpieniu pn.: „Bawarskie zaślubiny Jagiellonki po latach…” na wydarzeniach odwołujących się do wątku bawarskiego  z biografii królewny Jadwigi Jagiellonki. A Krzysztof Styszyński przygotował temat: „Tadeusz Kościuszko serce oddał Polsce, Ameryce i… kobiecie”.

Kaziukowe święto zwieńczył popołudniowy koncert galowy Polonijnego Folklorystycznego Zespołu Pieśni i Tańca „Karolinka” z Brześcia na Białorusi. Artystów i publiczność gali  gościła  Poznańska Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna przy ul. Solnej 12.

Na jarmarku zaś w muzycznej oprawie  występujących artystów ludowych smakosze mogli się skusić  na wileńskie specjały z najpopularniejszymi cepelinami, chlebami wileńskimi, a również serduszkami kaziukowymi, w tym także nabyć na pamiątkę kartki z tymi serduszkami, zaprojektowanymi przez Władysława Saletisa.

Obchody „Kaziuka 2017” objęli  swoim honorowym patronatem: Arcybiskup Stanisław Gądecki Metropolita Poznański, a w ramach urzędu: Wojewoda Wielkopolski Zbigniew Hoffmann, Marszałek Wielkopolski Marek Woźniak oraz Prezydent Miasta Poznania Jacek Jaśkowiak. 

Stefania Pruszyńska



piątek, 03 marca 2017

Klub Literacki „Dąbrówka” w  Piątkowskim Centrum Kultury PSM zaplanował w marcu i kwietniu następujące spotkania:

7 marca 2017 o godz. 18.00 (wtorek) – Łucja Dudzińska prezentuje debiuty w  Grupie Literycznej Na Krechę: Mikołaj Bogajewicz – „kwadrat w kwadracie”, wiersze Pawła Długosza.

21 marca 2017 o godz. 18.00 (wtorek) – „Idź, tam gdzie jesteś” –  promocja nowej powieści Andrzeja Górnego. Recenzja – Jerzy Beniamin Zimny.

4 kwietnia 2017 o godz. 18.00 (wtorek) –„Futro z drutu kolczastego” spotkanie z autorką Katarzyną Mrozik-Stefańską, omówienie Agnieszka W. Pawlak.

XI Młode Pióra – warsztaty literackie. Twórczość Julii Witke i Mateusza Rossy (tomik poetycki „Czarno widzę”). Zapraszamy piszącą młodzież i opiekunów literackich talentów.

18 kwietnia 2017 o godz. 18.00 (wtorek) – nowe publikacje, nagrody i wyróżnienia w Klubie Literackim „Dąbrówka”. Kasia Kaczmarek – pocztówka z Mauritiusa.

Zapraszamy do publikacji w „Protokole Kulturalnym”.

Spotkania odbywają się w poznańskiej „Dąbrówce” mającej siedzibę  na os. Bolesława Chrobrego 117. Prowadzi je  od wielu lat poznański poeta Jerzy Grupiński.

Zachęcam do  uczestnictwa w tych wydarzeniach klubowych. Pośród nas jest miejsce dla wszystkich zainteresowanych nową poezją czy nowymi publikacjami i poznaniem ich autorów. Dla tych z Państwa, którzy tworzą poezję czy są autorami utworów innych gatunków literackich, niewątpliwie nie jest bez znaczenia szansa na prezentację własnej twórczości w naszym Klubie Literackim „Dąbrówka”.  Tutaj też co rok, późną jesienią, jest organizowany turniej jednego wiersza „O Pierścień Dąbrówki”. Bardzo słonecznie zapraszam na te wieczory organizowane na  poetycką, literacką nutę, a bywa, że i okraszanych muzyką i śpiewem…

Stefania Pruszyńska

Ilustracja: „Oazy myśli” (miniatura, technika własna), Stefania Pruszyńska



piątek, 24 lutego 2017

 

 

„I tak ja widzę przyszłą w Polsce sztukę,

Jako chorągiew na prac ludzkich wieży,

Nie jak zabawkę ani jak naukę,

Lecz jak najwyższe z rzemiosł apostoła

I jak najniższą modlitwę anioła.”

Cyprian Kamil Norwid, „Promethidion” (1851 r.)

„Sztuka czyści duszę z codziennej warstwy kurzu” – Pablo Picasso

„Artysta należy do dzieła, a nie dzieło do artysty” – Novalis

„Wszyscy chcą rozumieć malarstwo; dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków?” Pablo Picasso

„Tak naprawdę potrafimy mówić tylko przez nasze obrazy”  Vincent Van Gogh

„Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe”   Albert Einstein

„Jeśli zbudowałeś zamek w chmurach, twoja praca nie pójdzie na marne. Wybrałeś idealne miejsce – teraz musisz po prostu dobudować fundamenty”   Henry D. Thoreau

Aforyzmy wybrała: Stefania Pruszyńska  

Ilustracja: Ogami XY (miniatura, technika własna), Stefania Pruszyńska


czwartek, 19 stycznia 2017

 



Elementarze  dla dzieci romskich w Polsce stworzył Karol Parno Gierliński, romski poeta, rzeźbiarz, malarz, działacz społeczny i oświatowy. Pierwszy elementarz „Miri szkoła. Romano elementaro” (Moja Szkoła. Romski elementarz) został napisany w języku grupy Polska Roma i wydany w Gorzowie Wielkopolskim w 2007 roku.  Drugie wydanie tej książki ukazało się w 2008 roku w Kostrzynie nad Odrą. Tutaj też w tym samym roku został wydany „Miri szkoła. Romano elementaris” – pierwszy elementarz dzięki adaptacji i przekładowi Bogumiły Cieślak napisany w dialekcie Bergitka Roma  – Romów Górskich.

Karol Parno Gierliński w „Słowie do rodziców i nauczycieli”, zawartym w „Miri szkoła. Romano elementaris”, wskazując: „Poszedłem […] inną drogą niż twórcy romskich elementarzy wydanych na Litwie oraz w Szwecji, którzy skupili się na nauce abecadła i tworzeniu słowników”,   wyjaśnia:  „»Miri szkoła« bazuje na wiedzy, którą dziecko zdobywa w szkole i jednocześnie odwołuje się do jego naturalnej świadomości językowej. Nie trzeba więc zapoznawać go z literami i uczyć techniki czytania oraz pisania, lecz wdrożyć do posługiwania się tymi umiejętnościami w języku ojczystym”.

Autor elementarzy podkreśla też, że obraną przez niego koncepcją było: „Zamiast podawać dziecku wiedzę na tacy, przekładać z języka polskiego na romski to, czego uczy się na lekcjach, starałem się wywołać zaciekawienie, umożliwić połączenie nauki z zabawą i skłonić do uruchomienia wyobraźni. Z myślą o tym była tworzona nie tylko warstwa słowna, lecz i wizualna książki”.

Co ciekawe, w tych częściach elementarza, które mają służyć nauczeniu dzieci nazw istot żywych, przedmiotów czy pojęć,  nie ma opisów pod obrazkami. To  zadanie dla małych czytelników – rozwiązać tę łamigłówkę: dobrać nazwę do  przedstawionego na obrazku zwierzęcia, rośliny, koloru czy smaku. Takich niespodzianek zadaniowych jest więcej w tej książce i sam  Karol Parno Gierliński  stwierdza, że niektóre z nich są dość skomplikowane.

Okazuje się też, że elementarz, zwłaszcza z uwagi na dialekty Romów polskich, wymagał podjęcia konsultacji i decyzji o formule zapisu. „Wprawdzie istnieje tzw. alfabet warszawski, złożony z 46 znaków, za pomocą których można wyrazić dźwięki występujące w dialektach romskich na całym świecie, jednak w dyskusjach z udziałem przedstawicieli romskiej inteligencji oraz naukowców parających się lingwistyką i cyganologią przeważyła opinia, że z wielu względów najlepszym rozwiązaniem będzie oparcie się na alfabecie polskim” – wyjaśnia Karol Parno Gierliński i jednocześnie podkreśla, że  zapis międzynarodowy został zachowany jedynie w tekście „Gelem, gelem” – hymnu romskiego.

 

Pośród treści elementarza można poznać teksty kilku piosenek, a także wiersze: Papuszy i  Teresy Mirgi. Na stronach stustronicowej książki znajdują się liczne barwne ilustracje: Krystyny Jóźwiak, Karola Parno Gierlińskiego, Ferdinanda Kociego.

„Miri szkoła. Romano elementaris” ukazał się w nakładzie 500 egzemplarzy. Książkę wydał Urząd Miasta w Kostrzynie nad Odrą (2008), a sfinansowała  ją dotacja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. 

 

Karol Parno Gierliński 

 

Karol Gierliński (romanes Parno) – urodził się 12 marca 1938 r. w Poznaniu w rodzinie Sinti zamieszkałej w Wielkopolsce od kilku pokoleń.  Był poetą i prozaikiem, malarzem i rzeźbiarzem, działaczem oświatowym i społecznym. Został uhonorowany odznaką Zasłużony Działacz Kultury (2001 r.) i odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (2011 r.).  Zmarł 4 lutego 2015 r. w Nowym Mieście nad Pilicą. 

W 1957 roku ukończył Technikum Chemiczne w Poznaniu. W latach 1957-1963 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu. W młodości podczas wakacji pracował jako wędrowny kotlarz. Po odbyciu  służby w Wojsku Polskim pracował m.in.  w zawodach: konserwatora dzieł sztuki, instruktora zajęć plastycznych w domach kultury, nauczyciela. Był także kierownikiem literackim zespołów, w tym Cygańskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Roma”.

Karol Gierliński był członkiem Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy ZMW oraz grupy literackiej „Wiry”. Należał do Związku Literatów Polskich.

Debiutował poetycko  w 1968 r. wierszem „Deszcz”, wydrukowanym w tygodniku „Nowa Wieś”. W 2001 r. ukazał się tomik jego poezji „Xaratuno thuv (Odległy dym)”, który stanowił publikację Wydawnictwa Nice w Bydgoszczy. W książce, którą wkrótce przetłumaczono na język niemiecki, zawarto stare i nowe wiersze, grafiki, a także fotografie rzeźb pochodzących z okresu, kiedy poeta tworzył w podgorzowskich Wojcieszycach.

W 2007 r. Związek Romów Polskich w Szczecinku wydał w bogatej oprawie graficznej zbiór opowiadań Karola Parno Gierlińskiego pt. „Meteory (Siłałe ćerhenia)”, a w 2012 roku  w Tarnowie wydano tom jego wierszy „Róża pustyni”.

Od 1963 roku aż do śmierci uprawiał zawodowo rzeźbę.  Początkowo jego tworzywem był metal, później najczęściej – drewno. Jego prace wystawiano w kraju i za granicą. Pozostały  jako eksponaty w wielu muzeach, m.in. w: Pile, Gorzowie Wielkopolskim i Weilburgu oraz zbiorach prywatnych. W 2011 roku,  zaciekawiony malarstwem, podjął się stworzenia cyklu obrazów olejnych o tematyce romskiej.

Karol Parno Gierliński  wystąpił jako aktor w filmie fabularnym „Papusza” w roli Śero Roma (2013 r.), a także jako Hauptmano w serialu telewizyjnym „Na dobre i na złe”  w odcinku z 2009 r. pt. „Kabała”.

Na początku lat 80 XX w. pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Zakładowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” w Kombinacie Rolnym Żydowo (gmina Czerniejewo).

W swojej działalności społeczno-oświatowej zasłużył się wsparciem idei utworzenia w Szczecinku Spółdzielni Socjalnej „Khetane”, która dała pracę potrzebującym, stwarzała również szansę na zachowanie zawodów tradycyjnie uprawianych przez Cyganów. Często podkreślał w rozmowach, że  Romom, jak  wszystkim, drogę do awansu społecznego i życia w godności zapewnić może jedynie wykształcenie.   

Jego starania o wydanie  pierwszego w Polsce i jednego z bardzo niewielu na świecie podręcznika dla cygańskich dzieci w wieku wczesnoszkolnym „Miri szkoła Romano elementaro” zostały uwieńczone sukcesem, a on sam jako autor elementarza romskiego dopilnował wydania go w dwóch dialektach: Polska Roma oraz Bergitka Roma.

Popierał antyrasistowskie działania stowarzyszenia „Nigdy Więcej” na festiwalu „Przystanek Woodstock”.

Tłumaczył teksty na dialekty romskie. Jest autorem opracowań omawiających tematykę związaną z  pozycją społeczną kobiet w środowisku romskim, a nadto prezentujących tradycyjne zawody Romów. 

Był członkiem władz stowarzyszeń romskich, a także specjalnego zespołu do spraw romskich Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych. W 2005 r. na czteroletnią kadencję został posłem do Parlamentu International Romani Union.

Stefania Pruszyńska

Fot.: Stefania Pruszyńska

Na przedostatniej fot.: Karol Parno Gierliński (w białym garniturze) przy Starej Pomarańczarni w Łazienkach Królewskich w Warszawie 5 kwietnia 2011 r., podczas przerwy w zorganizowanym przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, MSWiA oraz Pełnomocnika ds. Równego Traktowania panelu „Być Romką w XXI wieku” i po wernisażu wystawy „Piękno w różnorodności – Romowie”, na której zaprezentował swoje rzeźby  w drewnie. 

Na ostatniej fotografii: Karol Parno Gierliński w Starej Pomarańczarni podczas panelu MSWiA pn.: „Być Romką w XXI wieku” (w pierwszym rzędzie, obok Anny Markowskiej, prezes Fundacji „Bahtałe Roma”). 

Oprac. inf. biograficznej m.in. na podstawie Wikipedii i Romopedii: Stefania Pruszyńska


niedziela, 18 grudnia 2016

Bohdan Smoleń zmarł przed trzema dniami w poznańskim szpitalu. Od wielu lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Znany wielu z kreacji kabaretu Tey, w którym wraz z Zenonem Laskowikiem tworzyli niecodzienne spektakle.

Wiadomość o śmierci artysty przyjęłam z wielkim zasmuceniem.

Choć odszedł, niech żyje w pamięci nas wszystkich, którzy czerpaliśmy wiele otuchy z Jego scenicznej sztuki.

Stefania Pruszyńska


 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 104