Nr 2190 w Rejestrze Prasy SO w Poznaniu. Od maja 2007 r.
| < Maj 2006 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Szanowni P.T. Czytelnicy Gazety Autorskiej „IMPRESJee”(nr 2190 w Rejestrze Prasy w SO w Poznaniu), Słonecznie Was zapraszam do odwiedzin Salonów mojej gazety, życząc inspirującej i miłej lektury - Redaktor naczelna. Statystyki Gazety Autorskiej „IMPRESJee”. * Liczba wizyt: 6 726 381 ** Liczba wizyt (w gazecie i podstronach): 9 020 659. W Blox na TOP 1000 Gazeta Autorska „IMPRESJee” na pierwszym miejscu popularności w kategorii: Media.
poniedziałek, 29 maja 2006


Papież przed bramą oświęcimskiego obozu,
fot.: Interia.pl

- Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że przeżyję Auschwitz, to bym nie uwierzył, bo raczej nie sądziłem. Ale gdyby ktoś powiedział, że w tym miejscu będzie Ojciec Święty, że Ojcem Świętym będzie Polak, a następnym będzie Niemiec, i oni obaj będą w tym miejscu, to przekraczałoby siłę mojej wyobraźni – powiedział kilka dni wcześniej profesor Władysław Bartoszewski w Poranku Radia TOK FM.

W „Gazecie Wyborczej zapytano w sondażu: Dwaj papieże, dwa narody, czy papież powinien w Auschwitz-Birkenau przeprosić za zagładę Żydów w czasie II wojny światowej. Nie precyzowano jak ani w czyim imieniu. Tak” odpowiedziało więcej Niemców (49 proc.) niż Polaków (27 proc.). Co ciekawe, takiego gestu oczekiwaliby częściej niemieccy katolicy niż protestanci czy ateiści. Najwięcej Polaków (44 proc.) odpowiada: trudno powiedzieć. Nie pierwszy raz w sondażu nasi rodacy mają trudność z zajęciem stanowiska, gdy rzecz dotyka trudnych tematów. W Niemczech kwestia rozliczeń, przedmiot wieloletniej debaty, budzi mniej rozterek (11 proc. wskazań: trudno powiedzieć). Starsi Polacy są raczej za przepraszaniem za Zagładę, młodsi są silnie przeciw.

Jednak najpierw znowu były w tę niedzielę Wniebowstąpienia Pana krakowskie Błonia i poranna msza święta. Z udziałem blisko miliona wiernych. Dziękuję za zaproszenie do mojego Krakowa – powiedział tam papież Benedykt XVI. Kraków Karola Wojtyły i Kraków Jana Pawła II jest również moim Krakowem - dodał, co wywołało nieprawdopodobny entuzjazm. Trwajcie mocni w wierze! Trwajcie mocni w nadziei! Trwajcie mocni w miłości!- to wezwanie skierował do wiernych papież Benedykt XVI w homilii podczas mszy św. na Błoniach. Jak tłumaczył: wierzyć, to znaczy zawierzyć Bogu, powierzyć Mu nasz los. Papież wyznał, że przybył do Polski i do Krakowa z potrzeby serca, w pielgrzymce śladami swego poprzednika.

Benedykt XVI pokazał się w niedzielę po południu w papieskim oknie Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Papież podziękował oczekującym Go wiernym za ich obecność. Ojciec Święty w trakcie swojej czterodniowej pielgrzymki pojawił się w oknie trzy razy.  W niedzielę papież mówił po włosku: Drodzy przyjaciele, chciałbym wam podziękować za waszą obecność, za waszą przyjaźń, za waszą radość. Niech Pan zawsze będzie z wami - zwrócił się do zebranych: Do zobaczenia w Rzymie, a jeżeli Pan Bóg pozwoli, to również jeszcze w Krakowie. Arrivederci, gracie, dziękuję - powiedział Benedykt XVI, wzbudzając entuzjastyczną reakcję kilku tysięcy wiernych, którzy odpowiedzieli okrzykami: Dziękujemy! Zostań z nami! Zupełnie tak samo, jak wołali do Jana Pawła II, kiedy ten pojawiał się w oknie przy Franciszkańskiej 3. Na koniec papież pobłogosławił zebranych i powiedział po polsku: Do widzenia. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Papież Benedykt XVI podbił serce Krakowa i sam dał się mu podbić - tak o niedzielnej mszy na Błoniach pisze wysłanniczka agencji ANSA. Zwraca ona uwagę na szczere wyznanie papieża, zawarte w jego homilii: Kraków, miasto Karola Wojtyły i Jana Pawła II jest także moim Krakowem. Włoska agencja prasowa podkreśla, że Benedykt XVI w obecności nieprzebranego tłumu odprawił mszę w miejscu, które w najgłębszy sposób przypomina o więzach jego poprzednika z Polakami. ANSA zwraca też uwagę na bardzo osobiste słowa papieża, który mówił, że każdemu obecnemu na Błoniach chciałby uścisnąć dłoń i każdemu popatrzeć w oczy. Według włoskiej wysłanniczki, miłość Krakowa do nowego papieża, której kulminacją była niedzielna msza, okazywana była każdego dnia jego pobytu pod Wawelem, o czym świadczą dziesiątki tysięcy ludzi pozdrawiających go na ulicach i pod oknem Pałacu Arcybiskupów.

 A potem był najtrudniejszy chyba etap papieskiego pielgrzymowania: obóz koncentracyjny Auschwitz - Birkenau (polskie media, jakby w zmowie politycznej poprawności tego dnia zaprzestały używania polskich odpowiedników tych miejscowości, natomiast ambasada polska  w Rzymie zwróciła się kilka dni temu do włoskich mediów, by w relacjach z tego miejsca nie używać pojęcia: polskie obozy śmierci). Wiadomo było, że Benedykt, papież Niemiec chciał tam bardzo pielgrzymować. Chociaż był już w tym miejscu jako abp Monachium, towarzysząc Janowi  Pawłowi II w 1979 r., a także kilka lat później - z grupą niemieckich hierarchów. Późnym popołudniem papież Benedykt XVI, w samotności i ciszy, wszedł do byłego koncentracyjnego obozu Auschwitz przez historyczną bramę z napisem: Arbeit Macht Frei  i odmówił cichą modlitwę pod Ścianą Straceń, potem zapalił znicz, który otrzymał od byłych więźniów obozu, osobiście przywitał się z 32 byłymi więźniami obozu Auschwitz. Podchodził  do każdego z nich, dla każdego znalazł chwilę czasu. W grupie byłych więźniów byli m.in. polski więzień polityczny z pierwszego transportu do Auschwitz (z 14 czerwca 1940 roku) - Marian Kołodziej, polski Rom Edward Paczkowski, ostatni żyjący w Polsce członek Sonderkommando Henryk Mandelbaum, Kazimierz Smoleń, były dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, Józef Szajna. Hasło: Arbeit macht frei miało zapewniać o porządku panującym w obozie i dawać więźniom złudną nadzieję, że dzięki wytężonej pracy odzyskają wolność.

Papieża na terenie obozu przywitał prezydent Lech Kaczyński, a także m.in. arcybiskup Stanisław Gądecki, minister kultury Kazimierz Ujazdowski i były więzień obozu prof. Władysław Bartoszewski. W Bloku 11, w celi, w której zginął męczeńsko za współbrata polski więzień obozu Auschwitz, św. Maksymilian Kolbe, papież zapalił świecę. Świecę tę ofiarował Jan Paweł II podczas pielgrzymki do byłego obozu w 1979 roku. Ale trzeba też pamiętać, że oddała tu życie św. Edyta Stein, niemiecka Żydówka, która potem stała się gorliwą katoliczką. Tuż przed śmiercią św. Edyta mówiła o swym zawierzeniu Bogu, a św. Maksymilian zwierzał się: Barbarzyńcy nie pokonają Niepokalanej.

Papież, po opuszczeniu Bloku Śmierci, wpisał się do Księgi Pamiątkowej i udał się do Centrum Dialogu i Modlitwy. Benedykta XVI w oświęcimskim Centrum przywitali kard. Franciszek Macharski i gospodarze Centrum: dyrektor ks. Jan Nowak i ks. Manfred Deselaers, Niemiec, od 16 lat pracujący w Polsce na rzecz pojednania. Wśród witających w Centrum był także metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz.  Od dwojga młodych wolontariuszy: Niemki i Polaka Benedykt XVI otrzymał bukiet kwiatów.

Papieża pozdrowiło też dwanaście sióstr karmelitanek, których klasztor sąsiaduje z Centrum Dialogu i Modlitwy. Ani przez sekundę nie było o tym mowy, ale wrzawa światowej diaspory żydowskiej już wkrótce ma spowodować usunięcie tych sióstr, tak cenionych przez Jana Pawła II, oddających się na co dzień kontemplacyjnej modlitwie za ofiary Auschwitz-Birkenau, także i z tego miejsca.

Wracając do szczegółów o  Centrum Dialogu i Modlitwy... Powstało ono w 1992 roku, nieopodal byłego obozu macierzystego Auschwitz. Jest instytucją katolicką, założoną przez kard. Franciszka Macharskiego w porozumieniu z europejskimi biskupami i przedstawicielami organizacji żydowskich. Ideą Centrum jest stworzenie miejsca spotkań, edukacji, refleksji i modlitwy dla odwiedzających Auschwitz. Ma być formą uczczenia pamięci ofiar i przyczyniać się do budowania w świecie wzajemnego szacunku, pojednania i pokoju. Jestem tu dziś, aby prosić o łaskę pojednania, aby prosić przede wszystkim Boga, bo tylko On może otworzyć i oczyścić ludzkie serca, ale również ludzi, którzy tu cierpieli - powiedział Benedykt XVI w byłym obozie koncentracyjnym KL Birkenau.

Ten punkt pielgrzymki papieża do Polski - wizyta w Birkenau - był szczególnie oczekiwany przez społeczność międzynarodową, komentatorów papieskiej wizyty w Polsce i przez światowe media, które zwracały uwagę na symbolikę faktu, że papież z Niemiec odwiedza były hitlerowski obóz zagłady. Najpierw Ojciec Święty przechodził wzdłuż 22 płyt z uwiecznionymi różnymi narodowościami, których przedstawiciele padli ofiarą nazistowskich potworów. Padał deszcz, ludzie chronili się pod parasolami. I nagle wyjrzała tęcza, ogromna, kolorowa. Stawała się coraz większa. Obejmując, jak się wydawało, i wieże strażnicze, i baraki obozowe, i druty kiedyś pod napięciem, i murawę, na której wystawali wycieńczeni więźniowie. Jakby zrobiło się lepiej na świecie... 

Później w skupieniu podjęta została modlitwa kilku wyznań. I wreszcie przemówił On. „Nie mogłem tutaj nie przybyć”- podkreślił kilkakrotnie Benedykt XVI w przemówieniu, które wygłosił dla uczczenia pamięci ofiar obozu. Przychodzę tutaj jako syn narodu niemieckiego - podkreślił Benedykt XVI - i dlatego muszę i mogę powtórzyć za moim poprzednikiem: Nie mogłem tutaj nie przybyć. Przybyć tu musiałem. Był to i jest obowiązek wobec prawdy, wobec tych, którzy tu cierpieli, obowiązek wobec Boga: jestem tu jako następca Jana Pawła II i jako syn narodu niemieckiego - syn tego narodu, nad którym grupa zbrodniarzy zdobyła władzę przez zwodnicze obietnice wielkości, przywrócenia honoru i znaczenia narodowi, roztaczając perspektywy dobrobytu, ale też stosując terror i zastraszenie, by posłużyć się narodem jako narzędziem swojej żądzy zniszczenia i panowania. Tak, nie mogłem tu nie przybyć” - powiedział. Benedykt XVI podkreślił, że przybył do Birkenau, aby modlić się o dar pojednania wszystkich, którzy w tej godzinie naszych dziejów wciąż cierpią pod panowaniem nienawiści i przemocy zrodzonej przez nienawiść.

 Zaznaczył, że w tym miejscu nasuwa się wiele pytań. Ciągle powraca jedno: „Gdzie był Bóg  w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła? - pytał. I to pytanie w ustach tego niezwykłego Niemca powtarzało się tu kilkakrotnie. Pozostawało jednak bez odpowiedzi...

 Papież przypomniał, że w tym miejscu zostało wymordowanych prawie milion żydów. Dodał, że podczas wojny życie straciło 6 mln Polaków.

Chwilę potem słuchałam w radiu niezależnego publicysty żydowskiego, Konstantego Geberta. Nie spodobało mu się to, co powiedział papież. Bo przecież wśród tych 6 mln połowę stanowili Żydzi - stwierdził Gebert, jakby zarzucając Ojcu relatywizowanie historii. Także bardziej teologiczne wykorzystywanie Żyda. Jan Paweł II był inny – usłyszałam. Znał i rozumiał Żydów; grał zresztą na bramce w podwórkowej drużynie żydowskiej...”.

Na zakończenie pobytu w Birkenau Benedykt XVI wyraził nadzieję: Przed chwilę miałem okazję pobłogosławić Centrum Dialogu i Modlitwy - powiedział. - W niedalekim sąsiedztwie prowadzą życie ukryte siostry karmelitanki, które czują się w sposób szczególny zjednoczone z tajemnicą Krzyża i przypominają nam wiarę chrześcijan, która głosi, że sam Bóg zstąpił do piekła ludzkiego cierpienia i cierpi razem z nami”.

W Oświęcimiu istnieje franciszkańskie Centrum św. Maksymiliana i Międzynarodowe Centrum Nauczania o Auschwitz i Holokauście. Znajduje się tu też Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży. Przy jednym z dawnych Domów Modlitwy mieści się Centrum Żydowskie. Tworzy się Oświęcimska Akademia Praw Człowieka. Możemy więc mieć nadzieję, że z miejsca kaźni będzie wyrastać i dojrzewać konstruktywna refleksja, i że pamięć przeszłości pomoże przeciwstawiać się złu i sprawiać, ze zatryumfuje miłość. Wieczorem samolot z zastępcą Chrystusa na Ziemi odleciał do Wiecznego Miasta. Całe lotnisko Balice śpiewało Mu specjalnie skomponowaną pieśń: Benedetto, Benedetto. Bez wątpienia został On jednak także pośród nas.

Stefania Golenia

Pruszyńska

 


Na powołanie nowego dyrektora wielu poznaniaków i pracowników Filharmonii Poznańskiej czekało już ze zniecierpliwieniem. Na zwołanej 25 maja br. konferencji prasowej marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak poinformował, że decyzją zarządu województwa mianowano na stanowisko dyrektora tej placówki Wojciecha Nentwiga, menedżera kultury i dziennikarza, kierującego działem kultury „Głosu Wielkopolskiego, będącego także wiceprezesem Towarzystwa im. Henryka Wieniawskiego, a wcześniej związanego z orkiestrą Amadeus.


Nowy dyrektor ma otrzymywać pensję 10 tys. zł i ma być zatrudniony na umowę na czas nieokreślony. Tymczasem poprzedni, zwolniony dyrektor Grzegorz Nowak, który zasłynął w mediach i krytyce opinii publicznej jako pobierający nadmiernie wysokie honoraria za dyrygowanie, a także z powodu konfliktu z orkiestrą, domaga się teraz od władz woj. 30 tys. zł odszkodowania za rozwiązanie z nim umowy o pracę. 

Stefania Golenia Pruszyńska


sobota, 27 maja 2006


Papież na Wawelu

Trzeci dzień papieskiej pielgrzymki: Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska, Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, katedra na Wawelu i spotkanie z młodzieżą na krakowskich Błoniach.

Wracam jeszcze do wczorajszych wydarzeń. Ojciec Święty był wzruszony powitaniem na Jasnej Górze przez pielgrzymów, które wcale nie odbiegało od entuzjazmu, z jakim wierni witali tu sześciokrotnie wcześniej Jana Pawła II – powiedział generał zakonu paulinów, ojciec Matuszewski. Dwaj papieże: Jan Paweł II i jego i następca Benedykt XVI są jak bliźniacy: tworzyli już symbiozę w czasach pontyfikatu Jana Pawła II, gdy kard. Joseph Ratzinger był prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Metropolita Kolonii podkreślił 26 maja w Krakowie, że wizyta Benedykta XVI w naszym kraju jest ważna dla kontynuacji nauczania rozpoczętego przez jego poprzednika. Mimo entuzjastycznego przyjęcia zgotowanego Benedyktowi XVI, żywej wiary w narodzie i wysokiej rangi religii, Kościół w Polsce czeka trudny czas. Trudny czas spowodowany jest szybką modernizacją Polski, zabiegami o zachowanie tożsamości w sekularyzującej się Europie i brakiem sterującej ręki Jana Pawła II - piszą Daily Telegraph i Financial Times.   Daily Telegraph przypomina sprawę księdza Michała Czajkowskiego, która uświadomiła, iż lustracja księży nie została przeprowadzona i może się okazać bolesna. Gazeta zauważa też, iż w Kościele polskim są różne nurty, a podziały wewnętrzne wyszły na jaw na tle stosunku do Radia Maryja.  Rodacy Jana Pawła II włożyli wiele trudu w to, by starannie przygotować się do wizyty jego następcy, Benedykta XVI. Ale choć papieża z Niemiec czekało w Warszawie ciepłe przyjęcie, trudno je porównać z euforią, jaką wywoływał przed laty polski papież – pisała w piątek po czwartku, Dniu Pierwszym, francuska prasa. Nagłówki czołowych francuskich gazet głosiły zgodnie: Benedykt XVI przyjechał do Polski śladami Jana Pawła II. Prawicowe Le Figaro nazywa papieską pielgrzymkę podróżą sentymentalną i uważa ją za wyraz uznania dla papieża - Polaka. Ten sam dziennik przypomina, że Benedykt XVI przywiązuje do swojej wizyty nad Wisłą dużą wagę i choć  w jego kalendarzu oficjalnych wyjazdów zagranicznych widnieje ona jako druga (po Kolonii, gdzie papież uczestniczył w Światowych Dniach Młodzieży), Polska jest pierwszym osobiście wybranym celem podróży.

Ciekaw jestem, co dziś znajdę na tych łamach po nieprawdopodobnym entuzjazmie pielgrzymów częstochowskich i tych wieczornych, spod okna na Franciszkańskiej 3?

Ale On jest, żywy i prawdziwy Namiestnik tu i teraz. W Pałacu Arcybiskupów Krakowskich rozpoczęła się w sobotę ok. godz. 7.30 prywatna Msza św., którą Benedykt XVI odprawia wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami.

Dziś przed Benedyktem XVI pracowity dzień. Na jego trasie znalazły się bardzo ważne dla Polaków miejsca: Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska, Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, katedra na Wawelu i spotkanie z młodzieżą na krakowskich Błoniach. Na razie są tacy, którzy myślą już o zaproszeniu papieża za 3 lata...

Zaproszenie papieża do Polski w 2009 roku na ekumeniczne obchody milenium śmierci św. Brunona proponuje bp Janusz Jagucki, zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Biskup Jagucki przypomina, że Brunon z Kwerfurtu był uczniem św. Wojciecha. I podobnie jak on, pełen zapału misyjnego na początku 1009 roku udał się z grupą misjonarzy, by głosić ewangelię Prusom i Jadźwingom. Poniósł śmierć męczeńską z 18 innymi misjonarzami 8 marca 1009 roku. - Obchody tysięcznej rocznicy tego wydarzenia powinny obchodzić wspólnie wszystkie wyznania. Brunon doskonale symbolizuje jedność chrześcijan sprzed podziałów. Dlatego obecność papieża w wyjątkowy sposób podkreśliłaby wagę i ekumeniczny wymiar tych uroczystości - mówi Życiu Warszawy bp Jagucki.

Akcent jest jeszcze do dopracowania - tak język polski w wykonaniu papieża Benedykta XVI scharakteryzował w sobotę rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls. Premier Kazimierz Marcinkiewicz pytany o swoje wrażenia w związku z polszczyzną Ojca Świętego powiedział: bardzo mi się podoba. Dziennikarze pytali Joaquin Navarro-Vallsa na konferencji prasowej w Krakowie, od kiedy Benedykt XVI uczy się polskiego. Rzecznik Watykanu nie umiał jednak odpowiedzieć na to pytanie. Podkreślił, że na początku Ojciec Święty nie uczył się systematycznie, ponieważ był bardzo zajęty. - Pod koniec lipca ubiegłego roku (Benedykt XVI) powrócił (do nauki). Widziałem jak ćwiczył - powiedział Navarro-Valls. Rzecznik ocenił, że papież poświęcił bardzo wiele wysiłku nauce polskiego, myśląc o swojej pielgrzymce do Polski. Dodał, że reakcja ludzi świadczy o tym, że mu się to udało. Obecna podróż Benedykta XVI do Polski nie była konieczna, ponieważ nie było ku temu nawet żadnej specjalnej okazji ani rocznicy, ale Ojciec Święty czuł taką potrzebę, by odwiedzić miejsca swojego wielkiego poprzednika Jana Pawła II - powiedział w sobotę na konferencji prasowej w Krakowie rzecznik prasowy stolicy apostolskiej Joaquin Navarro-Valls. Papież przybył do Wadowic około 11. Od razu udał się do bazyliki Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, gdzie ukląkł przy chrzcielnicy i wpisał się do księgi pamiątkowej. Przed wejściem do świątyni chlebem i solą powitała go burmistrz Wadowic Ewa Filipiak.

Później odwiedził rodzinny dom Jana Pawła II. - Z wielkim wzruszeniem przybywam do miejsca narodzin mojego wielkiego poprzednika, Jana Pawła II, do miasta jego dzieciństwa i młodości - powiedział Benedykt XVI, który po wyjściu z rodzinnego domu swojego poprzednika przemówił do wiernych zgromadzonych na wadowickim rynku. A było ich ok. 30 tys. Wystąpienie papież rozpoczął po polsku. Mówił o miłości Jana Pawła II do Kościoła, która rodziła się właśnie w wadowickiej parafii. Benedykt XVI przypomniał, że Jan Paweł II wskazywał bazylikę w Wadowicach i rodzinną parafię jako miejsce o wyjątkowym znaczeniu dla rozwoju jego życia duchowego i budzącego się kapłaństwa. Na zakończenie wystąpienia w Wadowicach Benedykt XVI po polsku podziękował Bogu za pontyfikat Jana Pawła II.

W Wadowicach wśród zaproszonych gości byli m.in. wicemarszałkowie: Sejmu Marek Kotlinowski  i Senatu Maciej Płażyński oraz Ryszard Krauze, którego fundacja odkupiła dom rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach od spadkobierców żydowskiej rodziny Balamuthów i przekazała Kościołowi krakowskiemu. Był także żydowski przyjaciel Jana Pawła II z czasów dzieciństwa - Jerzy Kluger oraz przedstawiciele bawarskiego Marktl, rodzinnego miasta Benedykta XVI. Jerzy Kluger, wadowicki Żyd, przyjaciel Jana Pawła II, chciał wręczyć papieżowi makietę pomnika Jana Pawła II, który - jako dar od narodu żydowskiego - ma stanąć w Polsce. Nie udało się to jednak, ponieważ Kluger znajdował się w zbyt odległym sektorze. Jak zapewnia, będzie nadal próbował przekazać Benedyktowi XVI ten dar.   Na koniec wizyty w mieście Jana Pawła II papież pobłogosławił wszystkich zebranych na wadowickim rynku. Tamtejsza parafia podarowała mu obraz przedstawiający Jana Pawła II modlącego się przy oknie w swoim rodzinnym domu. Pielgrzymi zaśpiewali Mu Abba, Ojcze - hymn światowego spotkania młodzieży w Częstochowie w 1991 r. Pożegnali papieża także Barką - ulubioną pieśnią Jana Pawła II.  Wspaniałe, wzruszające, ciepłe - najczęściej takimi słowami sobotnie spotkanie z Benedyktem XVI w Wadowicach określali uczestniczący w nim pielgrzymi. Wielu z nich żałowało, że wizyta Ojca Świętego trwała tak krótko. Agencja Reuters,  relacjonując pielgrzymkę papieża Benedykta XVI do Polski, podkreśla w depeszy z soboty nad ranem, że niemiecki papież zapewnił Polaków, że zajmują szczególne miejsce w świecie katolicyzmu. Równocześnie jednak Benedykt XVI wyraził zaniepokojenie, iż silna wiara, która inspirowała Polaków w trudnych chwilach, słabnie pod naporem sekularyzmu i konsumeryzmu.

- Mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości będziemy się cieszyć beatyfikacją i kanonizacją Jana Pawła II - powiedział nieoczekiwanie podczas wizyty w Kalwarii Zebrzydowskiej Benedykt XVI.

W tym mieście papież modlił się przed wizerunkiem Matki Bożej Kalwaryjskiej, szczególnie bliskiej jego poprzednikowi. Przed opuszczeniem kaplicy papież ofiarował Matce Bożej papieski różaniec i wpisał się do księgi pamiątkowej. Z bazyliki papież przeszedł do ołtarza polowego, gdzie odmówił z wiernymi modlitwę południową Regina Coeli i udzieli błogosławieństwa, a także pozdrowił zebranych. - Módlcie się za mnie i za cały Kościół - zaapelował papież Benedykt XVI do wiernych zgromadzonych przed sanktuarium kalwaryjskim. Przypomniał także pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, który prosił wtedy wiernych w sanktuarium, by modlili się za niego za życia i po śmierci. Na górze Ukrzyżowania zgromadziło się około 15 tys. tysięcy wiernych. Wierni skandowali: Benedetto, Benedetto oraz Kochamy Ciebie i Wir lieben dich. W kalwaryjskim sanktuarium pasyjno-maryjnym Ojciec Święty spędził ponad pół godziny - dwukrotnie więcej niż przewidywał to program wizyty.  Potem były Łagiewniki. Miejsce szczególne, poświęcone jeszcze przez JP II w 2002 r. Rocznie przybywa tutaj 2 mln pątników, co czyni Bazylikę Miłosierdzia Bożego jednym z 30 najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich na świecie. Ale jest jeszcze inny wymiar tego pielgrzymowania do Łagiewnik. W ub. roku przybyli tu pielgrzymi z 89 krajów świata, co stawia to miejsce pod tym względem na pierwszym miejscu na świecie. Nie mówiąc już o tym, że kiedy papież Polak 4 lata temu, już wówczas bardzo chory, nawoływał tu: Bądźcie świadkami miłosierdzia – nie wiedział przecież, że kult Bożego miłosierdzia rozejdzie się wkrótce po całym świecie...   Ojciec Święty witany oklaskami wszedł do Bazyliki Miłosierdzia Bożego, gdzie czekali na niego chorzy i niepełnosprawni z opiekunami. Bardzo chciałbym przytulić każdego i każdą z was - powiedział Benedykt XVI do chorych i niepełnosprawnych w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. To był chyba najbardziej wzruszający dzień pielgrzymki.

Przyjechał tu papamobile z kaplicy, w której modlił się przed relikwiami św. Faustyny. Przed wejściem zatrzymał się, pozdrowił i pobłogosławił pielgrzymów zgromadzonych przed bazyliką. Obejrzał też pomnik Jana Pawła II. W świątyni są także osoby angażujące się w działalność charytatywną, członkowie wspólnoty Apostołów Bożego Miłosierdzia oraz wychowanki prowadzonego przez siostry ośrodka dla dziewcząt nieprzystosowanych społecznie.

Benedykt XVI pomodlił się z chorymi i im pobłogosławił. Nie wiem, co Ojciec Święty jadł na obiad w Pałacu Arcybiskupów po powrocie do Krakowa. Szczegóły papieskich posiłków objęte są tajemnicą. Jednak, podobnie jak Jan Paweł II – Benedykt XVI ceni sobie proste, zwykłe jadło.

W każdym razie siostry sarcenki, posługujące w Pałacu, przygotowały dla gościa 3 rodzaje dań obiadowych: polskich, niemieckich i włoskich. Papież Benedykt XVI po krótkim odpoczynku wyjechał z rezydencji w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich i udał się papamobile do Katedry Wawelskiej, gdzie modlił się przed relikwiami św. Stanisława biskupa-męczennika. Tam powitał go swymi dźwiękami dzwon Zygmunta (na powitanie w czwartek rozbrzmiał inny dzwon, w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu, 3. Pod względem wielkości w Europie), obsługiwany przez 12 dzwonników.  Potem udał się na Błonia, gdzie czekało na niego pół miliona młodych ludzi. Za ostatniej bytności Jana Pawła II, 4 lata temu, przybyło tu ponad 2 mln młodych. Ale i dziś, przy Benedykcie XVI atmosfera była równie serdeczna i gorąca.

 - Zwracamy się do Ciebie, abyś był nam przewodnikiem i pomagał odnaleźć wąską ścieżkę wytyczoną przez Chrystusa - mówili młodzi. - Nie lękajcie się postawić na Chrystusa - apelował papież na krakowskich Błoniach.  Młodzi pielgrzymi podarowali Benedyktowi XVI... kamienie, które pobłogosławione, znajdą się  w fundamentach Centrum Jana Pawła II Nie lękajcie się w Łagiewnikach.

Papież Benedykt XVI pokazał się w sobotę wieczorem, podobnie jak wczoraj, w papieskim oknie Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Wywołało to entuzjastyczną reakcję 6 tys. osób zgromadzonych przed Kurią. Ojca Świętego przywitały wiwaty i oklaski wiernych oraz gromkie:  Sto lat.
 

To był niezapomniany wieczór świadectwa wiary i woli budowania przyszłości w oparciu o zasady, które Chrystus pozostawił swoim uczniom - powiedział Benedykt XVI z papieskiego okna, nawiązując do spotkania z młodzieżą na Błoniach. Bardzo dziękuję polskiej młodzieży za świadectwo. Wpisuje się w nie również wasza obecność na Franciszkańskiej. Wiem, że jest to wyraz waszej wielkiej życzliwości dla papieża, ale przed nami cały jutrzejszy dzień. Dlatego dziękuję wam za dobroć i zapraszam na jutrzejszą mszę św. Z serca wam błogosławię: W imię Ojca i Syna i Ducha świętego. Dobrej nocy! - zakończył Benedykt XVI.

Pancerny rzymski kardynał Ratzinger topniał dziś z godziny na godzinę pod naporem serdecznych uczuć Polaków. Piórem nie sposób oddać tego ogromu serdeczności, radości i ufności Polaków do papieża-Niemca... 

Tadeusz Antoni Golenia


piątek, 26 maja 2006

Padało okrutnie, a przecież ludzie przybywali na warszawski plac Piłsudskiego, pamiętny z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II. Piątkowa msza św. to msza wotywna o Duchu Świętym.

Nawiązuje ona do mszy św. odprawionej w tym samym miejscu w 1979 r. przez papieża Jana Pawła II. To wówczas wypowiedział on do rodaków w tym miejscu owe znamienne słowa: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi. Wiara nie oznacza jedynie przyjęcia określonego zbioru prawd dotyczących tajemnic Boga, człowieka, życia i śmierci oraz rzeczy przyszłych - podkreślił papież. Wiara polega na głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem, relacji opartej na miłości Tego, który nas pierwszy umiłował, aż do całkowitej ofiary z siebie - powiedział Benedykt XVI w homilii podczas mszy św. w Warszawie.
 Według Ojca Świętego, miłować Chrystusa - to ufać Mu również w godzinie próby, podążać za Nim także drogą krzyżową, w nadziei, że niebawem nadejdzie poranek zmartwychwstania. Benedykt XVI podkreślił też, że kochając Chrystusa, należy wyrzec się tego, co stanowi zaprzeczenie Jego miłości. Przypomniał, że Jezus potwierdził prawa, które Stwórca wpisał w serce człowieka, a później zapisał na tablicach Dekalogu, dodając własną motywację: należy zachowywać dziesięć przykazań z miłości do Boga i do bliźniego.
 Jak zwykle – to staje się już normą papieskich wystąpień w Polsce – Namiestnik Chrystusa zaczął po polsku i po polsku je zakończył. Uroczyste błogosławieństwo apostolskie Benedykta XVI, udzielone po polsku wiernym, zakończyło piątkową mszę św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Po błogosławieństwie rozległy się gromkie brawa pielgrzymów, a na zakończenie zaśpiewano: My chcemy Boga.  I wtedy, całkiem niespodziewanie dla watykańsko-polskiej ochrony (widać było wręcz strach i przerażenie na twarzach ochroniarzy) Benedykt XVI, schodząc po stopniach ogromnego ołtarza, podszedł do ludzi i zaczął się z nimi witać. Z tym swoim niegasnącym, dobrym uśmiechem... 300 tys. ludzi wiwatuje... Agencje wysyłają w świat relacje, niemal entuzjastyczne: mimo ulewnego deszczu było mnóstwo ludzi, którzy w skupieniu słuchali nauk papieża Benedykta XVI. Zupełnie tak, jak poprzednio wskazań Poprzednika...  Kiedy zasiadam do komputera, znajduję niespodziewaną sondę na Onecie.pl. Webmaster tam pyta: Czy, Twoim zdaniem, uzasadniona jest opinia zachodnich komentatorów o kryzysie polskiego Kościoła? Z ponad 20 tys. internautów – 61 proc. jest przekonanych, że opinia ta jest prawdziwa; 35 proc. jest przeciwnego zdania.  Papieski helikopter 20 minut po 17.00 wylądował przed częstochowskim Domem Pielgrzyma. Papież przybył do sanktuarium na Jasnej Górze, żeby spotkać się z przedstawicielami zgromadzeń zakonnych i poprowadzić nabożeństwo majowe.  Benedykt XVI został przywitany gromkimi owacjami: Niech żyje papież! (skąd my to znamy?) przez 300 tys. wiernych zgromadzonych przed Wałami Jasnogórskimi. Morze głów, ciągnące się daleko od klasztoru, przez całą Aleję Najświętszej Maryi Panny. Ogrom sztandarów - biało-czerwonych i w barwach kościelnych. Mrowie transparentów i od zaraz deklarowanej serdeczności. Ale tego jeszcze Ojciec Święty na widział. Podobnie jak wierni swojego Pasterza. Najpierw wewnętrznym dziedzińcem, przewieziony z helikoptera samochodem, udał się do Kaplicy Cudownego Obrazu. Po drodze zakonnicy i zakonnice, biskupi i ludzie świeccy ustawicznie całowali pierścień papieski. Wydawało się, że papież nie dojdzie...  Ale ukląkł przed Obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie poruszał ustami, wpatrując się prosto przed siebie. (Później komentatorzy zauważą, że bliższa Benedyktowi jest samotna modlitwa, bez udziału kamer i widzów, i pewnie tu wróci, sam). Dziwny obraz, wsławiony wieloma cudami. Wiadomo, że do klasztoru przywiózł go książę Władysław Opolczyk w 1382 r. Co działo się z wizerunkiem Czarnej Madonny, Matki nie tylko Chrystusa, ale i polskiego narodu wcześniej – tego nie wie nikt. Tworzone są za to legendy: że trafił tu z Konstantynopola, że malował go św. Łukasz, portrecista Maryi, że wreszcie został rzekomo namalowany na drewnie ze stołu, przy którym jadała Święta Rodzina.   W Kaplicy witał papieża generał zakonu paulinów, ojciec Izydor Matuszewski. Wspomniał, że paulini pełnią straż w tym miejscu, przy Czarnej Madonnie, już od ponad 600 lat. I że Benedykt XVI jest drugim w historii papieżem, który tu przybywa. Ale w ogóle jest to 7. pielgrzymka Ojca Świętego do Cudownego Obrazu. Czyli, że sześć razy był tu, w tym najważniejszym nie tylko dla Polaków miejscu maryjnym i miejscu wiary, Jan Paweł II. Przeor Matuszewski nadmienił, iż już od wyboru Jana XXIII codziennie odprawiana jest w klasztorze o 18.30 msza za kolejnego Namiestnika Chrystusowego.  Razem z papieżem modliło się za kratą prawie 600 osób: przedstawiciele zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, seminariów duchownych, instytutów świeckich, stowarzyszeń i ruchów katolickich. Są też burmistrzowie europejskich miast sanktuariów współpracujących z Częstochową. Są i siostry klauzurowe, które na co dzień nie opuszczają swoich zgromadzeń i nie kontaktują się ze światem zewnętrznym.
Wiadomo, że Benedykt XVI chciał się spotkać na Jasnej Górze z osobami życia konsekrowanego, gdyż to tu znajduje się największy na świecie klasztor paulinów: posługuje w nim pielgrzymom ponad stu ojców i braci zakonnych.
Benedykt XVI pozostawił na ołtarzu w tym miejscu złotą różę. Dar papieża Pawła VI na Milenium Chrztu Polski w 1966 r. Tyle tylko że wówczas władze komunistyczne nie wpuściły ani papieża, ani róży. Wyszedł zresztą od ojców paulinów obdarowany kopią obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej.
Kiedy wreszcie pojawił się na Wałach – tłumy niemal oszalały z radości. Wiwaty, śpiewy, okrzyki – asystent papieski kilkakrotnie podchodził do papieża z lekcjonarzem, podobnie jak kleryk z mikrofonem – i odstępowali. A Niemiec słuchał zapatrzony w mrowie ludzkie. Witaj Papa! Niech żyje Papa! - rozlegało się zewsząd, zupełnie tak, jakby tu był z nami Ukochany, poprzedni Ojciec.
W imię Ojca i Syna – zaczyna papież modlitwę. Przerywają Mu okrzykami: Niech żyje Papież! Niech żyje Papież! Niech żyje Papież! i oklaskami. Z wielkim sercem witamy w Częstochowie na Jasnej Górze, w miejscu omodlonym przez wieki, przez miliony pielgrzymów - tymi słowami metropolita częstochowski abp Stanisław Nowak powitał Benedykta XVI na jasnogórskich Wałach, otaczających Sanktuarium. Witamy w Tobie wielkiego czciciela Maryi w czwartą rocznicę Twojej dziękczynnej mszy za 25-lecie Twojego biskupstwa. Odmów z nami błagalną litanię. Zawierz nas Maryi - mówił abp Nowak, a zebrani przerywali te słowa gromkimi brawami i okrzykami: Niech żyje papież!  Benedykt XVI nawiązał tu do słów Encykliki Jana Pawła II Redemptoris Mater (O Błogosławionej Maryi Dziewicy w Życiu Pielgrzymującego Kościoła).  Wiara bowiem to obcowanie z tajemnicą Boga, a uwierzyć, to znaczy powierzyć siebie samego istotnej prawdzie słów Boga żywego, znając i uznając z pokorą, jak niezbadane są Jego wyroki i niezgłębione Jego drogi. Wiara jest darem, danym przy chrzcie, który umożliwia nam spotkanie z Bogiem - mówił papież, który podkreślił, że wiara powinna przenikać wszystkie postawy, myśli, działania i zamierzenia. Zakończył słowami: Bądźcie świadkami tej wiary. Mimo że zgromadzeni, zupełnie tak jak do Jana Pawła II, krzyczeli: Zostań z nami! Zostań z nami! Zostań z nami! – wsiadł do helikoptera i odleciał do Krakowa. Czy pojawi się wieczorem w słynnym oknie przy Franciszkańskiej 3 - zastanawiałam się niedługo... Krótko po 21: papież Benedykt XVI stanął w słynnym oknie papieskim. Tego punktu nie było w oficjalnym programie pielgrzymki Benedykta XVI.
- Zgodnie z tradycją, która powstała podczas pobytów Jana Pawła II w Krakowie, zgromadziliście się przed siedzibą arcybiskupów, aby pozdrowić papieża. Dziękuję wam za tę obecność i za serdeczne przyjęcie - powiedział Ojciec Święty, zwracając się do wiernych z okna papieskiego
w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Słowa te zostały przyjęte entuzjastyczną owacją. Przyjdziemy jutro! - skandowali pielgrzymi. W ten sposób Benedykt XVI nawiązał do tradycji pogawędek z wiernymi, zapoczątkowanej w Krakowie przez swego poprzednika. Nigdy nie był to oficjalny punkt pielgrzymek, ale zawsze polski papież korzystał z tej możliwości spotkania z wiernymi.
Będąc ostatni raz w Krakowie w 2002 r., Jan Paweł II pożegnał się z czuwającą pod oknem młodzieżą, wspominając wtedy te spotkania. - Niech ta modlitwa wspiera tych, którzy zajmują się sprawą beatyfikacji - powiedział już po włosku Benedykt XVI. Tak zakończył się Drugi Dzień Namiestnika nad Wisłą.

Stefania Golenia Pruszyńska



 

Już na 1,5 godziny przed pojawieniem się Piotrowego Następcy kilka tysięcy pielgrzymów na warszawskim lotnisku Okęcie trwało w radosnym oczekiwaniu, modląc się i podejmując religijne śpiewy. 25 maja 2006 r.

Zgodnie ze zwyczajem papież wysłał z pokładu samolotu telegramy do prezydentów krajów, nad którymi przelatuje w drodze do Polski, czyli Włoch, Słowenii, Austrii i Słowacji. W telegramie do prezydenta Włoch Giorgio Napolitano papież napisał, że podczas podróży apostolskiej do Polski odda hołd - jak podkreślił – niezapomnianej postaci czcigodnego poprzednika Jana Pawła II, wybitnego syna szlachetnego narodu polskiego.

 I wreszcie – jest! Kiedy po schodkach samolotu schodzi biała postać z siwymi włosami, objawia się, chyba nie tylko u mnie, swoiste deja vu.   Reporterka TVN24: Ceremonia powitania Jana Pawła II... no, właśnie... Ale to nie jest umiłowany Polak... Niestety. Papież z germańskiego kraju nie całuje na powitanie ziemi, która go przyjęła, nie ma entuzjastycznego powitania, które zawsze towarzyszyło Janowi Pawłowi II: okrzyków, oklasków, gremialnych śpiewów. Nie ma tej chemii między Nim a tłumami – powiadają komentatorzy. Jeszcze nie ma... Ale przecież i tak było to gorące powitanie, o którym Bawarczyk nie miałby nawet co marzyć w swej pierwszej ojczyźnie... Tak trochę na marginesie: okazuje się, że tylko co czwarty Niemiec wie, że papież przyjeżdża do Polski. W Polsce praktycznie wiedzą o tym wszyscy – 96 procent.

Papież ma także tę świadomość, a także wie również, że Polska, Polacy są tym ostatnim wielkim źródłem wiary na Starym Kontynencie. Adam Szostkiewicz z „Polityki” na gorąco: Polska jest ostatnim źródłem, gdzie wiara bije tak wyraźnie. Chyba nie bez powodu Ojciec Święty nadał swojej pielgrzymce hasło, do którego Polaków zresztą nie trzeba przekonywać: Trwajcie mocni w wierze.  Czołem żołnierze, a właściwie zabrzmiało: Ciołem szołniesze – tak zwrócił się Benedykt XVI  po polsku do wojskowych po wysłuchaniu hymnów Watykanu i Polski. Pochylając się pierwej głęboko przed sztandarem Wojska Polskiego. Ale to drobne językowe przejęzyczenie raczej zjednało papieżowi Polaków, niż stało się powodem drwiących uśmiechów. Polacy wiedzą dobrze, że język polski jest dla Niemców bardzo trudny.

Red. Pałasiński, polski długoletni korespondent w Watykanie, stwierdził: Słowa wymawiane po polsku są dla Niemca jednym z najtrudniejszych wyzwań... Ale dzięki swemu drugiemu sekretarzowi, ks. Pawłowi Mokrzyckiemu, Benedyktowi XVI polski coraz lepiej przechodzi przez gardło... Opowiadał kiedyś jeden z polskich biskupów, jak to namawiał jeszcze kard. Ratzingera  do poznania języka polskiego. I usłyszał w odpowiedzi: Ależ nie, za stary już jestem... Następca Piotrowy radzi sobie jednak, fascynująco dobrze, z dotarciem w rodzimej mowie do polskich owieczek.  Potem Benedykt XVI zaczął swoje powitalne przemówienie po polsku:  Panie Prezydencie! Szanowni Panowie i Panie, czcigodni Kardynałowie i Bracia  w biskupstwie, drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, cieszę się, że mogę dzisiaj być pośród Was na ziemi Rzeczypospolitej Polskiej. Bardzo pragnąłem tej wizyty w kraju i pośród ludu, z którego wywodził się mój umiłowany poprzednik, Sługa Boży  Jan Paweł II. (Nie wiem, czy ten papież wie, iż ogromna większość Polaków - 85 procent – chce,  by papież tutaj jak najwięcej mówił po polsku. O 2 procent mniej oczekuje, że Benedykt XVI będzie często odnosił się do Jana Pawła II. I co może zdumiewać, aż 67 proc. – według Pracowni Badań Społecznych – chciałoby także słuchać o relacjach między Polakami a Niemcami).

 Wierni zareagowali entuzjastyczną owacją, słysząc papieża mówiącego po polsku. Potem papież mówił po włosku, a jego słowa tłumaczono na język polski. Pozostałą część tekstu powitania odczytał lektor, młody kapłan.

– Przybyłem, aby przejść jego śladami, prześledzić drogę jego życia od dzieciństwa, aż do wyjazdu na niezapomniane konklawe 1978 roku - mówił Benedykt XVI. Papież powiedział, że postanowił zatrzymać się w Warszawie i Krakowie, dwóch miastach tak bardzo drogich Janowi Pawłowi II. Podkreślił jednak, że: nie jest to tylko podróż sentymentalna, choć i to ma swoje znaczenie, ale i wędrówka wiary choć i to ma swoje znaczenie, ale wędrówka wiary, wpisana w misję, jaką powierzył mi Pan w osobie Piotra apostoła, który został powołany, aby utwierdzać braci w wierze. Ja również pragnę zaczerpnąć z obfitego źródła waszej wiary, które bije nieprzerwanie od ponad tysiąca lat.  I jeszcze coś ważnego: Bardzo bym chciał, aby te dni przyniosły umocnienie w wierze nam wszystkim - wiernym Kościoła, który jest w Polsce, i mnie samemu. A zatem i ten papież chce się także umacniać wiarą Polaków... 

 Pragniemy trwać mocni w wierze – powiedział Lech Kaczyński, nawiązując do hasła pielgrzymki Benedykta XVI.  Nasze serca są otwarte na przesłanie Ojca Świętego –  zadeklarował prezydent.

– Papieskie pielgrzymki zawsze stawały się dla Polaków rodzajem narodowych rekolekcji Podczas wszystkich pielgrzymek papieskich Polacy staja się lepsi. Ufam, że tak będzie i tym razem, że otworzymy swoje serca wobec Ciebie, Ojcze Święty i wobec siebie nawzajem, że stając się lepszymi, lepszymi pozostaniemy – powiedział prezydent.  Na lotnisku długa pielgrzymka najważniejszych polskich polityków, by ucałować papieski pierścień (to zdecydowana większość; papież rozpromienia się wyraźnie, gdy wita się z nim Hanna Suchocka, długoletnia ambasador Polski przy Watykanie) lub po prostu - uścisnąć dłoń. Jest bardzo bezpośredni, kochany, kochany jest po prostu – uwaga jednej z kobiet zdaje się powoli zdobywać sobie miejsce w świadomości Polaków, kiedy słyszę, jak opuszczającego lotnisko (przedtem podszedł do tłumu i przywitał się z kilkoma pielgrzymami) żegnają ulubioną pieśnią Jana Pawła II Abba, Ojcze i zrywają się nawet nieśmiałe oklaski.  I tłumy, tłumy ludzi na trasie przejazdu Ojca z lotniska na warszawską Starówkę. O czym myśli  w tej chwili ten wyrafinowany katolicki intelektualista, spoglądając z okien papamobile, przyodziany jeszcze na lotnisku w krótką pelerynkę, podobną do tych, w której Mikołaje roznoszą na Boże Narodzenie dzieciom prezenty?  Po drodze zwalnia tylko przy Pomniku Bohaterów Getta, gdzie czekają m.in. przedstawiciele gminy żydowskiej oraz Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata. Podobnie czyni przy Pomniku Poległym  i Pomordowanym na Wschodzie i Powstania Warszawskiego. A były nadzieje, że choć na chwilę się zatrzyma, wysiądzie, pomodli się przy kamieniu... Benedykt XVI przemawiając w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela do polskiego duchowieństwa, powiedział, że trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń, które żyły w innych czasach i innych okolicznościach. Potrzeba pokornej szczerości, by nie negować grzechów przeszłości, ale też nie rzucać lekkomyślnie oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod uwagę różnych ówczesnych uwarunkowań - mówił Ojciec Święty, nawiązując chyba w ten sposób do problemów lustracyjnych, także polskiego duchowieństwa.

 Kapłani, zebrani u św. Jana usłyszeli również, że mają być specjalistami w spotkaniach człowieka  z Bogiem, a nie od ekonomii czy polityki... Tu także powiedział: Żyjcie życiem skromnym, solidarni z wiernymi do których jesteście powołani. Prawie 900 najważniejszych hierarchicznie polskich kapłanów i sióstr zakonnych, zgromadzonych w świątyni, przyjmuje słowa Benedykta oklaskami. I na stojąco. Po obiedzie, mówią włoskim, w rezydencji Prymasa Polski, kard. Glempa i krótkim odpoczynku, pojechał papież do Pałacu Prezydenckiego, gdzie najpierw „w cztery oczy” przez 20 minut rozmawiał z Lechem Kaczyńskim. Był tu czas i na spotkanie z całą rodziną prezydencką (Lech Kaczyński przedstawił papieżowi Benedyktowi XVI swoją najbliższą rodzinę: matkę Jadwigę,  córkę Martę Kaczyńską-Smuniewską, 3-letnią wnuczkę Ewę oraz brata Jarosława), i z członkami rządu z premierem Marcinkiewiczem na czele, i wspólne zdjęcie z korpusem dyplomatycznym, akredytowanym w Polsce. Dostał tu papież Benedykt od polskiego prezydenta kopię włóczni św. Maurycego (którą cesarz Otton III ofiarował królowi Bolesławowi Chrobremu), a także bursztynowy różaniec oraz album o Powstaniu Warszawskim.  A wszystkie te możliwe do dostrzeżenia gesty papieskie nad Wisłą śledzi uważnie 30 ekip telewizyjnych i blisko 1000 dziennikarzy z całego świata. Choć nie ukrywają oni, że najważniejszym dla nich momentem będzie niedzielna wizyta Benedykta XVI w obozie Auschwitz. W ewangelicko-augsburskiej świątyni pw. Świętej Trójcy na ekumenicznym spotkaniu, także  z przedstawicielami judaizmu, papieża Benedykta XVI powitał prezes Polskiej Rady Ekumenicznej, abp Jeremiasz. Już na 1,5 godziny przed pojawieniem się Piotrowego Następcy kilka tysięcy pielgrzymów na warszawskim lotnisku Okęcie trwało w radosnym oczekiwaniu, modląc się i podejmując religijne śpiewy. 25 maja 2006 r.

 Zgodnie ze zwyczajem papież wysłał z pokładu samolotu telegramy do prezydentów krajów, nad którymi przelatuje w drodze do Polski, czyli Włoch, Słowenii, Austrii i Słowacji. W telegramie do prezydenta Włoch Giorgio Napolitano papież napisał, że podczas podróży apostolskiej do Polski odda hołd - jak podkreślił – niezapomnianej postaci czcigodnego poprzednika Jana Pawła II, wybitnego syna szlachetnego narodu polskiego.

 I wreszcie – jest! Kiedy po schodkach samolotu schodzi biała postać z siwymi włosami, objawia się, chyba nie tylko u mnie, swoiste deja vu.   Reporterka TVN24: Ceremonia powitania Jana Pawła II... no, właśnie... Ale to nie jest umiłowany Polak... Niestety. Papież z germańskiego kraju nie całuje na powitanie ziemi, która go przyjęła, nie ma entuzjastycznego powitania, które zawsze towarzyszyło Janowi Pawłowi II: okrzyków, oklasków, gremialnych śpiewów. Nie ma tej chemii między Nim a tłumami – powiadają komentatorzy. Jeszcze nie ma... Ale przecież i tak było to gorące powitanie, o którym Bawarczyk nie miałby nawet co marzyć w swej pierwszej ojczyźnie... Tak trochę na marginesie: okazuje się, że tylko co czwarty Niemiec wie, że papież przyjeżdża do Polski. W Polsce praktycznie wiedzą o tym wszyscy  96 procent.

Papież ma także tę świadomość, a także wie również, że Polska, Polacy są tym ostatnim wielkim źródłem wiary na Starym Kontynencie. Adam Szostkiewicz z „Polityki” na gorąco: Polska jest ostatnim źródłem, gdzie wiara bije tak wyraźnie. Chyba nie bez powodu Ojciec Święty nadał swojej pielgrzymce hasło, do którego Polaków zresztą nie trzeba przekonywać: Trwajcie mocni w wierze.  Czołem żołnierze, a właściwie zabrzmiało: Ciołem szołniesze –  tak zwrócił się Benedykt XVI  po polsku do wojskowych po wysłuchaniu hymnów Watykanu i Polski. Pochylając się pierwej głęboko przed sztandarem Wojska Polskiego. Ale to drobne językowe przejęzyczenie raczej zjednało papieżowi Polaków, niż stało się powodem drwiących uśmiechów. Polacy wiedzą dobrze, że język polski jest dla Niemców bardzo trudny.

Red. Pałasiński, polski długoletni korespondent w Watykanie, stwierdził: Słowa wymawiane po polsku są dla Niemca jednym z najtrudniejszych wyzwań... Ale dzięki swemu drugiemu sekretarzowi, ks. Pawłowi Mokrzyckiemu, Benedyktowi XVI polski coraz lepiej przechodzi przez gardło... Opowiadał kiedyś jeden z polskich biskupów, jak to namawiał jeszcze kard. Ratzingera  do poznania języka polskiego. I usłyszał w odpowiedzi: Ależ nie, za stary już jestem... Następca Piotrowy radzi sobie jednak, fascynująco dobrze, z dotarciem w rodzimej mowie do polskich owieczek.  Potem Benedykt XVI zaczął swoje powitalne przemówienie po polsku:  Panie Prezydencie! Szanowni Panowie i Panie, czcigodni Kardynałowie i Bracia  w biskupstwie, drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, cieszę się, że mogę dzisiaj być pośród Was na ziemi Rzeczypospolitej Polskiej. Bardzo pragnąłem tej wizyty w kraju i pośród ludu, z którego wywodził się mój umiłowany poprzednik, Sługa Boży  Jan Paweł II. (Nie wiem, czy ten papież wie, iż ogromna większość Polaków - 85 procent – chce,  by papież tutaj jak najwięcej mówił po polsku. O 2 procent mniej oczekuje, że Benedykt XVI będzie często odnosił się do Jana Pawła II. I co może zdumiewać, aż 67 proc. – według Pracowni Badań Społecznych – chciałoby także słuchać o relacjach między Polakami a Niemcami).

 Wierni zareagowali entuzjastyczną owacją, słysząc papieża mówiącego po polsku. Potem papież mówił po włosku, a jego słowa tłumaczono na język polski. Pozostałą część tekstu powitania odczytał lektor, młody kapłan.

 – Przybyłem, aby przejść jego śladami, prześledzić drogę jego życia od dzieciństwa, aż do wyjazdu

na niezapomniane konklawe 1978 roku – mówił Benedykt XVI. Papież powiedział, że postanowił zatrzymać się w Warszawie i Krakowie, dwóch miastach tak bardzo drogich Janowi Pawłowi II. Podkreślił jednak, że: nie jest to tylko podróż sentymentalna, choć i to ma swoje znaczenie, ale i wędrówka wiary choć i to ma swoje znaczenie, ale wędrówka wiary, wpisana w misję, jaką powierzył mi Pan w osobie Piotra apostoła, który został powołany, aby utwierdzać braci w wierze. Ja również pragnę zaczerpnąć z obfitego źródła waszej wiary, które bije nieprzerwanie od ponad tysiąca lat.  I jeszcze coś ważnego: Bardzo bym chciał, aby te dni przyniosły umocnienie w wierze nam wszystkim – wiernym Kościoła, który jest w Polsce, i mnie samemu. A zatem i ten papież chce się także umacniać wiarą Polaków...  - Pragniemy trwać mocni w wierze – powiedział Lech Kaczyński, nawiązując do hasła pielgrzymki Benedykta XVI.

– Nasze serca są otwarte na przesłanie Ojca Świętego - zadeklarował prezydent. – Papieskie pielgrzymki zawsze stawały się dla Polaków rodzajem narodowych rekolekcji Podczas wszystkich pielgrzymek papieskich Polacy staja się lepsi. Ufam, że tak będzie i tym razem, że otworzymy swoje serca wobec Ciebie, Ojcze Święty i wobec siebie nawzajem, że stając się lepszymi, lepszymi pozostaniemy - powiedział prezydent.  Na lotnisku długa pielgrzymka najważniejszych polskich polityków, by ucałować papieski pierścień (to zdecydowana większość; papież rozpromienia się wyraźnie, gdy wita się z nim Hanna Suchocka, długoletnia ambasador Polski przy Watykanie) lub po prostu - uścisnąć dłoń. Jest bardzo bezpośredni, kochany, kochany jest po prostu – uwaga jednej z kobiet zdaje się powoli zdobywać sobie miejsce w świadomości Polaków, kiedy słyszę, jak opuszczającego lotnisko (przedtem podszedł do tłumu i przywitał się z kilkoma pielgrzymami) żegnają ulubioną pieśnią Jana Pawła II Abba, Ojcze i zrywają się nawet nieśmiałe oklaski.  I tłumy, tłumy ludzi na trasie przejazdu Ojca z lotniska na warszawską Starówkę. O czym myśli  w tej chwili ten wyrafinowany katolicki intelektualista, spoglądając z okien papamobile, przyodziany jeszcze na lotnisku w krótką pelerynkę, podobną do tych, w której Mikołaje roznoszą na Boże Narodzenie dzieciom prezenty?  Po drodze zwalnia tylko przy Pomniku Bohaterów Getta, gdzie czekają m.in. przedstawiciele gminy żydowskiej oraz Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata. Podobnie czyni przy Pomniku Poległym  i Pomordowanym na Wschodzie i Powstania Warszawskiego. A były nadzieje, że choć na chwilę się zatrzyma, wysiądzie, pomodli się przy kamieniu...  

Benedykt XVI przemawiając w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela do polskiego duchowieństwa, powiedział, że trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń, które żyły w innych czasach i innych okolicznościach. Potrzeba pokornej szczerości, by nie negować grzechów przeszłości, ale też nie rzucać lekkomyślnie oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod uwagę różnych ówczesnych uwarunkowań  – mówił Ojciec Święty, nawiązując chyba w ten sposób do problemów lustracyjnych, także polskiego duchowieństwa.

 Kapłani, zebrani u św. Jana usłyszeli również, że mają być specjalistami w spotkaniach człowieka  z Bogiem, a nie od ekonomii czy polityki... Tu także powiedział: Żyjcie życiem skromnym, solidarni z wiernymi do których jesteście powołani. Prawie 900 najważniejszych hierarchicznie polskich kapłanów i sióstr zakonnych, zgromadzonych w świątyni, przyjmuje słowa Benedykta oklaskami. I na stojąco. Po obiedzie, mówią włoskim, w rezydencji Prymasa Polski, kard. Glempa i krótkim odpoczynku, pojechał papież do Pałacu Prezydenckiego, gdzie najpierw „w cztery oczy” przez 20 minut rozmawiał z Lechem Kaczyńskim. Był tu czas i na spotkanie z całą rodziną prezydencką (Lech Kaczyński przedstawił papieżowi Benedyktowi XVI swoją najbliższą rodzinę: matkę Jadwigę,  córkę Martę Kaczyńską-Smuniewską, 3-letnią wnuczkę Ewę oraz brata Jarosława), i z członkami rządu z premierem Marcinkiewiczem na czele, i wspólne zdjęcie z korpusem dyplomatycznym, akredytowanym w Polsce. Dostał tu papież Benedykt od polskiego prezydenta kopię włóczni św. Maurycego (którą cesarz Otton III ofiarował królowi Bolesławowi Chrobremu), a także bursztynowy różaniec oraz album o Powstaniu Warszawskim.  A wszystkie te możliwe do dostrzeżenia gesty papieskie nad Wisłą śledzi uważnie 30 ekip telewizyjnych i blisko 1000 dziennikarzy z całego świata. Choć nie ukrywają oni, że najważniejszym dla nich momentem będzie niedzielna wizyta Benedykta XVI w obozie Auschwitz. W ewangelicko-augsburskiej świątyni pw. Świętej Trójcy na ekumenicznym spotkaniu, także  z przedstawicielami judaizmu, papieża Benedykta XVI powitał prezes Polskiej Rady Ekumenicznej, abp Jeremiasz.

– Przed 15 laty Jan Paweł II powiedział, że tolerancja to za mało. Musimy przejść  do następnego etapu, do etapu wzajemnego szacunku i wspólnego działania - powiedział abp Jeremiasz.  Dążmy każdego dnia do pełni braterskiego pojednania. Niech modlitwa sprawi, aby Kościół na ziemi w swej tajemnicy i w swej widzialnej jedności stawał się coraz bardziej wspólnotą miłości, która jest odblaskiem jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego – zaapelował papież.

– Wraz z wami dziękuję za dar tego spotkania i wspólnej modlitwy. Upatruję w nim jeden z etapów realizacji mocnego postanowienia, które uczyniłem na początku mojego pontyfikatu, że sprawą priorytetową w mojej posłudze będzie przywrócenie pełnej i widzialnej jedności chrześcijan – powiedział Benedykt XVI. Tu Ojciec Święty, nawołując do wspólnoty chrześcijan, odmówił ze wszystkimi po polsku Ojcze nasz.

Zakończyło się spotkanie ekumeniczne w kościele św. Trójcy w Warszawie. Papież udał się do Nuncjatury Apostolskiej, gdzie spędzi noc. Nuncjatura mieści się przy Alei Szucha. Doprawdy, trudno będzie temu papieżowi zapomnieć w Polsce o relacjach polsko-niemieckich. Ale może wcale tego nie chce? Opolski biskup, Alfons Nosol: On by chciał poznać, skąd ten polski papież czerpał taką siłę  i dalekowzroczność.

I właśnie, a już 21.00, Ojciec Święty pojawił się w oknie pałacyku Nuncjatury i pobłogosławił zebranych. Nie, żeby z nimi dialogował. Po prostu, pobłogosławił.

T.A. G.